Dziecko bezsmoczkowe

Bezsmoczkowe dziecko.
Wszędzie widzę dzieci ze smoczkami. Czy to w autobusie na ulicy w sklepie u lekarza … Zupełnie wszędzie. Tak jak by było to zupełnie logiczne ze niemowlę potrzebuje smoczka. Dla mnie logiczne było ze dziecko smoczka nie potrzebuje. Przy starszej córce smoczka nie miałam sama. Potrzebę ssania zaspokajala przy piersi. Chociaż spotkałam się nieraz z komentarzem ze brak smoczka zapewne musi mi strasznie utrudniać. Nie wiem co mógł by utrudniać. W nocy spałam z córka więc gdy tylko potrzebowała ssać to miała pierś a ja miałam przespana noc. I wręcz uważam ze dużo łatwiej jest nie nauczyć dzicka do smoczka. Nie trzeba pamiętać o zabieraniu go na spacery nie trzeba go szukać gdy wypadnie w nocy nie trzeba go co chwilę wyparzac. Po prostu go nie ma. I nie ma później również problemu z odsmoczkowaniem.
Przy młodszej również nie zamierzam używać tego wynalazku
Chociaż myślę ze przy dzieciach butelkowych może być on przydatny. Przecież butelki dziecko nie może ssać ciągle.
Moi znajomi są jednak zadziwieni gdy maleństwo nie ma smoczka. W szpitalu na porodowce i sali poporodowej też się dziwili. A mnie dziwi ze tych bezsmoczkowych prawie nie ma.

Jedna myśl do “Dziecko bezsmoczkowe”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *