O straszeniu

Na plac zabaw chodzimy codziennie. Spotykamy tam wiele dzieci , jak i wielu rodziców. I to co mówią ze każde dziecko jest inne to prawda. Tak samo każdy rodzic jest inny , każdy z nich tez ma swoje własne metody wychowawcze.
Nigdy nie mowie rodzicom że coś robią źle. Nie jestem przecież ekspertka , sama również popelniam błędy. W dodatku wiem ze nie ma uniwersalnego środka w rozmowie z dziećmi. Sama mam dwie córki i wiem ze to co działa na jedną, nie sprawdzi się przy drugiej. A tym bardziej nie musi się sprawdzić przy żadnym innym dziecku.
Jednak jest kilka rzeczy które wydają się być bardzo nie właściwe.
” Bądź grzeczny , bo przyjdzie pan policjant i da ci mandat ” , ” pan ochroniarz cie zabierze „. Straszenie dziecka być może faktycznie przynosi efekt. Mnie w dzieciństwie gonily hatlapaje. No może nie do końca jest to w pożądku , ale nie kwestionuje tego. Jednak policjant , ochroniarz czy lekarz nie mogą służyć jako postrach. Kiedyś dziecko może się zgubić , może potrzebować pomocy. Dobrze by było gdyby nie reagowalo strachem na osobę w mundurze.
Ale najbardziej nie właściwy postrach to ojciec. ” Oj zobaczysz , wrócimy do domu to powiem tacie jak ty się zachowujesz ” . I po takim tekście dziecko nagle staje się grzeczne. Jak okrutny musi być taki tata ? To nie jest dobre stawiać tak ojca w roli potwora.
Relacja ojca z dzieckiem jest przecież ważna. Dziecko powinno ufać obojgu rodzicom. Ojciec jest ważny zarówno dla syna, bo dzięki tej relacji chłopiec uczy się być mężczyzną. Ojciec jest też niezwykle ważny dla córki, bo to jego uznanie dla jej kobiecości pozwala jej w dorosłym życiu czuć się pewnie we własnej, kobiecej skórze.
Poza tym małe dziecko potrafi szybko zapomnieć ze coś zrobiło źle. Po kilku godzinach może zupełnie nie wiedzieć czemu gdy tylko wrócił do domu tata od razu krzyczy. Po kilku takich spotkaniach z ojcem dziecko będzie chciało jedynie unikać ojca , a jego zachowanie zapewne i tak się nie poprawi. Jeśli dziecko przy mamie zachowuje się nie właściwie to jej zadaniem w ów czas jest reakcja. Np jeśli rozleje się na podłogę słodki napój czy właściwe będzie poczekać do wieczora z myciem podłogi ? Przecież przez kilka godzin plama zaschnie , przykleja się do niej paprochy lub wdepnie w nią kot.
Nikt nie ma prawa budować relacji dziecka z tatą i taty z dzieckiem poza plecami taty, a straszenie dziecka tatą tym właśnie jest. Nieświadom niczego ojciec często nawet nie wie, dlaczego dziecko czuje do niego dystans i zaczyna się go bać.

Zabawki

K. podbiega do jakiegoś chlopca, chciałaby się pobawić jego autem. Często nosze ze sobą dużo zabawek żeby mogła zaproponować swoje ma chwilową wymianę. Miałam ze sobą mała pileczke, gumowego kotka i jakaś lale. Oczywiście nie każde dziecko chce się wymieniać i szanujemy te granice.
– czy dasz to ? – spytała Karmela. Zanim chłopiec zdążył się zastanowić czy faktycznie jest chętny na zamianę lub wspólną zabawe do akcji wkroczyła jego babcia szybko komentując iż dziewczynki się autami nie bawią. No rozumiem zabawka cenna ,czy coś. Ale taki argument uważam za słaby. Wystarczlo powiedzieć nie. Przecież nie ma nic złego w tym ze dziecko które jest dziewczynka bawi się autami. Tak samo jak chłopiec z lalka nie powinien być postrzegany źle. Kiedyś jedyna rolą kobiety było zajmowanie się domem ,dziećmi albo towarzyszyć mężczyźnie jako ozdoba. Zabawki przeznaczone dla dziewczynek to właśnie lalki , zestawy do gotowania czy sprzątania i słodkie różowe gadżety. Tak jak by dziewczyna nie mogła zostać mechanikiem czy astronauta albo chociaż by kierowca. Dziecko od najmłodszych lat ma być przygotowane do swojej roli życiowej przez zabawki o konkretnym przeznaczeniu. A tak być nie powinno. Dziecko powinno samo wybierać sobie czym się chce bawić.

Dziecko

Każdy człowiek ma granice cierpliwości. Jeden mniejsze drugi większe , ale ma je każdy. No może poza mnichami od jogi ale nie o mnichach chce pisać. Dzieci jak to dzieci chętnie te granice przekraczają. W ciągu każdego dnia zdarzają się sytuacje gdy granice zostają przekroczone do zenitu a może i nawet bardziej. Dziś byłam u babci. Była moja mama z swoim małym synkiem , brat z dziewczyna … No ogólnie pełny dom. Dla K. to zawsze wielkie wydarzenie , tyle ludzi – tyle atrakcji. Z każdej strony coś się dzieje. Ciocia się bobawi, wujek pobiega , kot będzie uciekał … Trzeba korzystać i bawić się na całego. Zabawa ta jest pełna emocji wiec nie będzie cicha. Raczej będzie zwyczajnie szalona. I to jest w porządku. Nikt nie mówi ze jest źle , aż tu nagle babcia krzyczy : zostaw to bo w dupe dostaniesz. Do mojego dziecka takim tekstem ?! I to już nie pierwszy raz. Gdyby faktycznie dokonała tego chyba bym musiała w obronie dziecka swego babcie tez po tyłku trzasnac. Bo to by było przekroczenie granic , moich i mojego dziecka. Ja rozumiem że granice babci zostały przekroczone , rozumiem ze sama dużo emocji różnych odczowala w związku z tym ze dużo nas w domu jej było. Rozumiem ze chciała szybko rozładować swoje złe emocje. Ale bez przesady.
Pisałam już jaki wpływ ma bicie ma dzieci ale powtórzę to. I będę powtarzać. Jeśli chociaż jedna osoba czytajaca mojego bloga dzięki temu zmieni podejście wiem ze będzie to ogromny sukces.
Klaps uczy dziecko ze siłą można zmusić kogoś do określonego zachowania. Tak wiec bite dziecko będzie bardziej skonne uderzyć inne dziecko na placu zabaw w celu osiągnięcia czegoś. Ten który jest większy i silniejszy ma większe prawo do decydowania o przebiegu zabawy.
Dziecko bite uczy się kłamać. Strach przed kara sprawia ze nie będzie się chciało przyznawać do winy. Uważam ze to bardzo nie korzystna cecha. Przyznanie się do winy i tak jest trudne. Nawet dorośli wola powiedzieć to nie ja niż zmierzyć się z odpowiedzialnoscia. Zdarzało mi się spotkać takich ludzi i na prawdę ciężko z nimi jest. A taki dorosły tez był kiedyś dzieckiem i dziecko tez kiedyś stanie się dorosłym. To właśnie teraz ,właśnie dziś ksztautujemy przyszłość swoich dzieci. One kiedyś będą dorosłe.

Bo ta podłoga …

Byłam w szkole. Na prawdę w końcu doroslam do tego by się uczyć i wiedza która zdobywam okazuje się na prawdę nie zwykła. Chociaż to co najlepsze nie mieści się w podręcznikach. W tym semestrze miałam w planach już nie zabierać S. do szkoły wcale. Wyszło tak ze ja miałam na czesci lekcji. I jeszcze kilka razy tak będzie. S. już siedzi , raczkuje , próbuje chodzić , staje o każde możliwe podparcie. Jej zdolność samodzielnego poruszania się i ciekawość w zdobywaniu tego co dalej sprawia, ze na rękach, a tym bardziej w wózku, nie bardzo chce już siedzieć. Siedmiomiesieczne dziecko to już całkiem duży człowiek. W domu S. swobodnie chodzi po całym domu , a najchętniej zachodzi do pokoju K. gdzie jest najwięcej zabawek. Normalnym dla mnie jest ze dziecko spaceruje po podłodze nawet jeśli do tego spacerowania używa rąk. Jednak okazało się ze nie dla wszystkich to takie normalne. Co z tego ze podłoga jest myta , na niej sa zarazki i bakterie. Yyy tak. To zapewne prawda , ale zawsze wydawało mi się ze te zarazki są również w powietrzu , na krzeslach, na ubraniach … Wszędzie w całym otoczeniu. Otóż nie. Te zarazki siedzą sobie na podłodze. Podłoga jest dla nich idealnym miejscem bo zarazki przecież uwielbiają chłód nieożywionej płaskiej powierzchni gdzieś na dole. I tylko siedząc na podłodze czekają aż ktoś je weźmie do buzi. Wydaje mi się ze gdy tak było to ludzie przestali by chorować , bo bakterie z podlogi raczej nie były by groźne. Ale co ja tam wiem.
Podłoga faktycznie może być brudna. Jak by nie patrzeć jest ona zawsze najbardziej używana powierzchnia w każdym pomieszczeniu. Jednak gdy skarpetki dziecka nie zmieniają koloru z różowego na szary , do raczek nie przyklejaja się paprochy, nie klei się nic to znaczy ze podłoga jest czysta.
Staram się nie ograniczać moim dzieciom przestrzeni i możliwości ruchu. Czasem faktycznie jest to nie możliwe , ale nie rozumiem ograniczania dzieci gdy nie jest to konieczne.

Nosze swoje dzieci

Weekend spędziłam w szkole. Jest to szkoła dla dorosłych wiec oprócz nauki normalne rozmowy tez się odbywają. Nie jestem jedyna która ma dzieci , a ze dzieci to temat do rozmów ciekawy to często się gada o dzieciach. Na angielskim usłyszałam jedna z moich ulubionych rzeczy. Dziecka nie można nosić bo się przyzwyczai. Bo wiecie 9 miesięcy noszenia dziecka w brzuchu nie wystarczy by się przyzwyczailo. Trzeba zacząć już kobietom w ciąży mówić żeby przestały te dzieci nosić. No serio bo potem się rodzi takie wynoszone i jeszcze bezczelnie się tego domaga. Ledwo się urodzi i już próbuje rządzić światem i wymusza na rodzicach by je nosić.
Genetycznie rzecz biorąc człowiek jest gatunkiem noszaczy. To znaczy ze potrzebuje bliskości tak samo jak jedzenia czy snu. Wystarczy zauważyć jak doskonale maluch dopasowuje swoje ciało do ciała rodzica by noszenie było wygodne. Przybieranie skulonej pozycji, C-kształtny kręgosłup, odruchowe wtulanie się w rodzica i refleks w reakcjach na jego ruchy, to niepodważalne oznaki naturalnej adaptacji niemowląt do noszenia. Dzieci chcą być noszone i robią, co tylko potrafią, aby ułatwić nam bycie blisko. Jeśli twoje dziecko zasypia najchętniej w twoich ramionach to nie znaczy wcale ze dziecko jest rozpieszczone. Znaczy to ze dziecko jest zdrowe i doskonale się rozwija.

Troche o mojej Karmeli

Dziecko ciągle płacze? Jest nieodkładalne? Nie lubi wózka, łóżeczka i nie zasypia poza twoimi ramionami? Nie martw się, nie jesteś złą mamą. Najprawdopodobniej trafił ci się egzemplarz „high need baby” – dziecko wysokich potrzeb.
Zanim zostałam mamą trochę zajmowalam się dziecmi koleżanek. Tak wiec kiedy zaszlam w pierwsza ciążę myślałam ze o dzieciach coś wiem. Wszystkie te dzieci były cudownymi , rozkosznymi maluchami. Wiecie jak na tych wszystkich filmach – urocze dziecko w uroczym wozku. Z perspektywy czasu widzę jak tamte dzieci były spokojne chociaż od ich mam słyszałam jak jest ciężko. Gdy urodziła się Karmela była najglosniejsza ze wszystkich dzieci w szpitalu. Gdy inne maluchy spały w szpitalnych lozeczko- wózkach , moja mała córeczka spokojna była tylko przy piersi. Trochę w nocy udało mi się ja wziąć do mojego łóżka i wtedy słodko spala. Jedna z położnych powiedziała ze to przez palenie papierosów w ciąży. Dziecko uzależnione domaga się nikotyny wiec placze. Wyszłam kilka razy za pozwoleniem położonej zapalić papierosa. Szczerze mówiąc nie za wiele to dalo bo Karmela dalej była spokojna tylko przy piersi. Jedynie co to miałam wymowke by wyjść zapalić. Trochę wzrosło przy tym moje poczucie winy ze dziecko jest prze mnie uzależnione. W domu miałam przygotowane dla karmeli śliczne łóżeczko. Dużo słyszałam o tym ze nie powinno się spać z dzieckiem bo się przyzwyczai , a jak od początku ma swoje łóżeczko to lepiej śpi. Przez dwa miesiące starałam się przekonać siebie sama do tej racji i sumiennie odkladalam karmele do jej łóżeczka. Potrafiła obudzić się w nocy trzydzieści razy. W końcu nie wytrzymałam i zasnelam z nią podczas karmienia. Przespala cala noc , sama w nocy znalazła pierś gdy była głodna i nakaemila się bez rozbudzania mnie. By siebie usprawiedliwić zaczęłam szukać mądrych rzeczy na temat wspólnego spania. Mu mojej uciesze znalazłam wiele korzyści ze spania z dzieckiem. Każdego dnia odkrywalam jak bardzo wyjątkowe jest moje dziecko. Od samego początku była taka inna od wszystkich dzieci. Gdy widziałam inne dzieci w wózkach , grzecznie siedziały i oglądały świat lub spały. Karmela wózka nie lubila, wolala być na rękach. Nie zajmowała się sobą i towarzyszyła mi nawet w toalecie. Szukałam wyjaśnienia tego w tym ze przy początku jej życia brałam ja ze sobą wszędzie bo mieszkał ze mną niebezpieczny dla dziecka pan B. Jednak pan B. zniknął na dobre z naszego życia gdy Karmela skończyła rok , wcześniej pojawiał się raz częściej raz rzadziej.
Czytając sobie różne artykuły dla rodziców przez przypadek natrafiłam na temat high need baby. Im więcej czytałam o tym tym bardziej mi pasowało. Chociaż nie zawsze wszystko. Na przykład to ze czasem Karmeli moje towarzystwo się nudziło, ale i o tym szybko znalazłam mądry tekst. Dla czego hnb nie wyginely w ewolucji czlowieka : bo dzieckiem zajmował się ten kto miał czas – babcie ciocie siostry nie tylko mama.
Moja Karmela jest całkowicie hnb. I im starsza jest tym bardziej pokazuje ze jest wyjątkowa. Potrzebuje ona bardzo dużo uwagi i za każdym razem gdy jest to zaspokojone jest cudownym , pełnym pomysłów , radosnym dzieckiem.
Dzieci te po prostu muszą mieć wszystko czego chcą tu i teraz. Mają siłę się tego domagać. Spełnienie ich oczekiwań ułatwi życie całej rodzinie, a twoje dziecko wyrośnie na zdeterminowanego, asertywnego dorosłego. Nie zawsze jest to łatwe zwlasza gdy ze wszystkich stron słychać ze dziecko jest zwyczajnie rozpieszczone. Osobiście nie uważam by podążanie za dzieckiem było rozpieszczaniem. Nie można za bardzo kochać dziecka.
Zdarza się ze ktoś mi zarzuci iż nie wychowuje karmeli. Polecają mi oni przemocowe wychowanie, wiecie – krzycz , bij , nie przytulaj. Przemocy nie popieram wcale , a w przypadku hnb taki stosunek do dziecka tylko by pogorszyl zachowanie.

Rozmowa o seksualnosci

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie? Czy wogle rozmawiać ? Kiedy zacząć ?
Temat seksualności jest bardzo trudnym pytaniem i najłatwiej ( dla rodzica ) było by poczekać z zaczeciem rozmowy do wieku co najmniej nastoletniego. Niestety już kilkulatki zaczynają się interesować tym co maja miedzy nogami i skąd się biorą dzieci.
Kiedy jest najlepszy moment by zacząć dziecku opowiadać o swerze seksualnej ? Dokładnie w momencie gdy dziecko zacznie pytać. Karmela nie zdążyła dorosnąć samodzielnie do pytania skąd się biorą dzieci. Gdy miała dwa lata moja mama zaszła w ciążę i miała w brzuchu dzidziusia. Pol roku później w ciążę zaszlam ja no i miałam w brzuchu dzidziusia. Tak wiec oczywistym się stało ze dzieci się biorą z brzucha. Cieszyłam się ze to satyswakcionujaca dla niej odpowiedz. No przecież to takie proste i całkowicie zgodne z prawda. Widywalysmy kilka kobiet w ciąży i Karmela radośnie mówiła ze pani ma w brzuszku dzidziusia. Zdarzyło się nieraz ze mówiła to tez kobietom nie będącym w ciąży tylko trochę grubszym. Wtedy Wytlumaczylam ze niektórzy maja w brzuchu jedzenie a nie dzidziusia i to jej wystarczało.
W przekazywaniu dziecku informacji najważniejsze sa pytania dziecka. Trzy letniemu dziecku nie trzeba podawać całego sekretu by odpowiedzieć skąd się dzieci biorą. Jakiś czas temu Karmela zaczęła interesować się jak te dzieci w brzuchu się znajdują. Odpowiedz moja była prosta – tatuś wsadza dziecko. Puki nie pyta dalej , ja nie wtajemniczam bardziej.
Uczylysmy się części ciała oko nos ręka cipka kolano plecy. Od początku każda część ciała była traktowana tak samo , nie robiłam żadnego tabu z części intymnych. Oko służy do patrzenia , cipka ( wybaczcie ze używam tego słowa ) służy do siusuania. Normalne, proste. No do czasu aż odkryła ze chłopcy maja siusiaka. Był okres ( na szczęście nie dlugi ) ze pytała ludzi wokół siebie czy sa chłopcem czy dziewczynka. Aha chłopiec bo masz siusiaka. Przestała pytać po dwuch tygodniach.
Im dziecko jest starsze tym więcej pytań na ten temat zaczyna zadawać. Najlepiej jest odpowiadać od razu możliwie jak najprościej. Jeśli odpowiedz nie zadowoli ciekawości dziecka zapyta doglebniej. Jeśli rodzic nie będzie potrafił udzielić satysfakcionujacej odpowiedzi dziecko będzie szukać ich gdzie indziej. A wtedy nie mamy żadnej kontroli nad tym czego się wówczas dowie. Wiedza jaka otrzyma dziecko od rówieśników czy z Internetu ( albo jakiegokolwiek innego źródła) może być nie pełna lub nawet szkodliwa.
Dziecko w wieku przedszkolnym ( nawet jeśli do przedszkola nie chodzi ) jest bardzo ciekawe różnych rzeczy. Sama nie spodziewałam się takiej ciekawości ze strony tak małego szkraba. Myślałam kiedyś ze dobry czas by zacząć wprowadzać takie informacje nadejdzie w gimnazjum. Jednak małe dziecko nie ekscytuje się tym tematem tak jak dorośli. Dla dziecka to zwykle pytania na równi z tym jak powstaje tęcza czy dla czego w nocy jest ciemno. Jeśli rodzic nie będzie potrafił udzielić czystej prostej odpowiedzi ciekawość dziecka wzrośnie. Gdy dziecko zauważy ze pytania o seksualność budzą w rodzicu niepokój może pomyśleć ze to coś złego , a to odbije się w skutkach na jego dorosłe spostrzeganie tej kwestii.
Kiedyś w technikum miałam koleżankę. Dziewczyna pochodziła z katolickiej rodziny gdzie nikt nigdy nie rozmawiał o seksualności wcale. Dziewczyna była pilną i dobra uczennicą. Mielismy akurat lekcje anatomi i przerabialiśmy układ kostny. Kość udowa tu. Dobrze. Kość piszczelowa tu. Tak. Kość lonowa … Dziewczyna nie rozumiała czemu taka nazwa. Nauczycielka zaczęła tłumaczyć łono … Ktoś z klasy się odezwał by skojarzyla to z włosami łonowymi ( łoniaki) . dziewczyna dalej nie wiedziała o co chodzi. Wszyscy w śmiech. Dziewczyna zawstydzona. Ktoś jej mówi dokładnie dogłębnie. Dziewczyna nie chce słuchać bo nawet słuchanie to grzech chociaż jest ciekawa no i chce być dobra uczennicą. Ciekawość wygrywa , dopytuje o wszystko. Dowiaduje się w końcu co to seks. Następnego dnia próbuje. Chyba żaden rodzic by nie chciał tego dla swojego dziecka ?
Rodzice tej dziewczyny zapewne chcieli dobrze nie mówiąc jej na temat seksualności nic i utrzymując twardo ze dzieci sa z kapusty , ale brak wiedzy odbił się bardzo szkodliwe dla tej dziewczyny.
Dla tego ważne jest by podążać za dzieckiem i odpowiadać na jego pytania nawet jeśli zbijaja nas one z nóg.

Bez klapsa nie da sie wychowac

Byłam dziś na placu zabaw. Karmela zachowała się nie odpowiednio. Wytlumaczylam jej co zrobiła źle i powiedziałam ze tak nie należy robić. Moja reakcja została skomentowana i to przez bliskie mi osoby. Stwierdzili ze to żadna reakcja i jeśli faktycznie chce nauczyć dziecko ze zrobiło źle to powinnam przylać w dupe.
Jakiś czas temu K. krzyczała na klatce schodowej i od sąsiadki usłyszałam rade ze jak dziecko tak robi to należy mu się porządny wpier***. Z coraz to innej strony słyszę ze dziecko trzeba bić. Ludzie obcy jak i również znajomi są wręcz zaskoczeni ze tego nie robię i oczekują ze w końcu jednak zrobię. Podobno dziecko wychowuje się nie dla siebie a dla społeczeństwa i moim obowiązkiem jako rodzica jest zrobić tak by dzieciak był posłuszny. Wkurzaja mnie te bzdury.
Karmela nie jest posluszna i ma swoje zdanie. Mi to odpowiada. Fakt czasem mnie czymś zdenerwuje. Ale zawsze jej o tym mowie.
W roku 2005 została wprowadzona ustawa o przeciw działaniu przemocy w rodzinie.  Ma ona za zadanie zapewniać ochronę i poszanowanie praw człowieka oraz zwiększyć skuteczność zapobiegania przemocy w rodzinie.   Ustawa definiuje rodzinę jako wszystkie osoby bliskie tj. małżonków, ich rodziców i dziadków, dzieci, rodzeństwo, osoby pozostające w stosunku przysposobienia lub we wspólnym pożyciu, a także powinowatych w tej samej linii lub stopniu (powinowactwo to więź, jaka powstaje pomiędzy krewnymi dwóch osób, po zawarciu przez te osoby związku małżeńskiego. Jest to np. więź powstała między siostrą żony i bratem męża). Przemoc w rodzinie to zarówno jednorazowe jak i powtarzające się umyślne działanie narażające członków rodziny na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, naruszające ich godność, nietykalność cielesną, wolność, powodujące szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne. Przemoc może być więc fizyczna i psychiczna. Ustawodawca wprowadza również termin zaniechania tj. bezczynności. Oznacza to, że jeśli widzisz przemoc, a nie reagujesz jesteś jej również winna.
Według tej ustawy każda przemoc czyli każde użycie siły jest przestępstwem. Klaps wymierzony w bezbronne dziecko jest użyciem siły. Czyli bijąc dziecko łamiemy prawo.
Usłyszałam dziś ze skoro coś przynosi dobry skutek to mimo wszystko jest dobre. Tak wiec jeśli uderzone dziecko zaprzestanie pewnego zachowania to należy uznać to za sukces. Czy powinnam to rozumieć tak ze jeśli kradzież przynosi mi zysk to powinnam zacząć kraść ? Pewnie wielu ludzi się oburzy ze jak to kraść , jak cos chcesz to sobie zarób ciężka praca. Wiec dla czego kradzież samochodu ma być gorsza od uderzenia dziecka. No przecież cel jest ważniejszy niż zastosowane środki i mam to co chciałam natychmiast.
Tylko ze wcale nie mam tego ma długo. Jeśli ukradne to auto to zaraz mnie złapią i stracę zdobycz oraz jeszcze poniosę kare. Uderzone dziecko faktycznie na dany moment wydaje się być grzeczniejsze. Ale na dłuższą metę to nie jest dobre działanie. Jeśli każde złe zachowanie będzie karane biciem dziecko nauczy się szybko ze rodzicowi ( opiekunowi ) zwyczajnie nie można ufać i nie można być przy nim sobą.
Miałam kiedyś psa. Znalazłam szczeniaka i wzięłam go do domu gdzie mieszkałam jeszcze z mama. Szczeniak jak to szczeniak siusial gdzie popadnie. Moje rozwiązanie tego problemu to wyprowadzanie zwierzaka kilkanaście razy na dwór i chwalenie każdego załatwienia się na dworze. Wiec w czasie gdy nie byłam w szkole mogłam na spokojnie tak robić. Moja mama wiedziała lepiej jak szybko nauczyć psa by w domu się nie zalatwial. W momencie gdy psiak usadzil się wygodnie na dywanie gotowy do załatwienia potrzeb , moja mama walnela szczeniaka mocno. Zwierzak był pewny ze to przypadek i zapiszczal a po tym zamachal ogonkiem radośnie. Wiadomo ze szczeniaki sa takie ze wszędzie ich pelno i czasem zdarza się nieumyślnie nadepnac na mała łapkę. Wtedy zwierzak oczywiście tez czuje ból ale zawsze gdy się to zdarzyło psiak był przytulany i łatwiej było mu znieść ból. Dla tego w tym momencie pies myślał ze to właśnie przypadek i liczył na przytulnie. Moja mama widząc ze pies mimo wszystko macha ogonem radośnie powtórzyła cios. Tym razem psiak uciekł. Opisując sytuacje z psem chce tylko pokazać jak mała istota jest ufna ze opiekun celowo nie wyrzadzi jej krzywdy. Potem gdy mieszkałam już bez mamy a tylko czasem mnie odwiedzala pies zawsze na jej widok chowal się gdzieś. Dawał się pogłaskać ale nie był tak towarzyski jak przy innych. Nawet po kilku latach został w głowie ślad i informacja ze ta osoba jest zagrożeniem.
Nie porównuje dzieci do zwierząt jedynie na przykładzie czworonoga przekazuje ze każdy klaps zostawia po sobie silny ślad.