Motyl rozdzial 16

Dziewczyna która wciąż wybacza błędy nie jest głupia , ona ma po prostu ogromną wiarę w to ze każdy idiota może się zmienić.
Miguel znów zamieszkał u Sary. Sara jednak nie chciała już być z nim w związku , ale pozwoliła mu mieszkać w drugim pokoju. Dzięki temu mógł być blisko dziecka, bo przecież tylko na byciu ojcem mu zależało. Podobno Miguel rozstał się z Alicją, chociaż ta dzwoniła do niego dość często. Gdy Sara była w pobliżu chłopak odrzucał polaczenia od Alicji , ale gdy tylko wiedział że nikt go nie słyszy , rozmawiał z nią godzinami. Sara udawała że tego nie zauważa , przecież gdyby Miguel nawet wciąż był z tą dziewczyną to mógł by sobie być.
Miguel opłacał rachunki za mieszkanie , więc był bardzo użyteczny. Zapisywal wszystkie opłaty w specjalnym zeszycie tak samo jak robiła to zawsze Sara. Bardzo chętnie uczestniczył we wszystkich czynnościach związanych z dzieckiem. Chętnie bawił się z Melodią , towarzyszył przy jej karmieniu i kąpielach. Wydawał się być bardzo zaangażowany. Raz nawet chciał samodzielnie wykąpać dziecko. Sara była zadowolona , ze Miguel tak wiele robi przy Melodii , jednak ta kąpiel zaniepokila ją. Miguel szybko umył dziecku włosy i ciało , a następnie bardzo długo mył pupę malucha. Sara szybko zabrała mu dziecko. Jego uwaga na narządach płciowych dziecka była zbyt duża. Miguel wytłumaczył się z tego , choć Sara już więcej nie zostawiala z nim dziecka sam na sam. Bala się że może on zrobić malej krzywdę wiec zamykala swój pokój na klucz , kladla córkę do bujaka i zabierala do łazienki byle by nie zostawić Melodii z Miguelem. Ten brak zaufania wkurzal Miguela. Nie chciał pozwolić by Sara zabierala mu dziecko , przecież on tez był rodzicem , każdego dnia spełniał coraz to wyższe wymagania Sary. Przecież był idealny , pracował , sprzatal w domu , był zawsze czysty i trzeźwy. Zarzucał Sarze , że ona chce mieć dziecko tylko dla siebie i dla tego tak bardzo pilnuje malucha przed nim. To nie było prawdą! A może jednak , przecież od momentu zapłodnienia w organizmie kobiety zwiększa się wydzielanie hormonów. Ma to zapewnić jak najlepsze warunki do rozwoju dziecka oraz przygotować organizm kobiety do porodu.
Tymczasem po porodzie organizm kobiety przeżywa szok. Wskutek wydalenia łożyska, w ciągu kilku pierwszych dni po porodzie, zmniejsza się stężenie hormonów płciowych we krwi  – progesteronu i estrogenu. To może wywołać dyskomfort tak fizyczny, jak i psychiczny. Być może na skutek szalejacych hormonów , Sara widziała świat innym niż był na prawdę i faktycznie wymyśliła sobie zagrożenie ze strony Miguela. To było trudne , ale postanowiła bardziej zaufać Miguelowi i pozwolić mu więcej czasu spędzać z Melodią. Gdy bawił się z dzieckiem grzechotką , czy misiem słychać było śmiech malucha. To było urocze. Na tyle urocze , że Sara zaczęła zostawiać Melodię na kilka minut z Miguelem, podczas własnej kąpieli czy kiedy potrzebowała na minutke usiąść.
Pewnego razu Sara zobaczyła w komputerze Miguela przerażająca stronę. Nie było na niej obrazków , jedynie tekst. Jakieś forum gdzie faceci dawali sobie rady jak uprawiać bezpieczny seks z dzieckiem.
Chyba jednak dziewczyna z tak ogromną wiarą w ludzi jest głupia. Jej wiara w to że każdy idiota może się zmienić doprowadziła do tego że mieszkała pod jednym dachem z kimś kto miał zboczenie pedofilskie. Natychmiast podeszła do Miguela. Zastała go w sytuacji gdzie stał nad lozeczkiem ze spiacym dzieckiem. Jego spodnie były opuszczone i walił sobie konia. To obrzydliwe i straszne. Sara od razu odciagnela go od dziecka i siłą próbowała wyrzucić za drzwi. Miguel sił miał więcej i wiedział o tym podejmując walkę z dziewczyną. Wcale nie miał zamiaru dać się wyrzucić. Ale adrenalina sprawiła że to Sara miała przewagę więc Miguel wziął nóż który leżał na blacie. Przeciął dziewczynie policzek i pociął dość mocno skórę na plecach. Krew dziewczyny zabrudzila ubranie , ale to nic , udało jej się wyrzucić Miguela za drzwi. Sara od razu zadzwoniła po znajomego ślusarza, pojawił się po piętnastu minutach i wymienił zamki w drzwiach ,dodatkowo zamontowal jakieś blaszki aby drzwi były stabilniejsze.

*
Jedyne czego brakowało Sarze to pieniądze. Bardzo nie chciała zostawiać Melodii na cały dzień w żłobku , by iść do pracy. Przecież maluch potrzebuje bliskości matki. Ale mieszkanie samo się nie opłaci , pampersy się nie kupią same.
Gdy Von zaproponował Sarze zarobek od razu się zgodziła. Miała rozwozic narkotyki. Wsadzala je wiec w puszkę od mleka dla dzieci i w torbie wózka przewozila paczki. Wiem co myślisz , znów postępuje głupio. Wiesz gdy masz wybór miedzy złym a dobrym , to głupio jest wybierać zło. Ale kiedy masz wybór tylko miedzy złym , a gorszym , to nie ma różnicy co wybierzesz.

Motyl rozdzial 15

Nocne niebo rozciagalo się nad miastem. Sara siedziala na dachu wysokiego wieżowca. Widok był niesamowity. Jej nogi wisiały z krawędzi dachu. Tuż obok Sary siedział On , chłopak o szafirowych oczach. Siedzieli w milczeniu i cieszyli swoje oczy pięknym widokiem. To piękna noc by cieszyć się jej dostojenstwem gwiazd , by głodny sycić wzrok księżycem pozbawionym skaz. Było cudownie i przyjemnie. On złapał Sarę za rękę. Lekki jego dotyk sprawil, że dziewczyna poczuła przyjemne drżenie w całym ciele. Pragnęła więcej jego dotyku. Przy nim czuła się bezpiecznie i tak wspaniale. On popatrzył Sarze w oczy i pociągnął ją w dół. Na moment dziewczyna wstrzymała oddech , ale zaraz zobaczyła że wcale nie spadają w dół. Lecieli ponad miastem niczym ptaki , niczym nocni aniołowie. Bez przeszkód i zupełnie swobodnie unosili się nad światem. Jego silna dłoń , cały czas trzymała rękę Sary , to dzięki niemu latała. Spojrzała w jego szafirowe oczy przepełniona szczęściem. Chciała zatrzymać tę chwile na zawsze. Uśmiechała się nie tylko na twarzy , cale jej ciało ogarniala bezgraniczna radość. On jednak patrzył na dziewczynę z powagą, wydawał się zamyślony , a może nawet smutny.
-Znajdź mnie , a pokaże ci coś jeszcze lepszego niż latanie – powiedział i rozplynal się w powietrzu.
Zniknął , a samotność którą po sobie pozostawił była najbardziej bolesna ze wszystkich samotności jakich można doświadczyć. Cały świat zaczął tracić barwy i blaknąc kiedy Go nie było blisko. W sercu dziewczyny żal okropny się pojawił , łzy zmoczyly jej policzki , nieukojona tęsknota zagniezdziła się w ciele dziewczyny.
Sara obudziła się czując nadal okropny smutek. Dawno nie pojawił się w jej snach ten chłopak. I wcale nie chciała jego powrotu , ponieważ w snach wszystko było tak strasznie realne aż ciężko było uwierzyć że to tylko sen. Samo śnienie było przyjemne , ale gdy się tylko kończyły wszystko przestawlo mieć sens. Przejście ponad takimi snami do prawdziwego życia wymaga ogromnego wysiłku.
*
Sara wiedziała że wyrzucenie Migela z domu było dobrą decyzją. Nie potrzebowała w domu ćpuna. Poza tym nie była pewna czy gdyby miała tak łatwy dostęp do tej cudownej magii , sama zdołała by być cały czas silniejsza od heroiny. Nie ufala samej sobie na tyle.
Jednak wiedziała że nie chce własnemu dziecku odbierać ojca i że nie może Miguelowi odbierać dziecka. Przecież dziecko poczeło się za ich wspólną decyzją. Wierzyła że Miguel znajdzie w sobie siłę tak samo jak ona , może potrzebuje tylko jeszcze trochę czasu. Zadzwoniła do niego i powiedziała że gdy będzie czysty pozwoli mu wrócić. Już za kilka dni pojawił się znowu.
Faktycznie był czysty. Dbał o Sarę, widać było jak bardzo mu zależy na normalnym życiu , na byciu ojcem. Czasem nawet ugotowal obiad, wstawił pranie czy pomógł sprzątać. Był na prawdę idealny. Codziennie wychodził do pracy. Miguel sam zaproponował , że będzie wszystkie zarobione pieniądze dawać Sarze , by to ona gospodarowała domowym budżetem.
Dziewczyna wychodziła na zakupy , kupowała jedzenie i różne drobiazgi dla dziecka. Gdy pewnego dnia wróciła ze sklepu , Miguel był już w domu. Ale nie był sam. Z pokoju dochodziły ochy i achy. Przyprowadzil sobie dziewczynę ? To chyba trochę nie w porządku. Nie to że Miguel właśnie uprawiał seks z kimś innym niż ona. Do tego przecież miał prawo. Tak samo jak Sara robiła to wiele razy.  Tylko fakt że działo się to w jej własnym łóżku. Wiesz , wszystko ma swoje granice, a teraz chyba jednak Miguel nie zachował się odpowiednio. On sam nigdy nie musiał oglądać czy słychać jak Sara uprawiala seks. No i cholera to było łóżko w którym Sara spała w noce , jej wlasna przestrzeń. Słysząc coraz głosniejsze pojekiwania Sara czuła się niezręcznie. Poszła do kuchni i zrobiła trzy herbaty. Gdy Miguel i dziewczyna w końcu skończyli przyszli do Sary. Sara z uśmiechem podała herbatę , chciała zachowywać się jak najbardziej naturalnie i być mila. Ale dziewczyna zaczęła krzyczeć na Sarę ” ja go tak bardzo kocham , a przez ciebie i twojego bachora , Miguel nie może być ze mną „. Sara była zaskoczona , a dziewczyna nawet nie pozwoliła jej dojść do słowa puki nie skończyła swoich wywodów. Miguel spotykał się z nią już od jakiegoś czasu. To z tą dziewczyną miał zakładać rodzinę, a ciąża Sary wszystko zepsuła. Chociaż może nie do końca , bo dzieciak w brzuchu Sary wcale tak na prawdę nie jest Miguela. I wogóle Miguel powinien zostawić Sarę dla tej dziewczyny , bo Sara to zwykła szmata bez wartości.
Miguel stał i patrzył nie reagując. Tak jak by czekał aż Sara i Alicja załatwią i uzgodnią miedzy sobą co będzie najlepsze. Gdy w końcu Sara się odezwała Alicja wydała się być zaskoczona. Sara nie zamierzała się kłócić. Zgodziła się by Miguel żył sobie z Alicja. Przecież nie będzie stawać na drodze pięknej „prawdziwej ” miłości.
Miguel pojawił się u Sary jeszcze kilka razy. Czasem nawet miał ze sobą coś dla dziecka , ale raczej rzeczy bez użyteczne jak lizaki czy obdarty kij do golfa, albo inne rzeczy wygrzebane ze śmietnika. Sara nie przyjmowała tych prezentów, nawet mówiła czego na prawdę potrzebuje dla malucha , ale on chyba tego nie rozumiał. Wciąż próbował znosić do domu bezużyteczne rzeczy , zadowolony że kiedyś przydadzą się one dziecku.
Na porodówkę Miguel przyszedł kompletnie pijany , w dodatku z kilkoma kolegami. Sara była wściekła , spodziewała się że przyjdzie zobaczyć dziecko , ale powinien być trzeźwy. I zdecydowanie powinien być sam. Po porodzie Sara nie miała na sobie nawet majtek , tylko nocną koszulę. Nie chciała by ktoś z poza najbliższych ją tak widział. Przecież przyjdzie czas na odwiedziny gdy już wróci z dzieckiem do domu. A Miguel był zdziwiony , iż został wyrzucony ze szpitala. Przecież nie wziął heroiny. A tylko taki był warunek Sary na odwiedziny , ma być czysty i przecież był. Włożył w to dużo wysiłku i Sara powinna to widzieć. A może Sara chciała zatrzymać dziecko tylko dla siebie? I dla tego teraz gdy spełnił jej poprzednie wymagania , ona ma kolejne. Nie chciał żeby Sara zabraniala mu kontaktów z córeczką. Zwłaszcza ze dziewczynka urodziła się podobna do niego i wierzył , że to może być jednak jego prawdziwe dziecko.  Bardzo chciał by tak właśnie było. Wierzył w to.
Po narodzinach Melodii wszystko było inne , cały świat się zmienił. Życie Sary wypelniała teraz miłość i mleko. Każdego dnia Sara wychodziła z córką na spacer i pokazywała jej świat. Opieka nad maluszkiem nie była tak łatwa jak by mogło się wydawać , ale Sara dawała z siebie wszystko by podążyć za potrzebami dziecka.

Motyl rozdzial 14

Sara trochę się bała zajść w ciążę. Już kiedyś była przecież w ciąży i z niewiadomego powodu poronila w piątym miesiącu. Bardzo to przeżyła i absolutnie nie była gotowa by znów mogło skończyć się tak samo. Ale była gotowa by zostać mamą.
Okazało się ze nie jest to wcale proste. Przez sześć miesięcy , codziennie uprawiala seks z Miguelem. Raczej było to przyjemne , ale czasem czuła , ze robią to tylko po to by w końcu poczelo się dziecko. Z każdym kolejnym , negatywnym testem ciazowym malal jej entuzjazm. Coś robili nie tak , skoro nie mogli mieć dziecka. Żadne z nich nie podejrzewalo iż mogło by mieć z tym problem. Jednak poszli do lekarza, okazało się że Miguel jest bezpłodny.
To było dla niego straszne. Przecież bardzo pragnął rodziny i dziecka. Może nawet zależało mu bardziej niż Sarze. Miguel stracił ojca gdy był malutki. Wychowywał się sam z mamą i starszym bratem. Jego matka nie była zla, troszczyla się o dzieci jak potrafiła. Tylko na siłę próbowała znaleźć sobie partnera. Żadnego nie potrafiła zatrzymać przy sobie , wiec Miguel jednego tatę miał maksymalnie kilka miesięcy. Czasem zdarzało się że w jednym tygodniu do dwuch różnych mężczyzn mówił tato.
Tak bardzo mu zależało , by mieć dziecko iż podsunął Sarze pomysł , by zrobiła je sobie z kimś innym. Przecież nie ważne kto będzie dawcą nasienia. To prawie jak invitro , tylko za darmo.
Po jego namowach Sara zgodziła się. Chociaż wolała mieć dziecko z Miguelem niż z kim kolwiek , plan nie był zły. Ale nie była aż tak zdesperowana , by zrobić sobie dziecko w agencji. Na dawcę chciała wybrać odpowiednio dobrego kandydata. Musiał być zdrowy , nie pijacy alkoholu , nie biorący żadnych narkotyków. Dodatkowo powinien być choć trochę podobny do Miguela , ten sam kolor włosów i oczu , podobny wzrost. Nie było to takie proste , ale Sara chciała zrobić to perfekcyjnie. Przecież jeśli dziecko nie było by podobne do niej ani do Miguela , wszyscy by wiedzieli , że to nie jego dziecko. Zaczęło by się gadanie , Sara by je oczywiście zniosła , ale mogło być krzywdzące dla dziecka.
W końcu znalazła odpowiedniego mężczyznę. Był taksówkarzem Z wyglądu mógł by być Kuzynem Miguela, jego włosy były delikatnie jaśniejsze , ale układ twarzy miał całkiem podobny. Jego tryb życia był idealny, Zdrowo się odzywał , czasem uprawiał sporty Dodatkowo miał żonę wiec nie było ryzyka że się zangazuje się za bardzo. Właśnie takiego mężczyzny potrzebowała.
Kolczykiem ostrożnie przebiła prezerwatywe, wiedziała że on nie zgodzi się na seks bez zabezpieczenia. Spali ze sobą kilka razy. Taksówkarz nie znal planu Sary i mimo iż miał żonę zaangażował się w ten romans odrobinę za bardzo. Zabrał Sarę na wycieczkę na Mazury. To było dziwne , bo jego żona i kilku jego znajomych również byli na tym wyjeździe. Sara bawiła się dobrze nad jeziorem , ale czuła się tez dość niezręcznie. Najtrudniejsze było spojrzenie w oczy Monice , rozmawianie z nią. Wszak była żoną taksówkarza. Najgorsze że Monika była bardzo fajną dziewczyną , może w innych okolicznościach mogły by nawet zostać przyjaciółkami … Sara wolała o tym nie myśleć.
Gdy test pokazał wymarzone dwie kreski Sara zakończyła znajomość z taksówkarzem. Wiedziała że to nie w porządku. Wykorzystała mężczyznę dla którego coś tam jednak znaczyła. Z drugiej strony nie było by w porządku wobec Miguela gdyby pozwoliła tej znajomości trawac nadal , prawda ? Poza tym gdyby taksówkarz dowiedział się że spłodził dziecko , mógł zostawić żonę , a to już wogle nie było by dobre , dla nikogo. Monika bardzo kochała taksówkarza. Z resztą on ją również. Zapytasz ,czemu wiec ją zdradził? Widzisz , seks to nie jest zdrada. To jest zaspokojenie potrzeb , sport , przyjemność. To że kogoś kochasz , albo on ciebie nie oznacza się stajesz się jego własnością na zawsze. Twoje ciało nadal należy do ciebie i tak samo jak decydujesz o obcieciu włosów , możesz decydować również z kim idziesz do łóżka. Dodatkowo seks z tylko jedną osobą zamyka cię na doświadczanie i na dłuższą metę jest nawet niezdrowe. To tak jak byś musiał każdego dnia jeść to samo danie , nawet najlepsze jedzenie , jedzone codziennie przestaje smakować. Tylko trzeba się nauczyć odróżniać seks od zakochania. Wcale nie trzeba od razu angażować uczuc w taki seks , wręcz jeśli zaczną pojawiać się uczucia to wtedy będzie to faktyczna zdrada. Seks dla przyjemności jest w porządku , romans to jest zdrada.
Sara i miguel przygotowywali rzeczy dla dziecka. Łóżeczko , ubranka , wanienka … Gdy brzuch Sary zaczął być trochę widoczny zrezygnowała z pracy w agencji. Teraz to już nie było miejsce dla niej. Miguel musiał zarobić tyle , by tac rade ich utrzymać. Pomimo że zmienił pracę, bywało że po opłaceniu rachunków brakowało na jedzenie. Wtedy Sara chowala całą swoją dumę jaką miała i wychodziła na miasto zebrać. Bardzo się tego wstydziła i nie chciała tego robić , ale z pięknym, ciążowym brzuchem nie miała co liczyć na żadną pracę. Poza tym wiedziała , że nie będzie żebrać już zawsze. No i nie musiała tego robić codziennie , Miguel z reguły przynosił do domu pieniądze , by mogli zrobić jakieś zakupy.
Tylko kilka dni w miesiącu była skazana na żebractwo. Chociaż ostatnio zdarzało się to coraz częściej. Sara nie była zadowolona , ale nie pytała dla czego brakuje pieniędzy. Przecież ze zwykłej pracy ciężko jest przyzwoicie zarobić. Gdy zdążyło się że cały tydzień, dzień po dniu musiała wychodzić na miasto , nie wytrzymała i zaczęła płakać. Miguel zobaczył to. Postanowił ją pocieszyć. Wiesz co jej dał, by poczuła się lepiej ? Heroinę. Miał ją cały czas. Sam brał, nie był czysty. To dla tego brakowało pieniędzy , Miguel cały czas kupował narkotyki. Jakże mogła być tak ślepa , żeby tego nie widzieć. Nie chciała go już znać. Kazała mu się wyprowadzić. Nawet pomogła mu pakować rzeczy byle by jak najprędzej się wyniósł.

Motyl rozdział 13

Miguel łatwo znalazł pracę. Nie była to idealna praca , wręcz przeciwnie. Pomagał na budowach przez osiem czasem dziesięć godzin , a zarabiał tak mało że wystarczało raptem na jeden obiad. Taka praca to zwykle niewolnictwo , ale od wyjścia z więzienia Miguel chciał być tylko normalny. Musieli mu za kratkami zrobić niezłe pranie mózgu , od wyjścia nie ukradł nawet jednego batonika , za wszystko płacił. Sara była nawet zadowolona ze wzrostu jego moralności. Sama również chciała wznieść swoje życie na ten poziom, ale kiedy brakowało im pieniędzy Miguel pytał czemu nie pójdzie do klubu , by zarobić. Wtedy szła , przecież to też była tylko praca. Chociaż ostatnio musiała sobie samej powtarzać , że to jest dobre pracować w pogotowiu antyzboczeniowym.
Czasem Sara dzwoniła do Pauliny , choć ta nigdy nie odbierała. To oczywiste , że nie chciała kontaktu z Sarą , ale dziewczyna chcialaby chociaż usłyszeć „spadaj , nic dla mnie nie znaczysz, nie chce cie znać ” . To było by ciut mniej bolesne niż całkowita ignorancja. Po kilku takich telefonach w końcu ktoś odebrał. Nie Paulina, ale Von. Sara dowiedziała się że Paulina już urodziła. Miała synka. Mały po narodzinach miał ogromne problemy z oddychaniem i sercem. Lekarze ratowali go jak mogli , spędził w szpitalu wiele dni. Paulina stwierdziła że nie zajmie się chorym dzieckiem i zostawiła je. Von odwiedzał syna codziennie w szpitalu , choć po narodzinach okazało się że to nie jego dziecko. Nie musiał robić badań, maluch miał ciemną skórę. Pomimo to Von nie zostawił go, był przy dziecku , kupował pampersy i mleko. Paulina wróciła do ćpania, gdy już nie była w ciąży nikt nie mógł jej zabronić. Rozstali się. Von bardzo chciał zabrać dziecko do siebie , tylko że nie miał żadnego takiego swojego miejsca. Sara już była gotowa zaprosić go z dzieckiem do siebie , ale Von powiedział , że musiał oddać dziecko do adopcji. To było najlepsze co mógł zrobić dla tego dziecka. Bedzie ono mieć dom i rodzinę jakiej Von nie mógł by mu dać.
Słyszała przez telefon jak Von płacze i sama również płakała. Zaproponowała przyjacielowi , ze go odwiedzi jednak odmówił. Nie chciał się z nikim wiedzieć , potrzebował dojść do sobie.
Po tej rozmowie czuła się źle. Nawet przez myśl by jej nie przeszło , ze tak to się może skończyć. Bardzo chciała pomóc Vonowi. Tak dużo z siebie dał dla Pauliny i dziecka , a teraz został sam. Ale on odmówił pomocy i nawet nie powiedział gdzie mieszka. Żal jej było również dziecka , przez Paulinę urodziło się chore. Do końca życia będzie brać leki na serce. Co to za matka , która doprowadza dziecko do takiego stanu , a później je porzuca ? Tym bardziej Sara żałowala , że nie mogła mieć wpływu na to co się wydarzyło. Zależało jej na tym dziecku, miała być jego matką tak jak Paulina. Gdyby to ona zaszła w ciążę nigdy by nie postapila jak jej była przyjaciółka. O nie , Sara dbała by o nie , kochała by je i była by najlepszą matką. To Sara powinna była urodzić to dziecko. Podzieliła się tą myślą z Miguelem.
A Miguel aż skakał z radości. Podzielal jej racje że była by cudowną matką. Własna rodzina to było to czego pragnął najbardziej. Chciał mieć z Sarą dziecko.

Motyl rozdział 12

Gdy Sara wróciła do domu po całej nocy pracy była zmęczona i śpiąca. Marzyła jedynie o łóżku. Weszła do domu po ciuchu na wypadek gdyby Paulina jeszcze spala. Zdziwiła się bardzo gdy w domu nikogo nie zastała. Możliwe było że Paulina i Von wyszli na spacer , albo do sklepu. Ale gdy rozejrzala się po domu zobaczyła , że nie ma żadnych ich rzeczy. Zabrali wszystkie ubrania , kosmetyki , a nawet jedzenie. W moment Sara zapomniała jak była śpiąca. Nie mogła uwierzyć , że po prostu się wyprowadzili. Zostawili ją. Po wszystkim co ich łączyło , po tym co przeżyli razem i jak wiele dla siebie znaczyli , oni zostawili ją samą. Bez słowa , bez powodu , nie zostawili nawet listu , ani żadnej informacji. Ot tak sobie zniknęli , A Sara została sama. Niepotrzebna. Czuła się okropnie , nawet nie zauważyła kiedy jej policzki zrobiły się mokre od łez. Siadala i wstawala, chodziła po mieszkaniu , pustym mieszkaniu. Nie mogła znaleźć sobie miejsca. Spaliła kilkanaście papierosów nim zadzwoniła do dilera. Ręka jej drżala gdy robiła sobie zastrzyk. Długo była czysta , ale teraz potrzebowała poczuć się lepiej. Niestety samotność była tak ogromna , że nawet hera nie mogła pomóc. Minął cały dzień , a ona nadal nie spala. Nic tez nie zjadła. Tak bardzo nie mogła pojąć dla czego jej przyjaciele ją zostawili, dla czego duchowa siostra ją porzuciła.
Patrzyła w wieczorne niebo. Było pełne gwiazd. Chciała się na chwile zatrzymać i patrzeć w ich blask. Na początku wydawały się takie same , ale kiedy zaczęła przyglądać się każdej z osobna zauważyła iż każda z nich kryje w sobie własną historię. Jedne świecą mocno i pewnie , inne delikatniej za to wydają się być stałe. Kolejne nieśmiało migoczą. W gwiazdach widać blask uczuć , są takie same jak ludzkie dusze. Tworzą obrazy i gwiazdozbiory , a tak na prawdę każda z nich jest samotna. Oddalone od siebie o wiele kilometrów tylko udają że są razem. Samotna gwiazda na czarnym niebie – tak samo samotna jak teraz Sara. W sercu Sary była teraz ogromna dziura , głęboka pustka. Tak bardzo nie chciała tej samotności , nie zasłużyła na nią. Znów została sama , niewarta niczyjej uwagi. Wzięła nóż i zaczęła ciąć w ręce. Krew płynęła przypominając Sarze jeszcze bardziej o przeszłości. Nie była gotowa by teraz się z tym mierzyć. Odłożyła nóż i wzięła kolejną porcję hery. Dzięki temu mogła zasnąć względnie spokojnie.
Sen zdecydowanie pomógł jej poradzić sobie z tym że została porzucona. W prawdzie nadal czuła się jak gówno , ale przynajmniej wyspane gówno. Miała odrobine więcej energii by zmierzyć się z własnym życiem. I chciała to życie wykorzystać dobrze pomimo wszystko. Tylko nie bardzo wiedziała od czego zacząć. Ale nie chciała przyznać nawet przed sobą jak bardzo jest słaba. Próbowała siebie przekonać że nie ma nic złego w nagłej wyprowadzce Vona i Pauliny. Nie musiała już nikogo pilnować , nie musiała dzielić się heroiną. To jest wolność , prawda ? Włączyła bardzo głosną muzykę. To nie do końca zagluszylo jej myśli , ale trochę tak. Zajęła się sprzątaniem i przestawianiem mebli. Jeśli mieszkanie zacznie wyglądać inaczej z pewnością Sara nie będzie czuć się w nim tak samotnie. Gdy już skończyła przestrzeń wokół niej faktycznie wyglądała inaczej , a Sara czuła zmęczenie. Nie chciała jednak bez czynności , mogła by znów zatracić się w niej. Zaczęła myć schody na klatce, sprawdziła skrzynkę z listami. Jakieś ulotki , rachunki i jeden list. List od Miguela.
Ręce jej się trzęsły gdy otwierala kopertę. Delikatnie wyjęła kartkę ze środka i zaczęła czytać.
Na wstępie Miguel pisał, że bardzo ją przeprasza iż ją wykorzystywał. Będąc w więzieniu zrozumiał jak wiele ona mu dawała i jak bardzo był niewdzieczny. Dalej pisał jak bardzo kochał Sarę i tęsknił za nią. Miał nadzieję, że Sara może mu jeszcze wszystko wybaczyć. Był czysty odkąd trafił do więzienia. Tam nie było dostępu do narkotyków , wiec był to przymusowy odwyk , ale przetrwał to i był czysty. A nawet chciał pozostać czysty już na zawsze. Długo rozwodził się nad tym jaka Sara jest cudowna i jak bardzo był by szczęśliwy gdyby mógł być przy niej. Na końcu napisał że za kilka dni jego wyrok się skończy i będzie mógł wrócić do domu i ma nadzieję że przyjmiemy go z powrotem. Miguel nie wiedział że Paulina i Von już nie mieszkają z Sarą. To nie wiarygodne , że miał się pojawić dokładnie teraz kiedy Sara tak bardzo potrzebowała nie być sama. To jest magia , że zniknął gdy sobie tego zażyczyła i pojawia się znów dokładnie teraz gdy jest tak cholernie potrzebny. Myśl o spotkaniu z nim była światłem dla Sary. Dni oczekiwania były długie , ale w końcu stanął w drzwiach. Dziewczyna tak bardzo się cieszyła. Przytulala go i całowała. Miguel był tu , prawdziwy , dla niej. Pragnęła zatrzymać go już na wieczność i nigdy przenigdy więcej nie zostać samą. Opowiadała mu wszystko co się wydarzyło w czasie jego nie obecności , w przerwach miedzy słowami całowała jego usta , dotykala jego dłoni i policzków. Była bardzo podekscytowana jego obecnością. Miguel słuchał uważnie i oddawał pocalunki oraz uściski. Jej pocałunki były nieco histeryczne , całowała go tak jak by za chwile miał zniknąć i znów Miała zostać sama. Ale Miguel chyba tego nie zauważał , cieszył się jej obecnością. Był … Był tak samo cudowny jak wtedy kiedy go poznała. I takiego właśnie chciała go zatrzymać.

Motyl rozdział 11

Paulina ostatnio prawie nie wychodzi z domu. Większość czasu spedzała w piżamie. Wyciągając igłę z przedramienia oznajmiła , że będzie miała dziecko. Ta wiadomość przerazila Sarę i Vona. Ale Paulina wydawała się być zadowolona. Dotykala swojego brzucha i mówiła , że w domu będzie dziecko. Nie przejmowała się że faszerowala herą własne dziecko. Przecież mogła przestać jeśli będzie chciała. Ale nie chciała , nie teraz. Pomijając here, dziecko mogło być czyje kolwiek, wcale nie musiało być Vona. Przecież Paulina była prostytutką. I to nie tak ostrozna jak Sara. Paulina pracowała na ulicy , jej klienci to był dużo gorszy sort.
Nie było by w porządku zostawić ją samą z tym problemem. Paulina będzie matką, ale Sara również nią będzie. Przecież mieszkały razem , były jak siostry , razem będą zajmować się dzieckiem. Tylko musiały przestać brać. Sara wydawała się być bardziej gotowa skończyć z herą niż Paulina , ale zrobią to razem. Zaczną nowe życie. Von miał zamiar znaleźć pracę. Chodził po śmietnikach żeby znaleźć dziecięce łóżeczko i wózek. Niestety nikt nie wyżucił nic takiego. Sara postanowiła wykazać się odpowiedzialnoscią , poszła na trochę dłużej do agencji niż zwykle i po prostu zarobiła na rzeczy dla dziecka. Wykonywanie tej pracy zaczęło przygnebiac Sarę. Ciągle powtarzała sobie , ze to tylko praca , łatwe pieniądze. Nie gorsza niż jaka kolwiek inna praca. Ludzie mają różne przesądy na temat seksu , ale to tylko coś co robisz ze swoim ciałem. Jednak to nie była zabawa. Najchętniej była by nieobecna kiedy to robiła. Zwłaszcza teraz gdy postanowiła pozostać całkowicie czysta , wydawało się to o wiele trudniejsze.
Sarze chyba bardziej zależało na tym dziecku niż samej Paulinie. Paulina tylko udawała , że nie bierze , a kiedy nikt nie patrzył w tajemnicy robiła sobie zastrzyk. Któregoś dnia Sara znalazła Pauline zupełnie siną. Cholera , ta mała galaretka w brzuchu Pauliny pewnie też wtedy była sina. Dla tego Sara zaczęła pilnować Pauliny. Zostawiala ją tylko wtedy kiedy na prawdę było to konieczne. Paulina zloscila się o to , mówiła ze Sara nie jest jej matką, żeby mówić jej co ma robić, że sama wie co dobre dla niej i dziecka. Ale Sara chciała tylko żeby dziecko urodziło się żywe. Przecież nie będzie do końca życia pilnować Pauliny. Jak tylko urodzi będzie mogła wrócić do ćpania , jeśli będzie chciała.
Czasem jednak Sara musiała wyjść z domu , choć by do pracy. Nie mogła pilnować jej non stop. Nie zostawiala jej samej , był z nią Von , choć Sara podejrzewała iż chłopak pozwalał jej wtedy brać. Nigdy tego nie zobaczyła na własne oczy , ale Paulina stawała się mniej nerwowa gdy zostawala z Vonem. Z drugiej strony , to jej chłopak więc nic dziwnego że przy nim była szczęśliwa , prawda? Poza tym Von nie mógł by być tak głupi , żeby częstować ciężarną heroiną. No i on też był rodzicem.
Paulina nie mogła znieść tego że Sara próbuje ją kontrolować. Sama potrafiła decydować o sobie i dziecku. Przecież wiedziała , że heroina nie jest dobra dla dziecka i nie brała codziennie. A nadmierny stres mógł być również szkodliwy , wiec dla dziecka najlepsze było gdy jego mama była spokojna. Dla tego raz na jakiś czas paulina mogła wziąć trochę hery. Gdyby Sara faktycznie była taką ekspertką jak się uważa to sama nigdy by nie poronila. A teraz to Paulina była w ciąży i to ona decydowała co zrobi dla swojego dziecka bez pomocy Sary. Spakowala swoje rzeczy , Von oczywiście nie protestował , przecież to oni byli rodzicami tego dziecka , a Sara faktycznie przejmowala się trochę za bardzo.
Wyprowadzili bez słowa.

Motyl rozdzial 10

Przyjęcia organizują się same , nikt nie musi ich planować. Wystarczy że ktoś przyjdzie , ktoś przyniesie alkohol , ktoś coś do palenia , ktoś włączy muzykę i już jest przyjęcie. Nawet Miguel przestał się tak bardzo troszczyć o wszystko i zdobył więcej luzu. Jego relacja z Sarą zyskała na tym. Sara właśnie takiego go pragnęła i teraz na nowo go pokochała. I pomyśleć że była gotowa go odtracic.
Życie było teraz w końcu piękne. Sara miała chłopaka , który kochał ją a ona jego , miała wielu przyjaciół którzy byli tacy jak ona i mieli niekończące się przyjęcia. To jest prawdziwe życie księżniczki. Prawdziwa wolność , jakiej pragnie każdy. Odwiedzalo ich mnóstwo różnych osób. Pili razem alkohol ,bawili się i rozmawiali , ale nie mówili o herze. Nie wszyscy by to zrozumieli. Trzeba być kimś wyjątkowym , by móc z niej korzystać. Wszędzie na około jest pełno narkotyków : alkohol , hasz ,amfa – to po prostu część życia. Przyjemność , biznes… Jedne unoszą inne dolują , niektóre przenoszą wręcz na inną planetę. Każdy ze znajomych Sary i Miguela coś brał. Jednak większość bała się heroiny. Hera jest potężna i dla tego może być niebezpieczna. Tak samo jak życie , ale jeśli potrafisz się pilnować to jest w porządku. Większość mówi , że to przynosi śmierć. To część wielkiego systemu kontroli umysłów. Papierosy , alkohol , marihuana , lekarstwa – dobre ; kwas , amfa , hera – złe. A niby czemu to oni mają decydować co jest dobre ? Chyba każdy potrafi samodzielnie stwierdzić co jest dla niego najlepsze. Dla Sary właśnie heroina była najlepsza. To było jak magia. Moc która wchodzi w żyły i sprawia ze czuła się lepiej niż kto kolwiek inny na świecie. Niebezpieczna , bo jeśli osmielisz się brać tylko by na chwilę uciec , kiedy wrócisz już może ci się nie spodobać zwykły świat. Żeby brać herę musisz mieć życie , musisz być całkowicie wolny. Hera jest silna , ale Sara była od niej silniejsza. Wiedziała to , bo potrafiła przestać kiedy tylko chciała. Raz z Paulną zrobiły sobie aż tydzień przerwy , by mieć pewność że mają kontrolę.
Pewnego dnia Paulina przyniosła do domu magiczną księgę. Była to książka z obrazami nagich kobiet , ale nie w wulgarny , a artystyczny sposób. Ktoś wyrzucił ją śmietnik , a Paulina ją znalazła i nadała jej nowe życie. Nazwała ją magiczną księgą i często wszyscy wrozyli z niej. Gdy otworzyli księgę na stronie z obrazem przedstawiajacym kobietę na hustawce , razem wybrali się do parku by nago , bez ubrań wznieść się w powietrze dzięki hustawkom. Jakże to było cudowne. Paulina uważała że tylko ona potrafi dobrze czytać z magicznej księgi , a wszystko co przyjdzie jej do głowy jest absolutnie cudowne. Sara zgadzała się z tym i uznawala wszystko co wymyśliła Paulina za fantastyczne. Von miał nieco inne zdanie , zwłaszcza ze magiczna księga coraz częściej podpowiadala iż jest czas na herę. Jej nie można mieć za darmo. Choćby z tego powodu że większość dilerów to po prostu znajomi. Bardzo nie w porządku było by okradać znajomych. Zdarzało się czasem że na chwile w domu brakowało heroiny. Głód narkotykowy nie jest gorszy niż zwykła grypa. Jednak gdy wiesz co możesz zrobić by znów poczuć się najlepiej na swiecie nie możesz przestać o tym myśleć. Kiedy samodzielnie decydujesz się zrobić przerwę jest łatwo , bo wiesz że właśnie tego chcesz. Kiedy do przerwy zmusza cie brak , nie jest przyjemnie. Lepiej wiec było zawsze mieć trochę hery , lub odrobine gotówki by bez problemu ją kupić. Na szczęście pieniądze są łatwe. Wystarczy stanąć na rogu ulicy , poczekać chwile na jakiegoś frajera. To przecież tylko praca. Można latwe pieniądze zarobić w bramie , we własnej sypialni czy tez na tylnym siedzeniu czyjegoś samochodu. Do pracy używasz swojego ciała tak samo jak ogrodnik , stolarz czy mechanik. A w piętnaście minut zarabiasz więcej niż oni wszyscy przez cały dzień. Możesz myśleć ze to obrzydliwe , ponizajace. Mniej więcej tak ponizajace jak wychodzić do pracy piec razy w tygodniu na kilka godzin. Tak ponizajace jak zjezdzanie do kopalni czy siedzenie w biurze cale życie , gdy na dworze święci słońce. Tak obrzydliwe jak wyjście za mąż i rodzenie dzieci , a potem odkrycie że twój mąż to sukinsyn , który pomiata Tobą i chce żebyś dawała mu pięć razy w tygodniu , a ty nie możesz mu odmówić. I kto tu daje się wyruchac ?
Paulina pierwsza zaczęła zarabiać w ten sposób. Po jakimś czasie Sara dołączyła do niej. Pieniędzy było W końcu dość , by wszyscy domownicy mieli łatwy dostęp do ukochanej hery. Mogli również kupować jedzenie i ciuchy , choć branie tego za darmo było ekscytujące , zaczynało być nudne gdy trzeba było robić to codziennie.
Sara starała się być rozsądną nawet w tym szaleństwie. Sama zdecydowała że tak będzie wyglądać jej życie. Znała własne ograniczenia. Dbała o siebie , jadla dobrze. Z nikim nie dzieliła igieł. Robiła sobie przerwy od heroiny by wiedzieć że to ona ma kontrolę. W klubie zawsze starała się być czysta , by nikt poza domem nie wiedział że używa heroiny. Czasem zastepowala here amfetaminą , dzięki temu nie ćpala przez nawet tygodnie. Później znowu do tego wracała , znów przerwała i znów wracała. Nie pracowała na ulicy tylko w klubie. Tam zawsze było czysto. Zawsze używała prezerwatyw. A jeśli klient był zbyt obleśny , mogła po prostu odmówić. Każdy klient przed wejściem do pokoju musiał wziąć prysznic. Ona tez myła się po każdym. Szefostwo bardzo dbalo o dziewczyny pracujące w agencji. To był zwykły biznes , klub zarabiał na dziewczynach, a w zamian one dostawaly pełne bezpieczenstwo. Sara z koleżankami z pracy , mówiła ze jest to pogotowie antyzboczeniowe. Przecież gdyby nie było prostytutek , faceci którym żony nie dają mogli by zacząć gwalcić kobiety na ulicy. Zwiększył by się poziom ogólnej agresji. Prostytucji należy się szacunek. Wiedząc o tym Sara czuła się dobrze w swojej pracy.
Paulina często wychodziła łapać frajerów na ulicy , wolala mimo wszystko pracować tylko dla siebie , swoimi iglami dzieliła się z Vonem.
Ale Sara wolała trzymać się ze wszystkim na wysokim poziomie.
Miguel nie miał nic przeciwko pracy Sary. Wręcz odpowiadało mu to ze dziewczyna w szybki sposób zdobywa pieniądze i on nie musiał już kraść. Aprobowal to że jego dziewczyna została kurwą. Dzięki temu i jego życie było lepsze. Wiedział przecież że Sara robi to również dla niego , żeby jemu było dobrze. Przecież kochała go i chciała jego szczęścia. On również ją kochał. Była dla niego najważniejsza i dla tego szanował każdą dziewczynę. Dodatkowo uważał ze miała racje iż bycie kurewką jest nie bardziej obrzydliwe niż marnowanie swojego życia w jakieś korporacji. Gdy wracała do domu , znów była czysta i tylko dla niego. Wiedząc że jej ciało nie należy już wyłącznie do niego , pragnął jej jeszcze bardziej. Czuł się wyjątkowy , że mógł kochać się z tą boginią dla czystej przyjemności , a jeszcze bardziej wyjątkowo czuł się kiedy mógł doprowadzać Sarę do orgazmu. Przecież z żadnym z klientów tego nie miała. A przy nim jedynym na świecie mogła miec.
Co innego Von. On również nie mówił ze prostytucja to coś złego. Ale on nie chciał pozostać zależny tylko od swojej dziewczyny. Wiedział że dla Pauliny nie było przyjemnością uprawianie seksu za pieniądze. Wręcz wiedział jak trudne jest dla dziewczyny oddać swoje ciało. Dla tego często jeździł na złom , bral stamtąd stare silniki i naprawial je , by potem je sprzedać. Oczywiście nie zarabiał na tym tak dużo jak Paulina , dla tego nie zrezygnował z odwiedzania sklepów z darmowa żywnością i zajął się dilerstwem , by tylko nie być na pełnym utrzymaniu dziewczyny.
Sara czuła żal , że to Von tak się starał , a nie Miguel. Przecież robiła dokładnie to samo co Paulina i zaslugiwala na taki sam szacunek jak dostawala jej przyjaciółka. Przecież nie była w żaden sposób gorsza od Pauliny , a jednak nie zasłużyła sobie na takie traktowanie jak jej przyjaciółka. A może jednak była gorsza ?
Miguel wykorzystywał Sarę tak bardzo że zaczęła czuć się lepiej w towarzystwie klientów niż jego. Oni przynajmniej ją doceniali, chociaż przez chwilę. Mówili jej że jest piękna i warta coś więcej niż noc w burdelu. Pewnie było to zwykle czcze gadanie , ale był to jedny szacunek jaki dostawala Sara. Miguel zaś brał wszystko jak by mu się po prostu należało. Uważał ze samo to iż wyraził zgodę na taką pracę Sary jest wystarczającym powodem by korzystać ze wszystkich dobrodziejstw jakie ona przynosci. Wcale nie myślał o tym czy praca jest choć trochę przyjemna dla jego dziewczyny. Nie słyszał by się skarzyla wiec założył , ze musi być szczęśliwa.
Sara oddalila się od Miguela. Zaczęła się spotykać z klientami częściej, bo wolała swój czas poświęcać im niż zachlannemu Miguelowi. Ale Miguel tego nie zauwazal. Był gotów brać coraz więcej, a nawet wymagać , przecież był tak wspanialomyslny iż pozwolił własnej dziewczynie sypiac z innymi mężczyznami i nie okazywał ani odrobiny zazdrości. Czyż to nie wspaniale ze podarował jej taką wolność ? Jej przyjaźń z Pauliną również zaczęła słabnąć przez zazdrość o to co dla Pauliny robił Von. Cholera , przecież było tak pięknie. Dla czego tylko związek z Migelem musiał się tak zepsuć ? Marzyła by Miguel zniknął z jej życia. Nie chciala już go jako chłopaka. Za bardzo ją wwykorzystywał. To co ich łączyło przestało być miłością. I jak za dotknięciem różdżki to pragnienie się spełniło , ale nie tak jak by ona tego chciała. Pewnego dnia policja weszła do mieszkania i wprowadziła go w kajdanach. Czy marzenia zawsze musza spełniać się w tak glupi sposób ?
Przecież nie chciała dla niego krzywdy. A jednak on trafił do więzienia. Sara została z Paulina i Vonem. Na nowo wróciła do codziennego cpania. Razem z Paulina codziennie robiły sobie nawzajem magiczny zastrzyk. I po tym Sara znów czuła się dobrze. Znów z Paulina stały się jak siostry.

Motyl rozdzial 9

„Wszystko jest za darmo. Bez ograniczeń. To sekret. Jedyną rzeczą która podlega ograniczeniom jesteś ty. Postepujesz jak ci każą. Siedzisz na swoim miejscu dopóki nie powiedzą ci „wstań ” . Może taki sposób ci odpowiada. To jest łatwe. Wszystko podane na tacy. Nie musisz o niczym myśleć. Nie musisz nawet nic czuć. Kontrolowany umysł , rozumiesz ? Musisz chodzić do szkoły , zdawać egzaminy , iść na studia , znaleźć pracę , ożenić się , nie zmarnować szansy. Tak , zabierają się za ciebie zaraz po narodzinach. Nie pozostawili przypadkowi nawet jednej sekundy twojego życia. Powietrze jest za darmo. Wiedziałeś o tym ? To lepiej dla ciebie. Jedzenie jest za darmo. Tego nie wiedziałeś. Wystarczy znaleźć sklep Darmowe Artykuły Spożywcze. Może nazywać się Tesco lub biedronka , jeśli będzie to mały sklep może mieć nazwę u Halinki. Nie ważne jak się nazywa. Żywności jest w nim pełno , na półkach , w pudełkach ,w puszkach , na podłodze. Wchodzisz do środka , rozgladasz się , wybierasz na co masz ochotę. Wkładasz te rzecz pod płaszcz , zanosisz do domu i zjadasz. Pewnie myślałeś , że najpierw musisz iść do szkoły , zdobyć wykształcenie , nauczyć się jakiegoś zawodu , wykonywać ten zawód , odbierać wynagrodzenie , zabierać te pieniądze do sklepu i wręczyć komuś te pieniądze zanim zabierzesz jedzenie do domu. Za duzo tak myśli , nie warto ich słuchać.
Czasem znajdzie się ktoś , kto będzie uważał że darmowa żywność należy do niego, wiec musisz się upewnić ze jesteś niewidzialny. To tez jest łatwe , ponieważ możesz być wszystkim czym chcesz. To wielki sekret , ale możesz być dokładnie tym czym chcesz , tylko w to uwierz.
Może zdarzyć się ze złapie Cię jeden z tych , którzy myślą ze ta żywność należy do nich. Nie ma sensu się z nimi sprzeczac. Z nimi już nic nie można zrobić. Lepiej uciec. Ale raz na jakiś czas możesz zostać zatrzymany np dla tego że danego dnia w twojej aurze będą jakieś dziury. Jeśli masz pieniądze ukarzą cie grzywną. Jeśli nie masz , każą ci odpracować ileś godzin na rzecz gminy. To jest w pożądku. Coś takiego nie zdarza się często. Praca dla miasta to może czterdziesci , może sto godzin. Jaką masz alternatywę ? Chodzić do pracy codziennie przez resztę swojego życia ? To dopiero jest wyrok. Lepiej jest pozostać wolnym. Pamiętasz jak byłeś mały , a oni wciąż powtarzali ” niegrzeczna dziewczynka , niegrzeczny chlopiec „, bo coś stukles , albo powiedziałeś nie tak ? Mówili ci jesteś zły. A to przecież nie tak. Tobie tylko zdarzyło się zrobić złą rzecz , to nie ty jesteś zły. Jesteś piękny , jesteś cudowny i wszystko co robisz jest cudowne , bo ty to robisz. Posłuchaj możesz być wszystkim , czym zechcesz być. Możesz zrobić coś źle i wiedzieć że to jest złe, albo możesz zrobić coś dobrze i wiedzieć że to jest dobre, ale to coś nie może ci niczego zrobić. Ty , to cały czas ty. Tak długo jak pozostaniesz sobą we własnym wnętrzu , jesteś wspaniały , bo to jesteś ty. Nauczyciele , rodzice , politycy stale powtarzają : jeśli kradniesz jesteś zlodziejem, jeśli sypiasz z kim popadnie jesteś dziwką , jeśli bierzesz jesteś ćpunem. Chcą dostać się do środka twojej głowy i zawładnąć Tobą za pomocą strachu. To twoja kara za bycie sobą. Nie bierz udziału w ich grze , pozostań sobą.

Motyl rozdzial 8

Migeul dał jej wsparcie jakiego potrzebowała. Nie ważne było ze był kim był. W jego ramionach odnalazła swe schronienie. Rodzinie nie pochwalila się powrotem do niego. Wiedziała że nie zdobyła by przez to aprobaty. Znów ktoś mógł by spróbować rozwalić jej spokój , który i tak był jedynie zludzeniem. Pozwoliła Miguelowi zamieszkać u siebie. Jego dawne lokum to była totalna melina. Dzięki zaproszeniu go do sobie mogła mieć zawsze chłopaka przy sobie , ale również zrobiła coś dobrego dla niego. Miguel był przeszczesliwy, a Sara chciała go uszczęśliwić. Dzięki temu również ona czuła się lepiej. Dodatkowo zaprosiła do domu przyjaciół , którzy tak jak ona nie mieli lekkiego życia. Mieszkanie we czworo było znacznie radosniejsze. Nowa lokatora Paulina, ubierala się zawsze na czarno. Jej wyszukane stroje bardzo spodobały się Sarze i dziewczyna zaczęła ubierać się podobnie. Wygląd milej dziewczyny przecież dawno wyszedł z mody. Tym bardziej babcine sukienki powinny w końcu trafić do kosza.  Sara wybrała się z Paulina na zakupy. Wszystko musiało być czarne. Czarne rajstopy , czarne bluzki , czarne spódniczki i para ciężkich , czarnych butów. Teraz na zewnątrz wyglądała dokładnie tak jak od dawna czuła się w środku. I była zadowolona ze swojego wyglądu. Nigdy nie była typem slicznotki , której wystarczyło iż zatrzepocze rzesami i już każdy by na nią poleciał. Ale teraz wydobyla w sobie wszystko to co było w niej najlepsze. To niewiarygodne jak dzięki kilku szmatkom można poczuć się inaczej. Odkryła gorsety , które jeszcze mocnej podkreslaly jej talię i długie suknie , które zakrywaly nogi. Ciężkie glany sprawiały , że łydki wydawały się być mniejsze , a obroża na szyji sprawiała iż obojczyk był w większym świetle uwagi. Sara czuła że wyglada na prawdę dobrze , nieco mrocznie, trochę tajemniczo i bardzo kobieco. Miguel nie był tym jednak zachwycony. Chciał widzieć w Sarze wciąż skrzywdzoną dziewczynkę , którą mógł by się opiekować. Gdyby miał pewność ze ona go potrzebuje wiedział by, iż nie porzuci go znowu. Choć tak na prawdę to on potrzebował by Sara opiekowała się nim. Bez niej był nikim. Ale dopóki Sara myślała, ze to ona potrzebuje jego , on może być przy niej. Nie chciał by Sara znalazła w sobie zbyt dużo siły.
A ona coraz lepiej dogadywala się z Paulina , która jak się okazało miała dość podobne życie do Sary. Paulina uciekła z domu , gdy miała piętnaście lat , czyli raptem nie cały rok mniej niż Sara , gdy zamieszkała sama. Paulina również szukała kiedyś wielkiej miłości i została zraniona , dodatkowo była równie popieprzona jak Sara jeśli chodzi o krew i ból. Dzięki temu ze Sara poznała Pauline , zaczęła samą siebie postrzegać bardziej normalnie. Z łatwością pozbyla się wszelkich wyrzutów.
Miguel z całych sil starał się dostosować. Wiedział że to on pierwszy pokazał Sarze narkotyki i ze to on zapoznał ją z Pauliną i Vonem. Na początku cieszył się ze dzięki temu Sara poradziła sobie ze śmiercią jej poprzedniego chłopaka i dziecka. Ale później przerazalo go z jaką łatwością zapomniała o tej stracie. Miała teraz Pauline i czuła się dobrze.
Paulina uwielbiala świece. Razem z Sarą zaczęły odpalać je każdego wieczoru. Wtedy dom wyglądał bardzo magicznie. A magia podobała się Sarze. Sara chciała mieć w sobie tyle magii co miała Paulina. A paulina chętnie się z nią tym dzieliła. Od samego początku znajomości stały się duchowymi siostrami. Miguel za to spędzał więcej czasu z Vonem. Często chodził z nim razem zbierać różne rzeczy po śmietnikach. Ludzie na ogół wstydzą się brać rzeczy za darmo , ale Miguel był na tyle silny. Choć Sara nie była z tego nazbyt dumna , cieszyła się ze potrafili ogarnąć wszystkie potrzebne rzeczy.
W domu często pili alkohol , czasem udało się wziąć ze sklepu wino. W tym wszystkim najlepsze było to jak wiele można dostać za darmo. Sara przestała chodzić do pracy. Nie chciała już sprzedawać perfum gdy mogła dostać wszystko czego potrzebowała zupełnie za darmo. Jedzenie i alkohol Von i Miguel przynosili codziennie. Na urodziny Miguela udało się nawet zrobić tort. Świętowali wszyscy razem. Von wyciągnął jakiś kawałek folii aluminiowej. Paulina odpalila zapalniczke i przytrzymala ją pod folią. W powietrzu uniósł się slodki zapach i pojawiła się smuga białego dymu. Paulina pierwsza podniosła folię do ust i wciągnęła dym. Sara od razu zrobiła to samo. Nie był to pierwszy raz gdy heroina unosila się w powietrzu. Ale Miguel jeszcze tego nie wiedział. Niedawno sam pokazał jej amfetamine, ale nie spodziewał się że dziewczyna pójdzie dalej. Nie chciał by tak to się skończyło i miał ogromne wyrzuty , że wogóle pokazał jej narkotyki i zapoznał z Paulina. Chciał tylko żeby poczuła się lepiej , A nie żeby została ćpunką. Sara przekazała folie Miguelowi. Wiedział że powinien odmówić i zachować się odpowiedzialnie. Jednak bał się tez ze mógł by znów stracić Sarę. Wciągnął dym i niemal od razu go wypuścił. Nie wiedział jak zrobić to poprawnie , nie chciał zaciągnąć się poprawnie. Sara zasmiala się, a jej śmiech był czysty i pełny szczerej radości. Zabrała od niego folie. Była taka urocza gdy się śmiała. Wcale nie wyglądała jak ćpun których pokazywali w telewizji by straszyć innych i trzymać w ryzach. Heroina nie była tak zła jak mówiono powszechnie. Wręcz przeciwnie , pozwala poczuć dobrze. Nie było po niej żadnego wystrzalu ani czegoś niewiarygodnie cudownego. Po prostu cale cierpienie jakiego człowiek doświadczył, w magiczny sposób odplywało. Znikalo wszystko i można było zatrzymać się w teraz , jedynej prawdziwej rzeczywistości.

Motyl rozdzial 7

Lot nie trwał długo. Sara ledwo zdążyła oderwać swoje stopy od dachu , a już jej ciało dotknęło czegoś miękkiego. Czyżby dostała błogosławieństwo szybkiej przyjemniej śmierci ? Przecież nie zasłużyła na żadną łagodność. Wręcz za to wszystko co zrobiła , powinna zostać skazana na ból. Bardzo chciała poczuć jak jej wszystkie kości łamią się tuż przed śmiercią. Może wtedy zmyla by z siebie choć odrobinę winy za śmierć jaką sprawiła. Od zawsze ból był karą za zło jakie wyrzadziła. Już jako małe dziecko dostawala pasy za każde przewinie. A gdy udało jej się ukryć nie właściwe zachowanie , los sam karal ją boleśnie. Ból oczyszczal, cierpienie zacieralo winy. Teraz również powinna poczuć jak ciało boli. Otworzyła oczy gdy poczuła na sobie mocny chwyt.
Człowiek który mieszkał na poddaszu , wystawiał kwiaty na balkon i akurat w momencie gdy Sara skoczyla wieszal donice na barierce. Zabrał dziewczynę do domu. Początkowo protestowala jednak szybko zdała sobie sprawę iż opór jest bezcelowy. Mężczyzna poczekał cierpliwie aż Sara się odrobinę uspokoi i usiądzie. Zrobił jej gorące kakao. Dziewczyna czuła się okropnie. Tak bardzo pragnęła skończyć ze swoim życiem , a nie było jej to dane. Przecież wszystkim było by lepiej gdyby jej nie było. Od dawna Sara nie zrobiła nic dobrze. Wręcz była zła , skrzywdzila , zabiła … I nie powinna teraz żyć i pic tego kakao. Powinna być martwa. Chociaż gdzieś w głębi siebie cieszyła się ze to jeszcze nie koniec. Ale zawzięcie próbowała uciszyć glos szczęścia. Mężczyzna zaczął opowiadać Sarze o Bogu i o tym że to nie przypadek iż wystawiał kwiaty w odpowiednim momencie. Bóg miał plan dla Sary i postawił mężczyznę jako swojego anioła by moc ją uratować. Niedobrze jej się robiło od słuchania tego wszystkiego. Sara nie wierzyła w Boga. Matka była bardzo katolicka i co niedziele zmuszala Sare do chodzenia na msze. Niby w kościele miał być jakiś Bóg,ale Sara nigdy go tam nie widziała. A gdyby jakimś cudem jednak istniał , zapewne nie chciałby żeby tak popieprzona osoba jak Sara chodziła po ziemi. Przecież ten cały Bóg miał być dobry. A Sara nie była dobra , zabiła. Jej ręce na zawsze pozostaną splamione krwią. Żaden Bóg nie uratował by Sary. Raczej wystawianie kwiatów to zwykły przypadek. Ewentualnie zdolność Sary do odnoszenia porażki , bo przeżycie skoku z wieżowca jest porażką. Jednak mężczyzna nie poddawal się i wciąż upierał przy wersji z Bogiem. Minęło kilka godzin nim wybawiciel pozwolił Sarze wyjść. Wcześniej upewnil się wielokrotnie iż zasial światło w życiu dziewczyny. Może i faktycznie poczuła się odrobinę lepiej. Ale tylko odrobinę. Chciała wrócić do domu i pójść spać. Dziś już nie będzie próbować odebrać sobie życia. Może sprobuje znów jutro , jednak teraz była na to zbyt zmęczona. Mężczyzna wolał być jednak pewny ze Sara dotrze do domu bezpiecznie wiec powiedział iż wypuści ją tylko z opiekunem. Dziewczyna nie miała nikogo kto mógł by ją odebrać. Gdyby ktoś z rodziny dowiedział się co właśnie zrobiła , obudziła by się w nich jedynie panika. Wtedy już nigdy nie zyskała by spokoju. Skończyła by w psychiatryku , albo pod ciągłym nadzorem matki. Ostatecznie nawet do toalety nie chodziła by samodzielnie do końca życia i nie mogła by ogolić nóg , bo przecież zyletki są ostre. Po długim namyśle zadzwoniła po Miguela. Wiedziała ze to nie najlepszy pomysł , ale nie miała nikogo innego , kto mógł by ją odebrać. Musiała znaleźć sobie opiekuna by nie spędzić kolejnych godzin w domu człowieka , który ją uratował. Wypila kilka kubków ciepłego kakao i nawet smakowało jej , jednak nie chciała być skazana na dłuższą gadkę z wybawicielem. Na pożegnanie mężczyzna wręczył jej naszyjnik z Jezusem na krzyżu.
Meguel odebrał Sarę bez żadnego sprzeciwu. Przyjechał od razu po jej telefonie , tak jak by nie miał żadnego życia własnego i tylko czekał na znak, że Sara potrzebuje go do czegokolwiek. To zdziwiło Sarę. Spodziewała się ze jej odmówi. Przecież powinien odmówić. A on był szczęśliwy ze to jego wybrala Sara. Przez cały ten czas tęsknił za nią. Czekał na czas w którym Sara w końcu przypomni sobie o jego istnieniu. Bardzo chciał by Sara poczuła się dobrze , chciał zadbać o nią i być jej ostoją. Przez chwilę Sara pozwoliła mu na to. Potrzebowała tego by mieć w kimś wsparcie, by być dla kogoś ważną. Opowiedziała mu o wszystkim co przeżyła od ostatniego rozstania z nim. Nie żeby chciała , aby wiedział. Po prostu wypowiedzenie na glos tego wszystkiego pozwoliło jej poczuć się lepiej. Zdziwiła się że był tak dobrym słuchaczem i że ani razu nie ocenił i nie potępił jej zachowań. Dał jej potrzebne wsparcie. Była mu za to wdzięczna. Pozwoliła by doprowadził ją do domu. Chciała zostać sama , ale Miguel postanowił zaopiekować się nią. Tak na prawdę potrzebowała czyjegoś towarzystwa wiec nie protestowala. Chłopak przytulił ją do siebie by wiedziała ze nie jest sama i pokazał magiczny proszek który pozwala usmiezyc ból.

Motyl rozdzial 6

To było piękne i przerażające za razem. Sara miała zostać matką. Bedzie mieć swoją własną małą istotę, dla której będzie najważniejsza. Dziecko , które wychowa sama , bez ojca ponieważ go zabiła. Jak wytłumaczy to tej malej istocie ?
Zaczęła zbierać śliczne ubranka dla swojego malucha. Blizny na jej ciele które zrobił jej Lee zaczęły powoli zanikać. Jednak gdy Sara patrzyła w lustro nie wiedziała kim jest. Nie czuła się jeszcze matką, ale wiedziała że to maleństwo które niedługo urodzi zmieni ją w całkowicie inną kobietę. I chyba była gotowa na te zmianę , choć i bardzo się jej bała. Wszyscy oczekiwali od Sary , że gdy zostanie matką w końcu stanie się normalna. Nawet matka Sary odnowila z nią kontakt i pomogła przy kompetowaniu wyprawki dla malucha. Sara dostała ogrom wsparcia od rodziny, nagle stała się ważna. Wszystkie błędy które popełniła zostały jej wybaczone , jak by nic z tego co się wydarzyło nie było jej świadomą decyzją. Wręcz Sara została postawiona w roli ofiary , która trafiła na okrutnego oprawce jakim był Lee. To choć nie było prawdą, odpowiadało Sarze. Rodzina znów zaakceptowała jej istnienie , a Sara bardzo potrzebowała akceptacji z jakiej kolwiek strony.
Brzuch rósł , a wraz z tym rosła miłość rodziny do Sary. Sara znów czuła się jak małe dziecko i odnajdywała w tym pewien rodzaj ukojenia. Powoli oswajala się z tym jak bardzo zmieniło się jej życie. Regularnie chodziła na badania i patrzyła jak dziecko w jej łonie rośnie. Była wdzięczna tej malej istocie że pojawiła się. Nawet myśl o śmierci Lee powoli oddalała się z jej świadomości.
Z niecierpliwością Sara czekała na kolejne badanie. Bardzo chciała zobaczyć dzidzusia. Obraz usg pokazal , że dziecko nie żyje. Nie rusza się , serce przestało bić. Ta informacja zawaliła świat Sary. Nie chciała jej przyjąć. Nie chciała jechać do szpitala , by lekarz wyciągnął martwe dziecko z jej brzucha. Walczyła z lekarzami , by zostawili ją w spokoju. Ostatecznie nie podali jej znieczulenia , bo okazało się ze czasu jest za mało. Martwy płód zaczął tworzyć zakażenie w ciele dziewczyny , groziło jej ze i ona umrze. I dobrze , chciała umrzeć gdyż ci którzy byli dla niej ważni byli już martwi. Umierając mogła by do nich dołączyć. Czemu lekarze wbrew jej uparli się by ją ratować? Po zabiegu nie mogła wyjść od razu. Została na obserwacje. Co chwile ktoś odwiedzał Sare i opowiadał ze mimo wszystko będzie dobrze. Sara nie chciała tego słuchać. Nie chciała być wciąż pilnowana. Pragnęła opuścić szpitalne mury i zakończyć własne życie.
Mama odebrała w końcu Sarę ze szpitala i odwiozła ją do domu. Tam na dziewczynę czekała niespodzianka , która jeszcze bardziej przelała czarę goryczy. Suczka Sary urodziła siedem pięknych żywych szczeniąt. To nie sprawiedliwe że pies dla którego potomstwo nie jest takie ważne może sobie urodzić siodemke dzieci , a Sara nie mogła nawet jednego. Odprawila matkę, by zostać sama. Zdobyła się na uśmiech by moc udać że wszystko jest w porządku. Gdy tylko została sama wzięła w ręce jednego ze szczeniąt. Pozwoliła sobie w końcu na płacz. Łzy ciekły strumieniem po jej policzkach z ust wydobywal się krzyk. W samotności łatwiej jest poddać się żalom. Nie musiała udawać silnej. Płakała i tulila szczenię. Przyciskala zwierzątko tak mocno do swojej piersi , aż w końcu szczeniak przestał oddychać. Zabiła szczeniaka. Nie mogła się po tym ogarnąć. Bała się samej siebie. Nie chciała skrzywdzić tego psiaka. Kolejna istota która swe życie straciła z jej winy. Może przeznaczeniem Sary było nieść śmierć ? Może to kara za pokochanie krwawych zabaw ?
Nie , nie , nie może już tak być. Czas by śmierć dosiegla Sarę osobiście a nie wszystko wokół niej. Wyszła z domu , szła przed siebie , umysł nie potrafił pracować przy natłoku myśli. Nie pamiętała jak znalazła się na dachu wieżowca. To nie miało znaczenia jak. Ważne ze mogła zakończyć swoje życie witajac się z betonem. Rozlozyla ręce , serce biło jej tak mocno iż ledwo mieściło się pod rzebrami. Nie żegnając się ze światem skoczyla w dół.

Motyl rozdzial 5

Sara coraz bardziej pragnęła rozstać się z Miguelem tak na dobre. Jednak po każdym rozstaniu on rozpaczliwie błagał o jej miłość. Sara wiedziała że jest zbyt słaba by zignorować jego istniene. Pomyślała że będzie to możliwe dopiero wtedy gdy on umrze. Tak było by najprościej. Gdyby nie żył , nie było by go i ten głupi glos nie mógł by nakazać jej kolejnego powrotu. Wyobrażała sobie śmierć Miguela. Obrazy w jej głowie były coraz bardziej drastyczne i krwawe. Im bardziej okrutny obraz udało jej się wytworzyć tym większe podniecenie temu towarzyszyło. Krew , krew lepka czerwień , słodka lepka krew. Myślenie o tym doprowadziło ją do obsesji. W końcu wyobraznia przestała wystarczać. Sara zapragnela prawdziwej krwi. Poszła do Miguela z nożem. On ufal jej tak bardzo że nie spodziewał się iż mogła by go zranić. Sara pewnym ruchem wbiła mu ostrze w szyje , ale ostatecznie zabrakło jej odwagi by zabić. Zapach krwi unosił się w powietrzu , głosny krzyk Miguela roztapial się w oddali. Czas zwolnił kiedy Sara jak w jakim transie zbliżyła swoje usta do krwawej szramy i zaczęła zlizywac ciepły czerwony płyn. Ekstaza uderzyła ją tak mocno , że nie zauważyła przerażenia Miguela. Dopiero gdy zlizala całą krew i odsunela się lekko zaczęło docierać do niej co tak na prawdę zrobiła. Miguel był w takim szoku , że nie odzywał się tylko patrzył wielkimi oczami jak by zobaczył potwora. I sama Sara wiedziała ze to co zrobiła było potworne. A najgorsze ze podobało jej się to. Smakowała jej krew. Wiedziała że będzie chciała to powtórzyć. Nawet zapytała chłopaka czy może , ale Miguel był zbyt slaby by dac jej to czego potrzebowała. Odsunal się od Sary na dobre.
Przynajmniej udało jej się uwolnić od Miguela. Lecz gdy tylko wspominała moment w którym dźgnela go nożem i pila krew czuła jak zaczyna za tym tęsknić. Nikomu nie mówiła o swoich pragnieniach. Chciała zachować pozory normalności. Nadal pracowała , ale nie szło jej już zbyt dobrze. Rozmowy z koleżankami ograniczyly się do zwykłej grzeczności. To było dla Sary bardzo trudne. Żeby móc o tym nie myśleć związała się z Lee. Był on zupełnie inny od Miguela. Traktował Sarę niczym księżniczkę. Pragnął rozpieszczać ją i zadowalać w każdym możliwym aspekcie. Sara czuła się przy nim całkiem dobrze , choć nie potrafiła obdarzyć go miłością. Gdy wyznała Lee że pila krew i jej się spodobało , chłopak postanowił spełnić te fantazje swojej księżniczki. By ją zadowolić sam się okaleczal i pozwalał Sarze pić swoją krew. Lee uważał ze Sara jest urocza gdy jej usta pokryte są tą czerwienią. Bardzo się angażował by zadowalać Sarę i chętnie oddał jej własne życie. Diewczynie bardzo się to podobało i z każdym dniem poszerzala granice niemoralnosci , a Lee posłusznie poddawal się jej pomysłom. Zakochiwal się w niej coraz mocniej , uzaleznial się od władzy jaką Sara nad nim miała. Doprowadziło go to do obsesji , każdą chwilę chciał spędzać przy Sarze. Z czasem zabronił jej wychodzić z domu. Nadal chętnie poił dziewczynę własną krwią , ale przez to zapragnął by i ona oddala mu się tak całkowicie jak on jej. Sara uwierzyła że jego poświęcenie jest tego warte , wszak była dla niego księżniczką i chciała być nią nadal. Ale nie była już księżniczką , a więźniem. Nie rozumiała jak do tego doszło, jak to się stało że nie zauważyła tego wcześniej. Przecież nie uwiezil jej z dnia na dzień.
Zapragnęła odzyskać wolność. Wtedy Lee jeszcze bardziej skrocil jej smycz. Gdy usłyszał cień protestu z jej strony uderzył ją w twarz. Ból i poniżenie jakiego doznała były okrutne. Jednak wiedziała że tak na prawdę kara była słuszna. Z pokorą przyjmowała kolejne ciosy wymierzone przez Lee. Wiedziała że przekroczyła wszelkie granice wcześniej , a Lee przecież ją kochał. Wszystko co robił , było dla jej dobra i w głębi siebie czuła wdzięczność za każde kolejne upokorzenia. Doszło do tego że pozwoliła by chłopak przypalal jej skórę papierosem czy rozgrzanym nożem. Często przecinał jej szyje i ręce , by leciała krew , a za wszystkie tortury nagradzal Sarę własną krwią. To doprowadzalo ją do kompletnej ekstazy. Czuła się szczęśliwa, ale to wszystko nie było tym czego tak na prawdę pragnęła. Nie była już księżniczką dla Lee , A bardzo pragnęła znów być nią chociaż na chwilę. Zamiast tego Lee wymyslal coraz nowsze i okrutniejsze sposoby na robienie jej krzywdy. W końcu przestał karmić ją własną krwią i wtedy miłość Sary do niego zaczęła słabnąć. Ciężko było znosić bicie i poniżanie bez tej czerwonej nagrody.
W nocnej ciszy czasem zdarzyło się ze znów słyszała nawoływanie tajemniczego mężczyzny z szafirowymi oczami. Wiedziała że przy nim zazna znów normalności, choć nie była pewna czy wie jeszcze co to znaczy. Jedyna wzgledna normalność jaką znała, oferował jej Miguel.  Wymknela się z domu by wrócić do niego.
Szybko pozalowala tej decyzji. Lee nie potrafił znieść że został porzucony i zakończył swoje życie wieszajac się w domu Sary. Nie chciała aby on się zabił. Przecież wiedziała że gdy znów pokluci się z Miguelem , wtedy wróci do Lee. On po przerwie znów miał zacząć traktować ją jak księżniczkę , tak jak na początku. A teraz zamknięta jest droga powrotu. To przez nią Lee nie żyje.
Na domiar złego okazało się ze jest w ciąży. Z Lee …

Motyl rozdzial 4

Miguel przyznał iż kierował nim strach. Nie chciał zranić Sary. Stała się ona dla niego równie ważna. Nie był typowym dupkiem, który ma w zwyczaju bawić się uczuciami i wykorzystywać kobiety. Sara tak bardzo pragnęła dokładnie to usłyszeć. Gdyby tylko Miguel nie okazał wtedy niepewności , wszystko było by inaczej. Jednak serce raz potraktowane jak zabawka nigdy już nie zapomni tej skazy. Mimo to Sara pragnęła jego bliskości. Wewnętrzna moc ciągnęła dziewczynę w stronę Miguela. Choć miłość nie była już tak czysta jak mogła by być od początku. Cóż za strach tez trzeba zapłacić. Oboje postanowili że zapłacić warto i rozpoczeli wspólną historię pełną namiętności. Ale zapłata była wysoka , wzajemne zaufanie nie było tak pełne jak powinno. Zaczęły się pierwsze kłótnie. I choć każde z nich pragnelo być przy tym drugim , niezgoda coraz częściej wkradala się w ich życie. Serce potrzebowalo tej miłości , ale świadomość podpowiadla że jest zbyt zle. W końcu rozstali się. Bycie razem nie było im pisane , jednak gdy raz Sara zaznala prawdziwej miłości nie była gotowa już z niej zrezygnować. Przyjaźń z dziewczynami z pracy nie przetrwała i Sara czuła się ogromnie samotna. Jej umysł coraz częściej nawiedzaly sny w których była na polanie. W snach była zupełnie sama , choć momentami słyszała wołanie z oddali. Glos należał do chłopaka z szafirowymi oczami. Ku jej zdziwieniu nie był to Miguel, a ktoś zupełnie inny. Czuła ze zawiodła tego ze snu. Czy to na pewno tylko sny ? Tak cholernie realne , prawdziwe. Żyła w dwuch światach nie wiedząc do końca który był tym realnym. Potrzeba bliskości szafirowych oczu była dla Sary tak ogromna iż pozwala sobie zatrzeć granice miedzy snami. Przez to poczucie samotności stawało się jeszcze większe i wkradalo się we wszystkie strefy jej życia. Gdy już nie potrafiła poradzić sobie z wewnętrzną tęsknotą wracała do związku z Miguelem. On przynajmniej był rzeczywisty. Choć jej miłość do niego wygasła zanim jeszcze zdążyła całkiem zapłonąć , choć on wcale nie przypominał marzeń , choć nie spełniał żadnych oczekiwań , on jeden był prawdziwy i pragnął stać przy niej bez względu na wszystko. Przeszli kilka rozstań i kilka powrotów. Bez niego Sara czuła się samotna , przy nim nieszczęśliwa. Na przemian kochała go i nienawidziła. Gdy znów byli na chwile razem przypominał jej o tamtym razie gdy poszła do łóżka z kolegą z pracy. Na nowo wciąż budził to uczucie gdy Sara czuła się jak szmata. Glos Ajli rozbrzmiewał w głowie Sary ,, bądź przy tym który nas wolał  ” . Chociaż Sara nie wiedziała o istnieniu Ajli, często rozmawiała z nią jak z własnym sumieniem. Dla Ajli wszystko wyglądało inaczej , a uwięziona w ciele Sary musiała być zgodna z jej decyzjami. Ale była tak bardzo jednością z Sarą że było by wrecz nie możliwe by mogły mieć osobne myśli . A jednak. Bo Sara nie mogła znieść samotności. . Jednak w tym Ajla była silniejsza. Chociaż nawet nie pamiętała nic ze swojego życia. O ile wogle miała jakies inne życie niż to które dzieliła z Sarą. A nawet nie tyle co dzieliła, ona była nią. Były jedną dziewczyną, była tylko Sara.

Motyl rozdzial 3

” Zostawiłam konia dla chłopaka ” – glos w głowie Sary obudził ją na długo przed budzikiem. Glos był tak pełen rozpaczy iż Sara nie była pewna czy należy do niej. Ale pochodził z jej głowy , wiec do kogo innego mógł by należeć ? Sara nie była gotowa przyjąć tego obłędu. Chciała aby sny znów odleciały jak motyl. By zagłuszyć myśli włączyła muzykę i zaczęła bardzo powoli szykować się do pracy. Wzięła długą kąpiel , wybrała najlepszy strój. To zaskakujące , że im więcej czasu poświęcamy na ubranie się , tym bardziej okazuje się że nie ma w co się ubrać. Chyba każda kobieta to zna. Dodatkowo wybranie ubrań utrudniała figura Sary , szerokie uda , duże pośladki , talia osy i biust , który ciężko upchnąć w jakiś stanik. Figura klepsydry czterdzieści lat temu , była uważana za idealną, jednak teraz była jedynie klopotliwa. Większość ubrań dostępnych w sklepach zupełnie nie pasowała na Sarę , na szczęście miała kilka sukienek po babci które ukladały się idealnie. Czas zleciał nawet znośnie szybko. W pracy też dzień mijał bardzo spokojnie. Co jakiś czas robiła sobie przerwę , by pogadać z koleżankami. Sara lubiła swoją pracę. Była to sprzedaż perfum na rynku. Dzięki niej mogła zarobić na utrzymanie mieszkania, siebie i swojego psa. Aby móc wyrobić więcej godzin i tym samym zwiększyć swój zarobek zmieniła szkołę. Kilka dni temu przepisala się do liceum zaocznego i zrezygnowała z nauki w zamku. Samodzielne mieszkanie wszak wymaga poświęceń , a koszt utrzymania się niestety nie jest mały. Gdy pracowała codziennie poziom jej życia szybko wzrósł , co bardzo jej odpowiadało. Chętnie dzieliła się radością z przyjaciółkami , jednak one chyba wolaly rozmawiać wciąż o tym jak jest źle ponieważ zaczęły unikać rozmów z Sarą i nawet rozmowy na przerwie w pracy wydawały się być coraz bardziej sztuczne. Dodatkowo Sara potrafiła sprzedać najwiecej perfum , w szybkim czasie i mogła sobie pozwolić na więcej przerw w pracy.
Gdy mogła zrobić kolejną przerwę postanowiła nie zapraszać tym razem koleżanek. Usiadła wiec na ławce sama i odpalila papierosa. W tym momencie podszedł do niej chłopak. Taki zwykły chłopak , zapytał czy dziewczyna mogła by mu dac papierosa. I nagle czas jak by stanął w miejscu ,w powietrzu wirowaly błyszczące diamenty , Sara poczuła ze robi jej się ciepło , A jej serce przyspiesza. Z radością poczestowala chłopaka tym papierosem i nawet zaprosiła go by usiadł z nią. Nie wiedząc czemu czuła się przy nim cudownie i pragnęła zatrzymać czas by moc w jego obecności siedzieć tak wieczność.
Zaproponowała mu że chce z nim wyjechać na te bezludną wyspę. Wcześniej zrezygnowała z tego marzenia , a teraz wróciło ono z ogromną siłą. A chłopak nie odmówił. Uznał ze to fantastyczny pomysł i chętnie wyjedzie z nią nawet teraz. Ale gdy dowiedział się ile Sara ma lat postanowił że lepiej poczekać z wyjazdem rok albo dwa, A najlepiej to kilka aby dziewczyna była chociaż pełnoletnia. Sarze podobała się ta odpowiedzialność. Spotykała się z Miguelem każdego dnia w pracy. Szybko stal się dla niej ważny. W końcu Miguel zaprosił ją do siebie do domu. Nie miał własnego mieszkania tak jak Sara. Wynajmował miejsce w pokoju. Razem z nim mieszkało tam z siedmiu chłopaków, właściciel mieszkania oraz jego syn. Jakże inny to był świat od tego który Sara znała. Na codzień potrafiła być jak księżniczka. Starala się utrzymać własne życie na wysokim poziomie. Miguel poprosił jednego ze współlokatorów by na czas gdy Sara tam była ,Miguel miał prawo wejścia z nią do jego pokoju i żeby nikt im nie przeszkadzał. To mile ze pomimo braku warunków , udało mu się wyczarować odrobine przestrzeni. Sara znała go nie długo. A jednak nie przeszkadzało jej gdy zaczął ją rozbierać . Pozwoliła sobie by stać się jego Tak jak by się znali już od wieków. Wtedy Sara poczuła że jest dla niego wyjątkowa. ,,Już jestem. Ty mnie wołałeś, więc przyszłam do ciebie” A on poczuł chyba tak samo. Choć z wyglądu nie był chłopakiem ze snów , ale po przejściu przez rzekę wygląd się zmieniał. Miguel miał zielone oczy , jasne włosy, był wzrostu Sary.
Jeszcze tego samego wieczoru Miguel zniszczył jednym słowem całą magię która zdążyła powstać. Odprowadzajac ja do domu powiedział ze Sara jest tylko koleżanką. To zranilo ją bardzo. Czuła się wykorzystana i obdarta ze wszelkiej intymności. Nie tak miało być. Wręcz przeciwnie , była gotowa by się zakochać i przeżyć historię inną niż te które znała z opowiadań koleżanek. Przecież Sara sama była inna niż jej koleżanki i dobrze wiedziała ze nie da się wykorzystać tak głupio jak one. Ale dala. I czuła się z tym bardzo źle. A może tak właśnie musi być i nie da się zaplanować by było inaczej ? Kolejna zagubiona dziewczyna straciła godność. By zapomnieć o pierwszym poszła do łóżka z kolejnym. Był to kolega z pracy , starszy o kilka lat. Dodatkowo podobał się on jednej z młodszych koleżanek. Po oddaniu jemu swojego ciała wcale nie poczuła się lepiej. Wręcz czuła się jeszcze gorzej , jednak tłumaczyła sobie ze robiąc to chociaż ocalila przyjaciółkę. Gdyby to przyjaciółka zdobyła tego mężczyznę mogła by się w nim zakochać tak jak Sara w Miguelu. I mężczyzna wykorzystał by dziewczynę tak samo okrutnie ją raniąc. Tak , Sara ochronila przyjaciółkę przed tym złem jakim jest zakochanie się w nie wartym tego człowieku. To wytłumaczenie faktycznie pozwoliło jej czuć się trochę lepiej. Choć było to dość wymuszone poczucie.

Motyl rozdzial 2

Sara mieszkała sama. Jedynym jej wspolmieszkancem był pies, a dokładnie to niewielka kundelkowata suczka. Jej mama poznała swojego księcia z bajki , gdy Sara miała szesnaście lat. Niestety ów książę nie zdobył aprobaty Sary. Dziewczyna widziała jego prawdziwe oblicze i chciała być jak najdalej od niego , tym czasem jej matka była gotowa z ksieciunia zrobić nowego ojca. Prawdziwy ojciec Sary od dawna mieszkał w innym mieście. Odkąd matka poznała pana księcia zmieniło się zupełnie wszystko , a względny spokój całkowicie przestał istnieć.  Życie nastolatki już wcześniej nie było kolorowe , lecz księciunio zmienił je w jeszcze gorsze. Matka przy nim zupełnie zapomniała , że ma dzieci , bywało iż obiad przygotowany był jedynie dla partnera , a gdy Sara lub jej rodzeństwo śmiały poprosić o co kolwiek dostawali jedynie lanie. Gdy tylko pojawiła się taka możliwość Sara zamieszkała sama. To była trudna decyzja , jednak wydawała się jedyną możliwą.  Najlepszym towarzystwem były jej koleżanki z pracy. Dziewczyny w podobnym wieku , których historia była niemal tak samo beznadziejna jak Sary. Miały dużo wspólnych tematów. Często bywało ze po pracy wychodziły razem na imprezy. Największą rozrywką było wypicie piwa i długie rozmowy. Sara dobrze dogadywala się z przyjaciółkami. Czuła się przy nich rozumiana , a to najważniejsza rzecz na świecie. Sara nie zawsze miała przyjaciół. Po rozwodzie rodziców , nie odzywała się przez cztery lata. To nie ułatwiło nawiązania kontaktów z rówieśnikami , żaden lekarz nie potrafił stwierdzić dla czego dziecko nie mówi. Sara nie potrzebowała lekarzy , tylko miłości i uwagi , tego jednak nie dostała. Nawet gdy w końcu zaczęła mówić , wszyscy wiedzieli już , że ona jest dziwna i nikt nie chciał z nią rozmawiać aż do końca gimnazjum. Dopiero gdy poznała ludzi którzy nie znali jej od dziecka , mogła zacząć od nowa. Wciąż uczyła się jak rozmawiać z ludźmi , ale w końcu wychodziło jej to całkiem dobrze i miała kilka koleżanek. Jednak przyjaciółki co chwile miały jakiegoś chłopaka , nieraz na chwile nieraz na dłużej. Sara nie była jeszcze gotowa na love story. Dobrze się czuła gdy mogła po prostu imprezowac z dziewczynami , ale te co chwile wdawały się w romanse , zapominając na jakiś czas o przyjaciółce. Później rozstawaly się z chłopakiem i znów wracały do Sary bogatsze o kolejny żal , którym mogły się dzielić. Im bardziej Sara słuchała historii o złamanych sercach tym bardziej wiedziała , ze miłosna historia nie jest tym czego pragnie. Choć czasem przeszło przez jej myśli ze nie chce być sama , patrząc na ponowne rozstanie którejś z koleżanek upewniała się iż właśnie samotności pragnie najbardziej.
Pewnego dnia Sara postanowiła ze najlepszym pomysłem będzie wyjechać gdzieś daleko. Tak często w jej snach pojawiały się obrazy odległej krainy , czuła że jej miejsce jest daleko stąd. Już nawet miała w głowie plan gdzie pojechać. Gdzieś na bezludną wyspę gdzie bedzie sobie tylko ona. Niewiedziała dlaczego miała w głowie wspomnienie samotności, której o dziwo brakowało jej. Coś na kształt rozmytego wspomnienia , które wcale nie należało do niej. Gdy logicznie o tym myślała nie mogła doszukać się w pamięci tej samotności. A jednak w głowie wciąż pojawiał się obraz pięknej łąki i domu w drzewie. Pragnienie wyjazdu było silne , ale strach przed stratą wszystkiego co miała również był ogromny. Chętnie zabrała by jedną ze swoich przyjaciółek. Przecież mogły by być same we dwie. Niestety koleżanki nie podzielaly jej entuzjazmu. Wręcz uważaly ten pomysł za bardzo zły.
Odłożyła te plany na później. Przecież nie musi wyjeżdżać już dziś. Zwlasza że odwlekajac wyjazd w czasie , zwiekszala szanse iz przekona przyjaciółkę do zamieszkania na cudnej, bezludnej wyspie. Wakacje się skończyły a ona znów poszła do szkoły. Szkoła była przerobiona ze starego zamku. Był to wielki budynek. Lekcje tam były normalne. Nie miały w sobie nic magicznego. Nauczyciele byli tak nudni jak to tylko możliwe i choć sam zamek był majestatyczny , była to tylko zwykła szkola. A wybrała ją ze względu na wyjątkowość. Mimo to lubiła spędzać czas w szkole po lekcjach. Wtedy magia zdawała się powracać w mury budynku. Dodatkowo Zamek był otoczony dużym polem po którym często jeździła konno. Nigdy wcześniej nie lubiła koni. Dopiero od niedawna uznała że jest to najfajniejszą rzeczą jaką można robić. Jej ulubionym koniem została Peny – laciata klacz. Początkowo Sara nie czuła się pewnie przy tych ogromnych zwierzętach. Ale od zakończenia zajęć szkolnych do autobusu miała bardzo dużo czasu. Większość uczniów miała samochody wiec wracali do domów pozostawiając ja samą. W tej samotności jakaś moc ciągnęła dziewczynę do stajni. Sara zaczęła przynosić jabłka dla koni z pobliskiego sadu i odkryła jak dobrze czuje się w ich towarzystwie. W końcu odważyla się wsiąść na konia i zacząć naukę jazdy konnej. Niemal od razu poczuła jak staje się jednością z Peny i zaczęła spędzać z nią coraz więcej czasu. Czuła że w ostatnim czasie bardzo sie zmieniła, tak jakby jej wpsomnienia zostały zamienione. Inaczej patrzyła na świat niż jeszcze przed wakacjami. Mimo to wciąż była sobą.

Motyl rozdzial 1

Dawno dawno temu , za górami , za lasami , za jeziorami … A może wcale nie tak dawno , mogło być to również wczoraj , albo nawet nie wydarzyć się w przeszłości tylko w odległej przyszłości. W przyszłości tak dalekiej że ludzie niemal przestali istnieć , a ich miejsce zajęły inteligentne roboty. Może wcale nie daleko , a tuż za zakrętem … W pięknej basniowej krainie , gdzie żyły tęczowe jednorożce , a może w powojennym , zniszczonym krajobrazie lub w całkiem zwyczajnym mieście. A może na zwykłej polanie , gdzieś blisko lasu. Wiesz każda historia musi mieć swoje miejsce i swój czas. Wszystko co wydarza się poza snem powinno wydarzyć się gdzies…
Rosły tam drzewa. Nie było ich wiele i wyglądały bardzo , bardzo zwyczajnie. Ot las , jakich pewnie znasz tysiące. Krzewy , zwierzęta , drzewa …  W jednym z nich ukryty był dom. Wejść tam można po sznurkowej drabinie. Z pozoru wyglądało jak zwykłe drzewo ,nie dało się zobaczyć iż w środku ukrywa się coś więcej niż wiewiorki, z resztą i tak nikt nigdy tam nie przychodził. Miejsce to było daleko od wszystkiego. Polanka wydawała się ciągnąć w nieskończoność.
W połowie przecinała ją rzeka. Właśnie tam teraz była Ajla. Przytuliła się to Ariz, jest to jest klaczka. Są ze sobą bardzo związane. Ariz jest biało-brązowa, ma czarne oczy, długą grzywę zaczesaną na lewy bok i ogon zapleciony w kłosa. Ajla uwielbiała czesać swojego konia. Teraz właśnie też sie tym zajmowała. Opieka nad koniem stanowiła jej w sumie jedyne zajęcie. Gdy już ją całkowicie wyczesała jeszcze raz pogładziła ją po szyji. Dosiadła konia by przejechać się po okolicy.
Ka ita- nakazała Ajla i Ariz ruszyła.
Gdy jechała na koniu wydawały się być jednością. Grzywa Ariz powiewając na wietrze dotykała Ajlę po rękach. Ich ciała poruszały się w pełnej zgodności. Pędziły galopem bez celu. Oprócz lasu i rzeki nie było tu zupełnie nic. Choć by pędzić przed siebie przez wiele godzin , nie dało się znaleźć nic innego. Jedynie malutkie zwierzątka szukające pożywienia. Czasem miedzy drzewami , gdzie docierało słońce , dało się ujrzeć motyle. To piękne, kolorowe owady , których nigdy nie da się dotknąć. Można z daleka podziwiać ich urok , lecz gdy zapragniesz mieć ich piękno na własność , one umierają po cichu. Ajla lubiła je oglądać , raz nawet spróbowała złapać jednego. Zostawił na jej palcach trochę pyłu , a bez niego nie mógł już latać. Nie ma sensu gonić motyli , one istnieją tylko po to by je podziwiać z daleka.  Gdy już zaszło słońce wróciły pod swoje drzewo. Dobrze jest mieć swoje miejsce , do którego można wracać. Ajla nakarmiła konia i weszła do domu po drabince. Na przedpokoju stała nieduża drewniana szafka na buty. Na prawo były dzwi do kuchni, a na przeciw do wejśiowych dzwi od pokoju. Wszędzie wisiały obrazy i zdięcia, dom zdobiły też suszone kwiaty i patyki poukładane w różne wzory. Przeszła przez pokój by dojśc do łazienki. Była tam wanna zrobiona z pięciu ogromnych liści. Ajla napełniła ją do połowy. Uwielbiała się kąpać. Woda delikatnie gładziła jej nagie ciało sprawiając, że na ten moment dziewczyna stawała się wodą. Kąpiel zajęła jej chyba z dwie godziny. Nie ma nic przyjemniejszego na zakończenie dnia. Otworzyła okno by wiatr wysuszył jej włosy.
Ciepło -szepnęła, a wiatr zrobił się cieplejszy, jakby ogrzany ogniem.

Poszła do pokoju i jak co noc położyła się. Łóżko było zrobione w całości z drewna. Wyjrzała za okno na Ariz. Ta już spała. Ale Ajla nie mogła zasnąć. Leżała z otwartymi oczami, jak nigdy. Jakaś dziwna myśl nie pozwalała jej spać. Nagle poczuła się strasznie samotna. Od kąd pamietała zawsze jej jedyną towarzyszką była klaczka. Nigdy jednak nie odczuwała samotności. Przecież ona i Ariz rozumiały się doskonale, poza tym były tylko one dwie. Ajla była wręcz pewna że na całym świecie są tylko one, bo tak właśnie wygląda świat. Nie rozumiała dlaczego tej nocy czuła inaczej. Zmusiła się by zamknąć oczy. W myślach powtórzyła kilka razy zaśnij zaśnij. ,, Nie zasypiaj, chodź do mnie ” usłyszała w głowie odpowiedź. Przed oczami zobaczyła twarz chłopaka. Co ? Co to wogóle jeste chłopak ? Przecież ludzie już od dawna nie mieszkają na ziemi. Podczas wszystkich swoich podróży nie spotkała istoty większej od zająca. Kiedyś dawno temu istniały elfy , ludzie , niedźwiedzie i inne konie. Przynajmniej tak mówiła jedna z książek Ajli, sama nigdy nie miała okazji nikogo spotkać. Wydarzyła się jakaś katastrofa , która zniszczyła całe życie, przetrwało tylko kilka zwierzat, ach no i ona. ,, Chodź do mnie” powtórzył. Otworzyła oczy. Nie mogła poskładać myśli. Kim był ten chłopak który ją wołał?
Widziała w głowie jego twarz. Miał ciemne włosy , szafirowe oczy. Dla Ajli wydawał się być najpiękniejszym na świecie. Ale Nikt już nie istniał. Nikt! Usiadła na łóżku próbójąc poskładać myśli, które wirowaly w jej glowie. Nie było to jednak możliwe. Nie potrafiła wyciszyć głosów , niewiadomego pochodzenia. Podeszła do szafki z ubraniami. Nawet nie zauważyła, że to co robi jest dziwne. Wybrała z szafki czarną bluzkę i kródką spudniczkę, do tego załorzyła wysokie buty, spięła swoje długie kasztanowe włosy i poprostu wyszła. Obudziła Ariz i w moment po tym dosiadła jej bez żadnych przygotowań. Klacz totalnie niewiedziała co odbiło jej przyjaciółce więc zaniepokojona stanęła dęba. Zaniepokojona? Przecież nie było juz czegoś takiego jak niepokój. Od kąd wszyscy ludzie znikneli nie było żadnych zmartwień ani innych złych uczuć. Była tylko miłość, rodość i swoboda. Pozostało tylko to co było dobre, czysta melodyjna harmonia. Bez wyjaśnień Ajla wydała komendę by koń ruszył. Ariz jak zwykle posłuchała jej głosu i ruszyła galopem. Ajla dokładnie wiedziała w którą stronę jechać i chyba po raz pierwszy nie pędziły bez celu. Ariz nie potrafiła zrozumieć o co chodzi. Wiedziała tylko, że coś jest nie tak.
-Co się stało – zapytała w końcu Ariz. Ajla potrafiła rozumieć mowę konia. – do kąd chcesz jechać? Ajla … martwisz mnie.
-Muszę go znaleść
Ariz nie zapytała kogo chociaż w myslach zadała to pytanie. Nie odezwała się już, bo wiedziała, że niczego sie nie dowie. I miała rację. Ajla nie chciała nic wyjaśniać, z resztą sama sobie również nie potrafiła nic wyjaćnić. Jechały wzdłuż rzeki. ,, Po drugiej stronie” znowu usłyszała jego głos. I już była gotowa przeskoczyć rzekę. Ale przeciesz dla Ariz to może być trudne. Rzeka była szeroka, a nurt był mocny, o wiele mocniejszy niż zwykle. Wiatr też wiał zbyt mocno. Jak by tego było mało, nocne niebo stało się teraz jeszcze ciemniejsze. Ariz prychnęła z niezadowolenia i strachu. Nie znała uczucia strachu więc nie potrafiła jasno określiść tego co czuje, ale to było oczywiste że się boi. Ajla wyczuła to więc poleciła jej wrócić do domu. Oczywiście klacz posłuchała jej chociaż ten pomysł wogóle jej nie odpowiadał. Nigdy wcześniej nie zostawiała przyjaciółki samej. Ajla związała z trawy solidną linę i zawiesiła ją na drzewie nad brzegiem rzeki. Przez chwilę sie zawachała, ale już po chwili była po drugiej stronie. Dobrze wiedziała, że nie powinno jej tam być, ale z drugiej strony wiedziała że musi. Chciała tylko odnaleść chłopaka który ją wołał , wypełnić to dziwne uczucie pustki , którego dotąd nie znała. To nie mogło być nic złego. Poczuła mrowienie na skórze. Spojrzała na wodę by zobaczyć swoje odbicie, bo poczuła że granice jej ciała są inne. W wodzie nie zobaczyła nic, bo nurt był zbyt szybki. Dotknęła swojej twarzy , oglądała swoje ciało. Chyba wszystko było w pożądku.
Popatrzyła w kierunku rzeki lecz teraz jej już tam nie było. Tym bardziej nie mogła dostrzec tego co zostawiła po drugiej stronie rzeki. Po przeciwnej stronie dostrzegła budynki. Wydawały się być całkiem blisko więc postanowiła dojść tam. Przez jeszcze tylko chwilę szła po łące, zaraz doszła do asfaltowej ulicy. Po lewej stronie były jakieś stare budynki, na pewno już od dawna nikt w nich nie mieszkał, no może tylko koty lub nietoperze. Tak przynajmniej Ajla myślała. Po prawej stronie był sklep. A co wydało jej sie najdziwniejsze, że był czynny. Popatrzyła jeszcze raz w lewo i dostrzegła, że budynki nie są wcale puste. W oknach palą się światła, a po niektórych pomieszczeniach chodzili ludzie. Pamięć powoli ulatywała jej w powietrze. Moment w którym zniknęli wszyscy ludzie został zupełnie wykasowany, powodując w jej umyśle częściową pustkę. Drogę przebiegł jej kot. Był w kolorze Ariz. Co ? Kogo ? Kto to był? Zapomniała. Zapominała z każdą sekundą całe życie. Zamiast tego w jej umyśle pojawiło się wspomnienie domu w którym mieszkała … Z psem !
W jej głowie pojawił się obraz małego , śpiącego kundelka. Dokładnie wiedziała gdzie jest to łóżko i dom. Powinna tam iść. Klucze. Nie miała ich. Nawet nie rozumiała swoich myśli. Były w całkiem innym języku niż mówiła do tej pory. Za kierunek swojej drogi obrała właśnie dojśc do domu. Nie był to jej dom, chociaż nie była tego pewna. Wiedziała jak do niego trafić i pięc minut później już stała przed nim. W oknie zobaczyła dziewczynę. Była ona zupełnie taka sama jak Ajla. Tylko włosy miała o wiele kródsze i zupełnie inne spojrzenie w takich samych oczach. Wzrok obu dziewczyn się spotkał.
Dziewczyna z okna zamrugała i znów popatrzyła w niebo. Dopiero teraz zauważyła jak jest późno. W głowie zawirowała jej jakaś dziwna myśl której nie zrozumiała, bo wydawała się być w innym języku. Zobaczyła jakąś polankę i konia. Zignorowała te myśli. Zeszła z parapetu i połorzyła się spać. W nocy miała wiele snów. Polana , koń, chłopak … Jak to bywa ze snami – rano rozpływają się w bez kształt pod naplywem codzienności.

Koniec swiata

Pisane dawno temu w szkole

 

Zostawiłam ziemię na kilka lat i popatrz tylko co twoje dzieci z nią zrobiły! To było najpiękniejsze miejsce na całym świecie jakie zrobiłam.
Wybacz Isuss, daj jeszcze jedna szansę moim dzieciom. Nie możesz znaszczyć tego wszystkiego.
Bogini zaśmiała się. Dźwięk jej śmiechu był tak czysty i krystaliczy, a jednak na jego dźwięk przeszedł go dreszcz. Gestem wezwała swoch aniołów. Każdy z nich zajwił się przy Niej w sekundę. On na to wezwał swoją armię. Była o wiele większa. Każdy z nich rozłożył skrzydła gotowy do ataku. Czekali tylko na jego słowo by zniszczyć w końcu aniołów Isuss. Ona znów tylko się zaśmiała i spojrzała na jednego z aniołów. Władał on żywiołem powietrza. Jego włosy były białe, oczy jasnoniebieskie i był ubrany w białe spodnie. Całą pierś miał nagą, a w ręku trzymał srebrny łuk. Wymierzył strzałą w armię i wiatr zdmuchną ich jak by byli z papieru. Kalona doskonale wiedział że jego armia jest słaba w porównaniu do Iss. Mimo to i tak chciał przeszkodzić w jej planach. Nie mógł jej pozwolić na zakończenie życia ludzi. Byli oni jego dziełem. Nie byli zbyt idealni, ale w końcu wszyscy byli jego dziećmi.
Wyciągnęła z torebki swojego laptopa i włączyła kamerę na ziemię. Była przerażona tym co ludze tam robią. Zabijają dla przyjemności, niszczą dla własnych korzyści… Zabijali ziemię. Do dzis liczyła się ze zdaniem Kalony, ale już nie mogła dłużej patrzeć na to wszystko co robia jego dzieci z Jej najpiękniejszym dziełem jakim była ziema. Wiedziała że musi to zakończyć. Poprosiła anioła ognia by przyprowadził nowe dzieci.
Przed Isuss i Kaloną stanęło kilka grupek dzieci, które wydawały się być jak roboty. Na ten widok Kalona od razu poinformował swoje dzieci o planach Iss. Tak ludzie dowiedzieli się o końcu świata, który mial niedługo nastąpić.
Wśród ludzi pojawiła się panika. Zaczeli robić schrony. Niektórzy sie tym jednak nie przejeli. Kilka dziewczyn zaszło w ciążę. I to był najlepszy moment by zesłać na ziemię Nowe Dzieci.
Isuss dała ludziom jeszcze chwilę by jej dzieci mogły spokojnie narodzić się.
Gdy już wszystko było gotowe do zniszczenia dzieci Kalony wysłała swoich aniołów na ziemię by zniszczyli wszystko co stworzyły dzieci kalony, co jej zdaniem było złe. Anioł ziemi spowodował wiele wybuchów wólkanów i trzęsień płyt tektonowych. Ten był ubrany w zieloną tunikę, a w ręku trzymał róg. Gdy grał na roku ziemia pochłaniała dzieci Kalony.
Kolejny wyruszył Wiatr, wzywając tornada i burze niszcząc kolejną część ludzi.
Ziemianie byli w coraz większym strach i niektórzy z nich pochowali się do schronów które zrobili głęboko pod ziemią. Dostali się tam tylko politycy i królowie, których Iss nie uznała za ważnych na tyle by mogli przeżyć. Wezwała wtedy wodę by wyczyściła powodzią i deszczem ziemię z ludzi którzy się chowali. A jej dzieci żyły sobie spokojnie z dala od wszystkich kataklizmów. Niektórzy ludzie tuż przed utonięciem widzieli oblicze anioła wody. Miała Błękitne włosy i oczy w kolorze oceanu. Ubrana była w bardzo długą sukienkę, a w jej rękach widzieli miecz, był tak twardy że przebijał nawet skały, a w ich miejscu tworzył strumienie.
Kalona chciał ocalić resztę swoich dzieci. Był pewien że mogą przeżyć. Obiecał że zmienią się. Ale Isuss już tyle razy to słyszała …
Ogniu, twoja kolej.
I tak nastał całkowity koniec świata i zaczęła się nowa era. Na ziemi żyły jedynie dzieci Iss. Wyglądem się nie różniły bardzo od dzieci Kalony.
Dzieci indygo będą spokojni. Ich oczy niech będą fioletowe.
Dzieci kryształowe będą mądre. Niech otacza je poświata.
Dzieci Ace będą silne. Idealni wojownicy.

I zaczął się zupełnie nowy świat, świat jakiego nikt nie był w stanie sobie wyobrazić. Jakiego nikt nie przewidział. A Isuss w końcu stworzyła świat idealny…

Buntowniczka

Pisane dawno temu do szkoły

BUNTOWNICZKA
Hania była grzeczną dziewczynką. Od małego była zdolna i dobrze się uczyła. Nie była nigdy prymuską, ale była dobrą uczennicą. Zeszyty i piórnik zawsze układała równiutko na ławce. Nauczyciele zauważali jej penantyzm. Niestety niezauważała go jej matka. Kiedyś Hania sprzątała swój pokój. Nie liczyła za to na pochwały, ale jedno miłe słowo wystarczyło by. Matka jednak nie widziła. Zabawki Piotrusia i tak walały się po pokoju nie ważne ile razy się sprzątało. Piotruś był młodszym bratem Hani.
-Hanno posprzątaj – mówiła ciągle matka.
Nikt nie lubi być niezauważalny, Hania też nie lubiła. Przestała sprzątać zupełnie. Nie czuła potrzeby starać się skoro i tak wszystko co robiła, robiła na marnę.
HAnia wielokrotnie mówiłą mamie o swoich uczuciach. Ale ona jej nie słuchała. Zbywała córkę i próbowała nauczyć ze ma się podpożądkować.
Z czasem Hania nauczyła się ze mówienie o tym co ona czuje i myśli jest złe. Zaczęla tłumić w sobie wszelkie emocje. To nie znaczy że ich nie czuła. W szkole miała koleżankę Anie. Zaprzyjaźniła się z nią i zaczęła zwierzać. Okazało się że obie dziewczyny czują się niezrozumiane i niedocenione. Ich rodzice tak jakby nie zdawali sobie sprawy ze dzieci mają uczucia.
-Jutro sprawdzian. Umiesz coś- Zapytała pewnego razu Ania.
-Nie umiem. Cały dzień zajmowałam się bratem nie miałam kiedy się nauczyć. -odpowiedziała jej HAnia.
DZiewczyny wpadły na pomysł swoich pierwszych waqgarów. Uznały że lepiej będzie nie pokazać się w szkole niż dostać jedynkę. Przecież rodzice za jedynkę dadzą karę lub nawet klapsa. To było pżerażającą perspektywą.
Poszły do galeri handlowej. Dzień był dla nich wspaniały i udany. Miały duzo czasu dla siebie i mogły rozmawiać zupełnie o wszystkim. Ekscytujący był dzień bez kontroli i narzekania dorosłych.
Hani bardzo spodobało się wagarowanie. Rodzice mówili jej że źle postępuje, kazali jej się uczyć i chodzić do szkoły. Ale Hania już nie chciała słuchać rodziców. Oni też jej nigdy nie słuchali. Postanowiła zrobić na przekór rodzicom i zacząc żyć tak jak ona ma ochotę. Zmieniła swój wygląd. Jasne włosy przefarbowała na ciemno, zrobiła sobie kolczyki w wardze i w brwi. Nie wyglądała już na grzeczna dziewczynkę. Nie była już nią. Pozawała nowych ludzi którzy ja rozumieli. Oni pokazali Hani co to narkotyki. Hania nie mogła znmieśc gadania matki i wiecznej krytyki. Wyprowadziła się z domu. Nie miała z czego się utrzymać ale koleżanbka pokazała jej czym jest prostytucja. Dzieki temu Hania miała dużo pieniędzy i mogła robić co chciała. Zaszła w ciąże z jednym z klijentów. W tym momencie postanowiła zmienić swoje życie. Urodziła dziecko i chciała być dobrą matką która zawsze zrozumie swoje dzioecko.
Hania postanowiła że ona zawsze bedzie rozumieć swoje maleństwo. Bedzie go słuchać i nie pozwoli mu dusić uczuć. Bo to własnie przez brak zrozumienia dzieci się buntują i robią głupie rzeczy. To przecież nie jest tak że ona chciała zostać prostytutką. Nie chciała też brać narkotyków czy żucać szkoły. Poprostu nie była słuchana gdy mówiła. Nie była słuchana gdy krzyczała. Jej uczucia były nie ważne i swoim zachowaniem chciała tylko zwrócić na siebie uwagę. To wszystko co zrobiła to był akt rozpaczy bo nie wiedziała jak dotrzeć do rodziców i wytłumaczyć im że ona też ma jakieś uczucia.

Jeziorko

Ostatnio został zamknięty mój inny blog na którym pisałam bajki , opowiadania , historie i książki. Niestety różne strony oferujące blogi , zamykają się jedna po drugiej. Z tego powodu postanowiłam swoje bajeczki zapisywać tutaj , gdzieś chce to pisać.
Na początek coś co pisałam bardzo dawno temu , fragment z książki , która straciłam podczas przenoszenia jej po różnych innych witrynach.

Domek stoi tak że z okna widać wodę. Kilka metrów za oknem stoi łódka. Ja i kilka osób trzymamy łódź na linach. Transportujemy z tej łodzi coś do domku. Nie widzę co to jest, domyślam się tylko że być może jedzenie. Na łodzi nikogo nie ma musimy radzić sobie za pomocą samych lin. Dziewczyna która stoi obok mnie wpada na pomysł wejścia na łódź. Idzie po linie w ej stronę. Tuż przy celu wpada do wody. Zaczyna głośno krzyczeć. Wszyscy próbują ją wyciągnąć, ale nie wchodząć do wody tylko za pomocą lin. Ja tylko patrze. Patrzę ale nie na dziewczynę tylko na faceta który z nikąd pojawił się pod wodą. Jest nie ruchomy, ręce ma uniesione ku powierzchni. Nikt inny go nie zauważa. Z nikim nie mogę rozmawiać. Pytam, krzyczę, ale nikt nie słyszy mnie. Dziewczyna cały czas panikuje. Wydaje mi się że ona też widzi faceta pod wodą. Gdy jest blisko niego zaczyna zwijać się i skręcać w dziwnych pozycjach. W końcu udaje się ją wyciągnąć.
-nigdy wiecej tego nie rób Jana – mówi ksiądz do dziewczyny.
I więcej nikt o tym nie rozmawia. Jak by nic się nie wydażyło. Nawet Jana nie porusza tematu. Jestem chyba jedyną osobą którą ciekawi to wydarzenie. Co to był za facet? Pragnę się dowiedzieć. Ale gdy o to pytam wszyscy udają że nie słyszy mnie a nawet nie widzą.
Dzień mija spokojnie. Siedzimy przy dużym drewnianym stole. Każdy coś je. Jest dużo chleba. Widzę że inni nie jedzą chleba, ale tylko chleb stoi na stole. To trochę dziwne. Biorę sobie kromkę i smaruję ją masłem. Dopiero teraz zauważyłam jaka byłam głodna. Wszędzie stoją rośliny w doniczkach, niewielka jadalnia staje się przez to jeszcze mniejsza.
Adrian siada obok mnie i podaje mi kubek z herbatą.
-Czemu jesz chleb ?- pyta
Jego pytanie jest dziwne. Wszystko tu jest bardzo dziwne. Miałam się nauczyć czegoś o sobie przyjeżdżając tu, tymczasem nic zupełnie nie rozumiem. Każdy moment jest jak sen. Niezrozumiały i mam wrażenie że zapominam co się działo chwilę temu. Jana wpadła do wody. Nie podoba mi się tu. Tak właściwie nie wiem gdzie jestem. Eva nie wyjaśniła mi tego gdy mnie tu zabrała i teraz też nie.
-Bo nie ma nic innego. Sam zobacz.
Śmieje się. No super, znowu zrobiłam lub powiedziałam coś nie tak. Cały czas mi się do zdarza. Chyba nie powinno mnie tu być. Adrian i Eva świetnie się bawią, ale mi się nie podoba. Wciąż nie rozumiem czemu Eva uznała że muszę tu przyjechać.
-Och … Majka, na tym stole pojawia się to co chcesz.
Czyli mogłam zamarzyć o czym chciałam, a wybrałam chleb z masłem. Nie zamierzam nażekać czy twierdzić że taka kanapka to złe jedzenie. Lubię jeść skromnie. Mama mnie tego nauczyła. Bardzo tęsknię za mamą. Ona nawet nie wie gdzie jestem. Nie widziałam jej od moich urodzin. Widzę że większość ludzi tu je mięso. Robi mi się nie dobrze. W wyobraźni widzę żywe zwierzęta na ich talerzach. Staram się nie myśleć o tym, ale one pojawiają się naprawdę. Odchodzę od stołu. Adrian idzie za mną. Cały czas trzyma się bardzo blisko mnie. To miłe z jego strony, ale też wydaje mi się podejrzane. Rozumiem, stara się być miły. Tyle że Adrian nie bywa miły, chyba że w stosunku do swojej siostry.
Jestem w ogrodzie. Trudno nazwać ogrodem podwórko otoczone szarym betonem, wszyscy jednak mówią na to ogród. Próbuję zgubić Adriana. Ciągle łazi za mną. Chwilami mam go dość, ale brakuje mi odwagi by to powiedzieć. Nie chcę go zranić, nawet jeśli nie zbyt go lubię. Przystaję na chwile i wtedy on wyrasta nagle tuż przede mną. Nic nie mówi tylko patrzy na mnie. W sumie te jego złote oczy i jego czarne włosy … Wysoki, dobrze zbudowany… Nie chcę myśleć o nim że jest przystojny. Nie nie nie. Wygląda tak samo jak Eva. I przecież go nie lubię. Staram się o tym pamiętać. Żeby było mi prościej odtwarzam w myślach twarz Daniela. Widzę ją na tyle niewyraźni, że kolor włosów zlewa się z tłem, a jego twarz jest zwyczajna. Tak zwyczajna i bez żadnych znaków że może należeć do każdego. Przez serum które mi podawał Gamaliel nadal wielu rzeczy nie potrafię sobie przypomnieć. Minęło już kilka tygodni , a resztki błotnistej substancji dalej działają. Może już zawsze tak będzie. Nie pamiętam nawet co łączyło mnie z Danielem. I czy w ogóle coś nas łączyło. Jednak jest moją jedyną ostoją. Pomaga mi się bronić przed Adrianem.
Adrian wyciąga paczkę papierosów i częstuje mnie jednym. Nie palę. Może powinnam. Adrian chyba nie ma tylu problemów co ja. Ja właściwie też nie mam problemów. Tylko nie mogę zebrać myśli. Biorę od niego papierosa. Wiem że pewnie później będę żałować. Adrian odpala mi go. Patrzę na niego jak się zaciąga. Być może trochę za długo skupiam na nim wzrok, ale Adrian uśmiecha się tylko i wypuszcza dym z płuc. Staram się zrobić tak samo jak on. Zaciągam się. Dym pali mnie w gardło. Powstrzymuję kaszel, oczy szklą mi się delikatnie. Wypuszczam dym. To wcale nie jest fajne. Dusi mnie i nie smakuje. Jednak raz jeszcze próbuję wziąć dym w płuca. Bardzo źle się czuję będąc inna od wszystkich. Chcę się tylko trochę dopasować. W połowie papierosa już przestaję się dusić.
Miałam naprawiać świat. Palenie chyba nie bardzo mi w tym pomaga. Ale to nic. Teraz chcę tylko stać się jedną z nich. Skoro i tak nie mogę wrócić do domu…
Wieczorem idę nad jezioro. Sama. Nie chcę tam iść, ale skoro nikt mi nie chciał powiedzieć co tam się dzieje postanawiam sprawdzić to sama. Staję przy oknie i chwytam się liny. Ostrożnie przechodzę na łódź. Lina chwieje się, ale jestem coraz bliżej. Oglądam się czy nikt nie patrzy. Okno jest puste, a światło w pokoju nie świeci się. Zostawiłam je zapalone. Tracę równowagę i wpadam do wody. Nie jest mi zimno. Ciepło też nie. Nie czuje nic, powinnam być mokra, ale wcale nie czuje swojego ciała. Próbuję się poruszyć. Każdy mój ruch jest bardzo powolny, jak bym poruszała się w kisielu. Krzyczę. Nikt mnie nie słyszy. Z ogromnym trudem płynę. Widzę dom, jestem blisko. Woda jest czysta, mimo ciemności widać dno. Jest porośnięte długimi wodorostami. Nie widzę ani jedne ryby. Zamiast tego mój wzrok napotyka nieruchomego faceta pod wodą. Ten sam który pojawił się gdy dziś rano Jana wpadła do wody. Blokuje mi przejście do domu. Nie dam Ady dopłynąć do okna nie dotykając go. Nie chcę go dotknąć. Jana gdy to zrobiła wiła się tak strasznie. Nie mówiła nic o tym, ale na jej twarzy widziałam ból. Kisiel gęstnieje wokół mnie. Jeśli szybko nie dopłynę do bezpiecznego miejsca zginę tu. Wołam o pomoc. Odpowiada mi jedynie echo. Szukam wzrokiem łodzi. Zniknęła. Otacza mnie woda, która ciągnie się za horyzont. Nie pamiętam żeby jezioro było tak wielkie. Boję się. Wiem że ostatnio strach często mi towarzyszy i powinnam się już przyzwyczaić. Jednak teraz boję się bardziej. Postanawiam mimo wszystko dopłynąć do okna. Nawet jeśli mam go dotknąć. Nie mogę przecież zostać w jeziorze, które mnie zjada. Każdy ruch wykonuję bardzo powoli i używam do tego całej siły jaką mam. Zbliżam się do człowieka, o ile tak mogę nazwać nieruchomą postać, który znajduje się tuż pod taflą wody. Nie dam rady go ominąć. Ciało mnie pali jak bym stała w płomieniach. Woda robi się zielonkawa i zaczyna bulgotać. Ogarnia mnie coraz większa panika. Nie pozwalam sobie na nią. Z wszystkich sił tłumię strach. Zmuszam się do myślenia. Twój blask ci pomoże – Eva kiedyś mi tak powiedziała, a teraz niemal słyszę te słowa. Tylko raz w życiu udało mi się wytworzyć silne światło i nawet nie wiem jak to zrobiłam. Daniel był wtedy ze mną. Myśle o Danielu. Nie potrafię sobie przypomnieć jak wyglądał. Nie zrobił mi nic wyjątkowego. Dotknął mnie tylko delikatnie. Dotykam swojego ciała w tych miejscach gdzie dotykał mnie Daniel. Staram się to robić powoli i delikatnie jak on. Zimna ręka chwyta mnie za nogę i ciągnie w dół. Im bardziej próbuję walczyć, tym szybciej chowam się pod wodą. Nie mogę oddychać. Zaczynam krzyczeć i woda wlewa mi się do ust. Zaraz tu utonę, stracę życie przez ciekawość. Nie mogę sobie na to pozwolić. Zamykam oczy. Znów próbuję myśleć o Danielu. Dotykam swoje ciało, gładzę szyję i brzuch. Muszę poczuć się tak jak wtedy przy danielu. Dotykam swoich piersi. Moja dłoń to nie to samo. Wyobrażam sobie że to nie moja ręka dotyka moje ciało. Myślę o … Adrianie. Wyobrażam sobie że każdy ruch który wykonuję, on robi. Pojawia się delikatne światło. Za delikatne by mogło zdziałać cokolwiek. Przesuwam dłonią od ucha przez szyję, piersi, brzuch do uda. Wmawiam sobie że to Adrian. Powinnam być zła na siebie, że to właśnie o Adrianie teraz myślę, Nie ważne. Ważne że pomaga. Blask jest coraz mocniejszy. Unoszę się wyżej. Nie muszę się ruszać. Coś ciągnie mnie na powierzchnie. Poddaję się tej sile. Wynurzam głowę. Czuję że jestem cała mokra i zmarznięta.
Dopływam do okna. Podciągam się i wchodzę do pokoju. Światło znów się pali. Wszyscy są w pokoju i gapią się na mnie. Ociekam wodą i cała się trzęsę. Eva podaje mi koc i prowadzi na fotel. Pozwala mi usiąść. Słyszę że mówią coś, ale nie rozumiem ani słowa. Jestem bardzo zmęczona. Zasypiam.