Zabawki

K. podbiega do jakiegoś chlopca, chciałaby się pobawić jego autem. Często nosze ze sobą dużo zabawek żeby mogła zaproponować swoje ma chwilową wymianę. Miałam ze sobą mała pileczke, gumowego kotka i jakaś lale. Oczywiście nie każde dziecko chce się wymieniać i szanujemy te granice.
– czy dasz to ? – spytała Karmela. Zanim chłopiec zdążył się zastanowić czy faktycznie jest chętny na zamianę lub wspólną zabawe do akcji wkroczyła jego babcia szybko komentując iż dziewczynki się autami nie bawią. No rozumiem zabawka cenna ,czy coś. Ale taki argument uważam za słaby. Wystarczlo powiedzieć nie. Przecież nie ma nic złego w tym ze dziecko które jest dziewczynka bawi się autami. Tak samo jak chłopiec z lalka nie powinien być postrzegany źle. Kiedyś jedyna rolą kobiety było zajmowanie się domem ,dziećmi albo towarzyszyć mężczyźnie jako ozdoba. Zabawki przeznaczone dla dziewczynek to właśnie lalki , zestawy do gotowania czy sprzątania i słodkie różowe gadżety. Tak jak by dziewczyna nie mogła zostać mechanikiem czy astronauta albo chociaż by kierowca. Dziecko od najmłodszych lat ma być przygotowane do swojej roli życiowej przez zabawki o konkretnym przeznaczeniu. A tak być nie powinno. Dziecko powinno samo wybierać sobie czym się chce bawić.

Dziecko

Każdy człowiek ma granice cierpliwości. Jeden mniejsze drugi większe , ale ma je każdy. No może poza mnichami od jogi ale nie o mnichach chce pisać. Dzieci jak to dzieci chętnie te granice przekraczają. W ciągu każdego dnia zdarzają się sytuacje gdy granice zostają przekroczone do zenitu a może i nawet bardziej. Dziś byłam u babci. Była moja mama z swoim małym synkiem , brat z dziewczyna … No ogólnie pełny dom. Dla K. to zawsze wielkie wydarzenie , tyle ludzi – tyle atrakcji. Z każdej strony coś się dzieje. Ciocia się bobawi, wujek pobiega , kot będzie uciekał … Trzeba korzystać i bawić się na całego. Zabawa ta jest pełna emocji wiec nie będzie cicha. Raczej będzie zwyczajnie szalona. I to jest w porządku. Nikt nie mówi ze jest źle , aż tu nagle babcia krzyczy : zostaw to bo w dupe dostaniesz. Do mojego dziecka takim tekstem ?! I to już nie pierwszy raz. Gdyby faktycznie dokonała tego chyba bym musiała w obronie dziecka swego babcie tez po tyłku trzasnac. Bo to by było przekroczenie granic , moich i mojego dziecka. Ja rozumiem że granice babci zostały przekroczone , rozumiem ze sama dużo emocji różnych odczowala w związku z tym ze dużo nas w domu jej było. Rozumiem ze chciała szybko rozładować swoje złe emocje. Ale bez przesady.
Pisałam już jaki wpływ ma bicie ma dzieci ale powtórzę to. I będę powtarzać. Jeśli chociaż jedna osoba czytajaca mojego bloga dzięki temu zmieni podejście wiem ze będzie to ogromny sukces.
Klaps uczy dziecko ze siłą można zmusić kogoś do określonego zachowania. Tak wiec bite dziecko będzie bardziej skonne uderzyć inne dziecko na placu zabaw w celu osiągnięcia czegoś. Ten który jest większy i silniejszy ma większe prawo do decydowania o przebiegu zabawy.
Dziecko bite uczy się kłamać. Strach przed kara sprawia ze nie będzie się chciało przyznawać do winy. Uważam ze to bardzo nie korzystna cecha. Przyznanie się do winy i tak jest trudne. Nawet dorośli wola powiedzieć to nie ja niż zmierzyć się z odpowiedzialnoscia. Zdarzało mi się spotkać takich ludzi i na prawdę ciężko z nimi jest. A taki dorosły tez był kiedyś dzieckiem i dziecko tez kiedyś stanie się dorosłym. To właśnie teraz ,właśnie dziś ksztautujemy przyszłość swoich dzieci. One kiedyś będą dorosłe.

Bo ta podłoga …

Byłam w szkole. Na prawdę w końcu doroslam do tego by się uczyć i wiedza która zdobywam okazuje się na prawdę nie zwykła. Chociaż to co najlepsze nie mieści się w podręcznikach. W tym semestrze miałam w planach już nie zabierać S. do szkoły wcale. Wyszło tak ze ja miałam na czesci lekcji. I jeszcze kilka razy tak będzie. S. już siedzi , raczkuje , próbuje chodzić , staje o każde możliwe podparcie. Jej zdolność samodzielnego poruszania się i ciekawość w zdobywaniu tego co dalej sprawia, ze na rękach, a tym bardziej w wózku, nie bardzo chce już siedzieć. Siedmiomiesieczne dziecko to już całkiem duży człowiek. W domu S. swobodnie chodzi po całym domu , a najchętniej zachodzi do pokoju K. gdzie jest najwięcej zabawek. Normalnym dla mnie jest ze dziecko spaceruje po podłodze nawet jeśli do tego spacerowania używa rąk. Jednak okazało się ze nie dla wszystkich to takie normalne. Co z tego ze podłoga jest myta , na niej sa zarazki i bakterie. Yyy tak. To zapewne prawda , ale zawsze wydawało mi się ze te zarazki są również w powietrzu , na krzeslach, na ubraniach … Wszędzie w całym otoczeniu. Otóż nie. Te zarazki siedzą sobie na podłodze. Podłoga jest dla nich idealnym miejscem bo zarazki przecież uwielbiają chłód nieożywionej płaskiej powierzchni gdzieś na dole. I tylko siedząc na podłodze czekają aż ktoś je weźmie do buzi. Wydaje mi się ze gdy tak było to ludzie przestali by chorować , bo bakterie z podlogi raczej nie były by groźne. Ale co ja tam wiem.
Podłoga faktycznie może być brudna. Jak by nie patrzeć jest ona zawsze najbardziej używana powierzchnia w każdym pomieszczeniu. Jednak gdy skarpetki dziecka nie zmieniają koloru z różowego na szary , do raczek nie przyklejaja się paprochy, nie klei się nic to znaczy ze podłoga jest czysta.
Staram się nie ograniczać moim dzieciom przestrzeni i możliwości ruchu. Czasem faktycznie jest to nie możliwe , ale nie rozumiem ograniczania dzieci gdy nie jest to konieczne.

Sny

Od kad pamiętam mam sny bardzo realne. Są zawsze takie prawdziwe. Wszystko co się w nich wydarza odczuwam wszystkimi zmysłami. Czasem budząc się bywam zdziwiona dla czego jestem we własnym łóżku. Bywa nieraz ze do kilku minut zajmuje mi ogarnięcie ze to był tylko sen.
Grupa naukowców z Boston Harvard Medical School twierdzi, że dokonała zadziwiającego odkrycia. Ich zdaniem sny nie są tylko seriami niepowiązanych ze sobą wyobrażeń i dźwięków, ale są realnymi zdarzeniami występującymi w alternatywnych wszechświatach, które przebijają się do naszego poprzez nasze umysły pozostawione w stanie nieświadomości. Moim zdaniem to ma sens. Sny jakie przeżywam są potwierdzeniem tej teorii.
Sny mam o różnych tematach. Niektóre sa zbyt magiczne by pomylić je z rzeczywistością , inne zaś są tak zwykle nie da się ich odróżnić od realnego świata.
Nieraz sprawdzam w senniku znaczenie ,ale to tylko poszczególne elementy.
W temacie snów chciał bym opowiedzieć o kilku rzeczach.
Zdarza mi się słyszeć ze np znajomym czy rodzinie nic się nie śniło. Wiem ze to twierdzenie nie jest prawdziwe. Każdy ma sny. Zawsze , tylko nie zawsze je pamiętamy. To czy sen zapamiętamy zależy od tego w którym momencie się wybudzimy. Ja mam to szczęście ze rozbudzam się najczęściej w fazie zapamietujacej. Albo i nie szczęście bo nie zawsze sny mam takie które chciałabym pamiętać.
Zwierzęta tez mają sny. Można zobaczyć jak nieraz zwierzak rusza się przez sen jak by śniło mu się ze coś goni. Miałam mnóstwo możliwość by to zaobserwować.
U niemowlaków i małych dzieci sen jest niezbędny nie tylko do odpoczynku, ale i do dojrzewania mózgu. Dlatego też jeśli urodzi się wcześniak, ma on marzenia senne niemal przez całą długość swojego snu, natomiast dzieci do 2 roku życia śnią przez prawie połowę czasu przeznaczonego na sen. Z czasem każdy nabywa swojego rytmu marzeń sennych i ustala się on na poziomie przeciętnie 20%. Znowu zmienia się to starość. Ludzie starsi ogólnie śpią krócej, krócej też mają sny.
Podczas snu nasze zmysły pozostają aktywne. Ostatnio przez sen słyszałam chrapanie Wiktora , a w projekcji sennej słyszałam to jako odgłos potwora. Potwierdzają to również naukowe badania. Gdy spiacym do łóżka wkladano igły snili ze ktoś ich krzywdzi, gdy dmuchano im ciepłym powietrzem na twarz w snach byli na gorącej pustyni. Podobno można się nauczyć obcego języka słuchając go przez sen. Są tez nagrania mające na celu programowanie umysłu np na lepsza pewność siebie których słuchać należy w fazie pół snu lub snu. Czasem nawet słucham takich nagrań bo znacznie lepiej mi się zasypia przy nich. To tam nawet mówią może się zdazyc ze podczas słuchania nagrania zaśniesz i nie wszystko świadomie zapamietasz. Nie przejmuj się , twój umysł zapamięta i wykorzysta zdobyte informacje.
Podobno sny maja nawet niewidomi. Ciekawiło mnie to tak bardzo ze kiedyś zaczepilam niewiadomego człowieka i zapytałam o to. Odpowiedział ze w snach chyba widzi ale nie jest do końca pewny bo nie potrafi sobie wyobrazić co to znaczy widzieć. Podobno w snach używa pozostałych zmysłów tak jak i w codziennym życiu. Śniły mu się dzwieki, zapachy.
Kiedyś myślałam ze wszyscy ludzie maja sny tak realne jak ja , ale już w podstawówce dowiedziałam się ze tak nie jest. Wtedy właśnie zaciekawił mnie temat snów. Skąd się biorą , czemu służą , dla czego jedni ludzie nie pamiętają ich wcale , a inni nie mogą zapomnieć , co się dzieje podczas snu i jakie to ma znaczenie.