Mleko, krew i łzy

Kiedy byłam jeszcze w ciąży z Karmelą i przygotowywałam wyprawkę dla dziecka na liście było wiele różnych rzeczy. Jednak to czego tam nie było to butelki i smoczki. Od samego początku wiedziałam iż karmić swoje niemowlę zamierzam piersią. Nastawienie to bardzo ważna sprawa. Nie dopuszczałam nawet myśli o butelce, a gdy ktoś się pytał czemu ich nie mam reagowałam złością. No bo jak to !
Gdy Karmelka się urodziła , mogłam ją przystawić do piersi już po kilku minutach. Mleka miałam aż nadmiar. Pamiętam jak Karmelka nieporadnie próbowała chwycić pierś. Jeśli bym powiedziała że obyło się bez problemu to było by to wielkie kłamstwo. Mimo iż biust mam raczej duży, brodawkę mam nie wielką. Położna gdy zobaczyła jakie mam sutki , stwierdziła że nie dam rady wykarmić tym dziecka i od razu zaproponowała butelkę. Zupełnie mi to nie pasowało. Wiedziałam że córeczka da radę. I faktycznie po kolejnych kilku minutach maluszek już spał najedzony. Najedzony oczywiście moim mlekiem.
Dużym wsparciem była w tej sytuacji moja mama. Jest z zawodu pielęgniarką, sama ma czwórkę dzieci. Również żale koleżanek , które mówiły ile pieniędzy kosztuje wyżywienie niemowlaka sztucznym mlekiem było dla mnie motywacją , by karmić piersią.

W szpitalu zamiast pomocy , dostawałam jedynie przeszkody. Bez mojej zgody pielęgniarki podały butelkę , co utrudniało mi kolejne karmienia. Z butelki pije się zdecydowanie łatwiej i dziecko gdy już ją pozna może bardzo polubić ten sposób karmienia. Dodatkowo położne uważały że jest tylko jedna skuteczna pozycja by karmić piersią , która nie była dla mnie zbyt wygodna. Wogóle siedzenie tuż po porodzie nie było dla mnie wygodne.
Po powrocie do domu wcale nie było łatwiej. Chociaż mogłam karmić na leżąco , nie było też tego całego stresu , że zaraz przyjdzie pielęgniarka i w trakcie gdy akurat się udało przystawić małą do piersi , ta powie że czas na jakieś badania i karmienie będzie trzeba przerwać. Jednak pojawiły się nawały pokarmu. Nieraz w nocy wstawałam , by się przebrać gdyż byłam mokra od mleka. Nieraz pies usłyszał kogos na klatce i zaczął szczekać , co gwałtownie odrywało malucha od piersi. Bywały noce gdy wstawałam po piętnaście razy. Zdarzało się że maluch spał , a ja nie gdyż piersi bolały. Zdarzyło się że mała za mocno zassała sutka i poleciała krew. Bywało że nie mogłam wyjść z domu , gdyż mała wolała zasnąc przy karmieniu i za nic nie chciała dać się odłożyć. Bywało że gdy już udało się wyjść maluch domagał się piersi. Cóż karmiłam wtedy w różnych miejscach.
Po około trzecch miesiącach obie (ja i Karmel) nauczyłysmy się już wszystkiego tak , że karmienie nie było żadnym problemem. Skończyły się nawały, maluch przyzwycził się do psa i innych odgłosów. Na prawdę było idealnie. Przetrwałam ten trudny początek i nauczyłam się abso;utnie wszystkiego. Nic nie mogło mnie zaskoczyć.

Na zdjęciu z Esią

Byłam taka dumna z siebie i tak pewna , że teraz karmienie to będzie już łatwizna i sama przyjemność. Zaczęło się ząbkowanie. 😉
Oj dość boleśnie to wspominam. Przez chwilę nawet myślałam że jak wyjdą pierwsze ząbki , to zacznę p

owoli przestawiać na butelkę. Jako że kilka butelek dostałam ze szpitala jako wyprawkę postanowiłam że raz dziennie może dostać już coś innego niż moje mleko, kupiłam nawet karton mleka modyfikowanego. Jednak moje dziecko nie było już chętne do picia z butli i z wielkim protestem zakończyłam na drugiej próbie.

Kolejne zęby wychodziły z czasem , a ja już nie zauważałam większej równicy. Karmelę karmiłam dwa lata.

Przy drugiej córce było zdecydowanie łatwiej. Wiedziałam już co mnie czeka i byłam nastawiona dużo bardziej optymistycznie. A nastawienie to ponad połowa sukcesu. Początek nie był aż tak zły do zniesienia , choć był bardzo podobny. Mleko, krew i łzy 🙂

Esię karmię piersią juz półtorej roku i na spokojnie jeszcze trochę zamierzam.

Statystyki podają że w wychodząc ze szpitala piersią karmi 90 % kobiet. Po trzecim miesiącu ż

 

ycia dziecka już tylko 60 % , a po szustym zaledwie 30%. Mimo iż WHO zaleca karmienie piersią minimum do drugiego roku życia , większośc matek 85% karmi mlekiem modyfikowanym już po roku. Zapewne tak duża liczba kobiet zaprzestaje karmieniua piersią z powodu trudności. To jest w pełni zrozumiałe i szanuję decyzję tych kobiet. Ale powiem wam – warto jest przetrwać ten najtrudniejszy okres.

Bonus kilka odpowiedzi

Czy karmienie piersią boli ? – tak, przez pierwsze miesiące , ale mniej niż poród 😉

Czy karmisz Esie nadal wszędzie ? Przecież ona ma półtora roku ! – nie czasem ją głodze , przecież takie duże dziecko powinno już samo upolować mamuta.

Rozumiem karmić piersią w domu. Ale poza ? – nie karmilam jeszcze tylko w samolocie . Musze szybko to nadrobić

O straszeniu

Na plac zabaw chodzimy codziennie. Spotykamy tam wiele dzieci , jak i wielu rodziców. I to co mówią ze każde dziecko jest inne to prawda. Tak samo każdy rodzic jest inny , każdy z nich tez ma swoje własne metody wychowawcze.
Nigdy nie mowie rodzicom że coś robią źle. Nie jestem przecież ekspertka , sama również popelniam błędy. W dodatku wiem ze nie ma uniwersalnego środka w rozmowie z dziećmi. Sama mam dwie córki i wiem ze to co działa na jedną, nie sprawdzi się przy drugiej. A tym bardziej nie musi się sprawdzić przy żadnym innym dziecku.
Jednak jest kilka rzeczy które wydają się być bardzo nie właściwe.
” Bądź grzeczny , bo przyjdzie pan policjant i da ci mandat ” , ” pan ochroniarz cie zabierze „. Straszenie dziecka być może faktycznie przynosi efekt. Mnie w dzieciństwie gonily hatlapaje. No może nie do końca jest to w pożądku , ale nie kwestionuje tego. Jednak policjant , ochroniarz czy lekarz nie mogą służyć jako postrach. Kiedyś dziecko może się zgubić , może potrzebować pomocy. Dobrze by było gdyby nie reagowalo strachem na osobę w mundurze.
Ale najbardziej nie właściwy postrach to ojciec. ” Oj zobaczysz , wrócimy do domu to powiem tacie jak ty się zachowujesz ” . I po takim tekście dziecko nagle staje się grzeczne. Jak okrutny musi być taki tata ? To nie jest dobre stawiać tak ojca w roli potwora.
Relacja ojca z dzieckiem jest przecież ważna. Dziecko powinno ufać obojgu rodzicom. Ojciec jest ważny zarówno dla syna, bo dzięki tej relacji chłopiec uczy się być mężczyzną. Ojciec jest też niezwykle ważny dla córki, bo to jego uznanie dla jej kobiecości pozwala jej w dorosłym życiu czuć się pewnie we własnej, kobiecej skórze.
Poza tym małe dziecko potrafi szybko zapomnieć ze coś zrobiło źle. Po kilku godzinach może zupełnie nie wiedzieć czemu gdy tylko wrócił do domu tata od razu krzyczy. Po kilku takich spotkaniach z ojcem dziecko będzie chciało jedynie unikać ojca , a jego zachowanie zapewne i tak się nie poprawi. Jeśli dziecko przy mamie zachowuje się nie właściwie to jej zadaniem w ów czas jest reakcja. Np jeśli rozleje się na podłogę słodki napój czy właściwe będzie poczekać do wieczora z myciem podłogi ? Przecież przez kilka godzin plama zaschnie , przykleja się do niej paprochy lub wdepnie w nią kot.
Nikt nie ma prawa budować relacji dziecka z tatą i taty z dzieckiem poza plecami taty, a straszenie dziecka tatą tym właśnie jest. Nieświadom niczego ojciec często nawet nie wie, dlaczego dziecko czuje do niego dystans i zaczyna się go bać.

Moja ulubiona pozycja w lozku

O moim prywatnym życiu nie chętnie się rozpisuje. Wiecie mogę pisać o zachowaniu dzieci , z łatwością tez mi przychodzą posty pod tytułem co na obiad. Lubię pisać o sukcesach moich i dzieci. Ale dziś chce się z wami podzielić bardzo intymna sprawa. Powiem wam jaka jest moja ulubiona pozycja w łóżku.
I co najważniejsze jest ona w pełni bezpieczna dla wszystkich kobiet , bez względu na to czy rodziły naturalnie , czy tez poprzez cesarskie ciecie. Nawet i dla ciężarnej.
W sumie odkąd jestem mamą ta pozycja jest dla mnie idealna. A wiecie ze przy dzieciach czas na przyjemności jest ograniczony.
Chociaż nie mam pewności czy tak publicznie mogę o tym napisać. Czy nie wywoła to fali zniesmaczenia. Ale jako ze ta pozycja jest polecana również przez ginekologow oraz psychologów to po prostu musze ja zdradzić.
Otóż najbardziej na świecie lubię się położyć na łóżku od strony ściany. Wiecie tak żeby to mąż miał bliżej by ewentualnie wstać do dzieci. Ale to nie wszystko, Bo gdy już się tak położę to zasypiam.
O tak , po prostu leżeć i spać. Polecam wszystkim rodzicom.