Latawiec , rozdział 5

Wokół panowała ciemność , Sara ostrożnie poruszała się po pokoju. Nie było widać nawet dłoni wyciagnietej tuż przed oczy. Wszystko spowijał mrok i cisza. Nie było słychać żadnych dźwięków. Pod bosymi stopami czuła chłodną podłogę. Każdy jej kolejny krok był coraz pewniejszy. Czuła zapach … Jego. Wiedziała że On jest blisko. Przez to podróż w ciemności była jedynie przyjemna. Magiczny chłopak o szafirowych oczach znów był przy niej. Mocno wciągnęła powietrze , by upewnić się iż to nie jest sen. On zawsze pojawiał się tylko w snach … Ale w snach nie czujemy zapachów. Zapachy towarzyszą nam każdego dnia i stanowią ważny element naszego życia, jednak w snach dominują zmysły wzrokowe i słuchowe. Chyba …
Zanim Sara zdążyła się zastanowić nad tym ,poczuła na swoim ramienu Jego dłoń. Przyjemne ciepło okryło ją całą, gdy On objął ją. Rozłożył swoje skrzydła i wzbili się razem poza ciemność.  Znów lecieli ponad światem. Światła miasta pod nimi wyglądały z góry jak gwiazdy. Przyjemny i znajomy widok.  Lecieli tak przez chwilę, nim wylądowali nad brzegiem jeziora. Księżyc odbijał się w tafli wody , a oni zasiedli na pomoście. Między nimi panowała cisza , nie potrzebowali słów , by czuć się dobrze. Sara położyła głowę na jego ramieniu. W tym miejscu czas mógł by się zatrzymać. Słychać było jak rozespane liście kołyszą się , można obserwować jak ryby pod woda istnieją. Delikatne krople deszu uderzały rytmiczne w taflę wody. Wokół Las , niebo co czas jakiś rozświetł błękit błyskawicy na niebie nieśmiało pojawiajy się gwiazdy , choć z trudem przebijały się przez chmury.
Zerkneła na niego. On także wyglądał olśniewająco. Jego skóra lśniła od blasku księżyca. Tak jakby tysiące maleńkich kryształków osiadło na nim i wokół niego. Jego oczy zdawały się być mokre od łez. Gdy to zauważyła dotknęła delikatnie jego twarzy. Dotykanie Go zawsze było przyjemne i wywolywało uczucie przyjemnego ciepła. Chciała móc wyczytać  jego myśli z szafirowych , zaszkolonych oczu.
– Pokaże ci coś- powiedział i zdjął buty oraz koszulkę.
Wskoczył do jeziora. Uśmiechnął się szeroko , klepiąc w wodę zapraszał Sarę , by zrobiła to samo. Zaczęła ściągać bluzkę, gotowa do skoku. Odslonila swój stanik i brzuch. Przez chwile zastanowila się czy lepiej zmęczyć biustonosz , czy też może pozwolić sobie na pokazanie się nago. Nie wstydzila się w Jego obecności, wręcz przeciwnie , wiedziała że może być przy nim zupełnie wolna. Sięgnęła w tył do haftek biustonosza ,  wtedy nagle pojawił się James. Stał tuż za chłopakiem o szafirowych oczach , tak jak by unosząc się na wodzie. Był w pełni ubrany , strój miał wojskowy. Jego twarz wyrażała wściekłość. Woda przybrała szkarłatny kolor , czas zdawał się przyspieszyć tak , że nie łatwo było wyłapać pojedyńcze obrazy. Nóż , krew , skrzydła, fale…
*
Sarę obudził jej własny krzyk. Leżała obserwując fioletowe ściany sypialni. James spał obok , uśmiechał się delikatnie przez sen, widocznie jego sny były przyjemne. Sara spostrzegła iż jest cała mokra. Ostrożnie i powoli wstała by się przebrać. Woda na jej ubraniu i włosach to zdecydowanie nie był pot , pachniała jeziorem… Tylko jak to możliwe , by przeniosła wodę ze snu do własnego łóżka ?
Gdy była już sucha , postanowiła zasnąć z powrotem. Sen nie chciał nadejść, zamiast tego w głowie znów wirowały myśli jak po każdym takim śnie w którym pojawiał się On. Po każdym spotkaniu sennym z tajemniczym mężczyzną czuła się jak by brakowało jej części własnej duszy. Tylko że dotąd łatwiej było odróżnić sny, choć od zawsze były cholernie realne. Ale teraz ta woda … I to że spotkała go w szkole. Gdy zobaczyła Jego na żywo pierwszy raz w zwykłym liceum dla dorosłych , przez chwilę myślała, że znów tylko śni. Jednak on był prawdziwy. Chłopak ze znów istnieje na prawdę i jest realna szansa spotkania Go. To powinno być ekscytujące , jednak wtedy w szkole cala pewność siebie jej zniknęła , tak bardzo iż nie zapytała nawet o imię. Wręcz cały dzień spędziła na unikaniu go. Jak jeszcze nigdy w życiu Sara miała zrobione wszystkie notatki i uważnie słuchała nauczycieli. Gdy tylko zdarzyło jej się na kawałek sekundy zapomnieć i spojrzeć w Jego stronę , ogarniala ją wszechobecna niemoc. Jego obecność w realnym świecie wywolywała dziwne uczucia , nie podobne do tych sennych. Tak bardzo pragnęła spotkać Go poza snami , a gdy to nastąpiło wcale nie czuła tej całej wspaniałości.
Nie mogąc spać, Sara wzięła telefon i zaczęła szukać w Internecie. Wierzyła że jest szansa iż tam znajdzie odpowiedzi. To nie było zbyt prawdopodobne , ale może chociaż mogła by znaleźć coś więcej niż w własnych myślach. Niestety wiedza z Internetu zupełnie nie okazała się pomocna. Zamiast znaleźć odpowiedzi natrafiała na poradnie psychiatryczne. Im więcej pytań zadawała do Google o swoich snach , tym więcej czytała o schizofrenii.

Przecież nie zwariowała. To wszystko jest rzeczywiste , ale na wszelki wypadek postanowiła nie mówić o tym nawet Jamesowi. Dobrze się im przecież układało. No może James nie spędzał z nią tyle czasu ile by chciała. Coraz częściej był w pracy , zostawał na dłużej , brał dodatkowe godziny. Ale przecież przy dwójce dzieci potrzeba więcej pieniędzy , a pieniądze bierze się z pracy. Przecież nie zaczął unikać rodziny , którą sam stworzył.

Sara nie spala już do rana

Latwiec , rozdział 4

Każdy ma swoje sekrety. Niektóre są większe, inne w zasadzie nieistotne. James nie chciał mówić Sarze wszystkiego o sobie. To nie tak, że chciał ją okłamywać , po prostu są nieraz takie rzeczy których mówić się nie powinno. Choć Sara najwyraźniej nie wiedziała iż można coś dla siebie zatrzymać , otwarcie powiedziała że wcześniej pracowała w pogotowiu antyzboczeniowym, z łatwością opowiedziała historię swojego życia. Nie bała się mówić o swoich błędach i uczuciach.  James znał jej cały życiorys z drobnymi szczegółami. Jednak sam nie mógł wyjawić zbyt wiele o sobie. Gdy tylko powiedział że pracuje dla Wojska , Sara już nie była zachwycona. Karabiny , czołgi , wojny … Dla dziewczyny to było straszne. Uważała że każde życie należy chronić, a nie niszczyć. Jej entuzjazm w tym kierunku był nawet czarujący , choć i bywał irytujący. Często sprowadzala do domu bezdomne zwierzęta , później szukała im nowych domów, nie pozwalała zabić pająka na ścianie , przy malowaniu ścian musiała się upewnić iż przy produkcji farby nie zginęła nawet mrówka. Często wrzucała monety do kubeczków żebraków , była wegetarianką i wychodziła na marsze przeciw aborcji. W tym wszystkim była tak autentyczna jak małe dziecko. Wciąż wierzyła , że każde życie jest dobre , a jeśli ktoś czyni źle to tylko dla tego , że nie ma innego wyboru. Gdy James próbował opowiadać o karabinach czy innych narzędziach , które służą do zabijania wykazywała całkowitą ignorancję. Tak jak by wszystko co złe, magicznie znikało gdy tylko się o tym nie mówi. James na prawdę nie chciał ukrywać nic przed Sarą , ale kiedy mówił jej co kolwiek , ona celowo przeksztalcała wszystkie nazwy , by pokazać jak bardzo jej to nie interesuje. Nie była głupia , ale nie chciała znać się na niczym co jej nie interesowało. Potrafiła nazwać pięćdziesiąt chwastów w ogrodzie po polsku i łacińsku, odrozniała samicę od samca wróbla czy żaby , wiedziała które grzyby są jadalne … Ale gdy James chciał powiedzieć coś o pistolecie, celowo nazywała go lornetką.
Nie było sensu mówić jej jaką pracę miał James. Dziewczyna która rozumie tylko to co chce zrozumieć , mogła by to bardzo źle przyjąć. Choć tak na prawdę wiedziała przecież iż świat nie jest tak idealny jakim ona go widzi. Ale może właśnie ze względu na to co przeżyła , teraz tak bardzo chce wierzyć iż świat może taki być. Może na tym właśnie polegał problem. Może wcale nie bała się tego, co tkwi w ciemności. Może bała się ciemności, która tkwiła w niej samej.
Jednak James kochał Sarę. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Z początku nawet nie zauważał jak powoli w jego sercu robi się miejsce dla Sary. Na początku nie chciał pokazać jej kim jest , nie chciał pozwolić na zbliżenie gdyż bardzo bał się zranienia. Zdarzyło się w jego przeszłości już kochać. Miłość jest piękna , ale gdy się ją straci to ból jest tak ogromny , że ciężko to znieść. Zranione serca boją się ponownie zaufać. Niektórzy mówią że lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić. Ciężko się po tym zebrać do kupy , ciężko ponownie zaufać iż raj może powstać na nowo. A jednak powstał , piękniejszy niż poprzednie , najwspanialszy ogród w ramionach Sary.
Chyba rozumiesz więc, że gdyby James przyznał że jest zabójcą na zlecenia , jego raj mógł by spłonąć. Przecież kiedyś jej powie. Kiedyś … Gdy będzie gotowa.

Latawiec , rozdzial 3

James chyba przywykł po prostu do Sary i Melodii. Cała ta magiczna iskra w oku zaczęła zanikać nawet przy dziecku. Gdy przychodził było tylko bardzo zwyczajnie. Wiesz , gdy rutyna ciągnie się zbyt długo wszystko zaczyna być nudne. Choć James wydawał czuć się bardziej swobodnie ,zupełnie przestał być wyjątkowy. Potrafił przyjść jak zwykle , ale po zjedzeniu wspólnie obiadu nie bawił się już , włączał komputer i grał w gry. Przez to wydawał się być strasznie nudny i jeśli kiedy kolwiek Sara wierzyła iż posiada on jakieś tajemnice , teraz cała ta wiara umarła. Również relacja Jamesa z Melodią z każdym dniem gasła. James po pracy nie miał sił, by pobiegać w kółko po pokoju , nie miał ochoty pokazać jak działa wiertarka. Zaczął większą uwagę poświęcać niegrzecznym zachowaniem dziecka.
Gdy świat przestaje być magiczny , zanikają również emocje. Dni były podobne , może nawet tak identyczne iż można by pomylić wczoraj z jutrem. Na szczęście można tę jednostajność zagłuszyć muzyką. Muzyka , ta zawsze potrafi wejść w duszę, zmienić nastrój lub wywołać nowe emocje. Głośniki w kilka chwil potrafią rozlać magię , która tak dogłębnie porusza serce. Dźwięki lekko poruszają wszystkie neurony w mózgu. Uczucie drżenia pod skórą to jest magia, najprawdziwsza magia. Pozwala zatracić się w sobie , jeśli wiesz o co mi chodzi. Chyba każdy zna kilka takich nut, które poruszają tak bardzo. Sara nie lubiła jednak dzielić się muzyką, którą kochała. Łatwiej jest rozebrać się do naga przed nieznajomym , bo wiesz to jaki rodzaj muzyki nas porusza , mówi o nas tak dużo … Nie jest potrzebne , zdradzać części swojej duszy innym.  Każdy ma coś takiego swojego i wcale nie musi pokazywać tego wszystkim.  Tylko najbardziej wyjątkowe osoby mogą się dowiedzieć jaką melodię gra dusza. Z Jamesem nie dzieliła swojego gustu muzycznego. Czasem się zdążyło że coś podobało się im obojgu, ale nie często. Ogólnie nie mieli żadnych wspólnych zainteresowań, w każdej możliwej dziedzinie lubili co innego. Choć często mawia się iż przeciwieństwa się przyciągają , ich dwoje pochodziło z dwuch tak różnych światów że musieli bardzo się starać , by móc ze sobą rozmawiać. A jednak James oświadczył się Sarze, a ona przyjęła zaręczyny. Planowali wspólną przyszłość i chyba zaczęła łączyć ich prawdziwa miłość. Wiesz prawdziwa , taka spokojna , pełna zaufania… Bo wcale nie chodzi o te motyle w brzuchu , tylko o spokój w sercu , prawda ?
*
Wielu ludzi marzy o takim spokoju i pełnej stabilizacji. Wszystkie filmy i bajki nakazują nam żyć długo i szczęśliwie. Wiesz jest sobie dziewczyna , czasem popełnia ona błędy , nie jest idealna , ale w końcu spotyka miłość na jaką zasługuje i żyje sobie ze swoim księciem długo i szczęśliwie.
Mieszkanie z dnia na dzień wyglądało lepiej. James włożył sporo wkładu w remonty. Zycie układało się fantastycznie. Dom , rodzina , dzieci. Sara zaszła w ciążę i urodziła dziecko. Mimo obaw dziewczyny , James nie pokochał tego dziecka bardziej. Miał teraz dwie córki , obie prawdziwe i był dla nich obu jedynym ojcem. Wszystko układało się bardzo według tego co powszechnie uważane jest za najodpowiedniejsze. Sara postanowiła wrócić do szkoły i w końcu zrobić maturę. Kiedyś nie zależało jej na tym , miała z resztą zbyt dużo problemów by chodzić normalnie do szkoły. Teraz dorosła w koncu do tej decyzji i w końcu miała ku temu predyspozycje.
W szkole było wiele osób , jak to w każdej szkole. Jednak pośród nich był On , chłopak o szafirowych oczach. Prawdziwy ! Poza snem , poza wyobraźnią.

Latawiec rozdział 2

Zdarzało się coraz częściej , że James przychodził do Sary , by móc pobawić się chwilę z Melodią. Z radością czytał książeczki , układał klocki. Melodia była również zafascynowana gdy on robił wszystkie te męskie rzeczy których nigdy nie widziała u mamy. On golil brodę i używał śrubokrętu. Potrafił ze zwykłego patyka zrobić czarodziejski miecz. Z każdym takim spotkaniem więź miedzy nimi była silniejsza. Melodia nigdy nie nazywała go inaczej niż tata. Każdego dnia dziecko czekało na spotkania z tatą, którego samo sobie wybrało. Za każdym razem gdy James był w domu dla malej Melodii nie liczyło się nic innego, uwielbiala spędzać z nim czas. Mężczyzna widział jaką radość sprawia dziecku swoją obecnością i sam czuł się przy nim szczęśliwy. Podczas zabaw z Melodią , James mógł chociaż na chwilę się otworzyć i być sobą. Wcześniej nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo tego potrzebował , ale im więcej czasu spędzał przy dziecku zauważał jak spontaniczny śmiech malucha budzi w nim uczucia których od dawna nie odczuwał. To budziło w nim ogromny mętlik. Z jednej strony pragnął zaopiekować się małą istotą z drugiej okropnie bał się jak kolwiek zaangażować.
Sara była ogromnie szczęśliwa. Nigdy nawet nie marzyła o tak wspaniałym i cudownym ojcu dla swojego malucha. James nawiązał relacje z Melodią tak głęboką, że nawet w snach Sara takiej nie znała. Bardzo pragnęła zatrzymać tego mężczyznę na zawsze , czuła że dzięki niemu Melodia faktycznie będzie mieć najlepszą rodzinę na świecie. Chociaż w rozmowach z Sarą , James wydawał się być chłodny, zdystansowany … Mimo to Sara zaczęła zapraszać go również na noce, aby wiedział iż nie przychodzi tylko do dziecka ale również do niej. Przecież nie mógł by zostać tylko ojcem i nie nawiązać żadnej relacji z matką, wiesz , to po prostu nie możliwe. Miłość jaka była w Melodii do taty ,była tak prawdziwa i autentyczna , widoczne również było iż James równie mocno pokochał córeczkę. Zniszczenie tej miłości było by największą zbrodnią. Dla tego właśnie Sara postanowiła by zakochać się w Jamesie. Nie jest trudno kogoś pokochać, zwłaszcza gdy ten ktoś ma w sobie tyle dobra. Choć James był zamknięty, cała ta skorupa znikała gdy spędzał czas z dzieckiem. Być może kiedyś zniknie również dla Sary ?
Czasem zdarza się tak , że bez względu na nasze plany i marzenia , coś układa się zupełnie inaczej. I wtedy nie należy walczyć , tylko przyjąć dary od losu. Bywa tak , że to co jest nieprawdopodobne , staje się najprawdziwszą prawdą. Bywa że to co uznawaliśmy za prawdę , okazuje się iluzją. To co nie możliwe staje się jedynym rozwiązaniem. Sara dobrze wiedziała , że Melodia dokonała najlepszego wyboru , być może sama nigdy nie wybrała by lepiej.
Każdego dnia spędzali coraz więcej czasu. James od razu po pracy przychodził do domu Sary. Było tak jak by już prawie zamieszkali razem , do swojego domu wracał tylko czasami.
Sara zauważyła że spędzanie z nim czasu sprawia jej radość , nie tylko ze względu na dziecko. Sama również zaczęła potrzebować jego bliskości i dotyku. Jednak on nie pozwał Sarze na zbliżenia emocjonalne. Nie chciał opowiadać nic o sobie i nawet gdy Sara opowiadała o miłości , James reagował milczeniem. Im bardziej chciała się do niego zbliżyć tym bardziej czuła od niego chłód. To sprawiało , że nie wiedziała czy może wierzyć , iż on zostanie. Zaczęła się zastanawiać czy James poświęca swój czas jedynie z litości. To sprawiło że i ona zmniejszyła swoje zaangażowanie.

Latawiec rozdzial 1

Kontynuacja powieści ” Motyl ”

Tom 2 ” Latawiec ”

Mówią ze po każdej burzy przychodzi słońce. Ach to prawda , jednak gdy zbyt długo żyłeś w chaosie , ciężko później jest się odnaleźć w harmonii. Człowiek który raz musiał walczyć , długo jeszcze będzie w napięciu oczekiwał złego nim faktycznie odnajdzie się w spokoju.
Zdecydowanie łatwiej jest wrócić do ukojenia , gdy kiedyś się je znało. Ale jeśli od momentu samych narodzin trwałeś w kołowrotku, każda ostoja wydaje się być jedynie chwilowa.
Z reguły nie pamiętamy okresu pierwszych lat naszego życia. Jednak to że nie posiadamy wspomnień z wczesnego dzieciństwa , nie oznacza że to co się wydarzyło było bez znaczenia. Sara poczęła się jako dziecko , które miało pogodzić ze sobą jej rodziców. Po wielkiej kłótni rodzice zamiast się rozstać kiedy nie mieli jeszcze wspólnych zobowiązań , zrobili sobie dzidziusia na zgodę. Oczywiście sprowadzenie tego życia wcale ich nie pogodziło. Zrobienie dziecka w kryzysie związku jest bezmyślnością , a nie świetnym pomysłem na zgodę. Po narodzinach Sary kryzys miedzy jej rodzicami wzrastał zamiast znikać. Co gorsze ci ludzie stwierdzili że jedno dziecko na zgodę to za mało i nim Sara miała rok , jej matka znów była w ciąży. Kolejne dziecko zabrało Darze miłość rodziców jaką jeszcze miała. Matka pokochała siostrę Sary bardziej , bo była ona podobniejsza do mamy. Matce przestało zależeć na mężu i Sarze, która na swoje nieszczęście miała więcej genów po ojcu. Do rozstania oczywiście doszło bardzo szybko. Sara z siostrą zostały pod opieką matki, ojciec zaś zniknął na wiele długich lat. Matka często przypominała Sarze, iż poczęła się tylko po to by pogodzić matkę z ojcem i nie spełniła swojej roli. Przez to dziewczyna czuła się kompletnie bezużyteczna. Za każdym też razem gdy dziewczyna zachowała się nie odpowiednio według mamy słyszała że jest podobna do ojca i że to złe. Tak jak by dziecko samo sobie wybrało geny i celowo na złość matce , wybrało akurat te po ojcu. Sara dorastała w domu gdzie nigdy nie była wystarczająco dobra , nigdy nie była wystarczająco grzeczna , nie była potrzebna. Na każdym jej kroku była krytykowana i przekonywana że wszystko co robi , robi niewłaściwie. Bez względu na starania nigdy nie mogła zyskać takiej aprobaty jak jej idealna siostra. Sara w końcu uwierzyła że nie jest i nigdy nie będzie dość dobra by zasłużyć na miłość matki. Nigdy jednak się z tym nie pogodzila. Od zawsze pragnęła wyjść z cienia. Cały okres dzieciństwa żyła z myślą że nie zasługuje na akceptacje. Gdy jednak uwolnila się od mamy , jej wiara w siebie zaczęła powoli zakwitać. Poznała ludzi przy których czuła się ważna i dzięki temu doszła do siebie.
Dla swojej córki Sara pragnęła zupełnie odwrotnego dzieciństwa. Dzieciństwo po którym trzeba do siebie dochodzić to nie jest dzieciństwo, to jest koszmar. Chciała by mała Melodia czuła się kochana , potrzebna i dostała wszystko co najlepsze. Wiedziała że tym razem nie zawiedzie i będzie dość dobra, będzie wręcz najlepsza jako mama. Marzyla o pełnej miłości rodzinie dla swojego malucha. Zamierzała być najlepszą matką i nigdy przenigdy nie zniszczyć życia córki jak zrobiła to matka Sary. Chociaż bycie samotną matką nie ułatwia stworzenia wszystkiego co potrzebuje dziecko. Jednak Sara była pewna że nie wróci do Miguela. Wiedziała też iż nie ma prawa własną decyzją obciążać taksówkarza. A szukanie kogoś tylko po to by był ojcem nie wchodziło w grę. Przez cale życie Sara była bez ojca, chociaż jej matka zawsze miała partnera. Trochę nie tak miało wyglądać to życie , ale w zaistniałych okolicznościach Sara przecież zrobiła dla dziecka to co najlepsze. Nie rozstala się z mężczyzną , który miał być ojcem po to by moc wypominać dziecku wady , zrobiła to żeby je chronić. Najlepsze dla Melodii było mieć tylko mamę. Chociaż Sara wciąż nienawidziła matki za to iż ta odebrała jej ojca i czasem zastanawiała się czy córka kiedyś nie pomyśli tak o niej … Ale to zupełnie inna sytuacja , prawda ?
Dziewczyna starała się pracować w normalnej pracy na ile tylko mogła. Sprzedaż narkotyków w prawdzie była dochodowa, jednak też bardzo niebezpieczna. Sara zrezygnowała z tego dość szybko , gdy tylko zarobiła na wszystkie potrzeby. Odlozyla też sporo pieniędzy , dzięki temu wystarczyło gdy chodziła do pracy raz w tygodniu, czasem dwa razy. Resztę czasu spędzała z córką. Gdy pewnego dnia jechała do pracy , w autobusie mała Melodia wypatrzyła pewnego mężczyznę wyglądającego jak drwal. Nie wiedzieć czemu dziecko wyciągało ku niemu rączki krzycząc radośnie Tata, tata !!! Sara była tym zawstydzona i próbowała uspokoić dziecko. Mężczyzna nie był nawet podobny do ojca Melodii , poza tym dziewczynka była tylko z mamą tak długo i nigdy nie wykazała iż brakuje jej taty. Na żadnego z kolegów nigdy nie zawołała tata , a teraz jakby była zaczarowana nie pozwalała się uciszyć. Sara i drwal wysiedli na tym samym przystanku , mężczyzna pomógł z wózkiem. Mała wciąż się do niego uśmiechała i zagadywała. Sara zaprosiła go więc do domu , tak na chwilę. Został na dłużej …

Motyl rozdzial 16

Dziewczyna która wciąż wybacza błędy nie jest głupia , ona ma po prostu ogromną wiarę w to ze każdy idiota może się zmienić.
Miguel znów zamieszkał u Sary. Sara jednak nie chciała już być z nim w związku , ale pozwoliła mu mieszkać w drugim pokoju. Dzięki temu mógł być blisko dziecka, bo przecież tylko na byciu ojcem mu zależało. Podobno Miguel rozstał się z Alicją, chociaż ta dzwoniła do niego dość często. Gdy Sara była w pobliżu chłopak odrzucał polaczenia od Alicji , ale gdy tylko wiedział że nikt go nie słyszy , rozmawiał z nią godzinami. Sara udawała że tego nie zauważa , przecież gdyby Miguel nawet wciąż był z tą dziewczyną to mógł by sobie być.
Miguel opłacał rachunki za mieszkanie , więc był bardzo użyteczny. Zapisywal wszystkie opłaty w specjalnym zeszycie tak samo jak robiła to zawsze Sara. Bardzo chętnie uczestniczył we wszystkich czynnościach związanych z dzieckiem. Chętnie bawił się z Melodią , towarzyszył przy jej karmieniu i kąpielach. Wydawał się być bardzo zaangażowany. Raz nawet chciał samodzielnie wykąpać dziecko. Sara była zadowolona , ze Miguel tak wiele robi przy Melodii , jednak ta kąpiel zaniepokila ją. Miguel szybko umył dziecku włosy i ciało , a następnie bardzo długo mył pupę malucha. Sara szybko zabrała mu dziecko. Jego uwaga na narządach płciowych dziecka była zbyt duża. Miguel wytłumaczył się z tego , choć Sara już więcej nie zostawiala z nim dziecka sam na sam. Bala się że może on zrobić malej krzywdę wiec zamykala swój pokój na klucz , kladla córkę do bujaka i zabierala do łazienki byle by nie zostawić Melodii z Miguelem. Ten brak zaufania wkurzal Miguela. Nie chciał pozwolić by Sara zabierala mu dziecko , przecież on tez był rodzicem , każdego dnia spełniał coraz to wyższe wymagania Sary. Przecież był idealny , pracował , sprzatal w domu , był zawsze czysty i trzeźwy. Zarzucał Sarze , że ona chce mieć dziecko tylko dla siebie i dla tego tak bardzo pilnuje malucha przed nim. To nie było prawdą! A może jednak , przecież od momentu zapłodnienia w organizmie kobiety zwiększa się wydzielanie hormonów. Ma to zapewnić jak najlepsze warunki do rozwoju dziecka oraz przygotować organizm kobiety do porodu.
Tymczasem po porodzie organizm kobiety przeżywa szok. Wskutek wydalenia łożyska, w ciągu kilku pierwszych dni po porodzie, zmniejsza się stężenie hormonów płciowych we krwi  – progesteronu i estrogenu. To może wywołać dyskomfort tak fizyczny, jak i psychiczny. Być może na skutek szalejacych hormonów , Sara widziała świat innym niż był na prawdę i faktycznie wymyśliła sobie zagrożenie ze strony Miguela. To było trudne , ale postanowiła bardziej zaufać Miguelowi i pozwolić mu więcej czasu spędzać z Melodią. Gdy bawił się z dzieckiem grzechotką , czy misiem słychać było śmiech malucha. To było urocze. Na tyle urocze , że Sara zaczęła zostawiać Melodię na kilka minut z Miguelem, podczas własnej kąpieli czy kiedy potrzebowała na minutke usiąść.
Pewnego razu Sara zobaczyła w komputerze Miguela przerażająca stronę. Nie było na niej obrazków , jedynie tekst. Jakieś forum gdzie faceci dawali sobie rady jak uprawiać bezpieczny seks z dzieckiem.
Chyba jednak dziewczyna z tak ogromną wiarą w ludzi jest głupia. Jej wiara w to że każdy idiota może się zmienić doprowadziła do tego że mieszkała pod jednym dachem z kimś kto miał zboczenie pedofilskie. Natychmiast podeszła do Miguela. Zastała go w sytuacji gdzie stał nad lozeczkiem ze spiacym dzieckiem. Jego spodnie były opuszczone i walił sobie konia. To obrzydliwe i straszne. Sara od razu odciagnela go od dziecka i siłą próbowała wyrzucić za drzwi. Miguel sił miał więcej i wiedział o tym podejmując walkę z dziewczyną. Wcale nie miał zamiaru dać się wyrzucić. Ale adrenalina sprawiła że to Sara miała przewagę więc Miguel wziął nóż który leżał na blacie. Przeciął dziewczynie policzek i pociął dość mocno skórę na plecach. Krew dziewczyny zabrudzila ubranie , ale to nic , udało jej się wyrzucić Miguela za drzwi. Sara od razu zadzwoniła po znajomego ślusarza, pojawił się po piętnastu minutach i wymienił zamki w drzwiach ,dodatkowo zamontowal jakieś blaszki aby drzwi były stabilniejsze.

*
Jedyne czego brakowało Sarze to pieniądze. Bardzo nie chciała zostawiać Melodii na cały dzień w żłobku , by iść do pracy. Przecież maluch potrzebuje bliskości matki. Ale mieszkanie samo się nie opłaci , pampersy się nie kupią same.
Gdy Von zaproponował Sarze zarobek od razu się zgodziła. Miała rozwozic narkotyki. Wsadzala je wiec w puszkę od mleka dla dzieci i w torbie wózka przewozila paczki. Wiem co myślisz , znów postępuje głupio. Wiesz gdy masz wybór miedzy złym a dobrym , to głupio jest wybierać zło. Ale kiedy masz wybór tylko miedzy złym , a gorszym , to nie ma różnicy co wybierzesz.

Motyl rozdzial 15

Nocne niebo rozciagalo się nad miastem. Sara siedziala na dachu wysokiego wieżowca. Widok był niesamowity. Jej nogi wisiały z krawędzi dachu. Tuż obok Sary siedział On , chłopak o szafirowych oczach. Siedzieli w milczeniu i cieszyli swoje oczy pięknym widokiem. To piękna noc by cieszyć się jej dostojenstwem gwiazd , by głodny sycić wzrok księżycem pozbawionym skaz. Było cudownie i przyjemnie. On złapał Sarę za rękę. Lekki jego dotyk sprawil, że dziewczyna poczuła przyjemne drżenie w całym ciele. Pragnęła więcej jego dotyku. Przy nim czuła się bezpiecznie i tak wspaniale. On popatrzył Sarze w oczy i pociągnął ją w dół. Na moment dziewczyna wstrzymała oddech , ale zaraz zobaczyła że wcale nie spadają w dół. Lecieli ponad miastem niczym ptaki , niczym nocni aniołowie. Bez przeszkód i zupełnie swobodnie unosili się nad światem. Jego silna dłoń , cały czas trzymała rękę Sary , to dzięki niemu latała. Spojrzała w jego szafirowe oczy przepełniona szczęściem. Chciała zatrzymać tę chwile na zawsze. Uśmiechała się nie tylko na twarzy , cale jej ciało ogarniala bezgraniczna radość. On jednak patrzył na dziewczynę z powagą, wydawał się zamyślony , a może nawet smutny.
-Znajdź mnie , a pokaże ci coś jeszcze lepszego niż latanie – powiedział i rozplynal się w powietrzu.
Zniknął , a samotność którą po sobie pozostawił była najbardziej bolesna ze wszystkich samotności jakich można doświadczyć. Cały świat zaczął tracić barwy i blaknąc kiedy Go nie było blisko. W sercu dziewczyny żal okropny się pojawił , łzy zmoczyly jej policzki , nieukojona tęsknota zagniezdziła się w ciele dziewczyny.
Sara obudziła się czując nadal okropny smutek. Dawno nie pojawił się w jej snach ten chłopak. I wcale nie chciała jego powrotu , ponieważ w snach wszystko było tak strasznie realne aż ciężko było uwierzyć że to tylko sen. Samo śnienie było przyjemne , ale gdy się tylko kończyły wszystko przestawlo mieć sens. Przejście ponad takimi snami do prawdziwego życia wymaga ogromnego wysiłku.
*
Sara wiedziała że wyrzucenie Migela z domu było dobrą decyzją. Nie potrzebowała w domu ćpuna. Poza tym nie była pewna czy gdyby miała tak łatwy dostęp do tej cudownej magii , sama zdołała by być cały czas silniejsza od heroiny. Nie ufala samej sobie na tyle.
Jednak wiedziała że nie chce własnemu dziecku odbierać ojca i że nie może Miguelowi odbierać dziecka. Przecież dziecko poczeło się za ich wspólną decyzją. Wierzyła że Miguel znajdzie w sobie siłę tak samo jak ona , może potrzebuje tylko jeszcze trochę czasu. Zadzwoniła do niego i powiedziała że gdy będzie czysty pozwoli mu wrócić. Już za kilka dni pojawił się znowu.
Faktycznie był czysty. Dbał o Sarę, widać było jak bardzo mu zależy na normalnym życiu , na byciu ojcem. Czasem nawet ugotowal obiad, wstawił pranie czy pomógł sprzątać. Był na prawdę idealny. Codziennie wychodził do pracy. Miguel sam zaproponował , że będzie wszystkie zarobione pieniądze dawać Sarze , by to ona gospodarowała domowym budżetem.
Dziewczyna wychodziła na zakupy , kupowała jedzenie i różne drobiazgi dla dziecka. Gdy pewnego dnia wróciła ze sklepu , Miguel był już w domu. Ale nie był sam. Z pokoju dochodziły ochy i achy. Przyprowadzil sobie dziewczynę ? To chyba trochę nie w porządku. Nie to że Miguel właśnie uprawiał seks z kimś innym niż ona. Do tego przecież miał prawo. Tak samo jak Sara robiła to wiele razy.  Tylko fakt że działo się to w jej własnym łóżku. Wiesz , wszystko ma swoje granice, a teraz chyba jednak Miguel nie zachował się odpowiednio. On sam nigdy nie musiał oglądać czy słychać jak Sara uprawiala seks. No i cholera to było łóżko w którym Sara spała w noce , jej wlasna przestrzeń. Słysząc coraz głosniejsze pojekiwania Sara czuła się niezręcznie. Poszła do kuchni i zrobiła trzy herbaty. Gdy Miguel i dziewczyna w końcu skończyli przyszli do Sary. Sara z uśmiechem podała herbatę , chciała zachowywać się jak najbardziej naturalnie i być mila. Ale dziewczyna zaczęła krzyczeć na Sarę ” ja go tak bardzo kocham , a przez ciebie i twojego bachora , Miguel nie może być ze mną „. Sara była zaskoczona , a dziewczyna nawet nie pozwoliła jej dojść do słowa puki nie skończyła swoich wywodów. Miguel spotykał się z nią już od jakiegoś czasu. To z tą dziewczyną miał zakładać rodzinę, a ciąża Sary wszystko zepsuła. Chociaż może nie do końca , bo dzieciak w brzuchu Sary wcale tak na prawdę nie jest Miguela. I wogóle Miguel powinien zostawić Sarę dla tej dziewczyny , bo Sara to zwykła szmata bez wartości.
Miguel stał i patrzył nie reagując. Tak jak by czekał aż Sara i Alicja załatwią i uzgodnią miedzy sobą co będzie najlepsze. Gdy w końcu Sara się odezwała Alicja wydała się być zaskoczona. Sara nie zamierzała się kłócić. Zgodziła się by Miguel żył sobie z Alicja. Przecież nie będzie stawać na drodze pięknej „prawdziwej ” miłości.
Miguel pojawił się u Sary jeszcze kilka razy. Czasem nawet miał ze sobą coś dla dziecka , ale raczej rzeczy bez użyteczne jak lizaki czy obdarty kij do golfa, albo inne rzeczy wygrzebane ze śmietnika. Sara nie przyjmowała tych prezentów, nawet mówiła czego na prawdę potrzebuje dla malucha , ale on chyba tego nie rozumiał. Wciąż próbował znosić do domu bezużyteczne rzeczy , zadowolony że kiedyś przydadzą się one dziecku.
Na porodówkę Miguel przyszedł kompletnie pijany , w dodatku z kilkoma kolegami. Sara była wściekła , spodziewała się że przyjdzie zobaczyć dziecko , ale powinien być trzeźwy. I zdecydowanie powinien być sam. Po porodzie Sara nie miała na sobie nawet majtek , tylko nocną koszulę. Nie chciała by ktoś z poza najbliższych ją tak widział. Przecież przyjdzie czas na odwiedziny gdy już wróci z dzieckiem do domu. A Miguel był zdziwiony , iż został wyrzucony ze szpitala. Przecież nie wziął heroiny. A tylko taki był warunek Sary na odwiedziny , ma być czysty i przecież był. Włożył w to dużo wysiłku i Sara powinna to widzieć. A może Sara chciała zatrzymać dziecko tylko dla siebie? I dla tego teraz gdy spełnił jej poprzednie wymagania , ona ma kolejne. Nie chciał żeby Sara zabraniala mu kontaktów z córeczką. Zwłaszcza ze dziewczynka urodziła się podobna do niego i wierzył , że to może być jednak jego prawdziwe dziecko.  Bardzo chciał by tak właśnie było. Wierzył w to.
Po narodzinach Melodii wszystko było inne , cały świat się zmienił. Życie Sary wypelniała teraz miłość i mleko. Każdego dnia Sara wychodziła z córką na spacer i pokazywała jej świat. Opieka nad maluszkiem nie była tak łatwa jak by mogło się wydawać , ale Sara dawała z siebie wszystko by podążyć za potrzebami dziecka.

Motyl rozdzial 14

Sara trochę się bała zajść w ciążę. Już kiedyś była przecież w ciąży i z niewiadomego powodu poronila w piątym miesiącu. Bardzo to przeżyła i absolutnie nie była gotowa by znów mogło skończyć się tak samo. Ale była gotowa by zostać mamą.
Okazało się ze nie jest to wcale proste. Przez sześć miesięcy , codziennie uprawiala seks z Miguelem. Raczej było to przyjemne , ale czasem czuła , ze robią to tylko po to by w końcu poczelo się dziecko. Z każdym kolejnym , negatywnym testem ciazowym malal jej entuzjazm. Coś robili nie tak , skoro nie mogli mieć dziecka. Żadne z nich nie podejrzewalo iż mogło by mieć z tym problem. Jednak poszli do lekarza, okazało się że Miguel jest bezpłodny.
To było dla niego straszne. Przecież bardzo pragnął rodziny i dziecka. Może nawet zależało mu bardziej niż Sarze. Miguel stracił ojca gdy był malutki. Wychowywał się sam z mamą i starszym bratem. Jego matka nie była zla, troszczyla się o dzieci jak potrafiła. Tylko na siłę próbowała znaleźć sobie partnera. Żadnego nie potrafiła zatrzymać przy sobie , wiec Miguel jednego tatę miał maksymalnie kilka miesięcy. Czasem zdarzało się że w jednym tygodniu do dwuch różnych mężczyzn mówił tato.
Tak bardzo mu zależało , by mieć dziecko iż podsunął Sarze pomysł , by zrobiła je sobie z kimś innym. Przecież nie ważne kto będzie dawcą nasienia. To prawie jak invitro , tylko za darmo.
Po jego namowach Sara zgodziła się. Chociaż wolała mieć dziecko z Miguelem niż z kim kolwiek , plan nie był zły. Ale nie była aż tak zdesperowana , by zrobić sobie dziecko w agencji. Na dawcę chciała wybrać odpowiednio dobrego kandydata. Musiał być zdrowy , nie pijacy alkoholu , nie biorący żadnych narkotyków. Dodatkowo powinien być choć trochę podobny do Miguela , ten sam kolor włosów i oczu , podobny wzrost. Nie było to takie proste , ale Sara chciała zrobić to perfekcyjnie. Przecież jeśli dziecko nie było by podobne do niej ani do Miguela , wszyscy by wiedzieli , że to nie jego dziecko. Zaczęło by się gadanie , Sara by je oczywiście zniosła , ale mogło być krzywdzące dla dziecka.
W końcu znalazła odpowiedniego mężczyznę. Był taksówkarzem Z wyglądu mógł by być Kuzynem Miguela, jego włosy były delikatnie jaśniejsze , ale układ twarzy miał całkiem podobny. Jego tryb życia był idealny, Zdrowo się odzywał , czasem uprawiał sporty Dodatkowo miał żonę wiec nie było ryzyka że się zangazuje się za bardzo. Właśnie takiego mężczyzny potrzebowała.
Kolczykiem ostrożnie przebiła prezerwatywe, wiedziała że on nie zgodzi się na seks bez zabezpieczenia. Spali ze sobą kilka razy. Taksówkarz nie znal planu Sary i mimo iż miał żonę zaangażował się w ten romans odrobinę za bardzo. Zabrał Sarę na wycieczkę na Mazury. To było dziwne , bo jego żona i kilku jego znajomych również byli na tym wyjeździe. Sara bawiła się dobrze nad jeziorem , ale czuła się tez dość niezręcznie. Najtrudniejsze było spojrzenie w oczy Monice , rozmawianie z nią. Wszak była żoną taksówkarza. Najgorsze że Monika była bardzo fajną dziewczyną , może w innych okolicznościach mogły by nawet zostać przyjaciółkami … Sara wolała o tym nie myśleć.
Gdy test pokazał wymarzone dwie kreski Sara zakończyła znajomość z taksówkarzem. Wiedziała że to nie w porządku. Wykorzystała mężczyznę dla którego coś tam jednak znaczyła. Z drugiej strony nie było by w porządku wobec Miguela gdyby pozwoliła tej znajomości trawac nadal , prawda ? Poza tym gdyby taksówkarz dowiedział się że spłodził dziecko , mógł zostawić żonę , a to już wogle nie było by dobre , dla nikogo. Monika bardzo kochała taksówkarza. Z resztą on ją również. Zapytasz ,czemu wiec ją zdradził? Widzisz , seks to nie jest zdrada. To jest zaspokojenie potrzeb , sport , przyjemność. To że kogoś kochasz , albo on ciebie nie oznacza się stajesz się jego własnością na zawsze. Twoje ciało nadal należy do ciebie i tak samo jak decydujesz o obcieciu włosów , możesz decydować również z kim idziesz do łóżka. Dodatkowo seks z tylko jedną osobą zamyka cię na doświadczanie i na dłuższą metę jest nawet niezdrowe. To tak jak byś musiał każdego dnia jeść to samo danie , nawet najlepsze jedzenie , jedzone codziennie przestaje smakować. Tylko trzeba się nauczyć odróżniać seks od zakochania. Wcale nie trzeba od razu angażować uczuc w taki seks , wręcz jeśli zaczną pojawiać się uczucia to wtedy będzie to faktyczna zdrada. Seks dla przyjemności jest w porządku , romans to jest zdrada.
Sara i miguel przygotowywali rzeczy dla dziecka. Łóżeczko , ubranka , wanienka … Gdy brzuch Sary zaczął być trochę widoczny zrezygnowała z pracy w agencji. Teraz to już nie było miejsce dla niej. Miguel musiał zarobić tyle , by tac rade ich utrzymać. Pomimo że zmienił pracę, bywało że po opłaceniu rachunków brakowało na jedzenie. Wtedy Sara chowala całą swoją dumę jaką miała i wychodziła na miasto zebrać. Bardzo się tego wstydziła i nie chciała tego robić , ale z pięknym, ciążowym brzuchem nie miała co liczyć na żadną pracę. Poza tym wiedziała , że nie będzie żebrać już zawsze. No i nie musiała tego robić codziennie , Miguel z reguły przynosił do domu pieniądze , by mogli zrobić jakieś zakupy.
Tylko kilka dni w miesiącu była skazana na żebractwo. Chociaż ostatnio zdarzało się to coraz częściej. Sara nie była zadowolona , ale nie pytała dla czego brakuje pieniędzy. Przecież ze zwykłej pracy ciężko jest przyzwoicie zarobić. Gdy zdążyło się że cały tydzień, dzień po dniu musiała wychodzić na miasto , nie wytrzymała i zaczęła płakać. Miguel zobaczył to. Postanowił ją pocieszyć. Wiesz co jej dał, by poczuła się lepiej ? Heroinę. Miał ją cały czas. Sam brał, nie był czysty. To dla tego brakowało pieniędzy , Miguel cały czas kupował narkotyki. Jakże mogła być tak ślepa , żeby tego nie widzieć. Nie chciała go już znać. Kazała mu się wyprowadzić. Nawet pomogła mu pakować rzeczy byle by jak najprędzej się wyniósł.

Motyl rozdział 13

Miguel łatwo znalazł pracę. Nie była to idealna praca , wręcz przeciwnie. Pomagał na budowach przez osiem czasem dziesięć godzin , a zarabiał tak mało że wystarczało raptem na jeden obiad. Taka praca to zwykle niewolnictwo , ale od wyjścia z więzienia Miguel chciał być tylko normalny. Musieli mu za kratkami zrobić niezłe pranie mózgu , od wyjścia nie ukradł nawet jednego batonika , za wszystko płacił. Sara była nawet zadowolona ze wzrostu jego moralności. Sama również chciała wznieść swoje życie na ten poziom, ale kiedy brakowało im pieniędzy Miguel pytał czemu nie pójdzie do klubu , by zarobić. Wtedy szła , przecież to też była tylko praca. Chociaż ostatnio musiała sobie samej powtarzać , że to jest dobre pracować w pogotowiu antyzboczeniowym.
Czasem Sara dzwoniła do Pauliny , choć ta nigdy nie odbierała. To oczywiste , że nie chciała kontaktu z Sarą , ale dziewczyna chcialaby chociaż usłyszeć „spadaj , nic dla mnie nie znaczysz, nie chce cie znać ” . To było by ciut mniej bolesne niż całkowita ignorancja. Po kilku takich telefonach w końcu ktoś odebrał. Nie Paulina, ale Von. Sara dowiedziała się że Paulina już urodziła. Miała synka. Mały po narodzinach miał ogromne problemy z oddychaniem i sercem. Lekarze ratowali go jak mogli , spędził w szpitalu wiele dni. Paulina stwierdziła że nie zajmie się chorym dzieckiem i zostawiła je. Von odwiedzał syna codziennie w szpitalu , choć po narodzinach okazało się że to nie jego dziecko. Nie musiał robić badań, maluch miał ciemną skórę. Pomimo to Von nie zostawił go, był przy dziecku , kupował pampersy i mleko. Paulina wróciła do ćpania, gdy już nie była w ciąży nikt nie mógł jej zabronić. Rozstali się. Von bardzo chciał zabrać dziecko do siebie , tylko że nie miał żadnego takiego swojego miejsca. Sara już była gotowa zaprosić go z dzieckiem do siebie , ale Von powiedział , że musiał oddać dziecko do adopcji. To było najlepsze co mógł zrobić dla tego dziecka. Bedzie ono mieć dom i rodzinę jakiej Von nie mógł by mu dać.
Słyszała przez telefon jak Von płacze i sama również płakała. Zaproponowała przyjacielowi , ze go odwiedzi jednak odmówił. Nie chciał się z nikim wiedzieć , potrzebował dojść do sobie.
Po tej rozmowie czuła się źle. Nawet przez myśl by jej nie przeszło , ze tak to się może skończyć. Bardzo chciała pomóc Vonowi. Tak dużo z siebie dał dla Pauliny i dziecka , a teraz został sam. Ale on odmówił pomocy i nawet nie powiedział gdzie mieszka. Żal jej było również dziecka , przez Paulinę urodziło się chore. Do końca życia będzie brać leki na serce. Co to za matka , która doprowadza dziecko do takiego stanu , a później je porzuca ? Tym bardziej Sara żałowala , że nie mogła mieć wpływu na to co się wydarzyło. Zależało jej na tym dziecku, miała być jego matką tak jak Paulina. Gdyby to ona zaszła w ciążę nigdy by nie postapila jak jej była przyjaciółka. O nie , Sara dbała by o nie , kochała by je i była by najlepszą matką. To Sara powinna była urodzić to dziecko. Podzieliła się tą myślą z Miguelem.
A Miguel aż skakał z radości. Podzielal jej racje że była by cudowną matką. Własna rodzina to było to czego pragnął najbardziej. Chciał mieć z Sarą dziecko.

Motyl rozdział 12

Gdy Sara wróciła do domu po całej nocy pracy była zmęczona i śpiąca. Marzyła jedynie o łóżku. Weszła do domu po ciuchu na wypadek gdyby Paulina jeszcze spala. Zdziwiła się bardzo gdy w domu nikogo nie zastała. Możliwe było że Paulina i Von wyszli na spacer , albo do sklepu. Ale gdy rozejrzala się po domu zobaczyła , że nie ma żadnych ich rzeczy. Zabrali wszystkie ubrania , kosmetyki , a nawet jedzenie. W moment Sara zapomniała jak była śpiąca. Nie mogła uwierzyć , że po prostu się wyprowadzili. Zostawili ją. Po wszystkim co ich łączyło , po tym co przeżyli razem i jak wiele dla siebie znaczyli , oni zostawili ją samą. Bez słowa , bez powodu , nie zostawili nawet listu , ani żadnej informacji. Ot tak sobie zniknęli , A Sara została sama. Niepotrzebna. Czuła się okropnie , nawet nie zauważyła kiedy jej policzki zrobiły się mokre od łez. Siadala i wstawala, chodziła po mieszkaniu , pustym mieszkaniu. Nie mogła znaleźć sobie miejsca. Spaliła kilkanaście papierosów nim zadzwoniła do dilera. Ręka jej drżala gdy robiła sobie zastrzyk. Długo była czysta , ale teraz potrzebowała poczuć się lepiej. Niestety samotność była tak ogromna , że nawet hera nie mogła pomóc. Minął cały dzień , a ona nadal nie spala. Nic tez nie zjadła. Tak bardzo nie mogła pojąć dla czego jej przyjaciele ją zostawili, dla czego duchowa siostra ją porzuciła.
Patrzyła w wieczorne niebo. Było pełne gwiazd. Chciała się na chwile zatrzymać i patrzeć w ich blask. Na początku wydawały się takie same , ale kiedy zaczęła przyglądać się każdej z osobna zauważyła iż każda z nich kryje w sobie własną historię. Jedne świecą mocno i pewnie , inne delikatniej za to wydają się być stałe. Kolejne nieśmiało migoczą. W gwiazdach widać blask uczuć , są takie same jak ludzkie dusze. Tworzą obrazy i gwiazdozbiory , a tak na prawdę każda z nich jest samotna. Oddalone od siebie o wiele kilometrów tylko udają że są razem. Samotna gwiazda na czarnym niebie – tak samo samotna jak teraz Sara. W sercu Sary była teraz ogromna dziura , głęboka pustka. Tak bardzo nie chciała tej samotności , nie zasłużyła na nią. Znów została sama , niewarta niczyjej uwagi. Wzięła nóż i zaczęła ciąć w ręce. Krew płynęła przypominając Sarze jeszcze bardziej o przeszłości. Nie była gotowa by teraz się z tym mierzyć. Odłożyła nóż i wzięła kolejną porcję hery. Dzięki temu mogła zasnąć względnie spokojnie.
Sen zdecydowanie pomógł jej poradzić sobie z tym że została porzucona. W prawdzie nadal czuła się jak gówno , ale przynajmniej wyspane gówno. Miała odrobine więcej energii by zmierzyć się z własnym życiem. I chciała to życie wykorzystać dobrze pomimo wszystko. Tylko nie bardzo wiedziała od czego zacząć. Ale nie chciała przyznać nawet przed sobą jak bardzo jest słaba. Próbowała siebie przekonać że nie ma nic złego w nagłej wyprowadzce Vona i Pauliny. Nie musiała już nikogo pilnować , nie musiała dzielić się heroiną. To jest wolność , prawda ? Włączyła bardzo głosną muzykę. To nie do końca zagluszylo jej myśli , ale trochę tak. Zajęła się sprzątaniem i przestawianiem mebli. Jeśli mieszkanie zacznie wyglądać inaczej z pewnością Sara nie będzie czuć się w nim tak samotnie. Gdy już skończyła przestrzeń wokół niej faktycznie wyglądała inaczej , a Sara czuła zmęczenie. Nie chciała jednak bez czynności , mogła by znów zatracić się w niej. Zaczęła myć schody na klatce, sprawdziła skrzynkę z listami. Jakieś ulotki , rachunki i jeden list. List od Miguela.
Ręce jej się trzęsły gdy otwierala kopertę. Delikatnie wyjęła kartkę ze środka i zaczęła czytać.
Na wstępie Miguel pisał, że bardzo ją przeprasza iż ją wykorzystywał. Będąc w więzieniu zrozumiał jak wiele ona mu dawała i jak bardzo był niewdzieczny. Dalej pisał jak bardzo kochał Sarę i tęsknił za nią. Miał nadzieję, że Sara może mu jeszcze wszystko wybaczyć. Był czysty odkąd trafił do więzienia. Tam nie było dostępu do narkotyków , wiec był to przymusowy odwyk , ale przetrwał to i był czysty. A nawet chciał pozostać czysty już na zawsze. Długo rozwodził się nad tym jaka Sara jest cudowna i jak bardzo był by szczęśliwy gdyby mógł być przy niej. Na końcu napisał że za kilka dni jego wyrok się skończy i będzie mógł wrócić do domu i ma nadzieję że przyjmiemy go z powrotem. Miguel nie wiedział że Paulina i Von już nie mieszkają z Sarą. To nie wiarygodne , że miał się pojawić dokładnie teraz kiedy Sara tak bardzo potrzebowała nie być sama. To jest magia , że zniknął gdy sobie tego zażyczyła i pojawia się znów dokładnie teraz gdy jest tak cholernie potrzebny. Myśl o spotkaniu z nim była światłem dla Sary. Dni oczekiwania były długie , ale w końcu stanął w drzwiach. Dziewczyna tak bardzo się cieszyła. Przytulala go i całowała. Miguel był tu , prawdziwy , dla niej. Pragnęła zatrzymać go już na wieczność i nigdy przenigdy więcej nie zostać samą. Opowiadała mu wszystko co się wydarzyło w czasie jego nie obecności , w przerwach miedzy słowami całowała jego usta , dotykala jego dłoni i policzków. Była bardzo podekscytowana jego obecnością. Miguel słuchał uważnie i oddawał pocalunki oraz uściski. Jej pocałunki były nieco histeryczne , całowała go tak jak by za chwile miał zniknąć i znów Miała zostać sama. Ale Miguel chyba tego nie zauważał , cieszył się jej obecnością. Był … Był tak samo cudowny jak wtedy kiedy go poznała. I takiego właśnie chciała go zatrzymać.

Motyl rozdział 11

Paulina ostatnio prawie nie wychodzi z domu. Większość czasu spedzała w piżamie. Wyciągając igłę z przedramienia oznajmiła , że będzie miała dziecko. Ta wiadomość przerazila Sarę i Vona. Ale Paulina wydawała się być zadowolona. Dotykala swojego brzucha i mówiła , że w domu będzie dziecko. Nie przejmowała się że faszerowala herą własne dziecko. Przecież mogła przestać jeśli będzie chciała. Ale nie chciała , nie teraz. Pomijając here, dziecko mogło być czyje kolwiek, wcale nie musiało być Vona. Przecież Paulina była prostytutką. I to nie tak ostrozna jak Sara. Paulina pracowała na ulicy , jej klienci to był dużo gorszy sort.
Nie było by w porządku zostawić ją samą z tym problemem. Paulina będzie matką, ale Sara również nią będzie. Przecież mieszkały razem , były jak siostry , razem będą zajmować się dzieckiem. Tylko musiały przestać brać. Sara wydawała się być bardziej gotowa skończyć z herą niż Paulina , ale zrobią to razem. Zaczną nowe życie. Von miał zamiar znaleźć pracę. Chodził po śmietnikach żeby znaleźć dziecięce łóżeczko i wózek. Niestety nikt nie wyżucił nic takiego. Sara postanowiła wykazać się odpowiedzialnoscią , poszła na trochę dłużej do agencji niż zwykle i po prostu zarobiła na rzeczy dla dziecka. Wykonywanie tej pracy zaczęło przygnebiac Sarę. Ciągle powtarzała sobie , ze to tylko praca , łatwe pieniądze. Nie gorsza niż jaka kolwiek inna praca. Ludzie mają różne przesądy na temat seksu , ale to tylko coś co robisz ze swoim ciałem. Jednak to nie była zabawa. Najchętniej była by nieobecna kiedy to robiła. Zwłaszcza teraz gdy postanowiła pozostać całkowicie czysta , wydawało się to o wiele trudniejsze.
Sarze chyba bardziej zależało na tym dziecku niż samej Paulinie. Paulina tylko udawała , że nie bierze , a kiedy nikt nie patrzył w tajemnicy robiła sobie zastrzyk. Któregoś dnia Sara znalazła Pauline zupełnie siną. Cholera , ta mała galaretka w brzuchu Pauliny pewnie też wtedy była sina. Dla tego Sara zaczęła pilnować Pauliny. Zostawiala ją tylko wtedy kiedy na prawdę było to konieczne. Paulina zloscila się o to , mówiła ze Sara nie jest jej matką, żeby mówić jej co ma robić, że sama wie co dobre dla niej i dziecka. Ale Sara chciała tylko żeby dziecko urodziło się żywe. Przecież nie będzie do końca życia pilnować Pauliny. Jak tylko urodzi będzie mogła wrócić do ćpania , jeśli będzie chciała.
Czasem jednak Sara musiała wyjść z domu , choć by do pracy. Nie mogła pilnować jej non stop. Nie zostawiala jej samej , był z nią Von , choć Sara podejrzewała iż chłopak pozwalał jej wtedy brać. Nigdy tego nie zobaczyła na własne oczy , ale Paulina stawała się mniej nerwowa gdy zostawala z Vonem. Z drugiej strony , to jej chłopak więc nic dziwnego że przy nim była szczęśliwa , prawda? Poza tym Von nie mógł by być tak głupi , żeby częstować ciężarną heroiną. No i on też był rodzicem.
Paulina nie mogła znieść tego że Sara próbuje ją kontrolować. Sama potrafiła decydować o sobie i dziecku. Przecież wiedziała , że heroina nie jest dobra dla dziecka i nie brała codziennie. A nadmierny stres mógł być również szkodliwy , wiec dla dziecka najlepsze było gdy jego mama była spokojna. Dla tego raz na jakiś czas paulina mogła wziąć trochę hery. Gdyby Sara faktycznie była taką ekspertką jak się uważa to sama nigdy by nie poronila. A teraz to Paulina była w ciąży i to ona decydowała co zrobi dla swojego dziecka bez pomocy Sary. Spakowala swoje rzeczy , Von oczywiście nie protestował , przecież to oni byli rodzicami tego dziecka , a Sara faktycznie przejmowala się trochę za bardzo.
Wyprowadzili bez słowa.

Motyl rozdzial 10

Przyjęcia organizują się same , nikt nie musi ich planować. Wystarczy że ktoś przyjdzie , ktoś przyniesie alkohol , ktoś coś do palenia , ktoś włączy muzykę i już jest przyjęcie. Nawet Miguel przestał się tak bardzo troszczyć o wszystko i zdobył więcej luzu. Jego relacja z Sarą zyskała na tym. Sara właśnie takiego go pragnęła i teraz na nowo go pokochała. I pomyśleć że była gotowa go odtracic.
Życie było teraz w końcu piękne. Sara miała chłopaka , który kochał ją a ona jego , miała wielu przyjaciół którzy byli tacy jak ona i mieli niekończące się przyjęcia. To jest prawdziwe życie księżniczki. Prawdziwa wolność , jakiej pragnie każdy. Odwiedzalo ich mnóstwo różnych osób. Pili razem alkohol ,bawili się i rozmawiali , ale nie mówili o herze. Nie wszyscy by to zrozumieli. Trzeba być kimś wyjątkowym , by móc z niej korzystać. Wszędzie na około jest pełno narkotyków : alkohol , hasz ,amfa – to po prostu część życia. Przyjemność , biznes… Jedne unoszą inne dolują , niektóre przenoszą wręcz na inną planetę. Każdy ze znajomych Sary i Miguela coś brał. Jednak większość bała się heroiny. Hera jest potężna i dla tego może być niebezpieczna. Tak samo jak życie , ale jeśli potrafisz się pilnować to jest w porządku. Większość mówi , że to przynosi śmierć. To część wielkiego systemu kontroli umysłów. Papierosy , alkohol , marihuana , lekarstwa – dobre ; kwas , amfa , hera – złe. A niby czemu to oni mają decydować co jest dobre ? Chyba każdy potrafi samodzielnie stwierdzić co jest dla niego najlepsze. Dla Sary właśnie heroina była najlepsza. To było jak magia. Moc która wchodzi w żyły i sprawia ze czuła się lepiej niż kto kolwiek inny na świecie. Niebezpieczna , bo jeśli osmielisz się brać tylko by na chwilę uciec , kiedy wrócisz już może ci się nie spodobać zwykły świat. Żeby brać herę musisz mieć życie , musisz być całkowicie wolny. Hera jest silna , ale Sara była od niej silniejsza. Wiedziała to , bo potrafiła przestać kiedy tylko chciała. Raz z Paulną zrobiły sobie aż tydzień przerwy , by mieć pewność że mają kontrolę.
Pewnego dnia Paulina przyniosła do domu magiczną księgę. Była to książka z obrazami nagich kobiet , ale nie w wulgarny , a artystyczny sposób. Ktoś wyrzucił ją śmietnik , a Paulina ją znalazła i nadała jej nowe życie. Nazwała ją magiczną księgą i często wszyscy wrozyli z niej. Gdy otworzyli księgę na stronie z obrazem przedstawiajacym kobietę na hustawce , razem wybrali się do parku by nago , bez ubrań wznieść się w powietrze dzięki hustawkom. Jakże to było cudowne. Paulina uważała że tylko ona potrafi dobrze czytać z magicznej księgi , a wszystko co przyjdzie jej do głowy jest absolutnie cudowne. Sara zgadzała się z tym i uznawala wszystko co wymyśliła Paulina za fantastyczne. Von miał nieco inne zdanie , zwłaszcza ze magiczna księga coraz częściej podpowiadala iż jest czas na herę. Jej nie można mieć za darmo. Choćby z tego powodu że większość dilerów to po prostu znajomi. Bardzo nie w porządku było by okradać znajomych. Zdarzało się czasem że na chwile w domu brakowało heroiny. Głód narkotykowy nie jest gorszy niż zwykła grypa. Jednak gdy wiesz co możesz zrobić by znów poczuć się najlepiej na swiecie nie możesz przestać o tym myśleć. Kiedy samodzielnie decydujesz się zrobić przerwę jest łatwo , bo wiesz że właśnie tego chcesz. Kiedy do przerwy zmusza cie brak , nie jest przyjemnie. Lepiej wiec było zawsze mieć trochę hery , lub odrobine gotówki by bez problemu ją kupić. Na szczęście pieniądze są łatwe. Wystarczy stanąć na rogu ulicy , poczekać chwile na jakiegoś frajera. To przecież tylko praca. Można latwe pieniądze zarobić w bramie , we własnej sypialni czy tez na tylnym siedzeniu czyjegoś samochodu. Do pracy używasz swojego ciała tak samo jak ogrodnik , stolarz czy mechanik. A w piętnaście minut zarabiasz więcej niż oni wszyscy przez cały dzień. Możesz myśleć ze to obrzydliwe , ponizajace. Mniej więcej tak ponizajace jak wychodzić do pracy piec razy w tygodniu na kilka godzin. Tak ponizajace jak zjezdzanie do kopalni czy siedzenie w biurze cale życie , gdy na dworze święci słońce. Tak obrzydliwe jak wyjście za mąż i rodzenie dzieci , a potem odkrycie że twój mąż to sukinsyn , który pomiata Tobą i chce żebyś dawała mu pięć razy w tygodniu , a ty nie możesz mu odmówić. I kto tu daje się wyruchac ?
Paulina pierwsza zaczęła zarabiać w ten sposób. Po jakimś czasie Sara dołączyła do niej. Pieniędzy było W końcu dość , by wszyscy domownicy mieli łatwy dostęp do ukochanej hery. Mogli również kupować jedzenie i ciuchy , choć branie tego za darmo było ekscytujące , zaczynało być nudne gdy trzeba było robić to codziennie.
Sara starała się być rozsądną nawet w tym szaleństwie. Sama zdecydowała że tak będzie wyglądać jej życie. Znała własne ograniczenia. Dbała o siebie , jadla dobrze. Z nikim nie dzieliła igieł. Robiła sobie przerwy od heroiny by wiedzieć że to ona ma kontrolę. W klubie zawsze starała się być czysta , by nikt poza domem nie wiedział że używa heroiny. Czasem zastepowala here amfetaminą , dzięki temu nie ćpala przez nawet tygodnie. Później znowu do tego wracała , znów przerwała i znów wracała. Nie pracowała na ulicy tylko w klubie. Tam zawsze było czysto. Zawsze używała prezerwatyw. A jeśli klient był zbyt obleśny , mogła po prostu odmówić. Każdy klient przed wejściem do pokoju musiał wziąć prysznic. Ona tez myła się po każdym. Szefostwo bardzo dbalo o dziewczyny pracujące w agencji. To był zwykły biznes , klub zarabiał na dziewczynach, a w zamian one dostawaly pełne bezpieczenstwo. Sara z koleżankami z pracy , mówiła ze jest to pogotowie antyzboczeniowe. Przecież gdyby nie było prostytutek , faceci którym żony nie dają mogli by zacząć gwalcić kobiety na ulicy. Zwiększył by się poziom ogólnej agresji. Prostytucji należy się szacunek. Wiedząc o tym Sara czuła się dobrze w swojej pracy.
Paulina często wychodziła łapać frajerów na ulicy , wolala mimo wszystko pracować tylko dla siebie , swoimi iglami dzieliła się z Vonem.
Ale Sara wolała trzymać się ze wszystkim na wysokim poziomie.
Miguel nie miał nic przeciwko pracy Sary. Wręcz odpowiadało mu to ze dziewczyna w szybki sposób zdobywa pieniądze i on nie musiał już kraść. Aprobowal to że jego dziewczyna została kurwą. Dzięki temu i jego życie było lepsze. Wiedział przecież że Sara robi to również dla niego , żeby jemu było dobrze. Przecież kochała go i chciała jego szczęścia. On również ją kochał. Była dla niego najważniejsza i dla tego szanował każdą dziewczynę. Dodatkowo uważał ze miała racje iż bycie kurewką jest nie bardziej obrzydliwe niż marnowanie swojego życia w jakieś korporacji. Gdy wracała do domu , znów była czysta i tylko dla niego. Wiedząc że jej ciało nie należy już wyłącznie do niego , pragnął jej jeszcze bardziej. Czuł się wyjątkowy , że mógł kochać się z tą boginią dla czystej przyjemności , a jeszcze bardziej wyjątkowo czuł się kiedy mógł doprowadzać Sarę do orgazmu. Przecież z żadnym z klientów tego nie miała. A przy nim jedynym na świecie mogła miec.
Co innego Von. On również nie mówił ze prostytucja to coś złego. Ale on nie chciał pozostać zależny tylko od swojej dziewczyny. Wiedział że dla Pauliny nie było przyjemnością uprawianie seksu za pieniądze. Wręcz wiedział jak trudne jest dla dziewczyny oddać swoje ciało. Dla tego często jeździł na złom , bral stamtąd stare silniki i naprawial je , by potem je sprzedać. Oczywiście nie zarabiał na tym tak dużo jak Paulina , dla tego nie zrezygnował z odwiedzania sklepów z darmowa żywnością i zajął się dilerstwem , by tylko nie być na pełnym utrzymaniu dziewczyny.
Sara czuła żal , że to Von tak się starał , a nie Miguel. Przecież robiła dokładnie to samo co Paulina i zaslugiwala na taki sam szacunek jak dostawala jej przyjaciółka. Przecież nie była w żaden sposób gorsza od Pauliny , a jednak nie zasłużyła sobie na takie traktowanie jak jej przyjaciółka. A może jednak była gorsza ?
Miguel wykorzystywał Sarę tak bardzo że zaczęła czuć się lepiej w towarzystwie klientów niż jego. Oni przynajmniej ją doceniali, chociaż przez chwilę. Mówili jej że jest piękna i warta coś więcej niż noc w burdelu. Pewnie było to zwykle czcze gadanie , ale był to jedny szacunek jaki dostawala Sara. Miguel zaś brał wszystko jak by mu się po prostu należało. Uważał ze samo to iż wyraził zgodę na taką pracę Sary jest wystarczającym powodem by korzystać ze wszystkich dobrodziejstw jakie ona przynosci. Wcale nie myślał o tym czy praca jest choć trochę przyjemna dla jego dziewczyny. Nie słyszał by się skarzyla wiec założył , ze musi być szczęśliwa.
Sara oddalila się od Miguela. Zaczęła się spotykać z klientami częściej, bo wolała swój czas poświęcać im niż zachlannemu Miguelowi. Ale Miguel tego nie zauwazal. Był gotów brać coraz więcej, a nawet wymagać , przecież był tak wspanialomyslny iż pozwolił własnej dziewczynie sypiac z innymi mężczyznami i nie okazywał ani odrobiny zazdrości. Czyż to nie wspaniale ze podarował jej taką wolność ? Jej przyjaźń z Pauliną również zaczęła słabnąć przez zazdrość o to co dla Pauliny robił Von. Cholera , przecież było tak pięknie. Dla czego tylko związek z Migelem musiał się tak zepsuć ? Marzyła by Miguel zniknął z jej życia. Nie chciala już go jako chłopaka. Za bardzo ją wwykorzystywał. To co ich łączyło przestało być miłością. I jak za dotknięciem różdżki to pragnienie się spełniło , ale nie tak jak by ona tego chciała. Pewnego dnia policja weszła do mieszkania i wprowadziła go w kajdanach. Czy marzenia zawsze musza spełniać się w tak glupi sposób ?
Przecież nie chciała dla niego krzywdy. A jednak on trafił do więzienia. Sara została z Paulina i Vonem. Na nowo wróciła do codziennego cpania. Razem z Paulina codziennie robiły sobie nawzajem magiczny zastrzyk. I po tym Sara znów czuła się dobrze. Znów z Paulina stały się jak siostry.

Motyl rozdzial 9

„Wszystko jest za darmo. Bez ograniczeń. To sekret. Jedyną rzeczą która podlega ograniczeniom jesteś ty. Postepujesz jak ci każą. Siedzisz na swoim miejscu dopóki nie powiedzą ci „wstań ” . Może taki sposób ci odpowiada. To jest łatwe. Wszystko podane na tacy. Nie musisz o niczym myśleć. Nie musisz nawet nic czuć. Kontrolowany umysł , rozumiesz ? Musisz chodzić do szkoły , zdawać egzaminy , iść na studia , znaleźć pracę , ożenić się , nie zmarnować szansy. Tak , zabierają się za ciebie zaraz po narodzinach. Nie pozostawili przypadkowi nawet jednej sekundy twojego życia. Powietrze jest za darmo. Wiedziałeś o tym ? To lepiej dla ciebie. Jedzenie jest za darmo. Tego nie wiedziałeś. Wystarczy znaleźć sklep Darmowe Artykuły Spożywcze. Może nazywać się Tesco lub biedronka , jeśli będzie to mały sklep może mieć nazwę u Halinki. Nie ważne jak się nazywa. Żywności jest w nim pełno , na półkach , w pudełkach ,w puszkach , na podłodze. Wchodzisz do środka , rozgladasz się , wybierasz na co masz ochotę. Wkładasz te rzecz pod płaszcz , zanosisz do domu i zjadasz. Pewnie myślałeś , że najpierw musisz iść do szkoły , zdobyć wykształcenie , nauczyć się jakiegoś zawodu , wykonywać ten zawód , odbierać wynagrodzenie , zabierać te pieniądze do sklepu i wręczyć komuś te pieniądze zanim zabierzesz jedzenie do domu. Za duzo tak myśli , nie warto ich słuchać.
Czasem znajdzie się ktoś , kto będzie uważał że darmowa żywność należy do niego, wiec musisz się upewnić ze jesteś niewidzialny. To tez jest łatwe , ponieważ możesz być wszystkim czym chcesz. To wielki sekret , ale możesz być dokładnie tym czym chcesz , tylko w to uwierz.
Może zdarzyć się ze złapie Cię jeden z tych , którzy myślą ze ta żywność należy do nich. Nie ma sensu się z nimi sprzeczac. Z nimi już nic nie można zrobić. Lepiej uciec. Ale raz na jakiś czas możesz zostać zatrzymany np dla tego że danego dnia w twojej aurze będą jakieś dziury. Jeśli masz pieniądze ukarzą cie grzywną. Jeśli nie masz , każą ci odpracować ileś godzin na rzecz gminy. To jest w pożądku. Coś takiego nie zdarza się często. Praca dla miasta to może czterdziesci , może sto godzin. Jaką masz alternatywę ? Chodzić do pracy codziennie przez resztę swojego życia ? To dopiero jest wyrok. Lepiej jest pozostać wolnym. Pamiętasz jak byłeś mały , a oni wciąż powtarzali ” niegrzeczna dziewczynka , niegrzeczny chlopiec „, bo coś stukles , albo powiedziałeś nie tak ? Mówili ci jesteś zły. A to przecież nie tak. Tobie tylko zdarzyło się zrobić złą rzecz , to nie ty jesteś zły. Jesteś piękny , jesteś cudowny i wszystko co robisz jest cudowne , bo ty to robisz. Posłuchaj możesz być wszystkim , czym zechcesz być. Możesz zrobić coś źle i wiedzieć że to jest złe, albo możesz zrobić coś dobrze i wiedzieć że to jest dobre, ale to coś nie może ci niczego zrobić. Ty , to cały czas ty. Tak długo jak pozostaniesz sobą we własnym wnętrzu , jesteś wspaniały , bo to jesteś ty. Nauczyciele , rodzice , politycy stale powtarzają : jeśli kradniesz jesteś zlodziejem, jeśli sypiasz z kim popadnie jesteś dziwką , jeśli bierzesz jesteś ćpunem. Chcą dostać się do środka twojej głowy i zawładnąć Tobą za pomocą strachu. To twoja kara za bycie sobą. Nie bierz udziału w ich grze , pozostań sobą.

Motyl rozdzial 8

Migeul dał jej wsparcie jakiego potrzebowała. Nie ważne było ze był kim był. W jego ramionach odnalazła swe schronienie. Rodzinie nie pochwalila się powrotem do niego. Wiedziała że nie zdobyła by przez to aprobaty. Znów ktoś mógł by spróbować rozwalić jej spokój , który i tak był jedynie zludzeniem. Pozwoliła Miguelowi zamieszkać u siebie. Jego dawne lokum to była totalna melina. Dzięki zaproszeniu go do sobie mogła mieć zawsze chłopaka przy sobie , ale również zrobiła coś dobrego dla niego. Miguel był przeszczesliwy, a Sara chciała go uszczęśliwić. Dzięki temu również ona czuła się lepiej. Dodatkowo zaprosiła do domu przyjaciół , którzy tak jak ona nie mieli lekkiego życia. Mieszkanie we czworo było znacznie radosniejsze. Nowa lokatora Paulina, ubierala się zawsze na czarno. Jej wyszukane stroje bardzo spodobały się Sarze i dziewczyna zaczęła ubierać się podobnie. Wygląd milej dziewczyny przecież dawno wyszedł z mody. Tym bardziej babcine sukienki powinny w końcu trafić do kosza.  Sara wybrała się z Paulina na zakupy. Wszystko musiało być czarne. Czarne rajstopy , czarne bluzki , czarne spódniczki i para ciężkich , czarnych butów. Teraz na zewnątrz wyglądała dokładnie tak jak od dawna czuła się w środku. I była zadowolona ze swojego wyglądu. Nigdy nie była typem slicznotki , której wystarczyło iż zatrzepocze rzesami i już każdy by na nią poleciał. Ale teraz wydobyla w sobie wszystko to co było w niej najlepsze. To niewiarygodne jak dzięki kilku szmatkom można poczuć się inaczej. Odkryła gorsety , które jeszcze mocnej podkreslaly jej talię i długie suknie , które zakrywaly nogi. Ciężkie glany sprawiały , że łydki wydawały się być mniejsze , a obroża na szyji sprawiała iż obojczyk był w większym świetle uwagi. Sara czuła że wyglada na prawdę dobrze , nieco mrocznie, trochę tajemniczo i bardzo kobieco. Miguel nie był tym jednak zachwycony. Chciał widzieć w Sarze wciąż skrzywdzoną dziewczynkę , którą mógł by się opiekować. Gdyby miał pewność ze ona go potrzebuje wiedział by, iż nie porzuci go znowu. Choć tak na prawdę to on potrzebował by Sara opiekowała się nim. Bez niej był nikim. Ale dopóki Sara myślała, ze to ona potrzebuje jego , on może być przy niej. Nie chciał by Sara znalazła w sobie zbyt dużo siły.
A ona coraz lepiej dogadywala się z Paulina , która jak się okazało miała dość podobne życie do Sary. Paulina uciekła z domu , gdy miała piętnaście lat , czyli raptem nie cały rok mniej niż Sara , gdy zamieszkała sama. Paulina również szukała kiedyś wielkiej miłości i została zraniona , dodatkowo była równie popieprzona jak Sara jeśli chodzi o krew i ból. Dzięki temu ze Sara poznała Pauline , zaczęła samą siebie postrzegać bardziej normalnie. Z łatwością pozbyla się wszelkich wyrzutów.
Miguel z całych sil starał się dostosować. Wiedział że to on pierwszy pokazał Sarze narkotyki i ze to on zapoznał ją z Pauliną i Vonem. Na początku cieszył się ze dzięki temu Sara poradziła sobie ze śmiercią jej poprzedniego chłopaka i dziecka. Ale później przerazalo go z jaką łatwością zapomniała o tej stracie. Miała teraz Pauline i czuła się dobrze.
Paulina uwielbiala świece. Razem z Sarą zaczęły odpalać je każdego wieczoru. Wtedy dom wyglądał bardzo magicznie. A magia podobała się Sarze. Sara chciała mieć w sobie tyle magii co miała Paulina. A paulina chętnie się z nią tym dzieliła. Od samego początku znajomości stały się duchowymi siostrami. Miguel za to spędzał więcej czasu z Vonem. Często chodził z nim razem zbierać różne rzeczy po śmietnikach. Ludzie na ogół wstydzą się brać rzeczy za darmo , ale Miguel był na tyle silny. Choć Sara nie była z tego nazbyt dumna , cieszyła się ze potrafili ogarnąć wszystkie potrzebne rzeczy.
W domu często pili alkohol , czasem udało się wziąć ze sklepu wino. W tym wszystkim najlepsze było to jak wiele można dostać za darmo. Sara przestała chodzić do pracy. Nie chciała już sprzedawać perfum gdy mogła dostać wszystko czego potrzebowała zupełnie za darmo. Jedzenie i alkohol Von i Miguel przynosili codziennie. Na urodziny Miguela udało się nawet zrobić tort. Świętowali wszyscy razem. Von wyciągnął jakiś kawałek folii aluminiowej. Paulina odpalila zapalniczke i przytrzymala ją pod folią. W powietrzu uniósł się slodki zapach i pojawiła się smuga białego dymu. Paulina pierwsza podniosła folię do ust i wciągnęła dym. Sara od razu zrobiła to samo. Nie był to pierwszy raz gdy heroina unosila się w powietrzu. Ale Miguel jeszcze tego nie wiedział. Niedawno sam pokazał jej amfetamine, ale nie spodziewał się że dziewczyna pójdzie dalej. Nie chciał by tak to się skończyło i miał ogromne wyrzuty , że wogóle pokazał jej narkotyki i zapoznał z Paulina. Chciał tylko żeby poczuła się lepiej , A nie żeby została ćpunką. Sara przekazała folie Miguelowi. Wiedział że powinien odmówić i zachować się odpowiedzialnie. Jednak bał się tez ze mógł by znów stracić Sarę. Wciągnął dym i niemal od razu go wypuścił. Nie wiedział jak zrobić to poprawnie , nie chciał zaciągnąć się poprawnie. Sara zasmiala się, a jej śmiech był czysty i pełny szczerej radości. Zabrała od niego folie. Była taka urocza gdy się śmiała. Wcale nie wyglądała jak ćpun których pokazywali w telewizji by straszyć innych i trzymać w ryzach. Heroina nie była tak zła jak mówiono powszechnie. Wręcz przeciwnie , pozwala poczuć dobrze. Nie było po niej żadnego wystrzalu ani czegoś niewiarygodnie cudownego. Po prostu cale cierpienie jakiego człowiek doświadczył, w magiczny sposób odplywało. Znikalo wszystko i można było zatrzymać się w teraz , jedynej prawdziwej rzeczywistości.

Motyl rozdzial 7

Lot nie trwał długo. Sara ledwo zdążyła oderwać swoje stopy od dachu , a już jej ciało dotknęło czegoś miękkiego. Czyżby dostała błogosławieństwo szybkiej przyjemniej śmierci ? Przecież nie zasłużyła na żadną łagodność. Wręcz za to wszystko co zrobiła , powinna zostać skazana na ból. Bardzo chciała poczuć jak jej wszystkie kości łamią się tuż przed śmiercią. Może wtedy zmyla by z siebie choć odrobinę winy za śmierć jaką sprawiła. Od zawsze ból był karą za zło jakie wyrzadziła. Już jako małe dziecko dostawala pasy za każde przewinie. A gdy udało jej się ukryć nie właściwe zachowanie , los sam karal ją boleśnie. Ból oczyszczal, cierpienie zacieralo winy. Teraz również powinna poczuć jak ciało boli. Otworzyła oczy gdy poczuła na sobie mocny chwyt.
Człowiek który mieszkał na poddaszu , wystawiał kwiaty na balkon i akurat w momencie gdy Sara skoczyla wieszal donice na barierce. Zabrał dziewczynę do domu. Początkowo protestowala jednak szybko zdała sobie sprawę iż opór jest bezcelowy. Mężczyzna poczekał cierpliwie aż Sara się odrobinę uspokoi i usiądzie. Zrobił jej gorące kakao. Dziewczyna czuła się okropnie. Tak bardzo pragnęła skończyć ze swoim życiem , a nie było jej to dane. Przecież wszystkim było by lepiej gdyby jej nie było. Od dawna Sara nie zrobiła nic dobrze. Wręcz była zła , skrzywdzila , zabiła … I nie powinna teraz żyć i pic tego kakao. Powinna być martwa. Chociaż gdzieś w głębi siebie cieszyła się ze to jeszcze nie koniec. Ale zawzięcie próbowała uciszyć glos szczęścia. Mężczyzna zaczął opowiadać Sarze o Bogu i o tym że to nie przypadek iż wystawiał kwiaty w odpowiednim momencie. Bóg miał plan dla Sary i postawił mężczyznę jako swojego anioła by moc ją uratować. Niedobrze jej się robiło od słuchania tego wszystkiego. Sara nie wierzyła w Boga. Matka była bardzo katolicka i co niedziele zmuszala Sare do chodzenia na msze. Niby w kościele miał być jakiś Bóg,ale Sara nigdy go tam nie widziała. A gdyby jakimś cudem jednak istniał , zapewne nie chciałby żeby tak popieprzona osoba jak Sara chodziła po ziemi. Przecież ten cały Bóg miał być dobry. A Sara nie była dobra , zabiła. Jej ręce na zawsze pozostaną splamione krwią. Żaden Bóg nie uratował by Sary. Raczej wystawianie kwiatów to zwykły przypadek. Ewentualnie zdolność Sary do odnoszenia porażki , bo przeżycie skoku z wieżowca jest porażką. Jednak mężczyzna nie poddawal się i wciąż upierał przy wersji z Bogiem. Minęło kilka godzin nim wybawiciel pozwolił Sarze wyjść. Wcześniej upewnil się wielokrotnie iż zasial światło w życiu dziewczyny. Może i faktycznie poczuła się odrobinę lepiej. Ale tylko odrobinę. Chciała wrócić do domu i pójść spać. Dziś już nie będzie próbować odebrać sobie życia. Może sprobuje znów jutro , jednak teraz była na to zbyt zmęczona. Mężczyzna wolał być jednak pewny ze Sara dotrze do domu bezpiecznie wiec powiedział iż wypuści ją tylko z opiekunem. Dziewczyna nie miała nikogo kto mógł by ją odebrać. Gdyby ktoś z rodziny dowiedział się co właśnie zrobiła , obudziła by się w nich jedynie panika. Wtedy już nigdy nie zyskała by spokoju. Skończyła by w psychiatryku , albo pod ciągłym nadzorem matki. Ostatecznie nawet do toalety nie chodziła by samodzielnie do końca życia i nie mogła by ogolić nóg , bo przecież zyletki są ostre. Po długim namyśle zadzwoniła po Miguela. Wiedziała ze to nie najlepszy pomysł , ale nie miała nikogo innego , kto mógł by ją odebrać. Musiała znaleźć sobie opiekuna by nie spędzić kolejnych godzin w domu człowieka , który ją uratował. Wypila kilka kubków ciepłego kakao i nawet smakowało jej , jednak nie chciała być skazana na dłuższą gadkę z wybawicielem. Na pożegnanie mężczyzna wręczył jej naszyjnik z Jezusem na krzyżu.
Meguel odebrał Sarę bez żadnego sprzeciwu. Przyjechał od razu po jej telefonie , tak jak by nie miał żadnego życia własnego i tylko czekał na znak, że Sara potrzebuje go do czegokolwiek. To zdziwiło Sarę. Spodziewała się ze jej odmówi. Przecież powinien odmówić. A on był szczęśliwy ze to jego wybrala Sara. Przez cały ten czas tęsknił za nią. Czekał na czas w którym Sara w końcu przypomni sobie o jego istnieniu. Bardzo chciał by Sara poczuła się dobrze , chciał zadbać o nią i być jej ostoją. Przez chwilę Sara pozwoliła mu na to. Potrzebowała tego by mieć w kimś wsparcie, by być dla kogoś ważną. Opowiedziała mu o wszystkim co przeżyła od ostatniego rozstania z nim. Nie żeby chciała , aby wiedział. Po prostu wypowiedzenie na glos tego wszystkiego pozwoliło jej poczuć się lepiej. Zdziwiła się że był tak dobrym słuchaczem i że ani razu nie ocenił i nie potępił jej zachowań. Dał jej potrzebne wsparcie. Była mu za to wdzięczna. Pozwoliła by doprowadził ją do domu. Chciała zostać sama , ale Miguel postanowił zaopiekować się nią. Tak na prawdę potrzebowała czyjegoś towarzystwa wiec nie protestowala. Chłopak przytulił ją do siebie by wiedziała ze nie jest sama i pokazał magiczny proszek który pozwala usmiezyc ból.

Motyl rozdzial 6

To było piękne i przerażające za razem. Sara miała zostać matką. Bedzie mieć swoją własną małą istotę, dla której będzie najważniejsza. Dziecko , które wychowa sama , bez ojca ponieważ go zabiła. Jak wytłumaczy to tej malej istocie ?
Zaczęła zbierać śliczne ubranka dla swojego malucha. Blizny na jej ciele które zrobił jej Lee zaczęły powoli zanikać. Jednak gdy Sara patrzyła w lustro nie wiedziała kim jest. Nie czuła się jeszcze matką, ale wiedziała że to maleństwo które niedługo urodzi zmieni ją w całkowicie inną kobietę. I chyba była gotowa na te zmianę , choć i bardzo się jej bała. Wszyscy oczekiwali od Sary , że gdy zostanie matką w końcu stanie się normalna. Nawet matka Sary odnowila z nią kontakt i pomogła przy kompetowaniu wyprawki dla malucha. Sara dostała ogrom wsparcia od rodziny, nagle stała się ważna. Wszystkie błędy które popełniła zostały jej wybaczone , jak by nic z tego co się wydarzyło nie było jej świadomą decyzją. Wręcz Sara została postawiona w roli ofiary , która trafiła na okrutnego oprawce jakim był Lee. To choć nie było prawdą, odpowiadało Sarze. Rodzina znów zaakceptowała jej istnienie , a Sara bardzo potrzebowała akceptacji z jakiej kolwiek strony.
Brzuch rósł , a wraz z tym rosła miłość rodziny do Sary. Sara znów czuła się jak małe dziecko i odnajdywała w tym pewien rodzaj ukojenia. Powoli oswajala się z tym jak bardzo zmieniło się jej życie. Regularnie chodziła na badania i patrzyła jak dziecko w jej łonie rośnie. Była wdzięczna tej malej istocie że pojawiła się. Nawet myśl o śmierci Lee powoli oddalała się z jej świadomości.
Z niecierpliwością Sara czekała na kolejne badanie. Bardzo chciała zobaczyć dzidzusia. Obraz usg pokazal , że dziecko nie żyje. Nie rusza się , serce przestało bić. Ta informacja zawaliła świat Sary. Nie chciała jej przyjąć. Nie chciała jechać do szpitala , by lekarz wyciągnął martwe dziecko z jej brzucha. Walczyła z lekarzami , by zostawili ją w spokoju. Ostatecznie nie podali jej znieczulenia , bo okazało się ze czasu jest za mało. Martwy płód zaczął tworzyć zakażenie w ciele dziewczyny , groziło jej ze i ona umrze. I dobrze , chciała umrzeć gdyż ci którzy byli dla niej ważni byli już martwi. Umierając mogła by do nich dołączyć. Czemu lekarze wbrew jej uparli się by ją ratować? Po zabiegu nie mogła wyjść od razu. Została na obserwacje. Co chwile ktoś odwiedzał Sare i opowiadał ze mimo wszystko będzie dobrze. Sara nie chciała tego słuchać. Nie chciała być wciąż pilnowana. Pragnęła opuścić szpitalne mury i zakończyć własne życie.
Mama odebrała w końcu Sarę ze szpitala i odwiozła ją do domu. Tam na dziewczynę czekała niespodzianka , która jeszcze bardziej przelała czarę goryczy. Suczka Sary urodziła siedem pięknych żywych szczeniąt. To nie sprawiedliwe że pies dla którego potomstwo nie jest takie ważne może sobie urodzić siodemke dzieci , a Sara nie mogła nawet jednego. Odprawila matkę, by zostać sama. Zdobyła się na uśmiech by moc udać że wszystko jest w porządku. Gdy tylko została sama wzięła w ręce jednego ze szczeniąt. Pozwoliła sobie w końcu na płacz. Łzy ciekły strumieniem po jej policzkach z ust wydobywal się krzyk. W samotności łatwiej jest poddać się żalom. Nie musiała udawać silnej. Płakała i tulila szczenię. Przyciskala zwierzątko tak mocno do swojej piersi , aż w końcu szczeniak przestał oddychać. Zabiła szczeniaka. Nie mogła się po tym ogarnąć. Bała się samej siebie. Nie chciała skrzywdzić tego psiaka. Kolejna istota która swe życie straciła z jej winy. Może przeznaczeniem Sary było nieść śmierć ? Może to kara za pokochanie krwawych zabaw ?
Nie , nie , nie może już tak być. Czas by śmierć dosiegla Sarę osobiście a nie wszystko wokół niej. Wyszła z domu , szła przed siebie , umysł nie potrafił pracować przy natłoku myśli. Nie pamiętała jak znalazła się na dachu wieżowca. To nie miało znaczenia jak. Ważne ze mogła zakończyć swoje życie witajac się z betonem. Rozlozyla ręce , serce biło jej tak mocno iż ledwo mieściło się pod rzebrami. Nie żegnając się ze światem skoczyla w dół.

Motyl rozdzial 5

Sara coraz bardziej pragnęła rozstać się z Miguelem tak na dobre. Jednak po każdym rozstaniu on rozpaczliwie błagał o jej miłość. Sara wiedziała że jest zbyt słaba by zignorować jego istniene. Pomyślała że będzie to możliwe dopiero wtedy gdy on umrze. Tak było by najprościej. Gdyby nie żył , nie było by go i ten głupi glos nie mógł by nakazać jej kolejnego powrotu. Wyobrażała sobie śmierć Miguela. Obrazy w jej głowie były coraz bardziej drastyczne i krwawe. Im bardziej okrutny obraz udało jej się wytworzyć tym większe podniecenie temu towarzyszyło. Krew , krew lepka czerwień , słodka lepka krew. Myślenie o tym doprowadziło ją do obsesji. W końcu wyobraznia przestała wystarczać. Sara zapragnela prawdziwej krwi. Poszła do Miguela z nożem. On ufal jej tak bardzo że nie spodziewał się iż mogła by go zranić. Sara pewnym ruchem wbiła mu ostrze w szyje , ale ostatecznie zabrakło jej odwagi by zabić. Zapach krwi unosił się w powietrzu , głosny krzyk Miguela roztapial się w oddali. Czas zwolnił kiedy Sara jak w jakim transie zbliżyła swoje usta do krwawej szramy i zaczęła zlizywac ciepły czerwony płyn. Ekstaza uderzyła ją tak mocno , że nie zauważyła przerażenia Miguela. Dopiero gdy zlizala całą krew i odsunela się lekko zaczęło docierać do niej co tak na prawdę zrobiła. Miguel był w takim szoku , że nie odzywał się tylko patrzył wielkimi oczami jak by zobaczył potwora. I sama Sara wiedziała ze to co zrobiła było potworne. A najgorsze ze podobało jej się to. Smakowała jej krew. Wiedziała że będzie chciała to powtórzyć. Nawet zapytała chłopaka czy może , ale Miguel był zbyt slaby by dac jej to czego potrzebowała. Odsunal się od Sary na dobre.
Przynajmniej udało jej się uwolnić od Miguela. Lecz gdy tylko wspominała moment w którym dźgnela go nożem i pila krew czuła jak zaczyna za tym tęsknić. Nikomu nie mówiła o swoich pragnieniach. Chciała zachować pozory normalności. Nadal pracowała , ale nie szło jej już zbyt dobrze. Rozmowy z koleżankami ograniczyly się do zwykłej grzeczności. To było dla Sary bardzo trudne. Żeby móc o tym nie myśleć związała się z Lee. Był on zupełnie inny od Miguela. Traktował Sarę niczym księżniczkę. Pragnął rozpieszczać ją i zadowalać w każdym możliwym aspekcie. Sara czuła się przy nim całkiem dobrze , choć nie potrafiła obdarzyć go miłością. Gdy wyznała Lee że pila krew i jej się spodobało , chłopak postanowił spełnić te fantazje swojej księżniczki. By ją zadowolić sam się okaleczal i pozwalał Sarze pić swoją krew. Lee uważał ze Sara jest urocza gdy jej usta pokryte są tą czerwienią. Bardzo się angażował by zadowalać Sarę i chętnie oddał jej własne życie. Diewczynie bardzo się to podobało i z każdym dniem poszerzala granice niemoralnosci , a Lee posłusznie poddawal się jej pomysłom. Zakochiwal się w niej coraz mocniej , uzaleznial się od władzy jaką Sara nad nim miała. Doprowadziło go to do obsesji , każdą chwilę chciał spędzać przy Sarze. Z czasem zabronił jej wychodzić z domu. Nadal chętnie poił dziewczynę własną krwią , ale przez to zapragnął by i ona oddala mu się tak całkowicie jak on jej. Sara uwierzyła że jego poświęcenie jest tego warte , wszak była dla niego księżniczką i chciała być nią nadal. Ale nie była już księżniczką , a więźniem. Nie rozumiała jak do tego doszło, jak to się stało że nie zauważyła tego wcześniej. Przecież nie uwiezil jej z dnia na dzień.
Zapragnęła odzyskać wolność. Wtedy Lee jeszcze bardziej skrocil jej smycz. Gdy usłyszał cień protestu z jej strony uderzył ją w twarz. Ból i poniżenie jakiego doznała były okrutne. Jednak wiedziała że tak na prawdę kara była słuszna. Z pokorą przyjmowała kolejne ciosy wymierzone przez Lee. Wiedziała że przekroczyła wszelkie granice wcześniej , a Lee przecież ją kochał. Wszystko co robił , było dla jej dobra i w głębi siebie czuła wdzięczność za każde kolejne upokorzenia. Doszło do tego że pozwoliła by chłopak przypalal jej skórę papierosem czy rozgrzanym nożem. Często przecinał jej szyje i ręce , by leciała krew , a za wszystkie tortury nagradzal Sarę własną krwią. To doprowadzalo ją do kompletnej ekstazy. Czuła się szczęśliwa, ale to wszystko nie było tym czego tak na prawdę pragnęła. Nie była już księżniczką dla Lee , A bardzo pragnęła znów być nią chociaż na chwilę. Zamiast tego Lee wymyslal coraz nowsze i okrutniejsze sposoby na robienie jej krzywdy. W końcu przestał karmić ją własną krwią i wtedy miłość Sary do niego zaczęła słabnąć. Ciężko było znosić bicie i poniżanie bez tej czerwonej nagrody.
W nocnej ciszy czasem zdarzyło się ze znów słyszała nawoływanie tajemniczego mężczyzny z szafirowymi oczami. Wiedziała że przy nim zazna znów normalności, choć nie była pewna czy wie jeszcze co to znaczy. Jedyna wzgledna normalność jaką znała, oferował jej Miguel.  Wymknela się z domu by wrócić do niego.
Szybko pozalowala tej decyzji. Lee nie potrafił znieść że został porzucony i zakończył swoje życie wieszajac się w domu Sary. Nie chciała aby on się zabił. Przecież wiedziała że gdy znów pokluci się z Miguelem , wtedy wróci do Lee. On po przerwie znów miał zacząć traktować ją jak księżniczkę , tak jak na początku. A teraz zamknięta jest droga powrotu. To przez nią Lee nie żyje.
Na domiar złego okazało się ze jest w ciąży. Z Lee …

Motyl rozdzial 4

Miguel przyznał iż kierował nim strach. Nie chciał zranić Sary. Stała się ona dla niego równie ważna. Nie był typowym dupkiem, który ma w zwyczaju bawić się uczuciami i wykorzystywać kobiety. Sara tak bardzo pragnęła dokładnie to usłyszeć. Gdyby tylko Miguel nie okazał wtedy niepewności , wszystko było by inaczej. Jednak serce raz potraktowane jak zabawka nigdy już nie zapomni tej skazy. Mimo to Sara pragnęła jego bliskości. Wewnętrzna moc ciągnęła dziewczynę w stronę Miguela. Choć miłość nie była już tak czysta jak mogła by być od początku. Cóż za strach tez trzeba zapłacić. Oboje postanowili że zapłacić warto i rozpoczeli wspólną historię pełną namiętności. Ale zapłata była wysoka , wzajemne zaufanie nie było tak pełne jak powinno. Zaczęły się pierwsze kłótnie. I choć każde z nich pragnelo być przy tym drugim , niezgoda coraz częściej wkradala się w ich życie. Serce potrzebowalo tej miłości , ale świadomość podpowiadla że jest zbyt zle. W końcu rozstali się. Bycie razem nie było im pisane , jednak gdy raz Sara zaznala prawdziwej miłości nie była gotowa już z niej zrezygnować. Przyjaźń z dziewczynami z pracy nie przetrwała i Sara czuła się ogromnie samotna. Jej umysł coraz częściej nawiedzaly sny w których była na polanie. W snach była zupełnie sama , choć momentami słyszała wołanie z oddali. Glos należał do chłopaka z szafirowymi oczami. Ku jej zdziwieniu nie był to Miguel, a ktoś zupełnie inny. Czuła ze zawiodła tego ze snu. Czy to na pewno tylko sny ? Tak cholernie realne , prawdziwe. Żyła w dwuch światach nie wiedząc do końca który był tym realnym. Potrzeba bliskości szafirowych oczu była dla Sary tak ogromna iż pozwala sobie zatrzeć granice miedzy snami. Przez to poczucie samotności stawało się jeszcze większe i wkradalo się we wszystkie strefy jej życia. Gdy już nie potrafiła poradzić sobie z wewnętrzną tęsknotą wracała do związku z Miguelem. On przynajmniej był rzeczywisty. Choć jej miłość do niego wygasła zanim jeszcze zdążyła całkiem zapłonąć , choć on wcale nie przypominał marzeń , choć nie spełniał żadnych oczekiwań , on jeden był prawdziwy i pragnął stać przy niej bez względu na wszystko. Przeszli kilka rozstań i kilka powrotów. Bez niego Sara czuła się samotna , przy nim nieszczęśliwa. Na przemian kochała go i nienawidziła. Gdy znów byli na chwile razem przypominał jej o tamtym razie gdy poszła do łóżka z kolegą z pracy. Na nowo wciąż budził to uczucie gdy Sara czuła się jak szmata. Glos Ajli rozbrzmiewał w głowie Sary ,, bądź przy tym który nas wolał  ” . Chociaż Sara nie wiedziała o istnieniu Ajli, często rozmawiała z nią jak z własnym sumieniem. Dla Ajli wszystko wyglądało inaczej , a uwięziona w ciele Sary musiała być zgodna z jej decyzjami. Ale była tak bardzo jednością z Sarą że było by wrecz nie możliwe by mogły mieć osobne myśli . A jednak. Bo Sara nie mogła znieść samotności. . Jednak w tym Ajla była silniejsza. Chociaż nawet nie pamiętała nic ze swojego życia. O ile wogle miała jakies inne życie niż to które dzieliła z Sarą. A nawet nie tyle co dzieliła, ona była nią. Były jedną dziewczyną, była tylko Sara.

Motyl rozdzial 3

” Zostawiłam konia dla chłopaka ” – glos w głowie Sary obudził ją na długo przed budzikiem. Glos był tak pełen rozpaczy iż Sara nie była pewna czy należy do niej. Ale pochodził z jej głowy , wiec do kogo innego mógł by należeć ? Sara nie była gotowa przyjąć tego obłędu. Chciała aby sny znów odleciały jak motyl. By zagłuszyć myśli włączyła muzykę i zaczęła bardzo powoli szykować się do pracy. Wzięła długą kąpiel , wybrała najlepszy strój. To zaskakujące , że im więcej czasu poświęcamy na ubranie się , tym bardziej okazuje się że nie ma w co się ubrać. Chyba każda kobieta to zna. Dodatkowo wybranie ubrań utrudniała figura Sary , szerokie uda , duże pośladki , talia osy i biust , który ciężko upchnąć w jakiś stanik. Figura klepsydry czterdzieści lat temu , była uważana za idealną, jednak teraz była jedynie klopotliwa. Większość ubrań dostępnych w sklepach zupełnie nie pasowała na Sarę , na szczęście miała kilka sukienek po babci które ukladały się idealnie. Czas zleciał nawet znośnie szybko. W pracy też dzień mijał bardzo spokojnie. Co jakiś czas robiła sobie przerwę , by pogadać z koleżankami. Sara lubiła swoją pracę. Była to sprzedaż perfum na rynku. Dzięki niej mogła zarobić na utrzymanie mieszkania, siebie i swojego psa. Aby móc wyrobić więcej godzin i tym samym zwiększyć swój zarobek zmieniła szkołę. Kilka dni temu przepisala się do liceum zaocznego i zrezygnowała z nauki w zamku. Samodzielne mieszkanie wszak wymaga poświęceń , a koszt utrzymania się niestety nie jest mały. Gdy pracowała codziennie poziom jej życia szybko wzrósł , co bardzo jej odpowiadało. Chętnie dzieliła się radością z przyjaciółkami , jednak one chyba wolaly rozmawiać wciąż o tym jak jest źle ponieważ zaczęły unikać rozmów z Sarą i nawet rozmowy na przerwie w pracy wydawały się być coraz bardziej sztuczne. Dodatkowo Sara potrafiła sprzedać najwiecej perfum , w szybkim czasie i mogła sobie pozwolić na więcej przerw w pracy.
Gdy mogła zrobić kolejną przerwę postanowiła nie zapraszać tym razem koleżanek. Usiadła wiec na ławce sama i odpalila papierosa. W tym momencie podszedł do niej chłopak. Taki zwykły chłopak , zapytał czy dziewczyna mogła by mu dac papierosa. I nagle czas jak by stanął w miejscu ,w powietrzu wirowaly błyszczące diamenty , Sara poczuła ze robi jej się ciepło , A jej serce przyspiesza. Z radością poczestowala chłopaka tym papierosem i nawet zaprosiła go by usiadł z nią. Nie wiedząc czemu czuła się przy nim cudownie i pragnęła zatrzymać czas by moc w jego obecności siedzieć tak wieczność.
Zaproponowała mu że chce z nim wyjechać na te bezludną wyspę. Wcześniej zrezygnowała z tego marzenia , a teraz wróciło ono z ogromną siłą. A chłopak nie odmówił. Uznał ze to fantastyczny pomysł i chętnie wyjedzie z nią nawet teraz. Ale gdy dowiedział się ile Sara ma lat postanowił że lepiej poczekać z wyjazdem rok albo dwa, A najlepiej to kilka aby dziewczyna była chociaż pełnoletnia. Sarze podobała się ta odpowiedzialność. Spotykała się z Miguelem każdego dnia w pracy. Szybko stal się dla niej ważny. W końcu Miguel zaprosił ją do siebie do domu. Nie miał własnego mieszkania tak jak Sara. Wynajmował miejsce w pokoju. Razem z nim mieszkało tam z siedmiu chłopaków, właściciel mieszkania oraz jego syn. Jakże inny to był świat od tego który Sara znała. Na codzień potrafiła być jak księżniczka. Starala się utrzymać własne życie na wysokim poziomie. Miguel poprosił jednego ze współlokatorów by na czas gdy Sara tam była ,Miguel miał prawo wejścia z nią do jego pokoju i żeby nikt im nie przeszkadzał. To mile ze pomimo braku warunków , udało mu się wyczarować odrobine przestrzeni. Sara znała go nie długo. A jednak nie przeszkadzało jej gdy zaczął ją rozbierać . Pozwoliła sobie by stać się jego Tak jak by się znali już od wieków. Wtedy Sara poczuła że jest dla niego wyjątkowa. ,,Już jestem. Ty mnie wołałeś, więc przyszłam do ciebie” A on poczuł chyba tak samo. Choć z wyglądu nie był chłopakiem ze snów , ale po przejściu przez rzekę wygląd się zmieniał. Miguel miał zielone oczy , jasne włosy, był wzrostu Sary.
Jeszcze tego samego wieczoru Miguel zniszczył jednym słowem całą magię która zdążyła powstać. Odprowadzajac ja do domu powiedział ze Sara jest tylko koleżanką. To zranilo ją bardzo. Czuła się wykorzystana i obdarta ze wszelkiej intymności. Nie tak miało być. Wręcz przeciwnie , była gotowa by się zakochać i przeżyć historię inną niż te które znała z opowiadań koleżanek. Przecież Sara sama była inna niż jej koleżanki i dobrze wiedziała ze nie da się wykorzystać tak głupio jak one. Ale dala. I czuła się z tym bardzo źle. A może tak właśnie musi być i nie da się zaplanować by było inaczej ? Kolejna zagubiona dziewczyna straciła godność. By zapomnieć o pierwszym poszła do łóżka z kolejnym. Był to kolega z pracy , starszy o kilka lat. Dodatkowo podobał się on jednej z młodszych koleżanek. Po oddaniu jemu swojego ciała wcale nie poczuła się lepiej. Wręcz czuła się jeszcze gorzej , jednak tłumaczyła sobie ze robiąc to chociaż ocalila przyjaciółkę. Gdyby to przyjaciółka zdobyła tego mężczyznę mogła by się w nim zakochać tak jak Sara w Miguelu. I mężczyzna wykorzystał by dziewczynę tak samo okrutnie ją raniąc. Tak , Sara ochronila przyjaciółkę przed tym złem jakim jest zakochanie się w nie wartym tego człowieku. To wytłumaczenie faktycznie pozwoliło jej czuć się trochę lepiej. Choć było to dość wymuszone poczucie.

Motyl rozdzial 2

Sara mieszkała sama. Jedynym jej wspolmieszkancem był pies, a dokładnie to niewielka kundelkowata suczka. Jej mama poznała swojego księcia z bajki , gdy Sara miała szesnaście lat. Niestety ów książę nie zdobył aprobaty Sary. Dziewczyna widziała jego prawdziwe oblicze i chciała być jak najdalej od niego , tym czasem jej matka była gotowa z ksieciunia zrobić nowego ojca. Prawdziwy ojciec Sary od dawna mieszkał w innym mieście. Odkąd matka poznała pana księcia zmieniło się zupełnie wszystko , a względny spokój całkowicie przestał istnieć.  Życie nastolatki już wcześniej nie było kolorowe , lecz księciunio zmienił je w jeszcze gorsze. Matka przy nim zupełnie zapomniała , że ma dzieci , bywało iż obiad przygotowany był jedynie dla partnera , a gdy Sara lub jej rodzeństwo śmiały poprosić o co kolwiek dostawali jedynie lanie. Gdy tylko pojawiła się taka możliwość Sara zamieszkała sama. To była trudna decyzja , jednak wydawała się jedyną możliwą.  Najlepszym towarzystwem były jej koleżanki z pracy. Dziewczyny w podobnym wieku , których historia była niemal tak samo beznadziejna jak Sary. Miały dużo wspólnych tematów. Często bywało ze po pracy wychodziły razem na imprezy. Największą rozrywką było wypicie piwa i długie rozmowy. Sara dobrze dogadywala się z przyjaciółkami. Czuła się przy nich rozumiana , a to najważniejsza rzecz na świecie. Sara nie zawsze miała przyjaciół. Po rozwodzie rodziców , nie odzywała się przez cztery lata. To nie ułatwiło nawiązania kontaktów z rówieśnikami , żaden lekarz nie potrafił stwierdzić dla czego dziecko nie mówi. Sara nie potrzebowała lekarzy , tylko miłości i uwagi , tego jednak nie dostała. Nawet gdy w końcu zaczęła mówić , wszyscy wiedzieli już , że ona jest dziwna i nikt nie chciał z nią rozmawiać aż do końca gimnazjum. Dopiero gdy poznała ludzi którzy nie znali jej od dziecka , mogła zacząć od nowa. Wciąż uczyła się jak rozmawiać z ludźmi , ale w końcu wychodziło jej to całkiem dobrze i miała kilka koleżanek. Jednak przyjaciółki co chwile miały jakiegoś chłopaka , nieraz na chwile nieraz na dłużej. Sara nie była jeszcze gotowa na love story. Dobrze się czuła gdy mogła po prostu imprezowac z dziewczynami , ale te co chwile wdawały się w romanse , zapominając na jakiś czas o przyjaciółce. Później rozstawaly się z chłopakiem i znów wracały do Sary bogatsze o kolejny żal , którym mogły się dzielić. Im bardziej Sara słuchała historii o złamanych sercach tym bardziej wiedziała , ze miłosna historia nie jest tym czego pragnie. Choć czasem przeszło przez jej myśli ze nie chce być sama , patrząc na ponowne rozstanie którejś z koleżanek upewniała się iż właśnie samotności pragnie najbardziej.
Pewnego dnia Sara postanowiła ze najlepszym pomysłem będzie wyjechać gdzieś daleko. Tak często w jej snach pojawiały się obrazy odległej krainy , czuła że jej miejsce jest daleko stąd. Już nawet miała w głowie plan gdzie pojechać. Gdzieś na bezludną wyspę gdzie bedzie sobie tylko ona. Niewiedziała dlaczego miała w głowie wspomnienie samotności, której o dziwo brakowało jej. Coś na kształt rozmytego wspomnienia , które wcale nie należało do niej. Gdy logicznie o tym myślała nie mogła doszukać się w pamięci tej samotności. A jednak w głowie wciąż pojawiał się obraz pięknej łąki i domu w drzewie. Pragnienie wyjazdu było silne , ale strach przed stratą wszystkiego co miała również był ogromny. Chętnie zabrała by jedną ze swoich przyjaciółek. Przecież mogły by być same we dwie. Niestety koleżanki nie podzielaly jej entuzjazmu. Wręcz uważaly ten pomysł za bardzo zły.
Odłożyła te plany na później. Przecież nie musi wyjeżdżać już dziś. Zwlasza że odwlekajac wyjazd w czasie , zwiekszala szanse iz przekona przyjaciółkę do zamieszkania na cudnej, bezludnej wyspie. Wakacje się skończyły a ona znów poszła do szkoły. Szkoła była przerobiona ze starego zamku. Był to wielki budynek. Lekcje tam były normalne. Nie miały w sobie nic magicznego. Nauczyciele byli tak nudni jak to tylko możliwe i choć sam zamek był majestatyczny , była to tylko zwykła szkola. A wybrała ją ze względu na wyjątkowość. Mimo to lubiła spędzać czas w szkole po lekcjach. Wtedy magia zdawała się powracać w mury budynku. Dodatkowo Zamek był otoczony dużym polem po którym często jeździła konno. Nigdy wcześniej nie lubiła koni. Dopiero od niedawna uznała że jest to najfajniejszą rzeczą jaką można robić. Jej ulubionym koniem została Peny – laciata klacz. Początkowo Sara nie czuła się pewnie przy tych ogromnych zwierzętach. Ale od zakończenia zajęć szkolnych do autobusu miała bardzo dużo czasu. Większość uczniów miała samochody wiec wracali do domów pozostawiając ja samą. W tej samotności jakaś moc ciągnęła dziewczynę do stajni. Sara zaczęła przynosić jabłka dla koni z pobliskiego sadu i odkryła jak dobrze czuje się w ich towarzystwie. W końcu odważyla się wsiąść na konia i zacząć naukę jazdy konnej. Niemal od razu poczuła jak staje się jednością z Peny i zaczęła spędzać z nią coraz więcej czasu. Czuła że w ostatnim czasie bardzo sie zmieniła, tak jakby jej wpsomnienia zostały zamienione. Inaczej patrzyła na świat niż jeszcze przed wakacjami. Mimo to wciąż była sobą.

Motyl rozdzial 1

Dawno dawno temu , za górami , za lasami , za jeziorami … A może wcale nie tak dawno , mogło być to również wczoraj , albo nawet nie wydarzyć się w przeszłości tylko w odległej przyszłości. W przyszłości tak dalekiej że ludzie niemal przestali istnieć , a ich miejsce zajęły inteligentne roboty. Może wcale nie daleko , a tuż za zakrętem … W pięknej basniowej krainie , gdzie żyły tęczowe jednorożce , a może w powojennym , zniszczonym krajobrazie lub w całkiem zwyczajnym mieście. A może na zwykłej polanie , gdzieś blisko lasu. Wiesz każda historia musi mieć swoje miejsce i swój czas. Wszystko co wydarza się poza snem powinno wydarzyć się gdzies…
Rosły tam drzewa. Nie było ich wiele i wyglądały bardzo , bardzo zwyczajnie. Ot las , jakich pewnie znasz tysiące. Krzewy , zwierzęta , drzewa …  W jednym z nich ukryty był dom. Wejść tam można po sznurkowej drabinie. Z pozoru wyglądało jak zwykłe drzewo ,nie dało się zobaczyć iż w środku ukrywa się coś więcej niż wiewiorki, z resztą i tak nikt nigdy tam nie przychodził. Miejsce to było daleko od wszystkiego. Polanka wydawała się ciągnąć w nieskończoność.
W połowie przecinała ją rzeka. Właśnie tam teraz była Ajla. Przytuliła się to Ariz, jest to jest klaczka. Są ze sobą bardzo związane. Ariz jest biało-brązowa, ma czarne oczy, długą grzywę zaczesaną na lewy bok i ogon zapleciony w kłosa. Ajla uwielbiała czesać swojego konia. Teraz właśnie też sie tym zajmowała. Opieka nad koniem stanowiła jej w sumie jedyne zajęcie. Gdy już ją całkowicie wyczesała jeszcze raz pogładziła ją po szyji. Dosiadła konia by przejechać się po okolicy.
Ka ita- nakazała Ajla i Ariz ruszyła.
Gdy jechała na koniu wydawały się być jednością. Grzywa Ariz powiewając na wietrze dotykała Ajlę po rękach. Ich ciała poruszały się w pełnej zgodności. Pędziły galopem bez celu. Oprócz lasu i rzeki nie było tu zupełnie nic. Choć by pędzić przed siebie przez wiele godzin , nie dało się znaleźć nic innego. Jedynie malutkie zwierzątka szukające pożywienia. Czasem miedzy drzewami , gdzie docierało słońce , dało się ujrzeć motyle. To piękne, kolorowe owady , których nigdy nie da się dotknąć. Można z daleka podziwiać ich urok , lecz gdy zapragniesz mieć ich piękno na własność , one umierają po cichu. Ajla lubiła je oglądać , raz nawet spróbowała złapać jednego. Zostawił na jej palcach trochę pyłu , a bez niego nie mógł już latać. Nie ma sensu gonić motyli , one istnieją tylko po to by je podziwiać z daleka.  Gdy już zaszło słońce wróciły pod swoje drzewo. Dobrze jest mieć swoje miejsce , do którego można wracać. Ajla nakarmiła konia i weszła do domu po drabince. Na przedpokoju stała nieduża drewniana szafka na buty. Na prawo były dzwi do kuchni, a na przeciw do wejśiowych dzwi od pokoju. Wszędzie wisiały obrazy i zdięcia, dom zdobiły też suszone kwiaty i patyki poukładane w różne wzory. Przeszła przez pokój by dojśc do łazienki. Była tam wanna zrobiona z pięciu ogromnych liści. Ajla napełniła ją do połowy. Uwielbiała się kąpać. Woda delikatnie gładziła jej nagie ciało sprawiając, że na ten moment dziewczyna stawała się wodą. Kąpiel zajęła jej chyba z dwie godziny. Nie ma nic przyjemniejszego na zakończenie dnia. Otworzyła okno by wiatr wysuszył jej włosy.
Ciepło -szepnęła, a wiatr zrobił się cieplejszy, jakby ogrzany ogniem.

Poszła do pokoju i jak co noc położyła się. Łóżko było zrobione w całości z drewna. Wyjrzała za okno na Ariz. Ta już spała. Ale Ajla nie mogła zasnąć. Leżała z otwartymi oczami, jak nigdy. Jakaś dziwna myśl nie pozwalała jej spać. Nagle poczuła się strasznie samotna. Od kąd pamietała zawsze jej jedyną towarzyszką była klaczka. Nigdy jednak nie odczuwała samotności. Przecież ona i Ariz rozumiały się doskonale, poza tym były tylko one dwie. Ajla była wręcz pewna że na całym świecie są tylko one, bo tak właśnie wygląda świat. Nie rozumiała dlaczego tej nocy czuła inaczej. Zmusiła się by zamknąć oczy. W myślach powtórzyła kilka razy zaśnij zaśnij. ,, Nie zasypiaj, chodź do mnie ” usłyszała w głowie odpowiedź. Przed oczami zobaczyła twarz chłopaka. Co ? Co to wogóle jeste chłopak ? Przecież ludzie już od dawna nie mieszkają na ziemi. Podczas wszystkich swoich podróży nie spotkała istoty większej od zająca. Kiedyś dawno temu istniały elfy , ludzie , niedźwiedzie i inne konie. Przynajmniej tak mówiła jedna z książek Ajli, sama nigdy nie miała okazji nikogo spotkać. Wydarzyła się jakaś katastrofa , która zniszczyła całe życie, przetrwało tylko kilka zwierzat, ach no i ona. ,, Chodź do mnie” powtórzył. Otworzyła oczy. Nie mogła poskładać myśli. Kim był ten chłopak który ją wołał?
Widziała w głowie jego twarz. Miał ciemne włosy , szafirowe oczy. Dla Ajli wydawał się być najpiękniejszym na świecie. Ale Nikt już nie istniał. Nikt! Usiadła na łóżku próbójąc poskładać myśli, które wirowaly w jej glowie. Nie było to jednak możliwe. Nie potrafiła wyciszyć głosów , niewiadomego pochodzenia. Podeszła do szafki z ubraniami. Nawet nie zauważyła, że to co robi jest dziwne. Wybrała z szafki czarną bluzkę i kródką spudniczkę, do tego załorzyła wysokie buty, spięła swoje długie kasztanowe włosy i poprostu wyszła. Obudziła Ariz i w moment po tym dosiadła jej bez żadnych przygotowań. Klacz totalnie niewiedziała co odbiło jej przyjaciółce więc zaniepokojona stanęła dęba. Zaniepokojona? Przecież nie było juz czegoś takiego jak niepokój. Od kąd wszyscy ludzie znikneli nie było żadnych zmartwień ani innych złych uczuć. Była tylko miłość, rodość i swoboda. Pozostało tylko to co było dobre, czysta melodyjna harmonia. Bez wyjaśnień Ajla wydała komendę by koń ruszył. Ariz jak zwykle posłuchała jej głosu i ruszyła galopem. Ajla dokładnie wiedziała w którą stronę jechać i chyba po raz pierwszy nie pędziły bez celu. Ariz nie potrafiła zrozumieć o co chodzi. Wiedziała tylko, że coś jest nie tak.
-Co się stało – zapytała w końcu Ariz. Ajla potrafiła rozumieć mowę konia. – do kąd chcesz jechać? Ajla … martwisz mnie.
-Muszę go znaleść
Ariz nie zapytała kogo chociaż w myslach zadała to pytanie. Nie odezwała się już, bo wiedziała, że niczego sie nie dowie. I miała rację. Ajla nie chciała nic wyjaśniać, z resztą sama sobie również nie potrafiła nic wyjaćnić. Jechały wzdłuż rzeki. ,, Po drugiej stronie” znowu usłyszała jego głos. I już była gotowa przeskoczyć rzekę. Ale przeciesz dla Ariz to może być trudne. Rzeka była szeroka, a nurt był mocny, o wiele mocniejszy niż zwykle. Wiatr też wiał zbyt mocno. Jak by tego było mało, nocne niebo stało się teraz jeszcze ciemniejsze. Ariz prychnęła z niezadowolenia i strachu. Nie znała uczucia strachu więc nie potrafiła jasno określiść tego co czuje, ale to było oczywiste że się boi. Ajla wyczuła to więc poleciła jej wrócić do domu. Oczywiście klacz posłuchała jej chociaż ten pomysł wogóle jej nie odpowiadał. Nigdy wcześniej nie zostawiała przyjaciółki samej. Ajla związała z trawy solidną linę i zawiesiła ją na drzewie nad brzegiem rzeki. Przez chwilę sie zawachała, ale już po chwili była po drugiej stronie. Dobrze wiedziała, że nie powinno jej tam być, ale z drugiej strony wiedziała że musi. Chciała tylko odnaleść chłopaka który ją wołał , wypełnić to dziwne uczucie pustki , którego dotąd nie znała. To nie mogło być nic złego. Poczuła mrowienie na skórze. Spojrzała na wodę by zobaczyć swoje odbicie, bo poczuła że granice jej ciała są inne. W wodzie nie zobaczyła nic, bo nurt był zbyt szybki. Dotknęła swojej twarzy , oglądała swoje ciało. Chyba wszystko było w pożądku.
Popatrzyła w kierunku rzeki lecz teraz jej już tam nie było. Tym bardziej nie mogła dostrzec tego co zostawiła po drugiej stronie rzeki. Po przeciwnej stronie dostrzegła budynki. Wydawały się być całkiem blisko więc postanowiła dojść tam. Przez jeszcze tylko chwilę szła po łące, zaraz doszła do asfaltowej ulicy. Po lewej stronie były jakieś stare budynki, na pewno już od dawna nikt w nich nie mieszkał, no może tylko koty lub nietoperze. Tak przynajmniej Ajla myślała. Po prawej stronie był sklep. A co wydało jej sie najdziwniejsze, że był czynny. Popatrzyła jeszcze raz w lewo i dostrzegła, że budynki nie są wcale puste. W oknach palą się światła, a po niektórych pomieszczeniach chodzili ludzie. Pamięć powoli ulatywała jej w powietrze. Moment w którym zniknęli wszyscy ludzie został zupełnie wykasowany, powodując w jej umyśle częściową pustkę. Drogę przebiegł jej kot. Był w kolorze Ariz. Co ? Kogo ? Kto to był? Zapomniała. Zapominała z każdą sekundą całe życie. Zamiast tego w jej umyśle pojawiło się wspomnienie domu w którym mieszkała … Z psem !
W jej głowie pojawił się obraz małego , śpiącego kundelka. Dokładnie wiedziała gdzie jest to łóżko i dom. Powinna tam iść. Klucze. Nie miała ich. Nawet nie rozumiała swoich myśli. Były w całkiem innym języku niż mówiła do tej pory. Za kierunek swojej drogi obrała właśnie dojśc do domu. Nie był to jej dom, chociaż nie była tego pewna. Wiedziała jak do niego trafić i pięc minut później już stała przed nim. W oknie zobaczyła dziewczynę. Była ona zupełnie taka sama jak Ajla. Tylko włosy miała o wiele kródsze i zupełnie inne spojrzenie w takich samych oczach. Wzrok obu dziewczyn się spotkał.
Dziewczyna z okna zamrugała i znów popatrzyła w niebo. Dopiero teraz zauważyła jak jest późno. W głowie zawirowała jej jakaś dziwna myśl której nie zrozumiała, bo wydawała się być w innym języku. Zobaczyła jakąś polankę i konia. Zignorowała te myśli. Zeszła z parapetu i połorzyła się spać. W nocy miała wiele snów. Polana , koń, chłopak … Jak to bywa ze snami – rano rozpływają się w bez kształt pod naplywem codzienności.

Koniec swiata

Pisane dawno temu w szkole

 

Zostawiłam ziemię na kilka lat i popatrz tylko co twoje dzieci z nią zrobiły! To było najpiękniejsze miejsce na całym świecie jakie zrobiłam.
Wybacz Isuss, daj jeszcze jedna szansę moim dzieciom. Nie możesz znaszczyć tego wszystkiego.
Bogini zaśmiała się. Dźwięk jej śmiechu był tak czysty i krystaliczy, a jednak na jego dźwięk przeszedł go dreszcz. Gestem wezwała swoch aniołów. Każdy z nich zajwił się przy Niej w sekundę. On na to wezwał swoją armię. Była o wiele większa. Każdy z nich rozłożył skrzydła gotowy do ataku. Czekali tylko na jego słowo by zniszczyć w końcu aniołów Isuss. Ona znów tylko się zaśmiała i spojrzała na jednego z aniołów. Władał on żywiołem powietrza. Jego włosy były białe, oczy jasnoniebieskie i był ubrany w białe spodnie. Całą pierś miał nagą, a w ręku trzymał srebrny łuk. Wymierzył strzałą w armię i wiatr zdmuchną ich jak by byli z papieru. Kalona doskonale wiedział że jego armia jest słaba w porównaniu do Iss. Mimo to i tak chciał przeszkodzić w jej planach. Nie mógł jej pozwolić na zakończenie życia ludzi. Byli oni jego dziełem. Nie byli zbyt idealni, ale w końcu wszyscy byli jego dziećmi.
Wyciągnęła z torebki swojego laptopa i włączyła kamerę na ziemię. Była przerażona tym co ludze tam robią. Zabijają dla przyjemności, niszczą dla własnych korzyści… Zabijali ziemię. Do dzis liczyła się ze zdaniem Kalony, ale już nie mogła dłużej patrzeć na to wszystko co robia jego dzieci z Jej najpiękniejszym dziełem jakim była ziema. Wiedziała że musi to zakończyć. Poprosiła anioła ognia by przyprowadził nowe dzieci.
Przed Isuss i Kaloną stanęło kilka grupek dzieci, które wydawały się być jak roboty. Na ten widok Kalona od razu poinformował swoje dzieci o planach Iss. Tak ludzie dowiedzieli się o końcu świata, który mial niedługo nastąpić.
Wśród ludzi pojawiła się panika. Zaczeli robić schrony. Niektórzy sie tym jednak nie przejeli. Kilka dziewczyn zaszło w ciążę. I to był najlepszy moment by zesłać na ziemię Nowe Dzieci.
Isuss dała ludziom jeszcze chwilę by jej dzieci mogły spokojnie narodzić się.
Gdy już wszystko było gotowe do zniszczenia dzieci Kalony wysłała swoich aniołów na ziemię by zniszczyli wszystko co stworzyły dzieci kalony, co jej zdaniem było złe. Anioł ziemi spowodował wiele wybuchów wólkanów i trzęsień płyt tektonowych. Ten był ubrany w zieloną tunikę, a w ręku trzymał róg. Gdy grał na roku ziemia pochłaniała dzieci Kalony.
Kolejny wyruszył Wiatr, wzywając tornada i burze niszcząc kolejną część ludzi.
Ziemianie byli w coraz większym strach i niektórzy z nich pochowali się do schronów które zrobili głęboko pod ziemią. Dostali się tam tylko politycy i królowie, których Iss nie uznała za ważnych na tyle by mogli przeżyć. Wezwała wtedy wodę by wyczyściła powodzią i deszczem ziemię z ludzi którzy się chowali. A jej dzieci żyły sobie spokojnie z dala od wszystkich kataklizmów. Niektórzy ludzie tuż przed utonięciem widzieli oblicze anioła wody. Miała Błękitne włosy i oczy w kolorze oceanu. Ubrana była w bardzo długą sukienkę, a w jej rękach widzieli miecz, był tak twardy że przebijał nawet skały, a w ich miejscu tworzył strumienie.
Kalona chciał ocalić resztę swoich dzieci. Był pewien że mogą przeżyć. Obiecał że zmienią się. Ale Isuss już tyle razy to słyszała …
Ogniu, twoja kolej.
I tak nastał całkowity koniec świata i zaczęła się nowa era. Na ziemi żyły jedynie dzieci Iss. Wyglądem się nie różniły bardzo od dzieci Kalony.
Dzieci indygo będą spokojni. Ich oczy niech będą fioletowe.
Dzieci kryształowe będą mądre. Niech otacza je poświata.
Dzieci Ace będą silne. Idealni wojownicy.

I zaczął się zupełnie nowy świat, świat jakiego nikt nie był w stanie sobie wyobrazić. Jakiego nikt nie przewidział. A Isuss w końcu stworzyła świat idealny…

Buntowniczka

Pisane dawno temu do szkoły

BUNTOWNICZKA
Hania była grzeczną dziewczynką. Od małego była zdolna i dobrze się uczyła. Nie była nigdy prymuską, ale była dobrą uczennicą. Zeszyty i piórnik zawsze układała równiutko na ławce. Nauczyciele zauważali jej penantyzm. Niestety niezauważała go jej matka. Kiedyś Hania sprzątała swój pokój. Nie liczyła za to na pochwały, ale jedno miłe słowo wystarczyło by. Matka jednak nie widziła. Zabawki Piotrusia i tak walały się po pokoju nie ważne ile razy się sprzątało. Piotruś był młodszym bratem Hani.
-Hanno posprzątaj – mówiła ciągle matka.
Nikt nie lubi być niezauważalny, Hania też nie lubiła. Przestała sprzątać zupełnie. Nie czuła potrzeby starać się skoro i tak wszystko co robiła, robiła na marnę.
HAnia wielokrotnie mówiłą mamie o swoich uczuciach. Ale ona jej nie słuchała. Zbywała córkę i próbowała nauczyć ze ma się podpożądkować.
Z czasem Hania nauczyła się ze mówienie o tym co ona czuje i myśli jest złe. Zaczęla tłumić w sobie wszelkie emocje. To nie znaczy że ich nie czuła. W szkole miała koleżankę Anie. Zaprzyjaźniła się z nią i zaczęła zwierzać. Okazało się że obie dziewczyny czują się niezrozumiane i niedocenione. Ich rodzice tak jakby nie zdawali sobie sprawy ze dzieci mają uczucia.
-Jutro sprawdzian. Umiesz coś- Zapytała pewnego razu Ania.
-Nie umiem. Cały dzień zajmowałam się bratem nie miałam kiedy się nauczyć. -odpowiedziała jej HAnia.
DZiewczyny wpadły na pomysł swoich pierwszych waqgarów. Uznały że lepiej będzie nie pokazać się w szkole niż dostać jedynkę. Przecież rodzice za jedynkę dadzą karę lub nawet klapsa. To było pżerażającą perspektywą.
Poszły do galeri handlowej. Dzień był dla nich wspaniały i udany. Miały duzo czasu dla siebie i mogły rozmawiać zupełnie o wszystkim. Ekscytujący był dzień bez kontroli i narzekania dorosłych.
Hani bardzo spodobało się wagarowanie. Rodzice mówili jej że źle postępuje, kazali jej się uczyć i chodzić do szkoły. Ale Hania już nie chciała słuchać rodziców. Oni też jej nigdy nie słuchali. Postanowiła zrobić na przekór rodzicom i zacząc żyć tak jak ona ma ochotę. Zmieniła swój wygląd. Jasne włosy przefarbowała na ciemno, zrobiła sobie kolczyki w wardze i w brwi. Nie wyglądała już na grzeczna dziewczynkę. Nie była już nią. Pozawała nowych ludzi którzy ja rozumieli. Oni pokazali Hani co to narkotyki. Hania nie mogła znmieśc gadania matki i wiecznej krytyki. Wyprowadziła się z domu. Nie miała z czego się utrzymać ale koleżanbka pokazała jej czym jest prostytucja. Dzieki temu Hania miała dużo pieniędzy i mogła robić co chciała. Zaszła w ciąże z jednym z klijentów. W tym momencie postanowiła zmienić swoje życie. Urodziła dziecko i chciała być dobrą matką która zawsze zrozumie swoje dzioecko.
Hania postanowiła że ona zawsze bedzie rozumieć swoje maleństwo. Bedzie go słuchać i nie pozwoli mu dusić uczuć. Bo to własnie przez brak zrozumienia dzieci się buntują i robią głupie rzeczy. To przecież nie jest tak że ona chciała zostać prostytutką. Nie chciała też brać narkotyków czy żucać szkoły. Poprostu nie była słuchana gdy mówiła. Nie była słuchana gdy krzyczała. Jej uczucia były nie ważne i swoim zachowaniem chciała tylko zwrócić na siebie uwagę. To wszystko co zrobiła to był akt rozpaczy bo nie wiedziała jak dotrzeć do rodziców i wytłumaczyć im że ona też ma jakieś uczucia.

Jeziorko

Ostatnio został zamknięty mój inny blog na którym pisałam bajki , opowiadania , historie i książki. Niestety różne strony oferujące blogi , zamykają się jedna po drugiej. Z tego powodu postanowiłam swoje bajeczki zapisywać tutaj , gdzieś chce to pisać.
Na początek coś co pisałam bardzo dawno temu , fragment z książki , która straciłam podczas przenoszenia jej po różnych innych witrynach.

Domek stoi tak że z okna widać wodę. Kilka metrów za oknem stoi łódka. Ja i kilka osób trzymamy łódź na linach. Transportujemy z tej łodzi coś do domku. Nie widzę co to jest, domyślam się tylko że być może jedzenie. Na łodzi nikogo nie ma musimy radzić sobie za pomocą samych lin. Dziewczyna która stoi obok mnie wpada na pomysł wejścia na łódź. Idzie po linie w ej stronę. Tuż przy celu wpada do wody. Zaczyna głośno krzyczeć. Wszyscy próbują ją wyciągnąć, ale nie wchodząć do wody tylko za pomocą lin. Ja tylko patrze. Patrzę ale nie na dziewczynę tylko na faceta który z nikąd pojawił się pod wodą. Jest nie ruchomy, ręce ma uniesione ku powierzchni. Nikt inny go nie zauważa. Z nikim nie mogę rozmawiać. Pytam, krzyczę, ale nikt nie słyszy mnie. Dziewczyna cały czas panikuje. Wydaje mi się że ona też widzi faceta pod wodą. Gdy jest blisko niego zaczyna zwijać się i skręcać w dziwnych pozycjach. W końcu udaje się ją wyciągnąć.
-nigdy wiecej tego nie rób Jana – mówi ksiądz do dziewczyny.
I więcej nikt o tym nie rozmawia. Jak by nic się nie wydażyło. Nawet Jana nie porusza tematu. Jestem chyba jedyną osobą którą ciekawi to wydarzenie. Co to był za facet? Pragnę się dowiedzieć. Ale gdy o to pytam wszyscy udają że nie słyszy mnie a nawet nie widzą.
Dzień mija spokojnie. Siedzimy przy dużym drewnianym stole. Każdy coś je. Jest dużo chleba. Widzę że inni nie jedzą chleba, ale tylko chleb stoi na stole. To trochę dziwne. Biorę sobie kromkę i smaruję ją masłem. Dopiero teraz zauważyłam jaka byłam głodna. Wszędzie stoją rośliny w doniczkach, niewielka jadalnia staje się przez to jeszcze mniejsza.
Adrian siada obok mnie i podaje mi kubek z herbatą.
-Czemu jesz chleb ?- pyta
Jego pytanie jest dziwne. Wszystko tu jest bardzo dziwne. Miałam się nauczyć czegoś o sobie przyjeżdżając tu, tymczasem nic zupełnie nie rozumiem. Każdy moment jest jak sen. Niezrozumiały i mam wrażenie że zapominam co się działo chwilę temu. Jana wpadła do wody. Nie podoba mi się tu. Tak właściwie nie wiem gdzie jestem. Eva nie wyjaśniła mi tego gdy mnie tu zabrała i teraz też nie.
-Bo nie ma nic innego. Sam zobacz.
Śmieje się. No super, znowu zrobiłam lub powiedziałam coś nie tak. Cały czas mi się do zdarza. Chyba nie powinno mnie tu być. Adrian i Eva świetnie się bawią, ale mi się nie podoba. Wciąż nie rozumiem czemu Eva uznała że muszę tu przyjechać.
-Och … Majka, na tym stole pojawia się to co chcesz.
Czyli mogłam zamarzyć o czym chciałam, a wybrałam chleb z masłem. Nie zamierzam nażekać czy twierdzić że taka kanapka to złe jedzenie. Lubię jeść skromnie. Mama mnie tego nauczyła. Bardzo tęsknię za mamą. Ona nawet nie wie gdzie jestem. Nie widziałam jej od moich urodzin. Widzę że większość ludzi tu je mięso. Robi mi się nie dobrze. W wyobraźni widzę żywe zwierzęta na ich talerzach. Staram się nie myśleć o tym, ale one pojawiają się naprawdę. Odchodzę od stołu. Adrian idzie za mną. Cały czas trzyma się bardzo blisko mnie. To miłe z jego strony, ale też wydaje mi się podejrzane. Rozumiem, stara się być miły. Tyle że Adrian nie bywa miły, chyba że w stosunku do swojej siostry.
Jestem w ogrodzie. Trudno nazwać ogrodem podwórko otoczone szarym betonem, wszyscy jednak mówią na to ogród. Próbuję zgubić Adriana. Ciągle łazi za mną. Chwilami mam go dość, ale brakuje mi odwagi by to powiedzieć. Nie chcę go zranić, nawet jeśli nie zbyt go lubię. Przystaję na chwile i wtedy on wyrasta nagle tuż przede mną. Nic nie mówi tylko patrzy na mnie. W sumie te jego złote oczy i jego czarne włosy … Wysoki, dobrze zbudowany… Nie chcę myśleć o nim że jest przystojny. Nie nie nie. Wygląda tak samo jak Eva. I przecież go nie lubię. Staram się o tym pamiętać. Żeby było mi prościej odtwarzam w myślach twarz Daniela. Widzę ją na tyle niewyraźni, że kolor włosów zlewa się z tłem, a jego twarz jest zwyczajna. Tak zwyczajna i bez żadnych znaków że może należeć do każdego. Przez serum które mi podawał Gamaliel nadal wielu rzeczy nie potrafię sobie przypomnieć. Minęło już kilka tygodni , a resztki błotnistej substancji dalej działają. Może już zawsze tak będzie. Nie pamiętam nawet co łączyło mnie z Danielem. I czy w ogóle coś nas łączyło. Jednak jest moją jedyną ostoją. Pomaga mi się bronić przed Adrianem.
Adrian wyciąga paczkę papierosów i częstuje mnie jednym. Nie palę. Może powinnam. Adrian chyba nie ma tylu problemów co ja. Ja właściwie też nie mam problemów. Tylko nie mogę zebrać myśli. Biorę od niego papierosa. Wiem że pewnie później będę żałować. Adrian odpala mi go. Patrzę na niego jak się zaciąga. Być może trochę za długo skupiam na nim wzrok, ale Adrian uśmiecha się tylko i wypuszcza dym z płuc. Staram się zrobić tak samo jak on. Zaciągam się. Dym pali mnie w gardło. Powstrzymuję kaszel, oczy szklą mi się delikatnie. Wypuszczam dym. To wcale nie jest fajne. Dusi mnie i nie smakuje. Jednak raz jeszcze próbuję wziąć dym w płuca. Bardzo źle się czuję będąc inna od wszystkich. Chcę się tylko trochę dopasować. W połowie papierosa już przestaję się dusić.
Miałam naprawiać świat. Palenie chyba nie bardzo mi w tym pomaga. Ale to nic. Teraz chcę tylko stać się jedną z nich. Skoro i tak nie mogę wrócić do domu…
Wieczorem idę nad jezioro. Sama. Nie chcę tam iść, ale skoro nikt mi nie chciał powiedzieć co tam się dzieje postanawiam sprawdzić to sama. Staję przy oknie i chwytam się liny. Ostrożnie przechodzę na łódź. Lina chwieje się, ale jestem coraz bliżej. Oglądam się czy nikt nie patrzy. Okno jest puste, a światło w pokoju nie świeci się. Zostawiłam je zapalone. Tracę równowagę i wpadam do wody. Nie jest mi zimno. Ciepło też nie. Nie czuje nic, powinnam być mokra, ale wcale nie czuje swojego ciała. Próbuję się poruszyć. Każdy mój ruch jest bardzo powolny, jak bym poruszała się w kisielu. Krzyczę. Nikt mnie nie słyszy. Z ogromnym trudem płynę. Widzę dom, jestem blisko. Woda jest czysta, mimo ciemności widać dno. Jest porośnięte długimi wodorostami. Nie widzę ani jedne ryby. Zamiast tego mój wzrok napotyka nieruchomego faceta pod wodą. Ten sam który pojawił się gdy dziś rano Jana wpadła do wody. Blokuje mi przejście do domu. Nie dam Ady dopłynąć do okna nie dotykając go. Nie chcę go dotknąć. Jana gdy to zrobiła wiła się tak strasznie. Nie mówiła nic o tym, ale na jej twarzy widziałam ból. Kisiel gęstnieje wokół mnie. Jeśli szybko nie dopłynę do bezpiecznego miejsca zginę tu. Wołam o pomoc. Odpowiada mi jedynie echo. Szukam wzrokiem łodzi. Zniknęła. Otacza mnie woda, która ciągnie się za horyzont. Nie pamiętam żeby jezioro było tak wielkie. Boję się. Wiem że ostatnio strach często mi towarzyszy i powinnam się już przyzwyczaić. Jednak teraz boję się bardziej. Postanawiam mimo wszystko dopłynąć do okna. Nawet jeśli mam go dotknąć. Nie mogę przecież zostać w jeziorze, które mnie zjada. Każdy ruch wykonuję bardzo powoli i używam do tego całej siły jaką mam. Zbliżam się do człowieka, o ile tak mogę nazwać nieruchomą postać, który znajduje się tuż pod taflą wody. Nie dam rady go ominąć. Ciało mnie pali jak bym stała w płomieniach. Woda robi się zielonkawa i zaczyna bulgotać. Ogarnia mnie coraz większa panika. Nie pozwalam sobie na nią. Z wszystkich sił tłumię strach. Zmuszam się do myślenia. Twój blask ci pomoże – Eva kiedyś mi tak powiedziała, a teraz niemal słyszę te słowa. Tylko raz w życiu udało mi się wytworzyć silne światło i nawet nie wiem jak to zrobiłam. Daniel był wtedy ze mną. Myśle o Danielu. Nie potrafię sobie przypomnieć jak wyglądał. Nie zrobił mi nic wyjątkowego. Dotknął mnie tylko delikatnie. Dotykam swojego ciała w tych miejscach gdzie dotykał mnie Daniel. Staram się to robić powoli i delikatnie jak on. Zimna ręka chwyta mnie za nogę i ciągnie w dół. Im bardziej próbuję walczyć, tym szybciej chowam się pod wodą. Nie mogę oddychać. Zaczynam krzyczeć i woda wlewa mi się do ust. Zaraz tu utonę, stracę życie przez ciekawość. Nie mogę sobie na to pozwolić. Zamykam oczy. Znów próbuję myśleć o Danielu. Dotykam swoje ciało, gładzę szyję i brzuch. Muszę poczuć się tak jak wtedy przy danielu. Dotykam swoich piersi. Moja dłoń to nie to samo. Wyobrażam sobie że to nie moja ręka dotyka moje ciało. Myślę o … Adrianie. Wyobrażam sobie że każdy ruch który wykonuję, on robi. Pojawia się delikatne światło. Za delikatne by mogło zdziałać cokolwiek. Przesuwam dłonią od ucha przez szyję, piersi, brzuch do uda. Wmawiam sobie że to Adrian. Powinnam być zła na siebie, że to właśnie o Adrianie teraz myślę, Nie ważne. Ważne że pomaga. Blask jest coraz mocniejszy. Unoszę się wyżej. Nie muszę się ruszać. Coś ciągnie mnie na powierzchnie. Poddaję się tej sile. Wynurzam głowę. Czuję że jestem cała mokra i zmarznięta.
Dopływam do okna. Podciągam się i wchodzę do pokoju. Światło znów się pali. Wszyscy są w pokoju i gapią się na mnie. Ociekam wodą i cała się trzęsę. Eva podaje mi koc i prowadzi na fotel. Pozwala mi usiąść. Słyszę że mówią coś, ale nie rozumiem ani słowa. Jestem bardzo zmęczona. Zasypiam.

Lista najgorszych prezentow jakie mozna zrobic na swieta

Święta już tuz tuz. Ostatni moment na zrobienie prezentów. Są jednak prezenty ktorych dawać się nie powinno , a wręcz są one zupełnie bez sensu lub mogą nawet obrazić osobę obdarowana.
Święta to cudowny czas. Wspalniele jest dostawać prezenty. A ja sama mam ogromną radochę z robienia prezentów swoim bliskim. Jest jednak kilka rzeczy których podarowanie może okazać się zupełna pomyłką.
1. Kosmetyki.
Jeśli ktoś sam poprosi o paletke do malowania , puder czy dobry krem to oczywiście milo jest spełnić to marzenie. Jednak podarowanie zwykłych środków kąpielowych brzmi jak cicha sugestia ze osobą obdarowana się nie myje i koniecznie potrzebuje żelu pod prysznic.
Ryzykowne są tez wody po goleniu , a gdy w prezencie będzie dezodorant osoba obdarowana może się bardzo obrazić.
2. Chemia gospodarcza
Środki czystości do domu również nie są dobrym prezentem. Osoba obdarowana z pewnością zrozumie ze uważasz ją za złą Panią ( pana ) domu , albo wręcz za balaganiarza. To nie jest mile.
3. Zwierzęta
To wogole nie jest dobry pomysł. Zwierzęta to żywe , czujace istoty. Niechciane później wyladuja na ulicy lub w schronisku. Jeśli ktoś będzie chcieć zwierzątko to na pewno samodzielnie podejmie taka decyzje. To jest odpowiedzialność na kilka a nawet kilkanaście lat.
4. Odwiedziny bez zaproszenia
Odwiedziny są bardzo przyjemne , jednak jeśli nie zostaliśmy zaproszeni , powinniśmy odpuścić sobie przechodzenie. Wpraszanie się jest bardzo niegrzeczne.
5. Złym pomysłem mogą być ubrania , jeśli nie znamy rozmiaru osoby która chcemy obdarować. To trochę niezreczna sytuacja , gdy widzimy jak ktoś otwiera prezent i robi kwaśną minę bo fason ubrania jest zupełnie nie w jej stylu.
6. Grzebień
Wszystkie artykuły które sugerują , ze osoba obdarowana o siebie nie dba. Tarka do pięt , krem do stóp, środki na odchudzanie, pilnik do paznokci, krem na zmarszczki, szampon przeciw lupiezowy . To jest absolutnie zły pomysł.
7. Rzeczy dla dziecka dla osoby która dzieci nie ma
Niektórzy nie chcą mieć dzieci , inni nie mogą. Prezent który miałby sugerować ze już najwyższy czas na dziecko na pewno będzie bardzo nietrafionym prezentem.
8. Bon zywnosciowy
Jeśli robisz prezent dla osób bezdomnych , bo lubisz pomagać to wtedy jest to świetny pomysł. W żadnym innym wypadku niestety nie.

Mleko, krew i łzy

Kiedy byłam jeszcze w ciąży z Karmelą i przygotowywałam wyprawkę dla dziecka na liście było wiele różnych rzeczy. Jednak to czego tam nie było to butelki i smoczki. Od samego początku wiedziałam iż karmić swoje niemowlę zamierzam piersią. Nastawienie to bardzo ważna sprawa. Nie dopuszczałam nawet myśli o butelce, a gdy ktoś się pytał czemu ich nie mam reagowałam złością. No bo jak to !
Gdy Karmelka się urodziła , mogłam ją przystawić do piersi już po kilku minutach. Mleka miałam aż nadmiar. Pamiętam jak Karmelka nieporadnie próbowała chwycić pierś. Jeśli bym powiedziała że obyło się bez problemu to było by to wielkie kłamstwo. Mimo iż biust mam raczej duży, brodawkę mam nie wielką. Położna gdy zobaczyła jakie mam sutki , stwierdziła że nie dam rady wykarmić tym dziecka i od razu zaproponowała butelkę. Zupełnie mi to nie pasowało. Wiedziałam że córeczka da radę. I faktycznie po kolejnych kilku minutach maluszek już spał najedzony. Najedzony oczywiście moim mlekiem.
Dużym wsparciem była w tej sytuacji moja mama. Jest z zawodu pielęgniarką, sama ma czwórkę dzieci. Również żale koleżanek , które mówiły ile pieniędzy kosztuje wyżywienie niemowlaka sztucznym mlekiem było dla mnie motywacją , by karmić piersią.

W szpitalu zamiast pomocy , dostawałam jedynie przeszkody. Bez mojej zgody pielęgniarki podały butelkę , co utrudniało mi kolejne karmienia. Z butelki pije się zdecydowanie łatwiej i dziecko gdy już ją pozna może bardzo polubić ten sposób karmienia. Dodatkowo położne uważały że jest tylko jedna skuteczna pozycja by karmić piersią , która nie była dla mnie zbyt wygodna. Wogóle siedzenie tuż po porodzie nie było dla mnie wygodne.
Po powrocie do domu wcale nie było łatwiej. Chociaż mogłam karmić na leżąco , nie było też tego całego stresu , że zaraz przyjdzie pielęgniarka i w trakcie gdy akurat się udało przystawić małą do piersi , ta powie że czas na jakieś badania i karmienie będzie trzeba przerwać. Jednak pojawiły się nawały pokarmu. Nieraz w nocy wstawałam , by się przebrać gdyż byłam mokra od mleka. Nieraz pies usłyszał kogos na klatce i zaczął szczekać , co gwałtownie odrywało malucha od piersi. Bywały noce gdy wstawałam po piętnaście razy. Zdarzało się że maluch spał , a ja nie gdyż piersi bolały. Zdarzyło się że mała za mocno zassała sutka i poleciała krew. Bywało że nie mogłam wyjść z domu , gdyż mała wolała zasnąc przy karmieniu i za nic nie chciała dać się odłożyć. Bywało że gdy już udało się wyjść maluch domagał się piersi. Cóż karmiłam wtedy w różnych miejscach.
Po około trzecch miesiącach obie (ja i Karmel) nauczyłysmy się już wszystkiego tak , że karmienie nie było żadnym problemem. Skończyły się nawały, maluch przyzwycził się do psa i innych odgłosów. Na prawdę było idealnie. Przetrwałam ten trudny początek i nauczyłam się abso;utnie wszystkiego. Nic nie mogło mnie zaskoczyć.

Na zdjęciu z Esią

Byłam taka dumna z siebie i tak pewna , że teraz karmienie to będzie już łatwizna i sama przyjemność. Zaczęło się ząbkowanie. 😉
Oj dość boleśnie to wspominam. Przez chwilę nawet myślałam że jak wyjdą pierwsze ząbki , to zacznę p

owoli przestawiać na butelkę. Jako że kilka butelek dostałam ze szpitala jako wyprawkę postanowiłam że raz dziennie może dostać już coś innego niż moje mleko, kupiłam nawet karton mleka modyfikowanego. Jednak moje dziecko nie było już chętne do picia z butli i z wielkim protestem zakończyłam na drugiej próbie.

Kolejne zęby wychodziły z czasem , a ja już nie zauważałam większej równicy. Karmelę karmiłam dwa lata.

Przy drugiej córce było zdecydowanie łatwiej. Wiedziałam już co mnie czeka i byłam nastawiona dużo bardziej optymistycznie. A nastawienie to ponad połowa sukcesu. Początek nie był aż tak zły do zniesienia , choć był bardzo podobny. Mleko, krew i łzy 🙂

Esię karmię piersią juz półtorej roku i na spokojnie jeszcze trochę zamierzam.

Statystyki podają że w wychodząc ze szpitala piersią karmi 90 % kobiet. Po trzecim miesiącu ż

 

ycia dziecka już tylko 60 % , a po szustym zaledwie 30%. Mimo iż WHO zaleca karmienie piersią minimum do drugiego roku życia , większośc matek 85% karmi mlekiem modyfikowanym już po roku. Zapewne tak duża liczba kobiet zaprzestaje karmieniua piersią z powodu trudności. To jest w pełni zrozumiałe i szanuję decyzję tych kobiet. Ale powiem wam – warto jest przetrwać ten najtrudniejszy okres.

Bonus kilka odpowiedzi

Czy karmienie piersią boli ? – tak, przez pierwsze miesiące , ale mniej niż poród 😉

Czy karmisz Esie nadal wszędzie ? Przecież ona ma półtora roku ! – nie czasem ją głodze , przecież takie duże dziecko powinno już samo upolować mamuta.

Rozumiem karmić piersią w domu. Ale poza ? – nie karmilam jeszcze tylko w samolocie . Musze szybko to nadrobić

O straszeniu

Na plac zabaw chodzimy codziennie. Spotykamy tam wiele dzieci , jak i wielu rodziców. I to co mówią ze każde dziecko jest inne to prawda. Tak samo każdy rodzic jest inny , każdy z nich tez ma swoje własne metody wychowawcze.
Nigdy nie mowie rodzicom że coś robią źle. Nie jestem przecież ekspertka , sama również popelniam błędy. W dodatku wiem ze nie ma uniwersalnego środka w rozmowie z dziećmi. Sama mam dwie córki i wiem ze to co działa na jedną, nie sprawdzi się przy drugiej. A tym bardziej nie musi się sprawdzić przy żadnym innym dziecku.
Jednak jest kilka rzeczy które wydają się być bardzo nie właściwe.
” Bądź grzeczny , bo przyjdzie pan policjant i da ci mandat ” , ” pan ochroniarz cie zabierze „. Straszenie dziecka być może faktycznie przynosi efekt. Mnie w dzieciństwie gonily hatlapaje. No może nie do końca jest to w pożądku , ale nie kwestionuje tego. Jednak policjant , ochroniarz czy lekarz nie mogą służyć jako postrach. Kiedyś dziecko może się zgubić , może potrzebować pomocy. Dobrze by było gdyby nie reagowalo strachem na osobę w mundurze.
Ale najbardziej nie właściwy postrach to ojciec. ” Oj zobaczysz , wrócimy do domu to powiem tacie jak ty się zachowujesz ” . I po takim tekście dziecko nagle staje się grzeczne. Jak okrutny musi być taki tata ? To nie jest dobre stawiać tak ojca w roli potwora.
Relacja ojca z dzieckiem jest przecież ważna. Dziecko powinno ufać obojgu rodzicom. Ojciec jest ważny zarówno dla syna, bo dzięki tej relacji chłopiec uczy się być mężczyzną. Ojciec jest też niezwykle ważny dla córki, bo to jego uznanie dla jej kobiecości pozwala jej w dorosłym życiu czuć się pewnie we własnej, kobiecej skórze.
Poza tym małe dziecko potrafi szybko zapomnieć ze coś zrobiło źle. Po kilku godzinach może zupełnie nie wiedzieć czemu gdy tylko wrócił do domu tata od razu krzyczy. Po kilku takich spotkaniach z ojcem dziecko będzie chciało jedynie unikać ojca , a jego zachowanie zapewne i tak się nie poprawi. Jeśli dziecko przy mamie zachowuje się nie właściwie to jej zadaniem w ów czas jest reakcja. Np jeśli rozleje się na podłogę słodki napój czy właściwe będzie poczekać do wieczora z myciem podłogi ? Przecież przez kilka godzin plama zaschnie , przykleja się do niej paprochy lub wdepnie w nią kot.
Nikt nie ma prawa budować relacji dziecka z tatą i taty z dzieckiem poza plecami taty, a straszenie dziecka tatą tym właśnie jest. Nieświadom niczego ojciec często nawet nie wie, dlaczego dziecko czuje do niego dystans i zaczyna się go bać.

Moja ulubiona pozycja w lozku

O moim prywatnym życiu nie chętnie się rozpisuje. Wiecie mogę pisać o zachowaniu dzieci , z łatwością tez mi przychodzą posty pod tytułem co na obiad. Lubię pisać o sukcesach moich i dzieci. Ale dziś chce się z wami podzielić bardzo intymna sprawa. Powiem wam jaka jest moja ulubiona pozycja w łóżku.
I co najważniejsze jest ona w pełni bezpieczna dla wszystkich kobiet , bez względu na to czy rodziły naturalnie , czy tez poprzez cesarskie ciecie. Nawet i dla ciężarnej.
W sumie odkąd jestem mamą ta pozycja jest dla mnie idealna. A wiecie ze przy dzieciach czas na przyjemności jest ograniczony.
Chociaż nie mam pewności czy tak publicznie mogę o tym napisać. Czy nie wywoła to fali zniesmaczenia. Ale jako ze ta pozycja jest polecana również przez ginekologow oraz psychologów to po prostu musze ja zdradzić.
Otóż najbardziej na świecie lubię się położyć na łóżku od strony ściany. Wiecie tak żeby to mąż miał bliżej by ewentualnie wstać do dzieci. Ale to nie wszystko, Bo gdy już się tak położę to zasypiam.
O tak , po prostu leżeć i spać. Polecam wszystkim rodzicom.

Jak wysuszyc dziecku wlosy

Jak wysuszyć dziecku włosy ? Albo zrobić cokolwiek innego co jest konieczne , a dziecko absolutnie nie ma ochoty danej czynności wykonać.
Chociaż osobiście pewnie bym nieraz odpuscila , zwłaszcza teraz latem gdy na zewnątrz temperatura tak wysoka. Jednak praca moja polega na wysuszeniu włosków dzieciom i każde dziecko musi wyjść z basenu z suchą głowa.
Pan K. – pracuje ze mną i ma dokładnie te same obowiazki, pani C. – tez.
Nie każde dziecko chce suszyć włosy. Jednak nie możemy pozwolić by dziecko ich nie wysuszylo. Pan K. na ogol uwielbia dzieci i dobrze się odnajduje w tej pracy. Jednak uważa ze dziecku nie można pozwolić wejść na głowę i gdy któryś maluch wyjątkowo broni się przed suszarką K. ustawia dziecko do pożądku krzykiem. Skuteczne zawsze. Nieraz tylko maluch się poplacze.
Pani C. podchodzi do dzieci zdecydowanie lagodniej. Nigdy nie krzyczy na dzieci. Tłumaczy tylko ze wysuszenie jest konieczne a gdy to nie zadziała odsyła dziecko do mnie lub pana K.
A ja ? Przeksztalcam wszystko w zabawę. Uuuu samolocik , a zobacz jak szumi bzzzz jak w prawdziwym samolocie , teraz będziesz pilotem jeeee wiatr we włosach. Wyglupiam się i dzieci zadowolone. Niestety mój sposób jest najwolniejszy i podobno uczę dzieciaki ze to one rządzą, a przecież tak być nie powinno. Nawet szef nie docenił moich starań i pozostali pracownicy na basenie dostali podwyżkę , a ja nie. Ale dzieci mnie lubią i gdy widzą mnie z suszarką w rękach nie czują strachu. Przecież to właśnie chyba jest ważniejsze ?

W każdej sytuacji nie tylko w pracy staram się zmieniać konieczne czynności w zabawę. Zajmuje to trochę więcej czasu , ale gdy nie ma przymusu dzieci staja się chętne do współpracy .

A gdzie czapeczka

A gdzie czapeczka ?
Kiedy jest zima wszyscy noszą czapkę. Jednak gdy jest już wiosna i po woli można zacząć ściągać kurtki szaliki i rękawiczki ściągamy także czapeczkę.
Czapka jest ochrona głowy i nosi się ją gdy temperatura wynosi mniej niż dziesięć stopni. To jest polski mit, że trzeba założyć czapkę na uszy, bo się je przeziębi. Zapalenie ucha wywołują bakterie i wirusy. Chociaż częściej może się ono zdarzyć u dzieci czapeczke noszących. Gdy podczas zabaw głowa się spoci i jest mokra wtedy nawet łatwiej o przeziębienie. Wilgotne ucho w połączeniu z wiatrem jest bardziej narażone niż uszko niezapocone. Czapkę zakładamy dzieciom wtedy, kiedy i my chodzimy w czapce. I nie jest to mój wymysł. Potwierdzają to nawet lekarze.
Nie ubieram moim dzieciom czapek gdy jest ciepło. I mają się dobrze.

Glupszym sie ustepuje

Dziś w pracy trzech chłopców się pobilo. A w zasadzie swych zaczepialo jednego i on chciał się bronić. Rozwiązanie nastąpiło bardzo szybko. Chłopiec ( nazwijmy go Aadm, i tak nie pamiętam ) , który był zaczepiany miał odejść i ustąpić glupszym. Dwaj pozostali wydawało by się ze zapomnieli o zaczepianiu Adama. Przynajmniej na chwile. Bo tak to właśnie działa na chwile , dopuki Pani nie widzi. Podeszłam do Adama , miał łzy w oczach , ale nie płakał – starał się być twardy. Gdybym miała więcej czasu pewnie bym z nim porozmawiala. Powiedziałam mu tylko ze ma prawo być wkurzony i ze sytuacja była nie w porządku. Wiem ze świata tym nie zmienię , ale Adaś może zapamięta ze nie musi przyjmować roli pokornego cielaczka gdy dwuch ” glupszych ” go atakuje. Ten mały człowiek ( 4 czy 5 lat ) tez przecież zasługuje na szacunek. A nie na izolacje. Nie rozumiem dla czego w tech sytuacjach dziecko które jest ofiara uczone jest schować się gdzieś , uciekać.
Pracuje dopiero trzeci dzień. Z początku myślałam ze będzie to prosta praca. Przecież doświadczenie z dziećmi mam w sumie od zawsze. Młodsze rodzeństwo , opieka nad dziećmi koleżanek no i jestem matka dwójki dzieci. Ale coraz bardziej uswiadamiam sobie ze moje podejście do dzieci jest dalekie od obecnych trendów wychowawczych. Podobno mam się nie przejmować. Pewnie tak było by prościej. Ale trochę musze się przejmować.
Ci chłopcy będą kiedyś dorośli. A jeśli teraz się naucza ze ten słabszy ma się schować i po sprawie to nie będą to ludzie których chciałabym spotkać jako wrażliwa osoba. A fakt ze im nie zostało powiedziane słowo przez opiekunów może być straszny w perspektywie czasu.

By niejadek zjadl obiadek

Patrząc na to jak moje dziecko podchodzi do jedzenia , jestem wręcz pewna ze posiada pradawny gen solarow – ludzi zywiacych się jedynie słońcem. Nieraz faktycznie mogła bym powiedzieć ze Karmel energie ze słońca potrafi wykorzystać nawet lepiej niż te z pozywnego odżywiania. Na szczęście jest kilka potraw które nawet K. uwielbia. Dziś przedstawiam zupę krem z batatow i orzeszków.
Potrzebny jest garnek oraz blender. Do tego bataty , orzeszki ziemne , marchewka , cebula i właściwie można dodać tez innych warzyw , przyprawy, sól , pieprz i natka pietruszki. Wszystko gotujemy w wodzie , blendujemy na gładko i podajemy na talerz z chrupiacymi grzankami. Grzanki można zrobić z chleba. Nieraz robię jednak dziś mi się nie chciało i użyłam gotowych grzanek z oliwa z oliwek.

Ciasteczka

Jeśli jesteście tak dobrymi kucharzami i mistrzami kuchni jak ja mam dla was niespodziankę. Tego nie da się zepsuć.
Szybki przepis na bardzo proste ciastka o dumnej i adekwatnej nazwie „gówienka”
Potrzebne składniki to
× masło ( nie margaryna ) jedna kostka
× płatki owsiane – ok 300 gram
× kakao ( rozpuszczalne słodkie lub naturalne )
× miód ( jeśli używamy kakao naturalnego )
Przygotowanie
Masło rozupuscic w średnim garnku
Dodać resztę i wymieszać. Łyżka nałożyć na talerz i do lodówki. Po godzinie gotowe.
Dziewczyny moje zajadaly się nimi. A ja na wieczór mam jeszcze cały talerz dla siebie. Oj oby tylko w cycki poszło

Zabawki

K. podbiega do jakiegoś chlopca, chciałaby się pobawić jego autem. Często nosze ze sobą dużo zabawek żeby mogła zaproponować swoje ma chwilową wymianę. Miałam ze sobą mała pileczke, gumowego kotka i jakaś lale. Oczywiście nie każde dziecko chce się wymieniać i szanujemy te granice.
– czy dasz to ? – spytała Karmela. Zanim chłopiec zdążył się zastanowić czy faktycznie jest chętny na zamianę lub wspólną zabawe do akcji wkroczyła jego babcia szybko komentując iż dziewczynki się autami nie bawią. No rozumiem zabawka cenna ,czy coś. Ale taki argument uważam za słaby. Wystarczlo powiedzieć nie. Przecież nie ma nic złego w tym ze dziecko które jest dziewczynka bawi się autami. Tak samo jak chłopiec z lalka nie powinien być postrzegany źle. Kiedyś jedyna rolą kobiety było zajmowanie się domem ,dziećmi albo towarzyszyć mężczyźnie jako ozdoba. Zabawki przeznaczone dla dziewczynek to właśnie lalki , zestawy do gotowania czy sprzątania i słodkie różowe gadżety. Tak jak by dziewczyna nie mogła zostać mechanikiem czy astronauta albo chociaż by kierowca. Dziecko od najmłodszych lat ma być przygotowane do swojej roli życiowej przez zabawki o konkretnym przeznaczeniu. A tak być nie powinno. Dziecko powinno samo wybierać sobie czym się chce bawić.

Dziecko

Każdy człowiek ma granice cierpliwości. Jeden mniejsze drugi większe , ale ma je każdy. No może poza mnichami od jogi ale nie o mnichach chce pisać. Dzieci jak to dzieci chętnie te granice przekraczają. W ciągu każdego dnia zdarzają się sytuacje gdy granice zostają przekroczone do zenitu a może i nawet bardziej. Dziś byłam u babci. Była moja mama z swoim małym synkiem , brat z dziewczyna … No ogólnie pełny dom. Dla K. to zawsze wielkie wydarzenie , tyle ludzi – tyle atrakcji. Z każdej strony coś się dzieje. Ciocia się bobawi, wujek pobiega , kot będzie uciekał … Trzeba korzystać i bawić się na całego. Zabawa ta jest pełna emocji wiec nie będzie cicha. Raczej będzie zwyczajnie szalona. I to jest w porządku. Nikt nie mówi ze jest źle , aż tu nagle babcia krzyczy : zostaw to bo w dupe dostaniesz. Do mojego dziecka takim tekstem ?! I to już nie pierwszy raz. Gdyby faktycznie dokonała tego chyba bym musiała w obronie dziecka swego babcie tez po tyłku trzasnac. Bo to by było przekroczenie granic , moich i mojego dziecka. Ja rozumiem że granice babci zostały przekroczone , rozumiem ze sama dużo emocji różnych odczowala w związku z tym ze dużo nas w domu jej było. Rozumiem ze chciała szybko rozładować swoje złe emocje. Ale bez przesady.
Pisałam już jaki wpływ ma bicie ma dzieci ale powtórzę to. I będę powtarzać. Jeśli chociaż jedna osoba czytajaca mojego bloga dzięki temu zmieni podejście wiem ze będzie to ogromny sukces.
Klaps uczy dziecko ze siłą można zmusić kogoś do określonego zachowania. Tak wiec bite dziecko będzie bardziej skonne uderzyć inne dziecko na placu zabaw w celu osiągnięcia czegoś. Ten który jest większy i silniejszy ma większe prawo do decydowania o przebiegu zabawy.
Dziecko bite uczy się kłamać. Strach przed kara sprawia ze nie będzie się chciało przyznawać do winy. Uważam ze to bardzo nie korzystna cecha. Przyznanie się do winy i tak jest trudne. Nawet dorośli wola powiedzieć to nie ja niż zmierzyć się z odpowiedzialnoscia. Zdarzało mi się spotkać takich ludzi i na prawdę ciężko z nimi jest. A taki dorosły tez był kiedyś dzieckiem i dziecko tez kiedyś stanie się dorosłym. To właśnie teraz ,właśnie dziś ksztautujemy przyszłość swoich dzieci. One kiedyś będą dorosłe.

Bo ta podłoga …

Byłam w szkole. Na prawdę w końcu doroslam do tego by się uczyć i wiedza która zdobywam okazuje się na prawdę nie zwykła. Chociaż to co najlepsze nie mieści się w podręcznikach. W tym semestrze miałam w planach już nie zabierać S. do szkoły wcale. Wyszło tak ze ja miałam na czesci lekcji. I jeszcze kilka razy tak będzie. S. już siedzi , raczkuje , próbuje chodzić , staje o każde możliwe podparcie. Jej zdolność samodzielnego poruszania się i ciekawość w zdobywaniu tego co dalej sprawia, ze na rękach, a tym bardziej w wózku, nie bardzo chce już siedzieć. Siedmiomiesieczne dziecko to już całkiem duży człowiek. W domu S. swobodnie chodzi po całym domu , a najchętniej zachodzi do pokoju K. gdzie jest najwięcej zabawek. Normalnym dla mnie jest ze dziecko spaceruje po podłodze nawet jeśli do tego spacerowania używa rąk. Jednak okazało się ze nie dla wszystkich to takie normalne. Co z tego ze podłoga jest myta , na niej sa zarazki i bakterie. Yyy tak. To zapewne prawda , ale zawsze wydawało mi się ze te zarazki są również w powietrzu , na krzeslach, na ubraniach … Wszędzie w całym otoczeniu. Otóż nie. Te zarazki siedzą sobie na podłodze. Podłoga jest dla nich idealnym miejscem bo zarazki przecież uwielbiają chłód nieożywionej płaskiej powierzchni gdzieś na dole. I tylko siedząc na podłodze czekają aż ktoś je weźmie do buzi. Wydaje mi się ze gdy tak było to ludzie przestali by chorować , bo bakterie z podlogi raczej nie były by groźne. Ale co ja tam wiem.
Podłoga faktycznie może być brudna. Jak by nie patrzeć jest ona zawsze najbardziej używana powierzchnia w każdym pomieszczeniu. Jednak gdy skarpetki dziecka nie zmieniają koloru z różowego na szary , do raczek nie przyklejaja się paprochy, nie klei się nic to znaczy ze podłoga jest czysta.
Staram się nie ograniczać moim dzieciom przestrzeni i możliwości ruchu. Czasem faktycznie jest to nie możliwe , ale nie rozumiem ograniczania dzieci gdy nie jest to konieczne.

Sny

Od kad pamiętam mam sny bardzo realne. Są zawsze takie prawdziwe. Wszystko co się w nich wydarza odczuwam wszystkimi zmysłami. Czasem budząc się bywam zdziwiona dla czego jestem we własnym łóżku. Bywa nieraz ze do kilku minut zajmuje mi ogarnięcie ze to był tylko sen.
Grupa naukowców z Boston Harvard Medical School twierdzi, że dokonała zadziwiającego odkrycia. Ich zdaniem sny nie są tylko seriami niepowiązanych ze sobą wyobrażeń i dźwięków, ale są realnymi zdarzeniami występującymi w alternatywnych wszechświatach, które przebijają się do naszego poprzez nasze umysły pozostawione w stanie nieświadomości. Moim zdaniem to ma sens. Sny jakie przeżywam są potwierdzeniem tej teorii.
Sny mam o różnych tematach. Niektóre sa zbyt magiczne by pomylić je z rzeczywistością , inne zaś są tak zwykle nie da się ich odróżnić od realnego świata.
Nieraz sprawdzam w senniku znaczenie ,ale to tylko poszczególne elementy.
W temacie snów chciał bym opowiedzieć o kilku rzeczach.
Zdarza mi się słyszeć ze np znajomym czy rodzinie nic się nie śniło. Wiem ze to twierdzenie nie jest prawdziwe. Każdy ma sny. Zawsze , tylko nie zawsze je pamiętamy. To czy sen zapamiętamy zależy od tego w którym momencie się wybudzimy. Ja mam to szczęście ze rozbudzam się najczęściej w fazie zapamietujacej. Albo i nie szczęście bo nie zawsze sny mam takie które chciałabym pamiętać.
Zwierzęta tez mają sny. Można zobaczyć jak nieraz zwierzak rusza się przez sen jak by śniło mu się ze coś goni. Miałam mnóstwo możliwość by to zaobserwować.
U niemowlaków i małych dzieci sen jest niezbędny nie tylko do odpoczynku, ale i do dojrzewania mózgu. Dlatego też jeśli urodzi się wcześniak, ma on marzenia senne niemal przez całą długość swojego snu, natomiast dzieci do 2 roku życia śnią przez prawie połowę czasu przeznaczonego na sen. Z czasem każdy nabywa swojego rytmu marzeń sennych i ustala się on na poziomie przeciętnie 20%. Znowu zmienia się to starość. Ludzie starsi ogólnie śpią krócej, krócej też mają sny.
Podczas snu nasze zmysły pozostają aktywne. Ostatnio przez sen słyszałam chrapanie Wiktora , a w projekcji sennej słyszałam to jako odgłos potwora. Potwierdzają to również naukowe badania. Gdy spiacym do łóżka wkladano igły snili ze ktoś ich krzywdzi, gdy dmuchano im ciepłym powietrzem na twarz w snach byli na gorącej pustyni. Podobno można się nauczyć obcego języka słuchając go przez sen. Są tez nagrania mające na celu programowanie umysłu np na lepsza pewność siebie których słuchać należy w fazie pół snu lub snu. Czasem nawet słucham takich nagrań bo znacznie lepiej mi się zasypia przy nich. To tam nawet mówią może się zdazyc ze podczas słuchania nagrania zaśniesz i nie wszystko świadomie zapamietasz. Nie przejmuj się , twój umysł zapamięta i wykorzysta zdobyte informacje.
Podobno sny maja nawet niewidomi. Ciekawiło mnie to tak bardzo ze kiedyś zaczepilam niewiadomego człowieka i zapytałam o to. Odpowiedział ze w snach chyba widzi ale nie jest do końca pewny bo nie potrafi sobie wyobrazić co to znaczy widzieć. Podobno w snach używa pozostałych zmysłów tak jak i w codziennym życiu. Śniły mu się dzwieki, zapachy.
Kiedyś myślałam ze wszyscy ludzie maja sny tak realne jak ja , ale już w podstawówce dowiedziałam się ze tak nie jest. Wtedy właśnie zaciekawił mnie temat snów. Skąd się biorą , czemu służą , dla czego jedni ludzie nie pamiętają ich wcale , a inni nie mogą zapomnieć , co się dzieje podczas snu i jakie to ma znaczenie.

Nosze swoje dzieci

Weekend spędziłam w szkole. Jest to szkoła dla dorosłych wiec oprócz nauki normalne rozmowy tez się odbywają. Nie jestem jedyna która ma dzieci , a ze dzieci to temat do rozmów ciekawy to często się gada o dzieciach. Na angielskim usłyszałam jedna z moich ulubionych rzeczy. Dziecka nie można nosić bo się przyzwyczai. Bo wiecie 9 miesięcy noszenia dziecka w brzuchu nie wystarczy by się przyzwyczailo. Trzeba zacząć już kobietom w ciąży mówić żeby przestały te dzieci nosić. No serio bo potem się rodzi takie wynoszone i jeszcze bezczelnie się tego domaga. Ledwo się urodzi i już próbuje rządzić światem i wymusza na rodzicach by je nosić.
Genetycznie rzecz biorąc człowiek jest gatunkiem noszaczy. To znaczy ze potrzebuje bliskości tak samo jak jedzenia czy snu. Wystarczy zauważyć jak doskonale maluch dopasowuje swoje ciało do ciała rodzica by noszenie było wygodne. Przybieranie skulonej pozycji, C-kształtny kręgosłup, odruchowe wtulanie się w rodzica i refleks w reakcjach na jego ruchy, to niepodważalne oznaki naturalnej adaptacji niemowląt do noszenia. Dzieci chcą być noszone i robią, co tylko potrafią, aby ułatwić nam bycie blisko. Jeśli twoje dziecko zasypia najchętniej w twoich ramionach to nie znaczy wcale ze dziecko jest rozpieszczone. Znaczy to ze dziecko jest zdrowe i doskonale się rozwija.

Ciasto czekoladowo mietowe

Jutro mam urodziny. Z tej okazji postanowiłam zrobić ciasto. Spędziłam na tym cały wieczór I pół popołudnia. chętnie podzielę się z wami przepisem. Bo każdy powinien wiedzieć jak ciasta robić nie nalezy. Biszkopt ( 5 jaj , pół kostki masła , szklanka maki , łyżka proszku do pieczenia i kakao o smaku mięty ) . Wbilam jajka do garnka i dosypalam cukru. Według przepisu należy ubić z tego pianę. Nie posiadam miksera , bo jakoś nigdy nie był mi potrzebny. Zamiast tego użyłam wiertarki. Nie jestem pewna czy to wina piekarnika czy tego kakao mietowego , ale ciasto urosło zaledwie na dwa i pół centy metra i mimo iż jest słodkie i w sumie dobre to jego kapciowa konsystencja trochę zaniza jakość tortu.
Masa ( bita śmietana , masło , liście świeżej mięty i czekolada ). W smaku pyszna. Delikatna czekoladowa i z dobrze wyczowalnymi liśćmi które nie do końca postanowiły poddać się mikserowi. Pomimo całej kostki masła , które przecież jest twarde , masa postanowiła pozostać płynna. Gdybym tylko w domu miała coś oprócz kaszki ryżowej dla dzieci , zagescilabym ja jakoś. Nawet przez chwile trzymałam te kaszke w rękach i rozwazalam ten pomysł. Ostatecznie uznałam ze zamiast masy może wyjść z tego polewa. Rozpuscilam kolejna tabliczkę czekolady i dodałam ja do masy. Po tym dopiero zobaczyłam jak płynna potrafi się zrobić bita śmietana gdy doda się do niej gorącą czekoladę. Udając ze wiem co robię schowałem maso- polewe do lodówki. Nie za wiele to dalo. Tak wiec rozlalam to coś po cieście. Nalozylam drugi biszkopt i zalałam resztą masy. Mam nadzieje ze do jutra jednak coś zgęstnieje i mój tort okaze się jadalny.
Tak czy siak jestem z siebie dumna. Trzeci raz w życiu upiekłam ciasto inne niż z pudełka.

Troche o mojej Karmeli

Dziecko ciągle płacze? Jest nieodkładalne? Nie lubi wózka, łóżeczka i nie zasypia poza twoimi ramionami? Nie martw się, nie jesteś złą mamą. Najprawdopodobniej trafił ci się egzemplarz „high need baby” – dziecko wysokich potrzeb.
Zanim zostałam mamą trochę zajmowalam się dziecmi koleżanek. Tak wiec kiedy zaszlam w pierwsza ciążę myślałam ze o dzieciach coś wiem. Wszystkie te dzieci były cudownymi , rozkosznymi maluchami. Wiecie jak na tych wszystkich filmach – urocze dziecko w uroczym wozku. Z perspektywy czasu widzę jak tamte dzieci były spokojne chociaż od ich mam słyszałam jak jest ciężko. Gdy urodziła się Karmela była najglosniejsza ze wszystkich dzieci w szpitalu. Gdy inne maluchy spały w szpitalnych lozeczko- wózkach , moja mała córeczka spokojna była tylko przy piersi. Trochę w nocy udało mi się ja wziąć do mojego łóżka i wtedy słodko spala. Jedna z położnych powiedziała ze to przez palenie papierosów w ciąży. Dziecko uzależnione domaga się nikotyny wiec placze. Wyszłam kilka razy za pozwoleniem położonej zapalić papierosa. Szczerze mówiąc nie za wiele to dalo bo Karmela dalej była spokojna tylko przy piersi. Jedynie co to miałam wymowke by wyjść zapalić. Trochę wzrosło przy tym moje poczucie winy ze dziecko jest prze mnie uzależnione. W domu miałam przygotowane dla karmeli śliczne łóżeczko. Dużo słyszałam o tym ze nie powinno się spać z dzieckiem bo się przyzwyczai , a jak od początku ma swoje łóżeczko to lepiej śpi. Przez dwa miesiące starałam się przekonać siebie sama do tej racji i sumiennie odkladalam karmele do jej łóżeczka. Potrafiła obudzić się w nocy trzydzieści razy. W końcu nie wytrzymałam i zasnelam z nią podczas karmienia. Przespala cala noc , sama w nocy znalazła pierś gdy była głodna i nakaemila się bez rozbudzania mnie. By siebie usprawiedliwić zaczęłam szukać mądrych rzeczy na temat wspólnego spania. Mu mojej uciesze znalazłam wiele korzyści ze spania z dzieckiem. Każdego dnia odkrywalam jak bardzo wyjątkowe jest moje dziecko. Od samego początku była taka inna od wszystkich dzieci. Gdy widziałam inne dzieci w wózkach , grzecznie siedziały i oglądały świat lub spały. Karmela wózka nie lubila, wolala być na rękach. Nie zajmowała się sobą i towarzyszyła mi nawet w toalecie. Szukałam wyjaśnienia tego w tym ze przy początku jej życia brałam ja ze sobą wszędzie bo mieszkał ze mną niebezpieczny dla dziecka pan B. Jednak pan B. zniknął na dobre z naszego życia gdy Karmela skończyła rok , wcześniej pojawiał się raz częściej raz rzadziej.
Czytając sobie różne artykuły dla rodziców przez przypadek natrafiłam na temat high need baby. Im więcej czytałam o tym tym bardziej mi pasowało. Chociaż nie zawsze wszystko. Na przykład to ze czasem Karmeli moje towarzystwo się nudziło, ale i o tym szybko znalazłam mądry tekst. Dla czego hnb nie wyginely w ewolucji czlowieka : bo dzieckiem zajmował się ten kto miał czas – babcie ciocie siostry nie tylko mama.
Moja Karmela jest całkowicie hnb. I im starsza jest tym bardziej pokazuje ze jest wyjątkowa. Potrzebuje ona bardzo dużo uwagi i za każdym razem gdy jest to zaspokojone jest cudownym , pełnym pomysłów , radosnym dzieckiem.
Dzieci te po prostu muszą mieć wszystko czego chcą tu i teraz. Mają siłę się tego domagać. Spełnienie ich oczekiwań ułatwi życie całej rodzinie, a twoje dziecko wyrośnie na zdeterminowanego, asertywnego dorosłego. Nie zawsze jest to łatwe zwlasza gdy ze wszystkich stron słychać ze dziecko jest zwyczajnie rozpieszczone. Osobiście nie uważam by podążanie za dzieckiem było rozpieszczaniem. Nie można za bardzo kochać dziecka.
Zdarza się ze ktoś mi zarzuci iż nie wychowuje karmeli. Polecają mi oni przemocowe wychowanie, wiecie – krzycz , bij , nie przytulaj. Przemocy nie popieram wcale , a w przypadku hnb taki stosunek do dziecka tylko by pogorszyl zachowanie.

Jak sie zwracac do tesciowej

Jak zwracać się do teściowej. Bo to jest tak: poznajesz faceta. Takiego co to wiecie: na dobre i na złe. Potem spotykasz jego rodzinę, w tym tez oczywiście mamę swego wybranka. Na samym początku mówiłam do teściowej na pani. Wydawało mi się to najbardziej odpowiednia i grzeczną formą. Chociaż to słowo mogło by znaczyć ze teściowa jest mi bardziej obca niż bliska. Gdy zaszlam w ciążę teściowa sama zaproponowała by mówić do niej mamo. Jednak dla mnie słowo mama ma zbyt ważne znaczenie by kogoś innego prócz mamy mojej tak nie nazwę.
Nawet jeśli czasem wkurzają nas nasze matki, to nie da się ukryć, że to one dały nam to życie. Za sam ten fakt należy im się szacunek i to wyróżnienie, żeby tylko i wyłącznie ją nazywać MAMĄ… tak przynajmniej myślę. Dlatego nie rozumiem, dlaczego w naszym kraju nie ma innego określenia, którym mogłabym bez narażania się na rodzinną klątwę nazywać swoją teściową! Zazdroszczę tym, którzy bez ogródek walą do teściowej po imieniu – dla mnie byłoby to dziwne, bo to jednak MAMA- mojego męża i bądź co bądź jakiś dystans trzeba trzymać (a może nie?..). Wyobrażam już sobie, jak wołam do swojej „Ziuta, dejże trochu pieprzu do tyj zupy!” (z tym że moja teściowa wcale nie jest Ziutą…). Tesciowa sama zaproponowała żeby już lepiej zwracać się bez osobowo , po prostu do niej bez żadnego przedrostka typu mamo czy pani. Ogółem tak właśnie próbuje chociaż to sprawia ze nie raz czuje ze rzucam słowa w powietrze ot tak bez konkretnego adresata.
Najmniejszym problemem było by jednak zwracac się per tesciowo. Tak po prostu. Skoro wujek jest wujkiem , kuzynka to kuzynka to czemu teściowa nie może być zwyczajnie tesciową.? Przecież z jakiegoś powodu to słowo istnieje a używanie go nie tylko w dowcipach ułatwiło by życie wielu ludziom.

Ta jedyna jedna wybrana

Moja jedyna.
Od początku drugiej ciąży wiedziałam ze dziecko będę karmić piersią. Nawet nie brałam pod uwagę innych rozwiązań i celowo przy kompletowaniu wyprawki pominęłam butelkę( tak samo jak i smoczek ) .
Przy pierwszej ciąży nie byłam tego taka pewna. Chociaż wszyscy wokół zachwalali mi karmienie piersią to nie zastanawiałam się zbytnio nad tym. Po porodzie przystawilam karmele do piersi. Nieporadnie złapała no i pila. Dość mocno poranila mi brodawki ale jakoś przetrwalam początek. Myślałam by odstawić ja jak miała 3 miesiące ale gdy ten czas nadszedł karmienie szło mi już tak dobrze ze postanowiłam wydłużyć czas do 6 miesiąca. Przedluzalam tak do drugich urodzin i pewnie karmilabym dłużej. Karmienie piersią było łatwe , tanie , wygodne. Mleczko pomagało karmeli na wszystko – na glod, smutek, pocieszenie , przytulanie , usypianie. Karmela była całkowitą cycocholiczka.
Przy drugiej ciąży nie zastanawiałam się już jak będę karmić. To było dla mnie oczywiste ze najwygodniejsze i najlepsze będzie karmienie piersią. Oczywiście z zamiarem dwuch lat.
Gdy Sandra się urodziła pięknie chwycila pierś przy pierwszym przystawieniu. Na początku pięknie jadla z obu , z czasem zaczęła coraz bardziej buntować się przy prawej piersi.
I tak dziś karmię sandre tylko jedna piersią. Chociaż przystawiam ja każdego dnia do prawej tez ona wyraźnie preferuje jedna. Nigdy nie wierzyłam ze jedna piersią da się wykarmic dziecko , jednak Sandra jest dowodem ze się da. Laktacja z prawej strony jest u mnie dużo słabsza niż z lewej. W lewej piersi przoduje się dwa razy więcej mleka. Tak wiec to ze dziecko rezygnuje z jednej piersi nie oznacza ze trzeba zakończyć karmienie.
Czasem dziecko rezygnuje z jednej piersi z powodów wygody ( jest mniejsza, mleko za szybko leci ) i wtedy o nic nie trzeba się martwić. Gorzej gdy dziecko rezygnując z danej piersi ostrzega mamę o jakiejś chorobie. Dla tego w każdym przypadku gdy dziecko odmawia jednej piersi dobrze by było się zbadać.
Jedna piersią karmię już czwarty miesiąc. Sandra nie jest tak cycocholiczna jak jej starsza siostra ale mam nadzieje ze tu również dotrwamy dwuch lat.

Rozmowa o seksualnosci

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie? Czy wogle rozmawiać ? Kiedy zacząć ?
Temat seksualności jest bardzo trudnym pytaniem i najłatwiej ( dla rodzica ) było by poczekać z zaczeciem rozmowy do wieku co najmniej nastoletniego. Niestety już kilkulatki zaczynają się interesować tym co maja miedzy nogami i skąd się biorą dzieci.
Kiedy jest najlepszy moment by zacząć dziecku opowiadać o swerze seksualnej ? Dokładnie w momencie gdy dziecko zacznie pytać. Karmela nie zdążyła dorosnąć samodzielnie do pytania skąd się biorą dzieci. Gdy miała dwa lata moja mama zaszła w ciążę i miała w brzuchu dzidziusia. Pol roku później w ciążę zaszlam ja no i miałam w brzuchu dzidziusia. Tak wiec oczywistym się stało ze dzieci się biorą z brzucha. Cieszyłam się ze to satyswakcionujaca dla niej odpowiedz. No przecież to takie proste i całkowicie zgodne z prawda. Widywalysmy kilka kobiet w ciąży i Karmela radośnie mówiła ze pani ma w brzuszku dzidziusia. Zdarzyło się nieraz ze mówiła to tez kobietom nie będącym w ciąży tylko trochę grubszym. Wtedy Wytlumaczylam ze niektórzy maja w brzuchu jedzenie a nie dzidziusia i to jej wystarczało.
W przekazywaniu dziecku informacji najważniejsze sa pytania dziecka. Trzy letniemu dziecku nie trzeba podawać całego sekretu by odpowiedzieć skąd się dzieci biorą. Jakiś czas temu Karmela zaczęła interesować się jak te dzieci w brzuchu się znajdują. Odpowiedz moja była prosta – tatuś wsadza dziecko. Puki nie pyta dalej , ja nie wtajemniczam bardziej.
Uczylysmy się części ciała oko nos ręka cipka kolano plecy. Od początku każda część ciała była traktowana tak samo , nie robiłam żadnego tabu z części intymnych. Oko służy do patrzenia , cipka ( wybaczcie ze używam tego słowa ) służy do siusuania. Normalne, proste. No do czasu aż odkryła ze chłopcy maja siusiaka. Był okres ( na szczęście nie dlugi ) ze pytała ludzi wokół siebie czy sa chłopcem czy dziewczynka. Aha chłopiec bo masz siusiaka. Przestała pytać po dwuch tygodniach.
Im dziecko jest starsze tym więcej pytań na ten temat zaczyna zadawać. Najlepiej jest odpowiadać od razu możliwie jak najprościej. Jeśli odpowiedz nie zadowoli ciekawości dziecka zapyta doglebniej. Jeśli rodzic nie będzie potrafił udzielić satysfakcionujacej odpowiedzi dziecko będzie szukać ich gdzie indziej. A wtedy nie mamy żadnej kontroli nad tym czego się wówczas dowie. Wiedza jaka otrzyma dziecko od rówieśników czy z Internetu ( albo jakiegokolwiek innego źródła) może być nie pełna lub nawet szkodliwa.
Dziecko w wieku przedszkolnym ( nawet jeśli do przedszkola nie chodzi ) jest bardzo ciekawe różnych rzeczy. Sama nie spodziewałam się takiej ciekawości ze strony tak małego szkraba. Myślałam kiedyś ze dobry czas by zacząć wprowadzać takie informacje nadejdzie w gimnazjum. Jednak małe dziecko nie ekscytuje się tym tematem tak jak dorośli. Dla dziecka to zwykle pytania na równi z tym jak powstaje tęcza czy dla czego w nocy jest ciemno. Jeśli rodzic nie będzie potrafił udzielić czystej prostej odpowiedzi ciekawość dziecka wzrośnie. Gdy dziecko zauważy ze pytania o seksualność budzą w rodzicu niepokój może pomyśleć ze to coś złego , a to odbije się w skutkach na jego dorosłe spostrzeganie tej kwestii.
Kiedyś w technikum miałam koleżankę. Dziewczyna pochodziła z katolickiej rodziny gdzie nikt nigdy nie rozmawiał o seksualności wcale. Dziewczyna była pilną i dobra uczennicą. Mielismy akurat lekcje anatomi i przerabialiśmy układ kostny. Kość udowa tu. Dobrze. Kość piszczelowa tu. Tak. Kość lonowa … Dziewczyna nie rozumiała czemu taka nazwa. Nauczycielka zaczęła tłumaczyć łono … Ktoś z klasy się odezwał by skojarzyla to z włosami łonowymi ( łoniaki) . dziewczyna dalej nie wiedziała o co chodzi. Wszyscy w śmiech. Dziewczyna zawstydzona. Ktoś jej mówi dokładnie dogłębnie. Dziewczyna nie chce słuchać bo nawet słuchanie to grzech chociaż jest ciekawa no i chce być dobra uczennicą. Ciekawość wygrywa , dopytuje o wszystko. Dowiaduje się w końcu co to seks. Następnego dnia próbuje. Chyba żaden rodzic by nie chciał tego dla swojego dziecka ?
Rodzice tej dziewczyny zapewne chcieli dobrze nie mówiąc jej na temat seksualności nic i utrzymując twardo ze dzieci sa z kapusty , ale brak wiedzy odbił się bardzo szkodliwe dla tej dziewczyny.
Dla tego ważne jest by podążać za dzieckiem i odpowiadać na jego pytania nawet jeśli zbijaja nas one z nóg.

Bez klapsa nie da sie wychowac

Byłam dziś na placu zabaw. Karmela zachowała się nie odpowiednio. Wytlumaczylam jej co zrobiła źle i powiedziałam ze tak nie należy robić. Moja reakcja została skomentowana i to przez bliskie mi osoby. Stwierdzili ze to żadna reakcja i jeśli faktycznie chce nauczyć dziecko ze zrobiło źle to powinnam przylać w dupe.
Jakiś czas temu K. krzyczała na klatce schodowej i od sąsiadki usłyszałam rade ze jak dziecko tak robi to należy mu się porządny wpier***. Z coraz to innej strony słyszę ze dziecko trzeba bić. Ludzie obcy jak i również znajomi są wręcz zaskoczeni ze tego nie robię i oczekują ze w końcu jednak zrobię. Podobno dziecko wychowuje się nie dla siebie a dla społeczeństwa i moim obowiązkiem jako rodzica jest zrobić tak by dzieciak był posłuszny. Wkurzaja mnie te bzdury.
Karmela nie jest posluszna i ma swoje zdanie. Mi to odpowiada. Fakt czasem mnie czymś zdenerwuje. Ale zawsze jej o tym mowie.
W roku 2005 została wprowadzona ustawa o przeciw działaniu przemocy w rodzinie.  Ma ona za zadanie zapewniać ochronę i poszanowanie praw człowieka oraz zwiększyć skuteczność zapobiegania przemocy w rodzinie.   Ustawa definiuje rodzinę jako wszystkie osoby bliskie tj. małżonków, ich rodziców i dziadków, dzieci, rodzeństwo, osoby pozostające w stosunku przysposobienia lub we wspólnym pożyciu, a także powinowatych w tej samej linii lub stopniu (powinowactwo to więź, jaka powstaje pomiędzy krewnymi dwóch osób, po zawarciu przez te osoby związku małżeńskiego. Jest to np. więź powstała między siostrą żony i bratem męża). Przemoc w rodzinie to zarówno jednorazowe jak i powtarzające się umyślne działanie narażające członków rodziny na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne. Przemoc może być więc fizyczna i psychiczna. Ustawodawca wprowadza również termin zaniechania tj. bezczynności. Oznacza to, że jeśli widzisz przemoc, a nie reagujesz jesteś jej również winna.
Według tej ustawy każda przemoc czyli każde użycie siły jest przestępstwem. Klaps wymierzony w bezbronne dziecko jest użyciem siły. Czyli bijąc dziecko łamiemy prawo.
Usłyszałam dziś ze skoro coś przynosi dobry skutek to mimo wszystko jest dobre. Tak wiec jeśli uderzone dziecko zaprzestanie pewnego zachowania to należy uznać to za sukces. Czy powinnam to rozumieć tak ze jeśli kradzież przynosi mi zysk to powinnam zacząć kraść ? Pewnie wielu ludzi się oburzy ze jak to kraść , jak cos chcesz to sobie zarób ciężka praca. Wiec dla czego kradzież samochodu ma być gorsza od uderzenia dziecka. No przecież cel jest ważniejszy niż zastosowane środki i mam to co chciałam natychmiast.
Tylko ze wcale nie mam tego ma długo. Jeśli ukradne to auto to zaraz mnie złapią i stracę zdobycz oraz jeszcze poniosę kare. Uderzone dziecko faktycznie na dany moment wydaje się być grzeczniejsze. Ale na dłuższą metę to nie jest dobre działanie. Jeśli każde złe zachowanie będzie karane biciem dziecko nauczy się szybko ze rodzicowi ( opiekunowi ) zwyczajnie nie można ufać i nie można być przy nim sobą.
Miałam kiedyś psa. Znalazłam szczeniaka i wzięłam go do domu gdzie mieszkałam jeszcze z mama. Szczeniak jak to szczeniak siusial gdzie popadnie. Moje rozwiązanie tego problemu to wyprowadzanie zwierzaka kilkanaście razy na dwór i chwalenie każdego załatwienia się na dworze. Wiec w czasie gdy nie byłam w szkole mogłam na spokojnie tak robić. Moja mama wiedziała lepiej jak szybko nauczyć psa by w domu się nie zalatwial. W momencie gdy psiak usadzil się wygodnie na dywanie gotowy do załatwienia potrzeb , moja mama walnela szczeniaka mocno. Zwierzak był pewny ze to przypadek i zapiszczal a po tym zamachal ogonkiem radośnie. Wiadomo ze szczeniaki sa takie ze wszędzie ich pelno i czasem zdarza się nieumyślnie nadepnac na mała łapkę. Wtedy zwierzak oczywiście tez czuje ból ale zawsze gdy się to zdarzyło psiak był przytulany i łatwiej było mu znieść ból. Dla tego w tym momencie pies myślał ze to właśnie przypadek i liczył na przytulnie. Moja mama widząc ze pies mimo wszystko macha ogonem radośnie powtórzyła cios. Tym razem psiak uciekł. Opisując sytuacje z psem chce tylko pokazać jak mała istota jest ufna ze opiekun celowo nie wyrzadzi jej krzywdy. Potem gdy mieszkałam już bez mamy a tylko czasem mnie odwiedzala pies zawsze na jej widok chowal się gdzieś. Dawał się pogłaskać ale nie był tak towarzyski jak przy innych. Nawet po kilku latach został w głowie ślad i informacja ze ta osoba jest zagrożeniem.
Nie porównuje dzieci do zwierząt jedynie na przykładzie czworonoga przekazuje ze każdy klaps zostawia po sobie silny ślad.

Wszystkie imiona smerfow

Teraz na topie mamy smerfy. Postanowiłam wypisać wszystkie imiona smerfow. Przy okazji można policzyć czy faktycznie jest ich 100. I niestety nie udało mi się ich tylu naliczyc. Jeśli pominęłam jakiegoś smerfa dajcie znać w komentarzu chętnie dopisze.
1. Architekt
2. Chorowitek
3. Ciamajda
4. Ciekawski
5. Cykorek
6. Doktor
7. Don smerfo
8. Drwal
9. Dumała
10. Dubler
11. Dziadek smerf
12. Dzikus
13. Farmer
14. Fryzjer
15. Gapik
16. Gargasmerf ( to gargamel ale w kilku odcinkach był smerfem)
17. Górnik
18. Gryziblat
19. Gracz
20. Harmoniusz
21. Jubiler
22. Krawiec
23. Karateka
24. Kierowca
25. Kochaś
26. Lalus
27. Lekarz
28. Łasuch
29. Maruda
30. Mazgaj
31. Marzyciel
32. Malarz
33. Marko smerf
34. Magik
35. Nat
36. Naczelnik
37. Niechluj
38. Niania smerf
39. Nurek
40. Nikt ( Ktoś )
41. Narrator
42. Optymista
43. Osilek
44. Ogrodnik
45. Papa smerf
46. Pracus
48. Poeta
48. Pychcio
49. Piekarz
50. Przegrany
51. Pracz
52. Projektant
53. Policjant
54. Paranoik
55. Rzeźbiarz
56. Reporter
57. Smerfetka
58. Sasetka
59. Smerfuś
60. Strażak
61. Słabeusz
62. Sportsmen
63. Śmiałek
64. Śpioch
65. Tropiciel
66. Tchórz
68. Trybik ( mechaniczny smerf )
69. Wazniak
70. Wełniak
71. Wścibski ( chociaż to może być ten sam smerf co ciekawski )
72. Zgrywus
73. Złosnik
74. Zwycięzca

Chrzest dziecka

Nie jestem wierzaca ale nie jestem tez ateistką. W coś tam wierze ale na pewno nie w Kościół. O swoich wierzeniach rozpisywać się tu nie będę. Łatwiej by tu opisać poglądy Wiktora gdyż on zwyczajnie nie wierzy w nic. Oboje wychowywalismy się w rodzinach katolickich. I tradycyjnym zwyczajem zostaliśmy ochrzczeni, bez naszej zgody jako niemowlęta.
Moja mama wychowywala mnie w kościelnej wierze w boga. Pamiętam jak idąc do komumi miałam ospe i byłam cala wysypana , ale przyjęcie sakramentu było ważniejsze niż choroba. W niedziele zawsze chodziliśmy do kościoła. Nigdy tego nie lubilam ale chodziłam bo mama przekupila mnie czekoladą.
Jakoś w wieku szesnastu lat pozucilam religie chrześcijańską na rzecz poszukiwania innej drogi. Czytałam wtedy różne pisma różnych religii i po swojemu zlepialam je w jakaś całość. Na dzień dzisiejszy mam własne zdanie na temat boga i nie identyfikuje się z żadna religia. Ale czasu nie cofne i jak by nie patrzeć mimo poglądów jakie sobie wyrobiłam nadal pozostaje osobą ochrzczona, czyli przynależą do chrzescijsnizmu. Myślałam nawet o tym by cofnąć chrzest niestety ksiądz nie wydał zgody, a mi się nie chciało tracić czasu na poprawne załatwienie tej sprawy.
Moim córkom postanowiłam pozostawić wybór i nie ochrzczcilam ich jako dzieci. Nie jest to moja wola w co one wierzyć będą chciały. Jesli kiedyś ktoras by uznała ze chce należeć do konkretnej religii ma otwarta drogę.
Bo pozostawienie wyboru w tak ważnej kwestii jest najlepszym co można dac dziecku.

Ogorkowe lody

Gdy jest upał to lody wydają się być niemal konieczne. Karmela prawie za każdym razem będąc w sklepie zagląda do lodówek i z nadzieja w oczach prosi o loda. Nic dziwnego bo i ja sama ciągle mam ochotę na słodkie orzezwienie. Z reguły kupuje ale dziś postanowiłam zrobić lody domowe. A dokładniej sorbety. Przepis jest prosty wystarcza owoce. Obojętnie jakie jest sezon wiec wybór ogromny. Można owoce miksować pojedynczo i kilka osobnych kolorów robić lub kilka owoców na raz. A takie lody sa pyszne no i zdrowe.
Moje dzisiejsze składniki to maliny , czeresnie , ogórek i brzoskwinia. No i do zamrażalnika. Po kilku godzinach gotowe.
Czekanie jest długie , Karmela się niecierpliwila. Ale w końcu zjadła ze smakiem.
Niestety były tak pyszne ze ja nie sprobowalam wcale bo K. zjadła wszystkie lody ogorkowe. A ja wierzyłam ze moje dziecko nie lubi ogórków :p

Jak umyc dziecku glowe

Dzieci nie lubią się kąpać a nawet jeśli już lubią to mycie głowy jest ogromnym problemem. Dziś przedstawiam listę pomysłów na to jak przekonać kilkulatka do użycia włosów.
1. Dobranocka przed kąpielą. Gdy dziecko ogląda bajkę wczuwa się w role bohatera. Dla tego obejrzenie kapielowej bajki może być pomocne.
Oto moje propozycje :
Kajtus https://youtu.be/DmVoLmdJ83I
Pajaczek woolly https://youtu.be/Y3aWdmDhUgg
2. Bajka do czytania nawet bardziej wpływa na wyobrażenie sobie i przeżywanie wszystkiego jak bohater
http://bajki-zasypianki.pl/bajka-wlosy/
3. Zabawa w syreny ryby piratów lub co kolwiek innego wodnego. Być może łazienka trochę się zachlapie ale dzięki temu dziecko pokocha mycie.
4. Kolorowe szampony mydla płyny
5. Piana. Im więcej piany tym lepsza zabawa. Czasem dodaje córce trochę plynu do naczyń bo z niego piana jest wysoka i gęsta.
6. Kolorowa woda. Dzięki kulom do kąpieli woda może mieć niemal każdy kolor.
7. Mycie głowy lalkom
8. Rondo kąpielowe dzięki któremu woda nie dostanie się do oczu.
9. Okulary do pływania
10. Kąpiel wspólna z dzieckiem. Dziecko widząc ze rodzic myje włosy chętniej przystąpi do tego
11. Zabawki wiszące na suficie. Popatrz co tam jest ?! I już głowa pięknie odchylona i gotowa do mycia
12. Zabawa w salon fryzjerski
13. Pozwól dziecku umyć włosy samodzielnie
14. Karmela podpatrzyla ze tata do mycia głowy kładzie się i zaczęła robić to samo.
15. Kubeczki i gąbka. Gąbka nawet lepiej się sprawdza bo mieści dużo wody a jest lagodniejsza
16. Basen oswoi dziecko z woda
17. Do wanny można nalać więcej wody i bawić się w nurkowanie
18. Można robić własne szampony. Mieszanie składników w kubeczku będzie fajna zabawa.
Do takiego własnego szamponu można dodać wiele składników spożywczych( np sok z cytryny , zielona herbatę )
19. Nałożenie piany na głowę oraz brodę sprawi ze dziecko będzie mogło być Mikołajem. Można dodatkowo to uwiecznić na zdjęciu.
20. Nie denerwuj się na dziecko gdy mimo wszystko odmawia
21. Pistolety na wodę. Wojna w wannie
22. Malowanie włosów. Dzieci kochają kolory a farbowanie bibuła jest bezpieczne. Wystarczy mokre włosy owinąć kawałkiem bibuły i kolor schodzi na włosy
23. Śpiewanie. Śpiew ogólnie rozluznia.
24. Samolot. Moja mama kiedyś mojego brata złapała za nogi i latała z nim po całym domu łącznie z wanna. Kilka razy samolot przeleciał przez wodę. Młody miał z tego ubaw.

25. Deszcz. Spacery w deszczu pozwolą dziecku oswoić się z woda.