Kota nalezy glaskac

Kota należy głaskać. Inaczej kot staje się dziki i wtedy. Taki nie glaskany kot częściej wystawi pazury. Każdy kot wymaga długiego glaskania każdego dnia. Wtedy więcej śpi i sam chetnie przychodzi do ciebie. Pozadnie wyglaskany kot daje pospac w nocy i nie szaleje o 3 w nocy.
Zauważyłam to gdy urodziła się S.. Mam w domu śliczna kotkę imieniem Vena. Zawsze była to miziasta pszytulasna koteczka. Każdego dnia glaskalam ja a ona mruczala głośno zadowolona. Gdy urodziłam dziecko to czasu na glaskanie kota było jakoś mniej. Przecież wiadomo że kot nie będzie ważniejszy niż dziecko a przy małym dziecku dużo jest zajęć. Kot dostał glaskania mniej i nagle zaczął szaleć po nocach.
Kota należy głaskać.
Ludzie też to lubią. Często gdy w rodzinie pojawia się ktoś Nowy ci starsi ida w odstawienie. Nawet nie zauważamy tego że poświęcamy im mniej czasu. A nawet jeśli to przecież powinni zrozumieć bo małe dziecko jest bardzo absorbujace. Nie, nie zrozumia. Tak samo jak kot nie zrozunie. A przecież to tak nie wiele przytulić się do męża na kilka minut, ponosić chwilę starsze dzieci na rękach … Oni jak ten kot – potrzebują cie Tak samo jak wcześniej.

Czy rodzice zawsze musza mowic jedym glosem

Czy rodzice zawsze powinni mówić jedym głosem ?
Zgodność wydaje się być ważna. Bo jeśli jeden rodzic czegoś zabroni a drugi na coś pozwoli to wtedy ten pierwszy traci autorytet. Dla tego wydaje się być ważnym by rodzice byli ze sobą zgodni. Tyle ze to zwyczajnie nie możliwe. Nie ma dwóch ludzi którzy by myśleli tak samo i zgadzali by się w każdej kwestii. I nie ma w tym nic złego. Rodzice też mogą mieć odmienne zdania na wszelkie tematy i absolutnie nie muszą się ze sobą zgadzać nawet w niczym. Ważne jest jednak to by pozostać autetycznym i prawdziwym.
Ja i W. nie zgadzamy się praktycznie w niczym. Zaczynając na guście muzycznym przez ulubione potrawy a kończąc na religiach. W sumie to nie ma tematu gdzie mielibyśmy jedno zdanie. Przy dzieciach też mamy różne podejście , ja staram się by relacja rodzic dziecko to było przytulanie i miłość, W. zaś skupia się na wychowaniu i wytlumaczeniu zasad. I mimo zupełnej różności w każdym aspekcie jest dobrze.
Wierzę również ze inne zdanie rodziców uczy dziecko ze można mieć swoje własne zdanie i nie być przy tym gorszym ani lepszym. Tak więc odpowiedz na tytułowe pytanie to nie. Rodzice absolutnie nie muszą a wręcz nawet nie powinni mówić jednym głosem. Jednak powinni mówić to samo każdemu dziecku. To znaczy jeśli tata lub mama mówią jedno do pierwszego dziecka to drugie dziecko też musi usłyszeć to samo.
Dziś miała miejsce u mnie pewna sytuacja. Dość prywatna sprawa więc może nie powinnam o tym pisać publicznie Ale kwestia na tyle ważna ze jednak postanowiłam opisać to wydarzenie.
Powiedziałam do K. coś z czym W. nie zgadzał się zupełnie. I w odpowiedzi na to W. stwierdził ze ja bede uczyc K. wg tego co powiedziałam a on nauczy S. odwrotnie i zobaczymy wtedy które dziecko będzie mieć lepiej. Bardzo mi się to nie spodobało bo przecież każda z córek ma nas dwoje za rodziców. I my oboje wychowujemy corki. To nie jest poligon gdzie mamy walczyć o to która córka będzie lepsza a tym bardziej nie jest tak ze któraś córka jest bardziej moja czy bardziej jego. Przecież obie są tak samo nasze.
W złości stwierdziłam ze skoro W. chce by S. była bardziej jego to niech ma. Zostawiłam go na kilka godzin z S. Dużo tego czasu młoda przespala więc nie było problemu ale trochę też płakała. Tak się właśnie dzieje gdy rodzice zaczynają dzielić dzieci na bardziej swoje – dziecko wtedy płacze, jest pokrzywdzone w takiej sytuacji.
Dla tego właśnie rodzice powinni mówić wszystkim dzieciom to samo a jeśli mama z tata się nie zgadzają w czymś to niech się nie zgadzają.

Dziecko bezsmoczkowe

Bezsmoczkowe dziecko.
Wszędzie widzę dzieci ze smoczkami. Czy to w autobusie na ulicy w sklepie u lekarza … Zupełnie wszędzie. Tak jak by było to zupełnie logiczne ze niemowlę potrzebuje smoczka. Dla mnie logiczne było ze dziecko smoczka nie potrzebuje. Przy starszej córce smoczka nie miałam sama. Potrzebę ssania zaspokajala przy piersi. Chociaż spotkałam się nieraz z komentarzem ze brak smoczka zapewne musi mi strasznie utrudniać. Nie wiem co mógł by utrudniać. W nocy spałam z córka więc gdy tylko potrzebowała ssać to miała pierś a ja miałam przespana noc. I wręcz uważam ze dużo łatwiej jest nie nauczyć dzicka do smoczka. Nie trzeba pamiętać o zabieraniu go na spacery nie trzeba go szukać gdy wypadnie w nocy nie trzeba go co chwilę wyparzac. Po prostu go nie ma. I nie ma później również problemu z odsmoczkowaniem.
Przy młodszej również nie zamierzam używać tego wynalazku
Chociaż myślę ze przy dzieciach butelkowych może być on przydatny. Przecież butelki dziecko nie może ssać ciągle.
Moi znajomi są jednak zadziwieni gdy maleństwo nie ma smoczka. W szpitalu na porodowce i sali poporodowej też się dziwili. A mnie dziwi ze tych bezsmoczkowych prawie nie ma.

Obecnosc ojca przy porodzie

Obecność mężczyzny przy porodzie.
Dużo osób mówi ze zbędna ze to kobieca sprawa. Że widok rodzącego się dziecka może być straszny dla mężczyzny i zadziałać może aseksualnie.
Dużo osób też mówi ze konieczna jest obecność ojca. Bo da wsparcie bo to przeżycie ważne.
Niektórzy ojcowie wspominają to jako cudowne doświadczenie niektórzy zaś jako koszmar.
Mój pierwszy poród odbył się samodzielnie. To opiszę innym razem. Przy drugim dziecku nie byłam sama.
Podjęliśmy te decyzję razem i w sumie jego obecność była … Zupełnie obojętna. Nie pomagał mi. Nie odczowalam wsparcia z tej obecności. Ale też nie przekadzal. Nie chciałam by patrzył mi w krocze więc siedział po prostu z boku i był. Jego obecność powinna dodawać mi sił i zapewne Tak by właśnie było. Niestety nie miałam szczęścia do położnej. …
Zacznę od początku. W nocy zaczęły się skurcze. Przepowiadajace skurcze miałam już od jakiegoś czasu więc zupełnie zignorowalam je. Nawet już nie mówiłam o nich W. Rano wstałam do szkoły. Skurcze jakieś tam były ale starałam skupić się na zajęciach. Dopiero na ostatniej lekcji zdałam sobie sprawę ze chyba jednak to już nie tylko przepowiadajace ale te faktyczne. Jednak były wciąż do wytrzymania. Pojechałam po starsza córkę do mojej mamy. Siedziałam u niej trochę i zastanawiałam się czy jechać do szpitala czy nie. Zadzwoniłam do W. ze chyba w sumie rodze i żeby przyjechał po mnie. Przyjechał z przyjacielem i oni obaj byli bardziej przejeci niż ja sama. Wieczorem zawiezlismy starsza córkę do babci i pojechaliśmy do szpitala. Niby byłam spokojna i nie bałam się. Pamietalam z pierwszego porodu ze nie ma się co bać. Jednak byłam dość roztargniona i nie wzięłam ze sobą żadnych dokumentów z przebiegu ciąży. W. wrócił się do domu i przywiózł mi wszystko. Lezalam sobie na porodowce sama trochę czasu i czekałam na zwolnienie sali rodzinnej. Trochę nie wiedziałam czy zdąży się zwolnić i czy W. będzie przy porodzie czy nie. Chciałam spowolnić skurcze by jednak rodzic przy nim. Raczej zbyt dużego wpływu na to nie miałam poród i tak się by pewnie zaczął wtedy gdy by się zacząć miał.
Sala rodzinna się zwolniła i przeszłam do niej. Położna zawołała W. I… No właśnie w momencie gdy zobaczyłam swoją położna obecność W. stała się dla mnie obojętna. Nie mógł mi w żaden sposób pomoc przy takiej położnej. Kobieta miała na szyji duży krzyż. Nie mam nic przeciwko znakom religijnym ale na mojej szyji wisiał czaszkowy naszyjnik. Paznokcie miałam czarne. Cieszyłam się w ruchu ze moje glany zostały w domu. Wiedzialam już ze mój poród może być ciezki. Położna ani trochę nie traktowała mnie jak człowieka. Sama wybrała mi pozycje i robiła wszystko bym odczowala jak najwięcej bólu. Co chwilę rzucala głupimi komentarzami. W. lepiej niż ja zapamiętał zachowanie nawiedzonej katoliczki. Był zły na położna. Ja w sumie też bo sprawiła ze poród był koszmarem ale i tak warto było się pomeczyc.
Moim zdaniem obecność ojca przy porodzie nie jest konieczna ale jest ważna. Chociaż osobiście chcetnie zapomnę dzień porodu a W. będzie go pamiętać lepiej niż ja. Wolałabym żeby nie pamiętał mojego krzyku chociaż bardzo się cieszę ze był przy mnie i ze mógł przytulić nasza córkę po porodzie i ze mógł pojechać po papiery i … i ze po prostu był …

Dziecko mi doroslo

Po narodzinach drugiej corki odkryłam jak samodzielna jest starsza córka.
A może to pojawienie się młodszej sprawiło ze starsza nauczyła się wielu nowych rzeczy.
Zawsze ubieralam starsza. Tak szybciej i wygodniej. Z reszta ona nie umiała jescze sama. Nawet przy luznych spodniach był problem. Nie widziałam w tym nic złego. Przecież mało który dwu – trzy latek ubiera się sam. Co trochę dziwne bo rozebranie się to umiejętność opanowana zanim dziecko nauczy się chodzić.
Tak więc byłam zdziwiona gdy starsza sama założyła buty. Bo buty przecież to jeden z trudniejszych elementów. Ja karmilam młodsza a starsza po prostu założyła buty. I to prawy na prawa stopę tak jak być powinno. Zanim zdążyłam pochwalić czy coś ona już wyszła na klatkę do swojej koleżanki.
Zupełnie nie wiem kiedy to moje dziecię Tak urosło.
Dosłownie chwilę po porodzie starsza córka z dzidziusia stała się dzieckiem …

Pomocne wrozki

Witam cie w magicznym świecie dobrych wróżek. Wróżki chetnie pomagają rodzicom we wszystkim. I są to na tyle dobre wróżki ze nie przeszkadza im ze nie wierzysz w ich istnienie. One przyjdą z pomocą gdy spróbujesz wszystkiego a nie zadziała.
Gdy twoje dziecko za nic nie chce rozstać się ze smoczkiem z pomocą przyjdzie smoczkowa wróżka. Wystarczy ze opowiesz o niej dziecku. Dziecko w nią uwierzy. A wróżka ta daje prezent za smoczek. A smoczek zabiera do magicznej krainy i tworzy z niego to o czym dziecko marzy. Wróżka potrafi zamienić smoczek w każda zabawkę.
Nocnikowa wróżka lubi dzieci robiace siusiu do nocnika. Za pierwsze udane siusiu wyczaruje dla dziecka podarunek. Opowiesz dziecku o tej wrozce. Później zdejmij pampersa i przy każdym zmoczeniu majtek przypominaj o istnieniu wróżki.
Wróżka zebuszka pomaga zwyciężyć strach przed wypadajacym zębem i sprawia ze dziecko bardzo się cieszy gdy kiwa się pierwszy ząbek.
Wróżki opiekunki zostają z dzieckiem w nocy i czaruja piękne sny
Znasz jescze jakieś wróżki ?

Nauka samodzielnego zasypiania

Nauka samodzielnego zasypiania
Spedzilam miły dzień z mężem. Taki na prawdę fajny dzień. Cały poświęcony dla mnie. Byłam bardzo szesliwa i czułam się kochana. Robiliśmy różne rzeczy i mąż dbał o to bym była szczęśliwa. Doskonale rozpoznawal moje potrzeby, wiedział kiedy jestem glodna , kiedy potrzebuje się przytulić. Wieczorem zrobiłam się śpiąca. Przez senność byłam trochę marudna. Chciałam zasnąć razem z mężem. Chciałam żeby był blisko tulil mnie i dawał bezpieczeństwo. Tak jak przez cały dzień o mnie dbał chciałam by zadbał i w nocy. Jego bliskość dodaje mi sil. Ale on tylko pocalowal mnie na dobranoc, zgasil światło i wyszedł. Zostawił mnie zupełnie samą. Było ciemno i bałam się. Nie wiedziałam gdzie wyszedł i kiedy wróci. Wolałam go, głośno krzyczalam by przyszedł. Pragnelam by był blisko. Brakowało mi go. Jednak ignorowal mnie. A może wyszedł zbyt daleko by mnie usłyszeć ? Krzyczalam głośniej. Zaczęłam się bać czy może nie stała mu się krzywda. Myślałam ze już nigdy nie przyjdzie. Strach narastal we mnie do poziomu jakiego wcześniej nie znałam. Jednak w końcu przyszedł. Ucieszyłam się gdy go zobaczyłam i natychmiast przestałam płakać. Przytulil mnie i pocalowal. Oddech wciąż miałam ciężki. Chwycilam mocno jego ręce by już mnie nie opuszczał. Potrzebowałam go przy sobie. On jednak powiedział ze jest już noc i ponownie wyszedł. Znów zostawił mnie sama w ciemnym pokoju. Wiedziałam że jeśli bede krzyczeć wystarczająco głośno to on przyjdzie. Więc znów wolałam. Krzyk odbierał mi powietrze i momentami ciężko było mi oddychać. Nie poddawalam się. Wolałam męża ile tylko sił miałam. Z każda minuta głos mi slabł ze zmęczenia. Nadzieja opadala. Czułam się samotna, zmeczona, opuszczona i nie kochana. Starałam się nie tracić nadzieji ze jednak przyjdzie. Ale moje siły były coraz mniejsze. Byłam wyczerpana głośnym wołaniem i emocjami. W końcu gdy zupełnie nie miałam sił ogarnął mnie sen. Nie był to spokojny sen. Snily mi się koszmary. Przebudzilam się raz w nocy. Bardzo chciało mi się pić. Spróbowałam raz Jescze zawlolac męża. Jednak już nie wierzyłam ze przyjdzie. Powoli oswajalam się z myślą że zostałam pozucona na zawsze. Długo lezalam i patrzyłam w sufit. Myślałam o tym co zrobiłam zle ze mąż mnie tak zostawił. Przecież on wie jak bardzo go potrzebuje.
Rano przyszedł jak gdyby nigdy nic. Dzień spędziliśmy znów Tak miło ze na nowo uwierzyłam ze mocno mnie kocha.
W nocy zaś powtorka. Znów zostałam sama. Tym razem nie krzyczalam nie prosiłam o nic. Po co ? I tak by nikt nie przyszedł.
Ale zaraz ja przecież jestem dorosła. Przecież potrafię wstać sobie sama i nalać wody lub poprosić bez krzyku o obecność. Nie jestem małym bezbronnym dzieckiem. A przecież historia ta dotyczy dzieci. Gdyby faktycznie jakiś mąż potraktował tak swoją żonę był by to wielki skandal. Tym trudniej jest uwierzyć ze niektórzy rodzice robią takie piekło swoim dzieciom próbując je nauczyć samodzielnego zasypiania.

Jak przygotowac dziecko na rodzenstwo

  1. Jak przygotować dziecko na rodzeństwo.
    Gdy jesteś w ciąży zastanawiasz się jak twoje starsze dziecko zareaguje na pojawienie się maluszka w waszym domu. Chciałabyś by rodzeństwo kochalo się i by nie było zazdrości. Młodszego dziecka nie musisz uczyc niczego. Ono przyjdzie na świat w którym to starsze już jest i nie będzie znać innego świata. Jescze będąc w brzuchu nauczy się głosu starszego brata lub siostry i od samych narodzin będzie ten głos znać Tak dobrze jak twój i taty. Za to starsze dziecko które dotychczas miało rodziców tylko dla siebie może poczuć się zazdrosne a tego bardzo nie chcemy. Oczywiście nie da się w stu procentach przychotowac dziecka na bycie starszym bratem czy siostra. Mimo wszelkich staran i tak może nie być do końca zadowolone z powodu pojawienia się malucha. Ale jako rodzice możemy wiele zrobić by było to dla dziecka łatwiejsze.
    1. Postaraj się zrozumieć jak może czuć się dziecko po narodzinach rodzeństwa. To trochę tak jak by twój mąż przeprowadził do domu mlodsza żonę i powiedział ze ty masz ja kochać i pomagać przy niej bo jesteś starsza. Ciężka sytuacja , prawda ? Ale po takim przedstawieniu narodzin dziecka łatwiej będzie ci zrozumieć starszaka. Dla tego nie wymagaj od dziecka by od razu zachwyciło się malenstwem.
    2. Opowiadaj o dziecku od samego początku ciąży. Na początku starsze może nie wykazać zainteresowania albo może wydawać się ze nie rozumie. Faktycznie dwulatek nie zrozumie słowa ciąża. Ale z czasem zobaczy ze twój brzuch staje się większy a nawet się rusza
    3. Bajki. Dzieci kochają bajki a te mogą pomoc w oswojeniu się z myślą o rodzenstwie. Np Franklin
    4. Zdjęcia. Pokaż starszemu zdjęcia gdy to on był malutki. Opowiedz jak poznalas tatę i jak byliście szczęśliwi gdy urodziło się wam pierwsze dziecko.
    5. Zabawki. Przez zabawę dzieci poznają świat. Niemal wszystko można wyjaśnić w zabawie. Świetna jest lalka barbie w ciąży. Nawet dla chłopca. A najlepiej to całą rodzina lalek mama Tata starsze dziecko i dzidziuś.
    6. USG. Jeśli jest taka możliwość warto zabrać starsze dziecko na jedna z wizyt u ginekologa i pozwolić mu popatrzeć na ekran usg.
    7. Nie wprowadzaj żadnych zmian tuż przy narodzinach. Narodziny dziecka to nie czas na odpieluchowanie starszaka nie czas na przeprowadzkę ani pierwsze przedszkole. Wszelkie takie zmiany należy zrobić sporo przed porodem lub dużo po nim.
    8. Fajnie sprawdza się prezent z okazji zostania starszym bratem. Warto też powiedzieć rodzinie ze gdy przyjdą zobaczyć dzidziusia niech przyniosą drobiazg dla starszaka.
    9. Żarty. Powiększający się brzuch będzie ci utrudnial zabawę ze starszakiem. Najlepsze to obrócić to w zabawę. Możesz udać ze jesteś ogromnym wielorybem i chodzić ociezale : ojej wieloryb nie może cie dogonić nie uciekaj tak szybko
    Te kilka kroków na pewno pomoże przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa. Najważniejsze to by starsze dziecko czuło się dalej ważne w czasie ciąży i po pojawieniu się maluszka.