Motyl rozdzial 15

Nocne niebo rozciagalo się nad miastem. Sara siedziala na dachu wysokiego wieżowca. Widok był niesamowity. Jej nogi wisiały z krawędzi dachu. Tuż obok Sary siedział On , chłopak o szafirowych oczach. Siedzieli w milczeniu i cieszyli swoje oczy pięknym widokiem. To piękna noc by cieszyć się jej dostojenstwem gwiazd , by głodny sycić wzrok księżycem pozbawionym skaz. Było cudownie i przyjemnie. On złapał Sarę za rękę. Lekki jego dotyk sprawil, że dziewczyna poczuła przyjemne drżenie w całym ciele. Pragnęła więcej jego dotyku. Przy nim czuła się bezpiecznie i tak wspaniale. On popatrzył Sarze w oczy i pociągnął ją w dół. Na moment dziewczyna wstrzymała oddech , ale zaraz zobaczyła że wcale nie spadają w dół. Lecieli ponad miastem niczym ptaki , niczym nocni aniołowie. Bez przeszkód i zupełnie swobodnie unosili się nad światem. Jego silna dłoń , cały czas trzymała rękę Sary , to dzięki niemu latała. Spojrzała w jego szafirowe oczy przepełniona szczęściem. Chciała zatrzymać tę chwile na zawsze. Uśmiechała się nie tylko na twarzy , cale jej ciało ogarniala bezgraniczna radość. On jednak patrzył na dziewczynę z powagą, wydawał się zamyślony , a może nawet smutny.
-Znajdź mnie , a pokaże ci coś jeszcze lepszego niż latanie – powiedział i rozplynal się w powietrzu.
Zniknął , a samotność którą po sobie pozostawił była najbardziej bolesna ze wszystkich samotności jakich można doświadczyć. Cały świat zaczął tracić barwy i blaknąc kiedy Go nie było blisko. W sercu dziewczyny żal okropny się pojawił , łzy zmoczyly jej policzki , nieukojona tęsknota zagniezdziła się w ciele dziewczyny.
Sara obudziła się czując nadal okropny smutek. Dawno nie pojawił się w jej snach ten chłopak. I wcale nie chciała jego powrotu , ponieważ w snach wszystko było tak strasznie realne aż ciężko było uwierzyć że to tylko sen. Samo śnienie było przyjemne , ale gdy się tylko kończyły wszystko przestawlo mieć sens. Przejście ponad takimi snami do prawdziwego życia wymaga ogromnego wysiłku.
*
Sara wiedziała że wyrzucenie Migela z domu było dobrą decyzją. Nie potrzebowała w domu ćpuna. Poza tym nie była pewna czy gdyby miała tak łatwy dostęp do tej cudownej magii , sama zdołała by być cały czas silniejsza od heroiny. Nie ufala samej sobie na tyle.
Jednak wiedziała że nie chce własnemu dziecku odbierać ojca i że nie może Miguelowi odbierać dziecka. Przecież dziecko poczeło się za ich wspólną decyzją. Wierzyła że Miguel znajdzie w sobie siłę tak samo jak ona , może potrzebuje tylko jeszcze trochę czasu. Zadzwoniła do niego i powiedziała że gdy będzie czysty pozwoli mu wrócić. Już za kilka dni pojawił się znowu.
Faktycznie był czysty. Dbał o Sarę, widać było jak bardzo mu zależy na normalnym życiu , na byciu ojcem. Czasem nawet ugotowal obiad, wstawił pranie czy pomógł sprzątać. Był na prawdę idealny. Codziennie wychodził do pracy. Miguel sam zaproponował , że będzie wszystkie zarobione pieniądze dawać Sarze , by to ona gospodarowała domowym budżetem.
Dziewczyna wychodziła na zakupy , kupowała jedzenie i różne drobiazgi dla dziecka. Gdy pewnego dnia wróciła ze sklepu , Miguel był już w domu. Ale nie był sam. Z pokoju dochodziły ochy i achy. Przyprowadzil sobie dziewczynę ? To chyba trochę nie w porządku. Nie to że Miguel właśnie uprawiał seks z kimś innym niż ona. Do tego przecież miał prawo. Tak samo jak Sara robiła to wiele razy.  Tylko fakt że działo się to w jej własnym łóżku. Wiesz , wszystko ma swoje granice, a teraz chyba jednak Miguel nie zachował się odpowiednio. On sam nigdy nie musiał oglądać czy słychać jak Sara uprawiala seks. No i cholera to było łóżko w którym Sara spała w noce , jej wlasna przestrzeń. Słysząc coraz głosniejsze pojekiwania Sara czuła się niezręcznie. Poszła do kuchni i zrobiła trzy herbaty. Gdy Miguel i dziewczyna w końcu skończyli przyszli do Sary. Sara z uśmiechem podała herbatę , chciała zachowywać się jak najbardziej naturalnie i być mila. Ale dziewczyna zaczęła krzyczeć na Sarę ” ja go tak bardzo kocham , a przez ciebie i twojego bachora , Miguel nie może być ze mną „. Sara była zaskoczona , a dziewczyna nawet nie pozwoliła jej dojść do słowa puki nie skończyła swoich wywodów. Miguel spotykał się z nią już od jakiegoś czasu. To z tą dziewczyną miał zakładać rodzinę, a ciąża Sary wszystko zepsuła. Chociaż może nie do końca , bo dzieciak w brzuchu Sary wcale tak na prawdę nie jest Miguela. I wogóle Miguel powinien zostawić Sarę dla tej dziewczyny , bo Sara to zwykła szmata bez wartości.
Miguel stał i patrzył nie reagując. Tak jak by czekał aż Sara i Alicja załatwią i uzgodnią miedzy sobą co będzie najlepsze. Gdy w końcu Sara się odezwała Alicja wydała się być zaskoczona. Sara nie zamierzała się kłócić. Zgodziła się by Miguel żył sobie z Alicja. Przecież nie będzie stawać na drodze pięknej „prawdziwej ” miłości.
Miguel pojawił się u Sary jeszcze kilka razy. Czasem nawet miał ze sobą coś dla dziecka , ale raczej rzeczy bez użyteczne jak lizaki czy obdarty kij do golfa, albo inne rzeczy wygrzebane ze śmietnika. Sara nie przyjmowała tych prezentów, nawet mówiła czego na prawdę potrzebuje dla malucha , ale on chyba tego nie rozumiał. Wciąż próbował znosić do domu bezużyteczne rzeczy , zadowolony że kiedyś przydadzą się one dziecku.
Na porodówkę Miguel przyszedł kompletnie pijany , w dodatku z kilkoma kolegami. Sara była wściekła , spodziewała się że przyjdzie zobaczyć dziecko , ale powinien być trzeźwy. I zdecydowanie powinien być sam. Po porodzie Sara nie miała na sobie nawet majtek , tylko nocną koszulę. Nie chciała by ktoś z poza najbliższych ją tak widział. Przecież przyjdzie czas na odwiedziny gdy już wróci z dzieckiem do domu. A Miguel był zdziwiony , iż został wyrzucony ze szpitala. Przecież nie wziął heroiny. A tylko taki był warunek Sary na odwiedziny , ma być czysty i przecież był. Włożył w to dużo wysiłku i Sara powinna to widzieć. A może Sara chciała zatrzymać dziecko tylko dla siebie? I dla tego teraz gdy spełnił jej poprzednie wymagania , ona ma kolejne. Nie chciał żeby Sara zabraniala mu kontaktów z córeczką. Zwłaszcza ze dziewczynka urodziła się podobna do niego i wierzył , że to może być jednak jego prawdziwe dziecko.  Bardzo chciał by tak właśnie było. Wierzył w to.
Po narodzinach Melodii wszystko było inne , cały świat się zmienił. Życie Sary wypelniała teraz miłość i mleko. Każdego dnia Sara wychodziła z córką na spacer i pokazywała jej świat. Opieka nad maluszkiem nie była tak łatwa jak by mogło się wydawać , ale Sara dawała z siebie wszystko by podążyć za potrzebami dziecka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *