Motyl rozdzial 2

Sara mieszkała sama. Jedynym jej wspolmieszkancem był pies, a dokładnie to niewielka kundelkowata suczka. Jej mama poznała swojego księcia z bajki , gdy Sara miała szesnaście lat. Niestety ów książę nie zdobył aprobaty Sary. Dziewczyna widziała jego prawdziwe oblicze i chciała być jak najdalej od niego , tym czasem jej matka była gotowa z ksieciunia zrobić nowego ojca. Prawdziwy ojciec Sary od dawna mieszkał w innym mieście. Odkąd matka poznała pana księcia zmieniło się zupełnie wszystko , a względny spokój całkowicie przestał istnieć.  Życie nastolatki już wcześniej nie było kolorowe , lecz księciunio zmienił je w jeszcze gorsze. Matka przy nim zupełnie zapomniała , że ma dzieci , bywało iż obiad przygotowany był jedynie dla partnera , a gdy Sara lub jej rodzeństwo śmiały poprosić o co kolwiek dostawali jedynie lanie. Gdy tylko pojawiła się taka możliwość Sara zamieszkała sama. To była trudna decyzja , jednak wydawała się jedyną możliwą.  Najlepszym towarzystwem były jej koleżanki z pracy. Dziewczyny w podobnym wieku , których historia była niemal tak samo beznadziejna jak Sary. Miały dużo wspólnych tematów. Często bywało ze po pracy wychodziły razem na imprezy. Największą rozrywką było wypicie piwa i długie rozmowy. Sara dobrze dogadywala się z przyjaciółkami. Czuła się przy nich rozumiana , a to najważniejsza rzecz na świecie. Sara nie zawsze miała przyjaciół. Po rozwodzie rodziców , nie odzywała się przez cztery lata. To nie ułatwiło nawiązania kontaktów z rówieśnikami , żaden lekarz nie potrafił stwierdzić dla czego dziecko nie mówi. Sara nie potrzebowała lekarzy , tylko miłości i uwagi , tego jednak nie dostała. Nawet gdy w końcu zaczęła mówić , wszyscy wiedzieli już , że ona jest dziwna i nikt nie chciał z nią rozmawiać aż do końca gimnazjum. Dopiero gdy poznała ludzi którzy nie znali jej od dziecka , mogła zacząć od nowa. Wciąż uczyła się jak rozmawiać z ludźmi , ale w końcu wychodziło jej to całkiem dobrze i miała kilka koleżanek. Jednak przyjaciółki co chwile miały jakiegoś chłopaka , nieraz na chwile nieraz na dłużej. Sara nie była jeszcze gotowa na love story. Dobrze się czuła gdy mogła po prostu imprezowac z dziewczynami , ale te co chwile wdawały się w romanse , zapominając na jakiś czas o przyjaciółce. Później rozstawaly się z chłopakiem i znów wracały do Sary bogatsze o kolejny żal , którym mogły się dzielić. Im bardziej Sara słuchała historii o złamanych sercach tym bardziej wiedziała , ze miłosna historia nie jest tym czego pragnie. Choć czasem przeszło przez jej myśli ze nie chce być sama , patrząc na ponowne rozstanie którejś z koleżanek upewniała się iż właśnie samotności pragnie najbardziej.
Pewnego dnia Sara postanowiła ze najlepszym pomysłem będzie wyjechać gdzieś daleko. Tak często w jej snach pojawiały się obrazy odległej krainy , czuła że jej miejsce jest daleko stąd. Już nawet miała w głowie plan gdzie pojechać. Gdzieś na bezludną wyspę gdzie bedzie sobie tylko ona. Niewiedziała dlaczego miała w głowie wspomnienie samotności, której o dziwo brakowało jej. Coś na kształt rozmytego wspomnienia , które wcale nie należało do niej. Gdy logicznie o tym myślała nie mogła doszukać się w pamięci tej samotności. A jednak w głowie wciąż pojawiał się obraz pięknej łąki i domu w drzewie. Pragnienie wyjazdu było silne , ale strach przed stratą wszystkiego co miała również był ogromny. Chętnie zabrała by jedną ze swoich przyjaciółek. Przecież mogły by być same we dwie. Niestety koleżanki nie podzielaly jej entuzjazmu. Wręcz uważaly ten pomysł za bardzo zły.
Odłożyła te plany na później. Przecież nie musi wyjeżdżać już dziś. Zwlasza że odwlekajac wyjazd w czasie , zwiekszala szanse iz przekona przyjaciółkę do zamieszkania na cudnej, bezludnej wyspie. Wakacje się skończyły a ona znów poszła do szkoły. Szkoła była przerobiona ze starego zamku. Był to wielki budynek. Lekcje tam były normalne. Nie miały w sobie nic magicznego. Nauczyciele byli tak nudni jak to tylko możliwe i choć sam zamek był majestatyczny , była to tylko zwykła szkola. A wybrała ją ze względu na wyjątkowość. Mimo to lubiła spędzać czas w szkole po lekcjach. Wtedy magia zdawała się powracać w mury budynku. Dodatkowo Zamek był otoczony dużym polem po którym często jeździła konno. Nigdy wcześniej nie lubiła koni. Dopiero od niedawna uznała że jest to najfajniejszą rzeczą jaką można robić. Jej ulubionym koniem została Peny – laciata klacz. Początkowo Sara nie czuła się pewnie przy tych ogromnych zwierzętach. Ale od zakończenia zajęć szkolnych do autobusu miała bardzo dużo czasu. Większość uczniów miała samochody wiec wracali do domów pozostawiając ja samą. W tej samotności jakaś moc ciągnęła dziewczynę do stajni. Sara zaczęła przynosić jabłka dla koni z pobliskiego sadu i odkryła jak dobrze czuje się w ich towarzystwie. W końcu odważyla się wsiąść na konia i zacząć naukę jazdy konnej. Niemal od razu poczuła jak staje się jednością z Peny i zaczęła spędzać z nią coraz więcej czasu. Czuła że w ostatnim czasie bardzo sie zmieniła, tak jakby jej wpsomnienia zostały zamienione. Inaczej patrzyła na świat niż jeszcze przed wakacjami. Mimo to wciąż była sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *